Tech  / Relacja

Myślałem, że e-commerce w Polsce stoi na przyzwoitym poziomie aż... nie pojechałem do Niemiec

We wtorek i środę miałem okazję wybrać się z firmą DHL na wyjazd do Berlina, gdzie przedstawiciele firmy kurierskiej opowiadali o nowoczesnej logistyce i kierunkach, w których zmierza e-commerce. Zaproszeni goście próbowali także przewidzieć, jak będzie wyglądać rynek za 10 lat, chociaż jest to zadanie co najmniej karkołomne.

W trakcie kilku godzin spotkań, konferencji i warsztatów poruszano wiele kwestii. Nie ma co ukrywać, wiele z nich to były sprawy naprawdę oczywiste, jak chociażby to, że rynek brazylijski różni się od chińskiego i mieszkańcu obu tych krajów mają różne oczekiwania względem e-commerce i dostaw. Żadna to tajemnica i każdy, kto choć trochę interesuje się tym segmentem rynku wie, że tak to już jest. Co więcej, nawet Polska i Niemcy różnią się znacząco w tym temacie i nie jest to żadna wiedza tajemna.

Jednocześnie podkreślano, że wiele osób – i chodzi tu przede wszystkim o sprzedawców - o tym zapomina, szykują np. ofertę dla zagranicznych konsumentów. Świetnie pasuje tutaj przykład eBaya, który próbował wejść na polski rynek, przykład ten zresztą był też podawany na samej konferencji. Wielki serwis aukcyjny, który ma niezwykle mocną pozycję na zachodzie, nie poradził sobie w Polsce. Dlaczego? Powodów było kilka. Pierwszy to właśnie nieprzystosowanie się do naszego rynku. Drugi to chociażby Allegro, które jest w Polsce monopolistą.

Niby Sieć jest globalna, a różnice są kolosalne

Jednak różnice między poszczególnymi rynkami bardzo mocno mnie zdziwiły. Według danych DHL-a w Niemczech na każdego obywatela przypada rocznie 12 przesyłek. W naszym kraju ta liczba to… jeden. Jedna paczka rocznie na każdego obywatela! Do 2018 roku ta liczba ma zwiększyć się do 3 przesyłek rocznie, a u naszych zachodnich sąsiadów aż do 24. Różnice są kolosalne. Ciekawie prezentował się także przykład Indii, gdzie konsumenci bardzo chcieliby otrzymywać przesyłki w ciągu 5-6 dni od zamówienia. Byłby to dla nich ogromny luksus, który aktualnie jest niemożliwy do osiągnięcia. A u nas? A na zachodzie? Już mówi się o dostawach nie w ciągu dni, ale w ciągu kilku godzin a nawet kilkudziesięciu minut od złożenia zamówienia.

ziemia-technologie

Bardzo ciekawiły mnie jeden z warsztatów, w których brałem udział w trakcie wyjazdu do Berlina. W ich trakcie Todd Starbuck z DHL-a oraz prof. dr inż. Katja Windt z Uniwersytetu Jacoba opowiadali, jak bardzo Internet zmienił sposób sprzedawania. Przed rozwojem rynku e-commerce zasady były bardzo proste. Najpierw producent wytwarzał produkty, które następnie trafiały do pośrednika lub bezpośrednio do sklepów, skąd kupowali je konsumenci. Dzisiaj proces jest zakłócony i o wiele bardziej wymagający przede wszystkim dla producentów. Powodów ku temu jest kilka. Przede wszystkim rozwój e-commerce sprawił, że jest dużo więcej sklepów, co stawia producentom dużo wyższe wymagania (chociażby w liczbie produkowanych dóbr), a z kolei dla klientów jest sytuacją niemal wymarzoną.

Big Data, czyli chcą nas inwigilować

Nie zabrakło także kilku słów na temat modnego ostatnio tematu, czyli Big Data. Termin ten pada szczególnie często w przypadku rynku e-commerce, bowiem dane mają posłużyć producentom, sprzedawcom i dostawcom do tego, aby przewidywać zachowania klientów i dzięki temu szybciej reagować na ich potrzeby.

big data

Oczywiście nie zabrakło pytań o kwestie prywatności, po jest to temat, który budzi wśród użytkowników skrajne emocje. Nie ma co ukrywać – wokół Big Data narosło sporo mitów, a rzeczywistość jest zupełnie inna. W „wielkich danych” nie chodzi o to, aby nas inwigilować i – mówiąc kolokwialnie – mieć w czterech literach prywatność konsumenta, aby więcej zarobić. Big Data – co podkreślała także prof. dr inż. Katja Windt – to przetwarzanie już posiadanych informacji, np. przez banki na temat naszych wpływów, decyzji zakupowych i przeprowadzanych transakcji. Co ważne, są to legalnie pozyskiwanie dane, które nie mają nic wspólnego z inwigilacją. Dlatego też w trakcie spotkania z DHL-em wielokrotnie powtarzano, że nie chodzi o tworzenie profilu danego konsumenta, a bardziej o tworzenie profilu przeciętnego konsumenta, aby lepiej dostosowywać swoją ofertę i szybciej reagować na potrzeby klientów.

Co z tymi dronami?

Drony to chyba jeszcze popularniejszy temat niż Big Data. Chociaż sami pracownicy Deutche Post DHL unikali słów na temat wykorzystywania latających maszyn, to licznie zgromadzeni dziennikarze wracali do tego temu niemalże w każdej nadarzającej się okazji. To mi uświadomiło także, jak bardzo temat porusza nie tylko nas, ale praktycznie cały świat, ponieważ nie brakowało na spotkaniach dziennikarzy i blogerów także z innych kontynentów.

dron

Jurgen Gerdes, członek zarządy Deutche Post DHL, odnosił się do sprawy bardzo jasno i konkretnie. Przyznał on, że niemiecka firma oczywiście pracuje nad wykorzystaniem dronów i nawet testuje już konkretne modele. Jednak wykorzystanie dronów przy dostarczaniu paczek wydaje się tematem niezwykle odległym. Przede wszystkim technologia nie jest jeszcze na tyle doskonała, aby cały proces działał półautomatycznie i bez usterek. Po drugie w praktycznie każdy kraju obowiązuje inne prawo w tym temacie.

????????????????????

- Jeśli będziemy mieli coś do ogłoszenia, to to ogłosimy. Nie chcemy na razie otwarcie mówić o dronach, jak to robi chociażby Amazon, aby po prostu się reklamować – powiedział Gerdes w trakcie swojego wystąpienia.

Po powrocie do Polski w głowie piętrzyła mi się praktycznie jedna myśl – rynek e-commerce jest cholernie trudny. Nie sposób przewidzieć co się sprawdzi i kto odniesie sukces. Wielokrotnie na warsztatach padały słowa Henry’ego Forda, który powiedział, że gdyby na początku swojej kariery pytał ludzi czego chcą, to odpowiadaliby, że szybszych koni, co w praktyce nie doprowadziłoby do takiego rozwoju rynku motoryzacyjnego. Próba zgadywania, bo tak należałoby to nazwać, co będzie miało miejsce za 10 lat, to zadanie którego nawet nie ma sensu się podejmować. Kto w 2004 roku przewidziałby, że pewien student z USA założy serwis społecznościowy, który tak znacząco wpłynie na rynek? Kto pomyślałby, że w kieszeniach będziemy nosić tak zaawansowanie urządzenia, jak smartfony? Kto wreszcie pomyślałby, że Amazon, który zaczynał od sprzedawania książek, stanie się największym sklepem internetowym na świecie? No właśnie…

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst