REKLAMA

Ryanair bierze miarkę w ręce. Nasilają się kontrole bagażu na lotniskach

Ryanair jest przekonany, że skrupulatne mierzenie bagaży turystów ma sens, więc nie zmienia zwycięskiej taktyki. Pasażerowie już donoszą, że drobiazgowe kontrole nasilają się przed sezonem letnim.

ryanair
REKLAMA

Nerwówka na nie tylko polskich lotniskach zaczęła się rok temu. Sprawdzą czy nie sprawdzą, a jak sprawdzą, to zmieści się czy nie zmieści - takie pytania zadawali niepewni swoich walizek i toreb. Niby mierzyliśmy, pocieszali się wyjeżdżający i wracający, ale za chwilę wątpliwości wracały. Może mają jakieś inne miarki? Ich centymetry są dłuższe niż nasze? W uspokajaniu się nie pomagały opowieści tych, którzy musieli dopłacać. W internecie przekonywali, że nie powinni, bo przecież mieścili się w normach - a jednak ich bagaże okazały się niewymiarowe. Czasami nawet centymetr robił różnicę i decydował o niemałej dopłacie. 

W niedawnej rozmowie z "The Times" Michael O’Leary, szef linii, przyznawał, że ścisłe trzymanie się zasad popłaca. Spadła bowiem liczba pasażerów, którzy na pokład chcą wnieść więcej niż mogą. Ryanair - i broniący przewoźnika komentujący, których wbrew pozorom nie brakuje - stoi na stanowisku, że skoro bagaż ma mieć takie i takie wymiary, to liczb należy się trzymać, koniec kropka. Inni uznają jednak, że czasami wszystko jest kwestią interpretacji. Coś się źle zapakuje, nagle walizka będzie mieć nieco większe wybrzuszenie, zamek się poluzuje, kółka napuchną, słowem: centymetr w jedną czy drugą, już bez przesady! Linia odpowiada wówczas, że miarki i tak dają trochę zapasu, więc jak ktoś tam się nie mieści, to przeholował znacząco. 

REKLAMA

Kontrowersji dodawał fakt, że pracownikom przynajmniej w teorii opłaca się zgarniać osoby, które mają za duży bagaż. Za każdą torbę z nadwagą otrzymują 2,5 euro. Zniesiony został również limit wynoszący 80 euro - można więc łapać do woli. Podejrzliwi twierdzą więc, że dlatego niektórzy sprawdzający są aż nadto drobiazgowi. Czepialstwo w końcu popłaca - sugerują autorzy lotniskowych teorii spiskowych.

Ryanair najwyraźniej doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ostatnią rzeczą, jaką należałoby teraz zrobić, jest poluzowanie śrub. Żadne przymykanie oczu, nikt nie chce słyszeć o machaniu ręką - kontrole dalej mają być skrupulatne. I wygląda na to, że są. 

"W ostatnich dniach słyszymy i czytamy coraz więcej relacji na temat zwiększonej liczby kontroli" - donosi portal fly4free.pl

REKLAMA

"Zmienili politykę"

Podróżni na forum serwisu zgłaszają swoje przypadki. Jeden z użytkowników opisuje, że do miarek lądowały plecaki, które nawet gołym okiem przeszły test i od razu widać było, że się mieszczą. 

REKLAMA

Ewidentnie zmienili politykę i kontrolę są bardziej szczegółowe. Niedawno wracałem z Walencji i na powrocie też każdy wkładał do sizera - dodaje kolejny, cytowany przez portal.

Kontrole są i we Wrocławiu, i w Rzymie. Niekiedy plecaki przechodzą, ale walizki czy torby kontrolowane są jedna po drugiej. 

Mariusz Piotrowski z fly4free.pl zauważa, że wzmożenie może zaskakiwać, wszak "do tej pory Ryanair mocniej kontrolował bagaże w sezonie zimowym, a latem – z uwagi na napięty grafik lotów i ryzyko opóźnień – pracownicy linii patrzyli na pasażerów nieco łaskawszym okiem". Być może to jeszcze nie jest szczyt sezonu, więc można znaleźć trochę czasu. 

REKLAMA

Sam Ryanair zwracał uwagę na możliwe kolejki latem, ale z zupełnie innych powodów niż kontrole bagaży. 

Z doniesień o wzmożonych kontrolach może ucieszyć się… InPost

Firma niedawno zaprezentowała swoją walizkę, która idealnie mieści się w Paczkomatach. Chodzi więc o to, aby wysyłać bagaż bezpośrednio w miejsce, do którego się udajemy. Ciekawe, jak wiele osób skorzysta z tej opcji latem i jak wpłynie to na politykę linii lotniczych. Niby te argumentują, że dla nich im mniej rzeczy pasażerowie zabierają na pokład, to lepiej. Chodzi w końcu o to, aby każdy jak najszybciej wszedł do samolotu i przy okazji go dodatkowo nie obciążał. 

Z drugiej strony na większych walizkach i bagażach linie jednak zarabiają, więc ewentualny zysk może przejść koło nosa. Wieści o kontrolach mogły sprawiać, że ktoś zrezygnuje z dopychania plecaka i na wszelki wypadek dopłaci, ale po to, aby zabrać ze sobą większą i wymiarową walizkę. Teraz pojawia się inna alternatywa: bagaż wyśle się do zagranicznego Paczkomatu wcześniej, a na lotnisku przy sobie będą tylko najpotrzebniejsze przedmioty. 

REKLAMA

Zdjęcie główne: Pietukhova / Shutterstock

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-29T08:40:32+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T06:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-28T20:02:03+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA