"[...] większość ludzi z najwyższym trudem przetrzymuje styczeń". Tak w swoich "Autobiografiach" pisał Thomas Bernhard (cytuję za przekładem Sławy Lisickiej).
Styczeń, szczególnie mroźny, jałowy i ubogi (gdy portfele po Świętach świecą pustkami), gdy wiemy, że postanowienia noworoczne były wyrazem naiwnego optymizmu, to czas, kiedy nachodzą nas melancholie. Inne niż te późnojesienne, mające jeszcze zapach lata i przygód, melancholie zimowe to przede wszystkim poczucie nieodżałowanej straty i kresu.
Wróciłem pamięcią do odległych (kiedyż to było!) czasów pandemii. Mój przyjaciel z czasów harcerskich, Franciszkanin, pracował wówczas w rozwadowskim hospicjum. Z racji rosnącej śmiertelności, izolacji i strachu każde ręce do pracy były na wagę złota. Z rozmów, które wtedy z nim prowadziłem, zapamiętałem jedno: trud, strach i samotność.
Samotność, co do tego wszyscy są zgodni, jest nieprzyjemna – przypomina nieco ból zęba duszy. W dużych dawkach może jednak być prawdziwie rujnująca. Raport wydany w 2023 roku przez Viveka Murthy’ego, ówczesnego Naczelnego Lekarza USA (Surgeon General), przedstawił dowody, że samotność zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, demencji, udaru i przedwczesnej śmierci. Utrzymująca się samotność jest gorsza dla zdrowia niż siedzący tryb życia czy otyłość; jest jak palenie ponad pół paczki papierosów dziennie.
A samotność w społeczeństwie bez dzieci będzie coraz większym problemem. To będzie samotność pustych domów, ale pełnych ZOL-i (Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych) i przytulisk dla seniorów. To będzie czas, gdy – jak w przypadku pandemii – każde ręce znów będą na wagę złota.
Zasoby ludzkie
Czytam w "Szyjąc", świetnym zbiorze miniaturowych esejów Olgi Gitkiewicz, że w Polsce w 2024 roku największy odsetek zatrudnienia zanotowano w sektorze opieki zdrowotnej i pomocy społecznej. Nie branża IT, nie finanse, nie biotechnologia. To "branża opieki" najpilniej i najmocniej potrzebuje pracowników.
Zresztą w swoich minaturach Gitkiewicz pisze o tej całej czysto ludzkiej, trudnej do opisania, a co dopiero do zautomatyzowania, codziennej krzątaninie, domowej codzienności. Czasem mozolnej i trudnej, czasem ciepłej i pogodnej.
W minaturze “Trzeba mieć robota” Gitkiewicz pisze, że “późnym kapitalizmie emocje i relacje stają się zasobami”. Widać to na dużo mniejszej skali niż humanoidalne roboty do opieki.
Przykładem są nawet aplikacje randkowe. Dziś lwia część z nich ma opcje płatne, które zwiększają szanse na poznanie drugiej osoby. Zdesperowani i bogaci panowie (bo samotność dotyka dużo bardziej mężczyzn niż kobiety) byli w stanie płacić nawet ponad 2000 zł miesięcznie.
A bez par, relacji, związków nie będzie rodzin, dzieci i tego całego społecznego łańcucha wsparcia.
I fakt, jeśli masz pieniądze, to zawsze możesz zapłacić za towarzystwo. Ale dla większości ludzi prawdziwa ludzka uwaga jest towarem deficytowym. Po prostu nie ma wystarczających środków ani rąk do pracy, by każdemu samotnemu człowiekowi zapewnić współczujące ucho dzień po dniu. Zwierzęta mogą pomóc, ale nie każdy jest w stanie się nimi opiekować, a ich zdolności konwersacyjne są ograniczone.
Może to zabrzmi skandalicznie, ale psiecko nie wystarczy. Nie wystarczy także sztuczna inteligencja.
Ludzie lubią AI, ale…
Pięć lat temu pomysł, że maszyna mogłaby być czyimś powiernikiem, brzmiałby niedorzecznie, jak założenie z filmu science-fiction. Dzisiaj to temat badań. W niedawnych testach proszono ludzi o interakcję albo z człowiekiem, albo z chatbotem, a następnie o ocenę tego doświadczenia. Eksperymenty te zazwyczaj ujawniają uprzedzenie: jeśli ludzie wiedzą, że rozmawiają z chatbotem, oceniają interakcję niżej. Jednak w ślepych próbach AI często wygrywa.
W jednym z badań naukowcy wzięli blisko dwieście wymian z forum Reddit r/AskDocs, gdzie zweryfikowani lekarze odpowiadali na pytania użytkowników, i zlecili ChatGPT udzielenie odpowiedzi na te same zapytania.
Pracownicy ochrony zdrowia, nie znając źródła, częściej preferowali odpowiedzi ChatGPT – i oceniali je jako bardziej empatyczne. W rzeczywistości odpowiedzi ChatGPT uznano za "empatyczne" lub "bardzo empatyczne" około dziesięć razy częściej niż te od lekarzy.
Brzmi nieźle? Warto jednak zajrzeć pod podszewkę tych rewelacji.
Na razie linia między osobą a programem jest wciąż widoczna – większość z nas widzi kod pod maską. Ale w miarę postępu technologii maska będzie się zsuwać coraz rzadziej. Kultura popularna pokazała nam ten proces: Data ze "Star Trek", Samantha z "Her", Dolores z "Westworld".
Mimo wszystko uważam, że błyskotliwe chaty, arcyzdolne maszyny i piekielnie inteligentne systemy nie zastąpią nam najbardziej durnego, ale białkowego człowieka.
Jednak nawet najbardziej empatyczny, najlepiej wyćwiczony robot nie zastąpi człowieka w trudnych momentach. Owszem, poda szklankę wody na starość, pomoże w rehabilitacji, może nawet przygotuje smaczny posiłek i przypomni o lekach. Ilustracja: Shutterstock/Master1305.
Ostatnie słowa
Jednak nawet najbardziej empatyczny, najlepiej wyćwiczony robot nie zastąpi człowieka w trudnych momentach. Owszem, poda szklankę wody na starość, pomoże w rehabilitacji, może nawet przygotuje smaczny posiłek i przypomni o lekach. Czy ktoś jednak chciałby, żeby to robot był świadkiem jego odchodzenia, powiernikiem jego ostatnich słów?
Nie jestem sobie w stanie wyobrazić bez zimnego potu na skroni w pełni zautomatyzowanego hospicjum. To dystopia, która w gruncie rzeczy przeraża. Między innymi tak mocno, że jest całkiem realna wizja.
W tym kontekście warto wspomnieć rozmowę na naszych łamach Marka Szymaniaka z Jędrzejem Dudkiewiczem, autorem książki "Inny dom", pokazującą, jak wygląda rzeczywistość DPS-ów.
Prawdziwa empatia rodzi się z faktu, że ja – człowiek siedzący przy Twoim łóżku – też kiedyś stąd odejdę. Człowiek może powiedzieć: “Boję się tak samo jak Ty. Rozumiem ciężar Twojego milczenia, bo sam bywam bezradny wobec pytań o sens".
Robot jest spokojny, nie ma lęków. Nie ma biografii. Jego "obecność" jest jedynie wynikiem zamkniętego obwodu elektrycznego. W obliczu śmierci pacjent nie szuka sprawnej obsługi technicznej, lecz świadka swojego istnienia.
Etyka opieki nie jest rzemiosłem polegającym na dostarczaniu usług. To metafizyczny splot dwóch obecności. Kiedy opiekun bierze dłoń chorego w swoje ręce, nie dokonuje jedynie transferu ciepła. Zachodzi tam proces, który można nazwać "świadomą obecnoscią".
Oczywiście nie jestem naiwny. W epoce starzejącego się społeczeństwa i egoistycznego zwrotu trzeba mocno rozwijać technologie opieki i wsparcia osób starszych. Projektować budynki i urządzenia tak, aby pomagały osobom z niepełnosprawnościami, schorowanym, niedołężnym.
Chcę więcej technologii w miejscach opieki. Niech roboty dźwigają ciężkie łóżka, niech precyzyjnie dozują morfinę, niech skanują parametry życiowe w milisekundach. Niech zdejmą z barków pielęgniarek i opiekunów fizyczny trud, by te miały więcej czasu na to, co najważniejsze: na potrzymanie kogoś za rękę.
Znaczenie pracy emocjonalnej, o czym zresztą pisałem niemal rok temu, w epoce dynamicznego rozwoju technologii, będzie tylko rosło. O tym, że empatia i związana z nią zdolność aktywnego słuchania będą kompetencjami przyszłości, mówi zresztą opublikowany na początku zeszłego roku raport Światowego Forum Ekonomicznego "Future of Jobs".
Wydaje mi się, że umiejętność aktywnego słuchania jest sztuką znacznie trudniejszą niż programowanie. Dziś jeszcze nie doceniamy tych, którzy pracują emocjonalnie, ale to kwestia dekady, a może kilku lat, zanim zauważymy, że za obecność trzeba (słono) płacić. Błogosławieni ci, którzy uśmiech i troskę otrzymują za darmo — w ramach wdzięczności, z czułością, a nie w ramach pakietu "Hugs & Care".
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-09T22:16:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T22:00:51+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T19:55:23+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T19:39:43+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T19:20:36+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T18:08:47+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T17:20:28+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T16:49:06+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T15:46:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T15:05:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T14:53:03+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T14:49:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T13:52:26+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T13:47:09+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T13:08:17+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T12:31:38+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T12:08:23+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T11:27:56+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T10:57:52+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T10:46:23+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T10:11:24+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T09:34:54+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T08:54:46+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T08:21:23+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T07:04:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T06:23:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T06:22:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T06:21:26+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T06:21:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T06:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T20:42:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T19:42:06+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T19:00:22+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T18:21:59+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T17:49:10+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T16:52:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T16:06:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T15:36:12+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T15:00:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T13:45:50+01:00