Sprzęt  / Artykuł

Znamy datę premiery LG G5. Oto wszystko, co już o nim wiemy i co chcielibyśmy zobaczyć

Wielkie święto fanów technologii mobilnych, czyli targi Mobile World Congress w Barcelonie startują już za miesiąc i właśnie dowiedzieliśmy się, jaka będzie jedna z jego głównych atrakcji - wygląda na to, że już 21 lutego poznamy flagowego LG G5.

LG rozsyła zaproszenia na konferencję mającą się odbyć dzień przed oficjalnym rozpoczęciem targów MWC, łatwo się więc domyślić, że tak duże wydarzenie może służyć wyłącznie premierze “dużego” produktu. Od debiutu LG G4 minął już prawie rok, więc w myśl corocznego cyklu wydawniczego, najwyższy czas zaprezentować następcę. Niewiele mamy rzetelnych, potwierdzonych informacji o zbliżającym się smartfonie Koreańczyków, ale to, co już wiemy i do czego LG nas przyzwyczaił, pozwala oczekiwać na naprawdę niesamowity sprzęt.

mwc-2016-lg-g5

LG G5 będzie wydajnościowym potworem.

Nie spodziewamy się niczego innego. Ubiegłoroczny G4 świadomie został wyposażony w Snapdragona 808 ze względu na problemy z przegrzewaniem się Snapdragona 810, lecz w tym roku do flagowca firmy ma trafić najbardziej wydajny SoC Qualcomma, czyli Snapdragon 820, wspierany przez 4 GB RAM-u. Wiele źródeł donosi też o bardzo dużym ogniwie akumulatora, liczącym aż 4000 mAh, ładowanym przez USB typu C i technologię QuickCharge 3.0.

Pojawia się też wiele spekulacji dotyczących wyświetlacza i rozmiaru urządzenia. Część źródeł twierdzi, że będziemy mieli do czynienia z ekranem o przekątnej 5,6”, część zaś, że będzie to 5,3” z dodatkowym, pomocniczym wyświetlaczem u góry, a’la LG V10, który swoją drogą właśnie zadebiutował w Polsce.

Może się również okazać, iż LG G5 zadebiutuje z ekranem o rozdzielczości 4K na pokładzie. Osobiście nie byłbym tym zaskoczony (w końcu G3 był pierwszym smartfonem z rozdzielczością 2K), ale też mimo wszystko mam nadzieję, że Koreańczycy nie zdecydują się na ten krok - już 2560x1440 gwarantuje obłędne PPI na tak małym ekranie, a z kolei Sony Xperia Z5 Premium pokazała, że użyteczność rozdzielczości 4K na smartfonie jest… żadna, skoro i tak cały interfejs jest ustawicznie skalowany do FHD. Nie wspominając już nawet o drenażu baterii; przy ekranie 4K nawet potężne ogniwo akumulatora może okazać się niewystarczające, by zapewnić zadowalający czas pracy urządzenia.

Absurdalne wymysły, czy rzeczywistość?

Wiele kontrowersji budzi obudowa nadchodzącego LG G5. Z jednej strony, przeciętna, plastikowa jakość wykonania była zdecydowanie największym minusem G4. Z drugiej, jego ogromnym plusem dla wielu osób był wymienny akumulator, który swoją drogą widzimy także w LG V10. Dlatego LG stoi teraz w trudnej sytuacji, między zaoferowaniem wysokiej jakości wykonania, a przede wszystkim lepszych materiałów, a zachowaniem wymiennego akumulatora.

lg g5 render
Źródło: Android Authority

W Sieci jakiś czas temu pojawiły się pierwsze rendery, ukazujące potencjalny kształt nowego urządzenia. Wygląda na to, iż LG faktycznie zrezygnuje ze swojego tworzywa sztucznego na rzecz szkła lub metalu, ale skoro tak, to co z wymienną baterią?

Tutaj albo ktoś popuścił wodze fantazji, albo naprawdę będziemy mieli do czynienia z małą rewolucją. Poniższy koncept pokazuje metalową obudowę, z… wysuwanym podbródkiem, po zdjęciu którego możemy wymienić akumulator. Absurdalne? Być może.

Osobiście nie będę zdziwiony, jeśli LG w swojej serii G zupełnie zrezygnuje z wymiennego akumulatora. Jeżeli zapewni on wystarczającą wydajność, użytkownicy nie będą tęsknić za jego zmianą, a z kolei ta cecha pozostanie zarezerwowana dla nowopowstałej serii V.

lg g5 render
Źródło: Cnet

Przede wszystkim - optyka.

LG G4 był bez wątpienia w ścisłej czołówce najlepszych, fotograficznych smartfonów ubiegłego roku. LG V10 podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, jako pierwszy smartfon wprowadzając w pełni manualne nastawy do trybu wideo oraz podwójną, szerokokątną kamerę przednią. Taki zestaw kamer przednich mamy też zobaczyć w LG G5, wraz z rzekomym wzrostem liczby megapikseli głównego aparatu do 21.

Ogólnie rzecz ujmując, śmiało możemy założyć, iż LG G5 będzie smartfonem, który absolutnie - kolokwialnie mówiąc - pozamiata, nie tylko pod względem jakości optyki (bo ta już w większości flagowców jest fantastyczna), ale szczególnie pod względem możliwości oprogramowania. Wiadomo, iż dla laika najważniejszy będzie tryb automatyczny. Ale wzięty foto amator/hobbysta z pewnością doceni potencjał drzemiący w takim urządzeniu i będzie to dla niego bardzo ważny punkt, by taki sprzęt nabyć.

A skoro jesteśmy przy oprogramowaniu, to mam też ogromną nadzieję, że LG przyłoży się do swojej nakładki, choć niestety żadne ze źródeł na to nie wskazują. Niektórym nakładka LG bardzo odpowiada, innych - jak mnie - okropnie razi i jest najważniejszym powodem, dla którego dotąd nie rozważałem nawet zakupu smartfona LG. Życzyłbym więc sobie bardzo, aby LG wzorem swojego koreańskiego rywala, Samsunga, odchudziło i złagodziło nakładkę, pozbywając się zbytecznych funkcji, a zostawiając tylko te faktycznie przydatne.

To jednak tylko pobożne życzenie.

Reszta informacji to karuzela plotek i domysłów.

Jak przy każdej, dużej premierze, w informacjach przedpremierowych dużo jest absurdów i niedopowiedzeń. Sporo z nich wydaje się być jednak prawdopodobna, jak to, iż LG G5 nie będzie posiadał przycisków funkcyjnych na pleckach obudowy, a znajdzie się tam jedynie czytnik linii papilarnych. Lub to, że będziemy go mogli odblokować także skanerem siatkówki oka.

Z drugiej strony mamy doniesienia o dodatkowym porcie łączności w LG G5, który ma rzekomo pozwolić na podłączenie rozmaitych peryferiów, np. gogli wirtualnej rzeczywistości. Ile w tym prawdy? Pewnie niewiele - w końcu nie bez powodu standardem staje się USB C, które ma zastąpić wszystkie inne złącza.

Domyślać się za to możemy, iż LG G5 wzorem LG V10 będzie też świetnym smartfonem dla audiofilów. W modelu V10 zastosowano 32-bitowy DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym firmy Saber, który wynosi doznania audio na zupełnie inny poziom. Osobiście chętnie bym też zobaczył lepszy głośnik w nowym flagowcu LG, ale nic nie wskazuje na to, abym miał się tego doczekać.

Sądząc po wszystkich bardziej prawdopodobnych doniesieniach wydaje mi się, że pewni możemy być jeszcze jednego: tanio nie będzie. Ceny flagowców z roku na rok szybują w górę i wcale nie będzie zaskoczeniem, jeśli LG G5 zadebiutuje w cenie przekraczającej 3 tys. złotych. Zagraniczne źródła już dziś mówią o 900 dolarach, a to więcej, niż kosztuje chociażby iPhone 6s.

Na szczęście dziś nie trzeba już wydawać takich pieniędzy, by kupić dobry smartfon. Jeśli jednak ktoś chce nabyć najlepsze z najlepszych urządzeń, to musi być gotowy na wydanie worka złotych monet.

Niezależnie jednak od ceny, jaką przyjdzie zapłacić za LG G5 - jest na co czekać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst