REKLAMA

GreedFall: The Dying World zjadł mi 4 godziny. To wciąż beta - recenzja

Czym różni się wczesny dostęp od finalnej premiery? Według producentów GreedFall: The Dying World kompletnie niczym. Gra wciąż ma krytyczne problemy, wymuszające rozpoczęcie przygody kompletnie od nowa.

GreedFall: The Dying World zjadł mi 4 godziny. To wciąż beta - recenzja
REKLAMA

Według producentów GreedFall: The Dying World wczesny dostęp oraz finalna premiera to dokładnie to samo. Mimo prawie dwóch lat w fazie early access, produkcję wciąż trawią krytyczne błędy uniemożliwiające postęp. Takie, przez które przygodę trzeba zaczynać na nowo i od zera.

REKLAMA

GreedFall: The Dying World zjadł mi cztery godziny rozgrywki, bo głupi most nie chce działać.

Drewniany most zwodzony nad rzeczką sięgającą do kolan okazał się przeszkodą nie do sforsowania. Tędy - i tylko tędy - gracz dostaje się do kopalni, finalizując misje prologu. Ma przy tym kilka opcji osiągnięcia celu. Może zatrudnić się jako górnik, może dać w łapę, zdobyć glejt przejścia albo nawet wyrżnąć strażników. Brzmi nieźle, lubimy mieć wybór.

Problem polega na tym, że mój bohater wpadł w limbo między przemocą i dyplomacją. Chociaż przekabaciłem górników i strażników, włamałem się do magazynu, zamieniając całą kolonię górniczą we wrogi obszar. Tyle tylko, że nikt mnie nie atakował. Z kolei ja nie mogłem z nikim rozmawiać ani wchodzić w interakcje z żadnym obiektem. Wliczając w to dźwignię mostu zwodzonego prowadzącego do kopalń.

Próbowałem wszystkiego. Wyczyściłem pozostałe zadania. Ubiłem całą zwierzynę w lesie. Aktywowałem tryb taktyczny, gdzie atakami obszarowymi chciałem doprowadzić do jakiejkolwiek interakcji. Wszystko na nic. Pomógł dopiero świeży start nową postacią. Podjąłem te same decyzje co wcześniej, ale tym razem wejście do kopalni nie było problemem. Rosyjska ruletka.

Później natrafiłem na litanię innych błędów. Żaden równie krytyczny, ale gra nie powinna opuścić wczesnego dostępu.

Wybawieniem twórców GreedFall: The Dying World okazało się to, że wiele zadań głównych można wykonać na kilka sposobów. Jeśli jeden nie działa - jak nieobecny NPC na punkcie spotkania – można skorzystać z alternatywnego. Próba po próbie, brnąłem w ten sposób do przodu i szczerze, bawiłem się znośnie. GreedFall: The Dying World to nie jest zła gra. Ona jest po prostu cholernie niedogotowana.

Brak finalnych szlifów widać na wielu płaszczyznach. Postacie mają tak skromny wachlarz ruchów, że podczas rozmów nieustannie wykonują te same animacje. Przeciwnicy są magicznie dosuwani do drużyny, czasem nawet kuprami, co wygląda komicznie. Obiekty i tekstury pojawiają się na naszych oczach, przez co dopiero po czasie widzimy, kto nas atakuje albo z kim rozmawiamy. Zbyt dużo rzeczy klejone jest tu na taśmę.

Szkoda, bo pomysł prequela ze zmianą perspektywy w GreedFall: The Dying World jest naprawdę niezły.

W pierwszej odsłonie – późniejszej według kalendarza gry – bohater z rozwiniętego, umierającego świata dostaje się na dziewiczą wyspę, gdzie ludzie żyją zgodnie z naturą. Takie Pocahontas polane sosem RPG. W GreedFall: The Dying World perspektywa jest odwrotna: jako dziki mieszkaniec egzotycznej wyspy trafiamy przymusem do umierającego świata kolonizatorów.

Wyobraźcie sobie, że to tak, jakby w Avatarze Jack Sully trafił z Pandory na zdewastowaną Ziemię. Spory potencjał narracyjny, odświeżająca perspektywa. Niestety, producenci ze studia Spider nie dowożą wizji zatłoczonej, gęstej, rozwiniętej cywilizacji. Aglomeracje tytułowego Upadającego Świata nie przystają do ciekawych miast z innych gier cRPG. Na ich tle to garstka budynków i korytarze lepione z pseudo-kamienic. Zderzenie natura/cywilizacja jest o wiele słabsze niż oczekiwałem.

Twórcy GreedFall: The Dying World odważnie podeszli do walki. Niestety, wyszedł Baldur’s Gate 3 dla ubogich.

Producenci postanowili iść pod prąd trendów. Chociaż pierwszy GreedFall był RPG akcji w stylu Dragon Age, tak drugie dostało system turowy, aktywną pauzę oraz ekran taktyczny. Odważna decyzja, biorąc pod uwagę trend do upraszczania rozgrywki, zamiast jej komplikowania. Niestety, chęci twórców nie idą w parze z umiejętnościami, przez co starcia są po prostu nudne.

W porównaniu do BG3, GreedFall: The Dying World nie oferuje nawet ćwiartki możliwości. Tryb taktyczny pozwala na atakowanie, używanie umiejętności, korzystanie z przedmiotów oraz przemieszczanie się. Zapomnijcie o złożonych akcjach w stylu: bohater A podnosi bohaterkę B, następnie rzuca nią ponad urwisko, a bohater C w tym samym czasie rozlewa ropę, by bohaterka D podpaliła ją ognistą strzałą.

Problem polega również na tym, że walkom brakuje odpowiedniej mocy od strony animacji oraz efektów specjalnych. Wszystkie czary oraz ataki wyglądają nudno. Bez polotu. Nie czuć siły bohaterów, nie ma się wrażenia ich rozwoju. Starcia wydają się drętwe, do tego łatwe. To jedna z niewielu gier, w których drużyna gracza jest gąbkami na obrażenia. Stoimy, leniwie wydajemy polecenia, a wszystko dzieje się samo.

Chciałem się dobrze bawić z GreedFall: The Dying World. Jednak twórcy robią co mogą, by obrzydzić mi grę.

Nie miałem wielkich oczekiwań. Liczyłem na solidne 7/10. Na niezbyt ambitną przygodę z niezłymi momentami. Zamiast tego dostałem festiwal błędów, usypiającą walkę, okropne dialogi, kiepską fabułę oraz nijaką oprawę graficzną. Czuć, że w grę byli zaangażowani pasjonaci, ale mimo ich szczerych chęci coś poszło nie tak. Może za mały budżet, może za mało czasu. Nie zmienia to faktu, że gra wciąż powinna leżakować we wczesnym dostępie.

Najlepsze, co spotka was w The Dying World, to przepiękna muzyka w menu głównym. Nowy GreedFall to produkcja cRPG, o której bardzo szybko zapomnimy. W aktualnej formie nie jest warta waszych pieniędzy, waszego czasu ani waszych nerwów. Lepiej nadrobić pierwszą odsłonę, obiektywnie lepszą od tego potworka.

Największe zalety:

  • Bardzo dobra muzyka
  • Realizacja zadań na wiele sposobów
  • Ciekawa koncepcja odwróconej perspektywy
  • Przyjemna eksploracja, nieliniowy charakter
  • Częste środowiskowe wykorzystanie umiejętności

Największe wady:

  • Masa błędów. Także tych krytycznych
  • Nudna walka. Takie BG3 z Temu
  • Fatalne dialogi. Taka sobie historia
  • Fikcyjny język tubylców gra na nerwach
  • Skradanie to atrapa systemu
  • Rozczarowujące aglomeracje starego świata
  • Główny zły to nieśmieszny żart
  • Pikseloza na PS5

Ocena recenzenta: 5/10

Więcej o grach na Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-12T19:31:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T18:56:05+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T12:01:18+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T11:30:17+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T10:48:59+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA