Tech

Clear for Mac - kompletnie nie tędy droga

109 interakcji
dołącz do dyskusji

Wczoraj przez część internetu zainteresowaną tematami apple'owymi przetoczył się zachwyt nad najnowszym hitem z iPhone'a przeniesionym na platformę OS X. Aplikacja Clear for Mac, menadżer zadań, pojawiła się wczoraj w Mac App Store w nieniskiej cenie 5,99 euro, a mimo to z miejsca podbiła ranking płatnych aplikacji w sklepie Apple'a. Ja jestem zachwytem nad Clear for Mac zszokowany, bo dla mnie ta aplikacja to nieporozumienie.

O tym, że kierunek rozwoju oprogramowania komputerowego zmienia się, a kierunek tych zmian wytycza estetyka i funkcjonalność aplikacji mobilnych wiemy już od dłuższego czasu, od dawna zresztą o tym na Spider's Web piszemy. W większości przypadków, to na platformach Apple'a widać tę postępującą zależność najbardziej wyraźnie - wystarczy spojrzeć na większość nowego oprogramowania na Maka, by dostrzec tam wyraźne inspiracje z jednej strony legendarnego dziś Tweetie, a z drugiej układu wizualnego opartego na nieregularnych kształtach zdjęć i tekstu.

Jednak we wszystkich przypadkach łączenia się świata aplikacji mobilnych z oprogramowaniem tzw. desktopowym ma miejsce logiczna harmonia - estetyka, elementy designu oraz integracja z cloudem brane są z aplikacji mobilnych i łączone są po pierwsze z rozszerzoną funkcjonalnością aplikacji desktopowych, jak i odpowiednim dla środowiska klasycznych komputerów sposobem nawigacji.

Dzięki takim połączeniom z reguły wychodzą nie tylko świetnie wyglądające programy, ale również w pełni funkcjonalne. Wystarczy wspomnieć tu chociażby o kapitalnym Sparrow (alternatywny klient poczty e-mail), Day One (świetna aplikacja pamiętnikowo-notatnikowa), Fantastical (minimalistyczny, ale piekielnie funkcjonalny klient kalendarza), a nawet nielubiany przeze mnie Tweetbot (klient Twittera). We wszystkich tych przypadkach proces łączenia elementów aplikacji mobilnych z funkcjonalnością aplikacji stacjonarnych rozwiązano wręcz wzorowo.

Twórcy aplikacji Clear for Mac chyba zapomnieli o tym, że środowisko komputera klasy PC jest zupełnie inne od tego znanego z urządzeń mobilnych i przenieśli aplikację mobilną jeden do jednego na OS X. Dosłownie. Aplikacja z iPhone'a różni się z aplikacją na Maka w zasadzie jedynie systemową belką z trzema przyciskami (x, +, i), nawet rozmiar okna aplikacji jest identyczny jak ten na smartfonie (oczywiście można go sobie rozszerzyć). Owszem mamy tu możliwość włączenia dwóch okien z listami Clear w jednym widoku, czego nie da się zrobić na iPhonie z oczywistych wzgledów, mamy też skrót do aplikacji na pasku menu bar, jednak są to oczywistości wynikające z systemowych uwarunkowań OS X, a nie inwencji twórczej programistów Realmac.

Aplikacja Clear for Mac wydaje mi się kuriozalna z kilku względów:

- po pierwsze: przeniesienie funkcjonalności aplikacji mobilnej do środowiska dekstopu jeden do jednego jest non-sensem. Oba typy urządzeń komputerowych charakteryzują się bowiem kompletnie rozbieżnym sposobem ich używania - kontekst używania smartfonu jest zupełnie inny od kontekstu używania komputera osobistego;

- po drugie: sposób nawigacji po mobilnym systemie operacyjnym jest inny od sposobu nawigacji po stacjonarnym systemie operacyjnym - na mobile'u obsługujemy urządzenia w zasadzie jedynie dotykiem (+ głosowo w podstawowej formie), a komputery PC w różny sposób: point, drag & click, dotyk za pośrednictwem gładzika, klawiatura;

- po trzecie: stylistyka aplikacji mobilnej pełni zupełnie inną rolę aniżeli stylistyka aplikacji na komputery.

To trzy najbardziej oczywiste kwestie. Zupełnie inną sprawą jest zaawansowanie funkcjonalne aplikacji mobilnych w porównaniu do aplikacji desktopowych. Te pierwsze - by spełniały swoje przeznaczenie - muszą być maksymalnie proste, ograniczone do jak najmniejszej liczby możliwych do wykonania czynności, z jak najbardziej zminimalizowaną liczbą opcji oraz kroków do egzekwowania tego, do czego zostały stworzone. I w przypadku Clear na iOS sprawdza się to świetnie - to nie tylko kapitalnie przemyślana aplikacja pod względem wyglądu, ale także szybkości funkcjonalnego działania. Jest wiele aplikacji typu listy to-do w App Store, ale to właśnie w Clear najszybciej tworzy się listy i dodaje się zadania, stąd zapewne wielki sukces aplikacji w postaci 600 tys. sprzedanych kopii.

To jednak nie oznacza, że w taki sam sposób aplikacja będzie działać na desktopie. Tutaj mamy zazwyczaj nieco więcej czasu na korzystanie z aplikacji, więc w naturalny sposób prosiłoby się o nieco więcej opcji. W przypadku interfejsu komputera PC nacisk nie musi być wcale położony na szybkość obsługi aplikacji, ale na jej odpowiednio zaawansowaną funkcjonalność.

Wcale nie przeszkadza mi to, że aplikacja Clear w koncepcyjnym założeniu ma być prostym menedżerem zadań - choćby niedawno opisywana przeze mnie aplikacja Any.Do również do takowych należy. Przeszkadza mi natomiast to, że Clear for Mac w zasadzie infantylizuje pojęcie programu komputerowego oferując popierdółki, które na urządzeniu mobilnym może i się sprawdzają, ale na dekstopie są po prostu śmieszne.

Niestety nie do końca należy winić programistów Realmac z powodu takiego stanu rzeczy, bowiem to sam dostawca platformy OS X, czyli Apple, wytycza taką ścieżkę rozwoju oprogramowania. Wystarczy wspomnieć chociażby o aplikacjach: Notatki, czy Przypomnienia, by się o tym przekonać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst