Tech

Chciałem Nexusa 7, ale kupię iPada Mini ze względu na aplikacje

617 interakcji
dołącz do dyskusji

Od dłuższego czasu planuję zakup tabletu. Wiem, że chcę tanie urządzenie o wielkości mniejszej niż 10 cali, na którym będę głównie czytać krótkie teksty i oglądać obrazki. Do wczoraj brałem pod uwagę Nexusa 7 na Androidzie, ale po prezentacji Apple już wiem, że mój wybór padnie na iPada Mini. Nawet jeśli to ma być jedyne moje urządzenie z logo jabłka w domu.

Mam już lekkiego i cienkiego laptopa do pracy, bez którego nie wychodzę z domu dalej niż do sklepu. Uzupełnia go sporych rozmiarów smartfon, który jest wystarczający do przejrzenia komentarzy pod tekstami, serwisów społecznościowych i odpisania na maile. Dłuższych tekstów nie wyobrażam sobie już czytać inaczej, niż przez Kindle, więc nasuwa się pytanie, po co mi właściwie tablet?

Swoje wymagania mam jasno określone. To urządzenie nie ma zastąpić laptopa, smartfona ani czytnika ebooków, ma być czymś pomiędzy całą resztą mojej elektroniki. To gadżet, nie niezbędne narzędzie pracy. Jest idealnym narzędziem do konsumpcji treści; wszystkiego poza czytaniem książek (bo mam Kindle) oraz oglądania filmów (wolę jednak na 24 calach). Nie nadaje się do pisania, bo płaski ekran nie zastąpi fizycznych klawiszy w laptopie. Ba, pisze mi się na tablecie gorzej niż na  Swype na smartfonie. Ponieważ to urządzenie dodatkowe, interesują mnie tylko te mniejsze i tańsze modele. Na wstępie odrzuciłem drogiego, “dużego” iPada.

Długo rozglądałem się za wymarzonym modelem. Tabletów na rynku zatrzęsienie, a wyboru praktycznie nie ma. W przypadku siedmiocalowego Androida jedynym sensownym modelem jest Nexus 7 od Google, który ma najnowszą wersję systemu, zadowalający hardware i mieści się w tysiącu złotych. Co prawda w tej samej cenie można kupić tablet Amazonu Kindle Fire, ale nie mam zdrowia do zabawy w rootowanie i wgrywanie mu zwykłego Androida, skoro w Polsce nie skorzystam z usług od producenta.

Inne urządzenia są po prostu droższe i gorsze. W ostatnim czasie testowałem siedmiocalowy tablet Samsunga Galaxy Tab 2 7.0, a teraz znów mam u siebie leciwego HTC Flyera. Wiem że dla siebie ani jednego bym nie kupił, ale to dzięki nim moja wiedza na temat aplikacji tabletowych na Androidzie jest aktualna. Niestety, jakość i szybkość działania appek na Androidzie jest tak mizerna, że gdy mam ochotę położyć się na łóżku i poprzeglądać internet, to wolę wziąć do ręki... smartfona albo laptopa. I to nie wina wydajności tych urządzeń, tylko interfejsu używanych przeze mnie programów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst