Sprzęt  / Felieton

Ogrodnik January: Hipster, czyli w poszukiwaniu różnic między wiejskim głupkiem a subkulturą krasnoludzką

486 interakcji
dołącz do dyskusji

Gdy parę lat temu na własne oczy zobaczyłem prawdziwego hipstera razem z jego awangardową fryzurą, pierwsze co przyszło mi do głowy, to pełna podziwu konstatacja, że facet nieźle sobie wykombinował, jak ukryć spore zakola. Dopiero później wyszło na jaw, że nie chodziło o zakola, a o zjawisko kulturowe. Jak się okazuje - niezwykle popularne.

Z tą masowością hipsterstwa jest pewien problem. Imperatyw kategoryczny unikania mainstreamu jest w tym środowisku tak powszechny, że zjawisko przybiera absurdalne formy - objawia się stadnym kultywowaniem indywidualizmu i gromadną kontestacją masowości. W efekcie dochodzi do sytuacji, gdy w modnym barze mlecznym natężenie hipsterstwa osiąga około 11:30 taki poziom, że robi się mainstreamowe, a wtedy najbardziej oryginalną osobą na sali staje się pani Jadzia z okienka, wydająca puree ze szmalcem. A jak nie ma szmalcu to z dżymem...

Hipstera jest niezwykle trudno zdefiniować, gdyż we własnym mniemaniu jest on tak alternatywny, iż wymyka się wszelkiej klasyfikacji.

hipster 5

I oczywiście za żadne skarby świata nie przyzna się do bycia hipsterem. No, może za jakąś ładną torebkę albo szaliczek... Już samo nazwanie hipstera hipsterem jest obraźliwe i równoznaczne z zaszufladkowaniem, co automatycznie rujnuje jego poczucie alternatywności i bolesnym kopem w suchą d.pę przenosi go do znienawidzonego mainstreamu. W takich sytuacjach wyłącznie ironia i sarkazm pozwalają mu odciąć się od powierzchownych ocen i przetrwać w ekstremalnych warunkach środowiska konsumpcyjnego i kultury masowej.

Z odzieżowego punktu widzenia hipster jest miejską odmianą tzw. wiejskiego głupka. Są jednak subtelne różnice.

Wiejski głupek to wprawdzie również osoba nieprzystosowana społecznie i odzieżowo, ale tego nieświadoma i z natury skromna. Natomiast hipsterzy niosą swe nieprzystosowanie i wygląd stracha na wróble niczym sztandar i cnotę. Każdym detalem ubioru, kolczykiem w potylicy i piórkiem w kapeluszu, począwszy od chwackiej brody aż po wypastowane sandały, każdą komórką ciała krzyczą wielkimi literami "patrzcie na mnie, jestem alternatywny".

Problem z alternatywnością zaczyna się wtedy, gdy po lekcjach (lub po dniówce w korporacji), na schodach przejścia podziemnego do metra w Radomiu zejdzie się kilkunastu takich oryginałów. Wtedy dochodzi do zjawiska tzw. bomby mainstreamowej, którą zazwyczaj rozbraja się głośnym okrzykiem "E! hipstery, chono tu!". Działa błyskawicznie.

hipster 3

Choć powierzchowność hipstera wydaje się w oczywisty sposób wyróżniać go z otoczenia, nie dajmy się zwieść pozorom. Strój wypalacza węgla drzewnego z Bieszczadów lub bezdomnego z kanałów ciepłowniczych na Żeraniu to tylko ironiczna przykrywka, służąca do kontestacji masowej produkcji węgla drzewnego i do wyrażenia sprzeciwu przeciw komercjalizacji centralnego ogrzewania. Centralne ogrzewanie jest mainstreamowe więc ironicznie należy chodzić z własną kozą opalaną torfem. No bo przecież nie węglem drzewnym...

Moda hipsterska to kreatywne połączenie stylu emo, używanej odzieży i bujnej brody, choć warto odnotować tę różnicę, że w przeciwieństwie do subkultury krasnoludzkiej, u żeńskich hipsterek broda nie jest obowiązkowa. Ale niekoniecznie...

Obowiązkowa jest natomiast alternatywność posunięta do skrajności. Choć większość hipsterów wydaje ironicznie zarobioną w korporacjach grubą kasę w specjalnych sklepach z hipsterskimi, fabrycznie nowymi ciuchami o wyglądzie odzieży używanej, gdzie za laserowo strzępiony sweter w romby z sierści morświna płaci się średnią krajową, to w największej cenie są oryginalne, autorskie kompozycje.

hipster 4

W ostatniej hipsteriadzie specjalnej, która odbyła się w lipcu na krytym lodowisku Skry Mławianka (so ironic!), zwyciężył customowy outfit, składający się ze spodni do konnego wypasu muflonów, marynarki wojennej bez rękawów, szelek z sizalowego sznurka do snopowiązałki oraz z własnoręcznie wyciętych z czarnej tablicy rejestracyjnej od Wartburga okularów ze szkiełkami laboratoryjnymi do badania grzybów pleśniowych. Całości dopełniał napoleoński kapelusz stosowany, wykonany z siodełka rowerowego od składaka Wigry. Kolejna hipsteriadia odbędzie się już w przyszłym roku. Chyba, że stanie się zbyt mainstreamowa...

Hipster jest dobrze wykształcony i cechuje się wysoką kulturą osobistą. Na przykład doskonale wie, że nie bije się koleżanki po twarzy.

No, może z wyjątkiem sytuacji, gdy palą jej się wąsy. Zna się na sztuce jak mało kto i jako pierwszy wrzucał na Instagrama kwadratowe printscreeny obrazów Rembrandta jeszcze zanim stały się popularne w kręgach flamandzkiej szlachty. Potem były już zbyt mainstreamowe. Hipster słucha muzyki wyłącznie na słuchawkach z obawy przed zbytnim spopularyzowaniem swoich ulubionych niszowych zespołów, wykonujących utwory na gwizdkach do przywoływania psów.

hipster 6

Oczywiście miał ich wszystkie płyty jeszcze zanim były modne. Hipster gra w gry na komputerze Spectrum. Swoją kolekcję The Sims: Życie Poza Układem przechowuje w pirackich torrentach nagranych na winylach.

Prawdziwy hipster aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym. Służą mu do tego kreatywnie używane gadżety.

Robi np. zdjęcia Polaroidem, po czym fotografuje je iPhonem i wrzuca na Instagrama. Na Facebooka nie wrzuca, bo stał się zbyt mainstreamowy, więc skasował swoje konto już w 2003 roku. Potem hipsterzy spotykają się w hipsterskich knajpach aby ironicznie oglądać swoje zdjęcia na MacBookach, popijając alternatywne drinki przez rurkę od tracheotomii.

hipster 2

Hipster na ogół jest niewyspany, bo musi wstawać o 4 rano, żeby wyczochrać sobie brodę i ułożyć fryzurę, a potem, trzęsąc się z zimna (gdy zapomni napalić torfem w kozie) przed trzydrzwiową gdańską szafą, komponuje sobie jakiś kreatywny wyjściowy outfit. Mógłby wprawdzie robić to dzień wcześniej, ale niestety często bywa tak, że wymyślona wieczorem kreacja rano jest już na passe na Pinterescie i staje zbyt mainstreamowa. Hipster nie ma czasu na śniadanie, więc fotografuje je na drogę Polaroidem, pakuje 27-calowego iMaka na rower i jedzie do pracy, obowiązkowo siedząc bokiem na poniemieckiej damce z koszykiem zajumanym z Almy.

Potem tyra w korporacji, agencji reklamowej albo przynajmniej w sklepie zoologicznym z szynszylami. Po południu spotyka się z przyjaciółmi w knajpie lub na schodach przejścia podziemnego tworząc hipsterską masę krytyczną, a wieczorem pada do łóżka zrobionego ze skrzynek po avocado i zasypia nerwowym płytkim snem, dręczony koszmarami, że to co dziś napisał na MySpace, było niewystarczająco ironiczne.

*Artykuł opracowano na podstawie słynnej pracy habilitacyjnej prof. Stefana Spastycznego - monografii hipsterstwa pt. "Inny niż wszystko" - wydanie drugie poszerzone w twardej oprawie z futerkiem, nakładem drukarni Związku Niedowidzących Ofiar Pożaru Metra w Radomiu, Garwolin-Zdrój 1968 r. Jak podkreśla autor, praca ukazała się wcześniej, niż hipsterstwo stało się modne.

Ogrodnik January - Z zawodu grafik, projektant i ogólnie tzw. artysta – absolwent krakowskiej ASP. Dyrektor kreatywny własnej pracowni graficznej Młyn Artystyczny. Z zamiłowania gadżeciarz, z powołania bloger. W sieci obecny od zeszłego wieku. Prześmiewca, samozwańczy tester technologii, poszukiwacz dziury w całym. Od 2010 roku autor bloga Applefobia, gdzie ośmiesza absurdy, demaskuje mitologię, kpi z fanbojstwa i zdrapuje pozłotkę z aluminium. W wolnym czasie czyta książki, gra na gitarze, jeździ na rolkach i fotografuje. Oczywiście nie wszystko na raz…

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst