REKLAMA

Szykujemy własną kopułę obronną. Drony nie przelecą

Europa szuka własnej tarczy przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Nowy SkyDefender ma spiąć istniejące rozwiązania w jeden zintegrowany system.

To nie jest zwykły zestaw przeciwlotniczy. Nowa kopuła ma spiąć całe warstwy obrony
REKLAMA

Francuski Thales pokazał system SkyDefender, czyli nową zintegrowaną architekturę obrony powietrznej i przeciwrakietowej, która ma łączyć istniejące europejskie sensory, efektory i oprogramowanie dowodzenia w jedną wielowarstwową kopułę. Firma przedstawia go jako rozwiązanie zdolne do walki z zagrożeniami od małych dronów po cele wykrywane z odległości liczonych w tysiącach kilometrów.

REKLAMA

To nie jest jedna bateria rakiet. To ma być cały parasol

Nowa architektura to propozycja przemysłowa dużego europejskiego gracza, która wpisuje się w rosnącą presję na budowę bardziej autonomicznej obrony kontynentu. Europa choć nie ma jeszcze jednego wspólnego żelaznego parasola, to właśnie dostała kolejną próbę spięcia własnych kompetencji w system, który można realnie oferować armii państw NATO i UE.

Najłatwiej pomylić SkyDefendera z pojedynczym zestawem przeciwlotniczym. Tymczasem Thales pokazuje ciekawą, warstwową architekturę, w której krótszy, średni i dalszy zasięg mają działać razem, zamiast obok siebie. Oznacza to, że system ma nie tylko strzelać, ale najpierw wykrywać, klasyfikować i rozdzielać cele pomiędzy odpowiednie efektory. To właśnie dlatego firma tak mocno podkreśla rolę sztucznej inteligencji oraz systemu dowodzenia i kierowania walką.

Jakie klocki składają się na system SkyDefendera?

Najbardziej dronowa część całego systemu opiera się na ForceShield. To rodzina rozwiązań krótkiego zasięgu, która w różnych konfiguracjach może łączyć radary, wyrzutnie lekkich rakiet i elementy bardzo krótkiego zasięgu do osłony baz, infrastruktury i wojsk w marszu. Taka warstwa jest dziś kluczowa, bo współczesne pole walki nie jest zalewane wyłącznie przez samoloty czy duże rakiety, lecz przede wszystkim przez roje małych BSP, amunicję krążącą i tanie cele, których nie opłaca się zwalczać najdroższymi pociskami.

Środkową warstwę tworzy SAMP/T NG, czyli europejski system średniego zasięgu rozwijany przez Eurosam z udziałem MBDA i Thalesa. Producent przedstawia go jako jedyne europejskie rozwiązanie tej klasy zdolne do osłony wojska i infrastruktury przed samolotami, śmigłowcami, dronami, pociskami manewrującymi, przeciwradiolokacyjnymi i rakietami balistycznymi. W 2025 r. zakończono kolejne udane strzelania kwalifikacyjne z wykorzystaniem pocisku Aster 30 B1NT, a nowa generacja ma celować w klasę przechwyceń około 150 km.

Najdalszą warstwę wczesnego ostrzegania mają zapewniać natomiast radary SMART-L MM i inne czujniki dalekiego zasięgu. Sam SMART-L Multi Mission jest opisywany przez Thales jako radar zdolny do wykrywania i śledzenia szerokiej gamy celów, w tym rakiet balistycznych, na dystansach do około 2000 km. Gdy firma mówi przy SkyDefenderze o 5000 km, chodzi o cały zestaw sensorów i architekturę wczesnego ostrzegania, a nie o pojedynczy radar stojący samotnie na polu.

Chaos mają tu porządkować algorytmy

Najciekawsza w całym projekcie nie jest nawet sama lista radarów i wyrzutni, lecz to, co ma je spinać. Thales podaje, że wszystkie elementy są zarządzane przez system dowodzenia SkyView, a warstwa interoperacyjna SkyView Alliance ma zapewniać współpracę z platformami NATO i innych sojuszników. Firma akcentuje, że system ma otwartą, modułową architekturę, dzięki czemu można go łączyć z istniejącą obroną przeciwlotniczą, zamiast budować wszystko od zera.

To właśnie tutaj wchodzi sztuczna inteligencja. W nowoczesnej obronie powietrznej problemem nie jest już tylko brak sensorów, ale nadmiar bodźców. Drony, wabiki, rakiety manewrujące, ślady satelitarne, lotnictwo własne i cywilne, zakłócenia elektromagnetyczne – wszystko to musi zostać odfiltrowane i zamienione w decyzję, co naprawdę jest zagrożeniem, czym to zestrzelić i czy warto zużywać na dany cel drogi pocisk. AI nie ma tu pełnić funkcji magicznego mózgu, lecz przyspieszać selekcję, korelację danych i wspomagać operatora w sytuacji, gdy kilka warstw obrony działa jednocześnie.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Jeśli Thalesowi uda się rzeczywiście sprzedać SkyDefendera nie jako pojedynczy zestaw, lecz jako architekturę integracyjną, zyska przede wszystkim ten, kto dziś ma najwięcej niepasujących do siebie warstw. Wiele europejskich armii posiada osobno radary, osobno systemy krótkiego zasięgu, osobno wyrzutnie średniego zasięgu i osobno narodowe rozwiązania dowodzenia. Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba to wszystko zmusić do wspólnego myślenia w czasie rzeczywistym. SkyDefender ma być właśnie odpowiedzią na ten bałagan: jednym nadzorcą nad różnymi czujnikami i efektorami.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-13T06:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T06:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T05:54:42+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T19:31:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T18:56:05+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA