REKLAMA

Wieżowiec z Warszawy nie ucieknie katu spod topora. Buldożer już się grzeje

Bycie ikonicznym wieżowcem to za mało, żeby zostać zabytkiem, a co tym idzie – uratować się przed pędzącym w twoją stronę buldożerem. Jedni się smucą, inni klaszczą w dłonie.

wiezowiec
REKLAMA

Czarne chmury nad Intraco zgromadziły się kilka miesięcy temu. Deweloper uznał, że wieżowca z lat 70. XX w. nie da się dostosować się do obecnych standardów, więc jedyne wyjście to rozbiórka. Schłodzenie go pożera mnóstwo energii, a przestrzeni nie da się zaadaptować pod aktualne wymagania najemców. Lepiej zacząć od nowa: zburzyć, wybudować następcę i cieszyć się nowoczesną, a przy tym ekologiczną architekturą.

Nie wszystkich ta argumentacja przekonywała. Aktywista i społecznik Piotr Ikonowicz pisał, że wyburzanie istniejących biurowców to "wielkie marnotrawstwo pieniędzy, materiałów budowlanych, ludzkiego wysiłku, które dokonuje się przy znacznym zatruciu środowiska".

REKLAMA

- Za każdym razem słyszę, że właścicielowi coś się nie opłaca, a jednak potem sobie radzi. Idąc tym tropem, XIX-wieczne kamienice też nie spełniają współczesnych standardów mieszkaniowych, a jednak je zachowujemy – mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Janusz Sujecki, prezes stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy.

To właśnie na wniosek organizacji sprawą zainteresował się Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków. W ostatnich dniach doszło do oględzin budynku. Teraz zapadła decyzja.

Biurowiec Intraco nie trafi do rejestru zabytków

Jak wyjaśnia MWKZ, po przeanalizowaniu zebranego materiału dowodowego nie stwierdzono "wartości historycznych, artystycznych lub naukowych uzasadniających indywidualny wpis do rejestru zabytków nieruchomych".

Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, powołał się na wytyczne Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z których wynika, że "podstawą oceny wartości zabytkowych nie może być opis historyczny obiektu, w szczególności jeśli obiekt podlegał daleko idącym przebudowom i adaptacjom". A tak było w przypadku Intraco.

- Brak jakiejkolwiek ochrony obiektu doprowadził do realizacji prac, wskutek których budynek utracił swoją formę będącą nośnikiem wartości artystycznych oraz historycznych. Były to w głównej mierze generalna modernizacja i nadbudowa z lat 1998-2000, która zasadniczo zmieniła formę i gabaryty budynku […], modernizacja wnętrza z lat 2002-2004 […] oraz zmiana zagospodarowania z lat 2020-2022 […]. Co więcej, pomimo nawiązania kolorystycznego ścian kurtynowych zastosowano całkowicie współczesne rozwiązania, które zgodnie z intencją projektanta pozwoliła "uzyskać nowy wizerunek biurowca". W tym zakresie obecna forma obiektu całkowicie odbiega od pierwotnego projektu – argumentuje konserwator.

Oryginalnie budynek pokryty był ceramicznymi płytkami – było ich prawie pół miliona. Z czasem zaczęły odpadać, więc w latach 90. zdecydowano się na modernizację.

- Obecnie, świadectwem pierwotnej koncepcji, rozwiązań stylistycznych i budowlanych pozostaje właśnie dokumentacja architektoniczna oraz fotografie archiwalne. Cechy te w niewielkim stopniu są możliwe do odczytania w samym budynku – pojedyncze przykłady oryginalnych rozwiązań jak balustrada klatki schodowej, czy zasadnicza organizacja wnętrz z holem i częścią biurową obsługiwaną przez windy zlokalizowane w środkowej części wieżowca – nie stanowią w ocenie MWKZ źródła historycznego istotnego pod względem naukowym – dodaje Dawidowicz.

W odpowiedzi na facebookowe komentarze na profilu MWKZ zaznaczano, że "ikoniczny nie oznacza zabytkowy", a podstawowym kryterium uznania obiektu za zabytek jest autentyzm.

-  W tym przypadku doszło do bardzo radykalnej przebudowy – stwierdził MWKZ.

Komentujący odpiera ten argument, twierdząc, że "mamy do czynienia z obiektem stanowiącym unikalne świadectwo określonego momentu historycznego, gdy do socjalistycznej Warszawy zaczęły przenikać wzorce międzynarodowego modernizmu charakterystycznego dla kapitalistycznego świata".

Sama przemiana jest również ciekawym symbolem. Oczywiście można spierać się, czy to już wystarczy, aby chronić budynek przed wyburzeniem. Łatwo można uznać, że bycie żywym eksponatem nikomu nie służy, a o to przecież powinno chodzić – architektura ma być dla ludzi. Z drugiej strony nasunąć może się inna radykalna postawa, że tak da się powiedzieć o wszystkim i dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, aby machnąć ręką na historię. Skoro dziś – w teorii – można budować lepiej, nowocześniej, a może i bardziej ekologicznie, to co nas powstrzymuje przed burzeniem historycznych kamienic sprzed 100 czy nawet 50 lat?  

Mam wrażenie, że chęć obrony wieżowca wynika z całkiem naturalnego strachu przed tym, co będzie. Niestety bardzo często w miejsce starych budynków - abstrahując od ich użyteczności, wyglądu i stanu - powstają takie, które, delikatnie mówiąc, budzą wiele wątpliwości. Wcale nie mamy gwarancji, że nowy obiekt wzbogaci przestrzeń, więc choćby dlatego koszt burzenia i budowania od nowa jest duży, za duży.

REKLAMA

Zdjęcie główne: Longfin Media / Shutterstock

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-12T12:01:18+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T11:30:17+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T10:48:59+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T08:32:22+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T06:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T06:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T19:02:10+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA