Algorytmy w ZUS. Tak państwo decyduje o naszych prawach

ZUS korzysta z automatyzacji w wielu procesach, ale nie informuje publicznie, gdzie algorytmy wpływają na decyzje wobec ubezpieczonych. Postanowiliśmy zapytać o to wprost władze instytucji. Zapraszamy do wywiadu ze Sławomirem Wasilewskim, wiceprezesem ZUS, który nadzoruje Pion Operacji i Eksploatacji Systemów.

Fot. Shutterstock / Eugenia Porechenskaya

Administracja publiczna coraz chętniej sięga po technologie automatyzujące pracę urzędników. Rozwój ostatnich lat – a w szczególności gwałtowny postęp w obszarze sztucznej inteligencji – znacząco obniżył koszty i poszerzył możliwości wdrażania takich rozwiązań w usługach publicznych. Zwolennicy automatyzacji przekonują, że może ona usprawnić działanie państwa, poprawić obsługę obywateli, a przy tym przynieść istotne oszczędności dla budżetu.

Ta optymistyczna opowieść o postępie często pomija jednak potencjalne zagrożenia. A tych nie brakuje: od braku przejrzystości działania algorytmów i ryzyka naruszenia prywatności, przez możliwość dyskryminacji, aż po ograniczony dostęp do procedur odwoławczych. W praktyce może to oznaczać pozbawienie obywateli prawa do kluczowych świadczeń – takich jak zasiłek macierzyński czy płatne zwolnienie lekarskie – bez realnej możliwości zakwestionowania decyzji.

To nie są czcze obawy. W wielu rozwiniętych krajach systemy automatyzujące procesy decyzyjne wyrządziły w przeszłości obywatelom ogromne krzywdy. Do takich sytuacji dochodziło m.in. w Australii, Danii i Stanach Zjednoczonych, a w Holandii ujawnienie skandalu związanego z dyskryminującym systemem algorytmicznym doprowadziło nawet do upadku rządu – o czym szeroko pisaliśmy na naszych łamach.

Od podobnych błędów nie jest wolna również Polska. Pokazał to przypadek systemu profilowania bezrobotnych, wdrożonego w 2014 roku przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Miał on służyć wczesnemu wykrywaniu osób zagrożonych długotrwałym bezrobociem i lepszemu dopasowaniu form wsparcia. Choć twórcy systemu zapewniali, że ma on jedynie "pomagać" urzędnikom w podejmowaniu decyzji, badanie Fundacji Panoptykon wykazało, że w 99,5 proc. przypadków urzędnicy akceptowali to, co wskazał algorytm. Wiele z tych decyzji okazało się później niezrozumiałych i niesprawiedliwych, a sam system nie przewidywał nawet możliwości skutecznego odwołania się. W 2018 roku Trybunał Konstytucyjny uznał go za niezgodny z polskim prawem.

Dlatego kluczowe jest, aby obywatele wiedzieli, które instytucje i w jaki sposób korzystają z narzędzi zautomatyzowanego podejmowania decyzji. Wiadomo, że tego typu systemy są wykorzystywane w wielu procesach przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS nie informuje jednak publicznie, w jakich dokładnie obszarach i w jakim zakresie stosuje automatyzację.

O tym właśnie rozmawialiśmy ze Sławomirem Wasilewskim, wiceprezesem ZUS nadzorującym Pion Operacji i Eksploatacji Systemów. W rozmowie uczestniczył również rzecznik prasowy ZUS Karol Poznański, który po kilkunastu minutach włączył się do dyskusji i pozostał w niej do samego końca.

Sławomir Wasilewski jest wiceprezesem ZUS Fot. ZUS
Sławomir Wasilewski jest wiceprezesem ZUS Fot. ZUS

Marek Szymaniak: Jakie korzyści widzi Pan z wdrażania automatyzacji administracji publicznej, w tym w usługach publicznych?

Sławomir Wasielewski: Jest ich wiele. Automatyzacja pozwala na przyspieszenie procesu podejmowania decyzji, a dzięki temu pracownicy mają więcej czasu, by realizować inne zadania. 

Jak działa to w praktyce?

Część prostych, powtarzalnych zadań wykonują automaty, dzięki czemu te bardziej skomplikowane również możemy wykonać szybciej, ale też przyjmować nowe, które na Zakład są nakładane jak np. obsługa renty wdowiej. 

Często zadania wykonane są szybciej, więc trzeba mniej ludzi. Pracownicy ZUS nie boją się, że stracą pracę?

Staramy się komunikować pracownikom, że automatyzacja to szansa, aby było więcej czasu na realizację innych zadań. Dzięki automatom pracownik nie musi wykonywać prostych i powtarzalnych czynności. Praca w ten sposób staje się bardziej atrakcyjna.

Czyli zwolnień ze względu na automatyzację nie będzie?

Nie planujemy zmniejszenia liczby etatów w organizacji, a tym samym zwolnień pracowników. Chcemy natomiast, aby proste i powtarzalne czynności wykonywane były przez systemy informatyczne, a nasi ludzie mogli się skupić na zadaniach, które wymagają pogłębionej analizy. Takie rozwiązanie pozwala podnieść jakość obsługi klientów oraz daje potencjał na realizację dodatkowych zadań, zarówno w ramach istniejących procesów biznesowych jak również zupełnie nowych obowiązków.

Czyli ta korzyść to raczej sytuacja, że nie trzeba zatrudniać nowych osób?

Dokładnie tak. Chciałbym, aby to wyraźnie wybrzmiało: ZUS nie będzie zwalniał. Jednak nie będziemy zatrudniać dodatkowych pracowników, pomimo, że rząd nakłada na ZUS nowe obowiązki. W ostatnich latach utrzymujemy zatrudnienie na poziomie około 43 tysięcy pracowników i to się specjalnie nie zmieni.

Kilka lat temu takim nowym obowiązkiem dla ZUS było 800+. I sam prezes ZUS mówił, że dawniej program obsługiwało nawet 10 tys. pracowników w gminach, dziś tylko 200 w ZUS.

Proszę zwrócić uwagę, że pierwotnie świadczenie 500+ obsługiwali pracownicy samorządów, a nie ZUS-u. To jest idealny przykład nałożonego na ZUS nowego zadania, a koszt jego obsługi dla państwa polskiego jest istotnie mniejszy niż w przypadku jednostek samorządu terytorialnego.

Czyli można powiedzieć, że automatyzacja to oszczędności. Jakie to kwoty?

Konkretnych kwot nie da się podać. Trudno też porównywać zadanie realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego, a ZUS. Na pewno jednak pensje 200 osób kosztują podatników mniej niż 10 tysięcy osób. To spora oszczędność.

Szczególnie, że my realizując to zadanie od początku wykorzystujemy system, który korzysta z rozwiązań automatyzujących przyznawanie prawa oraz wypłatę świadczenia.

Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel
Zakład Ubezpieczeń Społecznych wdraża automatyzację w wielu obszarach Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel

Jak to wygląda w praktyce?

W zakresie obsługi wniosków o świadczenia dla rodzin, przyspieszenie automatyzacji jest bardzo zaawansowane. Ustawione automaty i ułożone do nich reguły pozwalają w dużym procencie samodzielnie i całościowo przyznawać prawo do świadczeń i realizować wypłaty tych świadczeń. Automat samodzielnie ustala czy świadczenie przysługuje, generuje odpowiednie pismo lub decyzję, wysyła je do klienta oraz automatycznie ustala termin wypłaty i realizuje ją w określonym terminie.

A jak to wygląda od wewnątrz? System widzi, że do ZUS przyszedł wniosek i co dalej?

Klient wysyła elektronicznie wniosek do Zakładu za pomocą odpowiednich platform. Po wpłynięciu wniosku do ZUS, wniosek oczekuje na automatyczne badanie i przetworzenie oraz zapisanie do właściwego systemu. Następnie wniosek poddawany jest określonym badaniom w zakresie poprawności zarówno merytorycznej, formalnej oraz prawidłowości podanych danych. Automaty weryfikują każdy blok podany we wniosku z poprawnością danych zawartych w rejestrach zewnętrznych. Po przeprowadzeniu całkowitej weryfikacji, jeśli przebiegnie ona pomyślnie, automatycznie ustalane jest prawo do świadczenia, do klienta generowana jest automatycznie informacja o przyznanym świadczeniu, bądź decyzja o odmowie jego przyznania (jeśli nie spełnia warunków ustawowych) lub też wezwanie jeśli we wniosku występują rozbieżności, które wymagają wyjaśnienia.

Czyli to automat podejmuje decyzje o przyznaniu bądź nie świadczenia 800+?

Wszystkie wnioski nadesłane przez klientów, do których klient dołączył załącznik kierowane są do obsługi przez pracowników. Do takich spraw należą także niektóre o świadczenie 800+. Nie mamy na ten moment możliwości automatycznego przetwarzania załączników. Przez pracowników obsługiwane są również takie sprawy, w których należy przeprowadzić postępowanie wyjaśniające. Czyli nie można powiedzieć, że decyzje o świadczenia o 800+ są podejmowane wyłącznie automatycznie.

Jednak część jest. Nie ma Pan obaw, że system się pomyli? Zacznie pleść bzdury?

Tak zwane halucynacje są wpisane w naturę sztucznej inteligencji i systemy na niej oparte mogłyby podejmować błędne decyzje. Tyle tylko, że my w ZUS nie wykorzystujemy sztucznej inteligencji. Dlatego nasze systemy nazywamy automatyzacją i robotyzacją. 

To, co robimy opiera się na twardych regułach i danych. Tak skonstruowaliśmy wnioski o 800+, aby automat miał komplet informacji do podjęcia decyzji. Tu nie ma żadnej uznaniowości. Prawo jest jednoznaczne albo się coś należy albo nie. I takie wnioski jesteśmy w stanie obsługiwać automatycznie. A w tych sprawach, w których są załączniki i wątpliwości, to decyzję wciąż podejmuje nasz pracownik.

A procentowo jak to wygląda?

W okresie świadczeniowym 2025/2026 do obsługi ręcznej zostało przekazanych 2 proc. wniosków.

Wspomniał Pan o danych wykorzystywanych przez automaty pochodzących z rejestrów zewnętrznych. Co to takiego?

Nasz system jest zintegrowany z danymi innych instytucji jak chociażby Straży Granicznej. Dzięki temu wiemy kto wyjeżdża poza granicę kraju i na jak długo. Wiemy także z innych systemów czy dzieci uczęszczają do szkoły na terenie Polski i potrafimy świadczenie zawieszać, kiedy ktoś przestaje spełniać warunki, aby 800+ otrzymywać. Pozwala to nam na wykrywanie  nadużyć, co leży w interesie budżetu państwa a więc wszystkich obywateli.  

Czyli głośne, propagandowe przypadki, że ktoś pobiera polskie 800 plus a mieszka i żyje na Ukrainie, są wychwytywane i raczej nie mają wiele wspólnego z prawdą?

Świadczenie wychowawcze dla obywateli Ukrainy przysługuje po spełnieniu określonych warunków . To zamieszkiwanie wraz z dzieckiem na terytorium Polski, realizowanie przez dziecko obowiązku szkolnego w polskim systemie oświaty oraz brak informacji w rejestrze straży granicznej potwierdzającej wyjazd z Polski. W przypadku weryfikacji wskazanych przyczyn i wykrycia niespełnienia któregokolwiek warunku prawo do świadczenie wychowawczego zostaje wstrzymane.

Z czyich danych jeszcze korzysta ZUS?  

Zgodnie z ustawą o ZUS mamy prawo wymieniać się informacjami z innymi podmiotami administracji publicznej. Tych obszarów jest wiele. Korzystamy na przykład z rejestru PESEL czy wymieniamy się danymi z Krajową Administracją Skarbową, jak również pozyskujemy z USC odpisy aktów stanu cywilnego, np. aktu urodzenia, niezbędnego do ustalenia prawa do zasiłku macierzyńskiego. Korzystamy także z Systemu Informacji Oświatowej, aby potwierdzić, że dziecko uczęszcza do szkoły w Polsce.

Pytam o te rejestry, bo ZUS wykorzystuje automatyzację choćby do typowania przedsiębiorców, którzy mają być objęci kontrolą dotyczącą opłacania składek na ubezpieczenia. Jak to wygląda?

Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel
ZUS deklaruje, że nie stosuje sztucznej inteligencji Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel

Tutaj także nie mamy żadnych algorytmów sztucznej inteligencji, które mogłyby halucynować i w sposób nieprawidłowy typować płatników do kontroli. Narzędzia, które mamy wykorzystujemy bardzo efektywnie. W 9 na 10 przypadków wskazanie do kontroli okazuje się uzasadnione. Tutaj też nie ma żadnej uznaniowości, lecz twarda analityka.

Ale jak działa ten system? Jak typuje przedsiębiorcę do kontroli?

Analizuje posiadane dane i wyłapuje sytuacje, które budzą wątpliwości.

Czyli? Konkretnie jakie to sytuacje?

Na przykład ktoś, kto wykonuję pracę na rzecz własnego pracodawcy na podstawie umowy cywilnej, nie ma naliczonych składek na ubezpieczenia społeczne. Innym przykładem, gdzie analiza danych pomaga wytypować do kontroli płatnika składek, brak zgłoszenia do ubezpieczeń osoby wykonującej pracę, czy też nieprawidłowe ustalanie podstawy wymiaru składek dla ubezpieczonych. Dzięki systemowi, który ma dane o różnych tytułach ubezpieczeń i wysokości podstaw wymiaru składek, ZUS może ustalić ryzyko nieprawidłowości i wybrać podmioty do kontroli. Należy wskazać, że kierunek analizy ryzyka na podstawie danych jest zbieżny z postulatami przedsiębiorców, żeby prowadzić kontrole tam gdzie jest to zasadne.

Kolejnym obszarem, gdzie ZUS wykorzystuje automatyzację jest wykrywanie nadużyć w zwolnieniach lekarskich. W jaki sposób system w tym przypadku typuje osoby do kontroli?

Dla przykładu powiem, że system monitoruje każdą sytuację, w której lekarz pobiera dane pacjenta, ale nie kończy się to wystawieniem zwolnienia lekarskiego. Jeśli lekarz wystawiał wiele zwolnień w bardzo krótkim czasie, to wiemy, że może to być bot i jesteśmy w stanie ze względów bezpieczeństwa takie konto zablokować.

Pytam o coś innego. Jak system wykrywa nieprawidłowości w zwolnieniach lekarskich po stronie pacjenta? Bywa przecież, że ktoś ma L4 od jednego specjalisty, potem od drugiego i trzeciego. System łączy to, jako coś podejrzanego?  

W celu realizacji obowiązku ustawowego jakim jest kontrola e-ZLA - zarówno: kontrola prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy przez lekarzy, jak i kontrola prawidłowości wykorzystywania tych zwolnień przez osoby ubezpieczone, ZUS korzysta z narzędzi informatycznych. Pełna elektronizacja zwolnień lekarskich skutkuje tym, że ZUS (co do zasady) uzyskuje wiedzę na temat zwolnienia w momencie jego wystawiania przez lekarza i niezwłocznie może podjąć działania związane z kontrolą. Decyzja o kontroli zwolnienia lekarskiego i sposobie przeprowadzenia tej kontroli, podejmowana jest z uwzględnieniem wyników analizy systemowej, jednakże poprzedzona jest w każdym przypadku merytoryczną oceną stanu faktycznego sprawy.

Karol Poznański: System nie pokazuje przecież, że ktoś na przykład bierze zwolnienie lekarskie, aby dokończyć urlop albo w okresie świątecznym, to są przypadki, które wynikają z indywidualnej analizy sprawy. Bowiem, są to sytuacje odstające od normy, które mogą sugerować nieprawidłowości i skłonić naszych kontrolerów do przyjrzenia się jakiejś osobie.

Co jeszcze jest takim odstępstwem od normy?

Karol Poznański: Nie możemy zdradzić wszystkich elementów, bo system straciłby zęby. Dlatego, nie ukrywam, jesteśmy ostrożni we wpuszczaniu dziennikarzy do kuchni tego, jak to działa. Ale należy tutaj wyraźnie podkreślić, że wszystkie okoliczności każdej sprawy brane są pod uwagę. Jeśli w danym przypadku pojawią się wątpliwości lub sygnały co do prawidłowego wykorzystywania zwolnienia lekarskiego, to Zakład podejmuje odpowiednie działania.

No dobrze, to mają państwo odstępstwo od normy i co dalej? Jak się takiej podejrzanej osobie przyglądają?

Karol Poznański: Sprawdzamy czy zwolnienie lekarskie było uzasadnione. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, na podstawie przesłanek merytorycznych i dowodowych, z zachowaniem zasad bezstronności i równego traktowania stron postępowania. Celem ZUS jest wyłącznie weryfikacja, czy spełnione zostały przesłanki do objęcia ubezpieczeniem społecznym oraz do przyznania prawa do świadczeń. Takie podejście zapewnia transparentność postępowań i gwarantuje ich zgodność przepisami prawa.

Sławomir Wasielewski: Muszę pana redaktora uspokoić. My i tak nie robimy wiele rzeczy, które robią bliźniacze instytucje w krajach Unii Europejskiej. Jeszcze nie zaglądamy tak głęboko, jak choćby Sodra, czyli litewski ZUS, który ma informacje od linii lotniczych o danych pasażerach i porównuje je z tymi, którzy mają zwolnienie lekarskie a jednocześnie lecą sobie na wakacje. My tego nie robimy.

Ale kusi, aby to robić?

Sławomir Wasielewski: W Polsce nie ma podstawy prawnej, aby takie dane wykorzystać. Ale mówię o tym, abyśmy mieli świadomość, że na świecie jest wiele dalej idących niż u nas rozwiązań, które mają zapobiegać nieuczciwemu wykorzystywaniu świadczeń, które zapewnia państwo. 

Kolejnym obszarem, gdzie ZUS stosuje automatyzacje są zwolnienia lekarskie kobiet w ciąży. Nieprawidłowości z tym związane opisał serwis Oko.Press pokazując, że system ZUS wskazywał jako podejrzane są kobiety o wysokich zarobkach, wolnych zawodów, pracujące w NGO-sach, spółkach, zdalnie, chorujące, wykonujące pracę inną, niż wskazywałoby na to ich wykształcenie. W efekcie kobiety musiały udowadniać w ZUS a potem przed sądami, że nie są oszustkami.

Karol Poznański: Dziennikarze mimo, że często dostają od nas komplet informacji, to wykorzystują je wybiórczo.

Czyli co, nie ma takich przypadków jakie opisali dziennikarze Oko.Press?

Karol Poznański: Statystyka kontroli pokazuje, że to są promile. Kropla w morzu wypłacanych świadczeń. Czytelnik widzi pojedynczy przypadek, który został nagłośniony, bo sprawa toczy się w sądzie, ale nie widzi, że zdecydowana większość świadczeń jest wypłacana bez żadnych problemów. Podkreślam, że prowadzone przez ZUS postępowania wyjaśniające w omawianym zakresie nie są nakierowane na konkretne grupy ubezpieczonych i nie mają charakteru selektywnego. Natomiast kontrole są potrzebne, ponieważ pozwalają na wykrycie nieprawidłowości i nadużyć.

A jakie mogą to być nieprawidłowości? 

Karol Poznański: Każda sprawa jest indywidualna. Niestety są sytuacje, że zgromadzony materiał w sprawie potwierdza, że osoba zgłoszona do ubezpieczeń społecznych nie wykonywała pracy i decyzja ZUS w tym zakresie zostaje utrzymana przez sąd, np. pozorne zgłaszanie do ubezpieczeń społecznych (fikcyjne zatrudnienie) w celu uzyskania prawa do świadczeń krótkoterminowych. Albo pojawiają się niezgodne ze stanem faktycznym ustalenia w przedmiocie czasowej niezdolności do pracy, skutkujące przyznaniem prawa do świadczeń, w tym: zaświadczenia lekarskie zakupywane za pośrednictwem witryn internetowych, często wystawiane na wnioskowany przez pacjenta okres, jedynie na podstawie oświadczenia pacjenta, po wymianie z lekarzem w wiadomości czat lub e-mail, bez jakiejkolwiek oceny stanu zdrowia pacjenta dokonanej przez tego lekarza.

Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel
Systemy wspierające decyzje urzędników mogą dyskryminować obywateli, co pokazały przypadki zachodnich państw Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel

Mówi Pan, że zdecydowana większość, setki tysięcy świadczeń są wypłacane bez problemów, a błędy systemu i nieuzasadnione kontrole to promil. Przecież nie ma znaczenia czy system jest niesprawiedliwy dla jednej osoby czy dla tysięcy. Jeśli krzywdzi i ktoś latami musi walczyć przed sądem o sprawiedliwość, to może trzeba go zmienić?  

Sławomir Wasielewski: to jest bardzo dobry argument, który bardzo często podnosi strona społeczna. 

Nie wydaje się Panom, że słusznie? 

Karol Poznański: Ale to jest pytanie o to, ilu osobom można pozwolić na to, żeby oszukały system, aby inne osoby, które są niewinne nie cierpiały z powodu przedłużającego się postępowania i kontroli. 

Prowadzenie weryfikacji przypadków, które budzą wątpliwości to też wyraz dbałości o składki, które są przekazywane do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przez Pana Redaktora i 16 mln innych ubezpieczonych. Należy przy tym zaznaczyć, że w sądach na tle tego typu spraw zapadają wyroki, które przyznają rację ZUS.

I jaka jest odpowiedź na to pytanie o to ilu osobom można pozwolić oszukać system? 

Karol Poznański: Odwrócę pytanie, bo my też jesteśmy kontrolowani przez Najwyższą Izbę Kontroli. I proszę sobie wyobrazić, że ktoś potem z NIK zapyta pracownika ZUS: no dobrze, ale dlaczego tę kobietę potraktował pan łagodniej? Skoro nie było do tego podstawy prawnej. Dlaczego pan tej kontroli nie pociągnął? Pracownik nie może odpowiedzieć, że nie chciał „dręczyć” być może niewinnej kobiety w ciąży. Ma podstawę prawną, która nakłada na niego obowiązek przeprowadzenia weryfikacji  i tyle. Wiadomo, że zależy nam na tym, aby tych odwołań i błędów było jak najmniej, bo dbanie o interes klienta ZUS, czyli ubezpieczonych i świadczeniobiorców jest priorytetem.

Sławomir Wasielewski: Błędów jest mało, bo to nie jest tak, że automat zgaduje i podejmuje decyzje w oparciu o niepełne dane. Należy podkreślić, że w sprawach wymagających weryfikacji, czy też kontroli zawsze postępowanie prowadzone jest przez pracownika, który podejmuje ostatecznie decyzje. W tym procesie chcemy również wspomagać pracowników analizą danych

No dobrze. Idziemy dalej. Mamy 800 plus, typowanie przedsiębiorców do kontroli, zwolnienia lekarskie. Gdzie jeszcze ZUS wdrożył automatyzację?

Sławomir Wasielewski: Obszarem gdzie wykorzystujemy automatyzację jest obsługa również nowego dla ZUS zadania jakim jest tzw. renta wdowia.

To świadczenie, które pozwala łączyć własną emeryturę z częścią świadczenia po zmarłym mężu czy żonie. W jakiej skali pomaga tu automat?

Sławomir Wasielewski: 80 proc. wszystkich złożonych wniosków zostało obsłużonych automatycznie, tylko 20 proc. musiało zostać skierowanych do pracowników na postępowania wyjaśniające.

Gdzie jeszcze ZUS wdrożył automatyzację?

Sławomir Wasielewski: W podobny sposób obsługujemy również świadczenie 300+, ale tych obszarów jest wiele. Są w większości tak naprawdę, ale nie w całości procesu, bo automatyzujemy po prostu poszczególne ich odcinki.

Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel
W ZUS wiele obszarów jest częściowo zautomatyzowanych Fot. Shuttersotck / OLaLa Merkel

Czyli są obszary, gdzie cały proces jest automatyczny, tak?

Sławomir Wasielewski: Tak, tam gdzie nie ma wątpliwości ani potrzeby przeprowadzania postępowania wyjaśniającego. Mowa choćby o waloryzacji świadczeń emerytalnych. To jest proces, który jest w pełni automatyczny tworzony na podstawie wskaźników, który na dany rok przyjmie rząd. Zwyczajnie nie ma potrzeby, aby przeliczał to człowiek.

Może nie w tym przypadku, ale ogółem rola człowieka przy automatyzacji przyznawania świadczeń wydaje się jednak kluczowa, bo obywatel musi mieć prawo, aby o jego losie czy odwołaniu od niesprawiedliwej w jego odczuciu decyzji decydował człowiek, a nie maszyna.

Sławomir Wasielewski: Oczywiście i czasami zdarzają się sytuacje, choć jest ich na szczęście bardzo mało, że klienci ZUS odwołują się od decyzji. Wówczas rozstrzyga to sąd. I jeśli przyzna im rację, to my wyciągamy z tego wnioski. Nie jest jednak tak, że nasz system może kogoś dyskryminować. Nasze algorytmy to są reguły matematyczne, które są opracowane na podstawie przepisów prawa i zwyczajnie nie są podatne na wpływy. To nie jest sztuczna inteligencja, która może dać inne efekty w zależności od tego na jakich danych jest trenowana.

Pytam o to, bo algorytmy już dekadę temu stosował holenderski system zabezpieczeń społecznych. System miał wskazywać obywateli do kontroli. Okazało się jednak, że narzędzie zamiast wykrywać oszustwa, pogłębia uprzedzenia i dyskryminację. Kiedy sprawę opisali dziennikarze The Wired wybuchł potężny skandal, który skończył się dymisją premiera Marka Rutte. W polskim ZUS takiego zagrożenia nie ma?

Karol Poznański: powtórzę: nie wykorzystujemy systemów opartych na sztucznej inteligencji. Jeśli jakikolwiek wdrożymy, to na pewno będziemy o tym informować.

Sławomir Wasielewski: Niemniej oczywiście przyglądamy się sytuacji i jesteśmy zainteresowani wdrażaniem rozwiązań sztucznej inteligencji w przyszłości.

A gdzie chcieliby Państwo wdrożyć sztuczną inteligencję?

Sławomir Wasielewski: Widzimy potencjał choćby w obsłudze klientów w naszym call-center albo do umawiania klientów na wizytę w jednostce ZUS. Mógłby to przecież robić bot AI. Nie widzimy tutaj zagrożeń a mogłoby to wesprzeć pracowników, którzy mogliby zająć się bardziej złożonymi zadaniami i ułatwić załatwianie spraw klientom ZUS.

Natomiast trzeba pamiętać, że wykorzystanie sztucznej inteligencji w procesach decyzyjnych nigdy nie będzie w pełni zautomatyzowane. Tutaj AI Act wymaga tego, że  ostateczną decyzję musi podjąć człowiek. Owszem system AI może podać jakąś rekomendację, ale człowiek musi mieć możliwość sprawdzenia, dlaczego akurat taką i na podstawie jakich danych zasugerował dane rozstrzygnięcie.

To jednak wizja przyszłości. Póki co skupiamy się na robotach i automatyzacji.

To gdzie tę zwykłą automatyzację, która nie jest sztuczną inteligencją, chcieliby państwo jeszcze wdrożyć?

Sławomir Wasielewski: Wdrożenie algorytmów automatyzujących pracę, rozważane jest w bardzo wielu obszarach pracy Zakładu. Mogłoby zostać wykorzystane np. do potwierdzania okresów podlegania ubezpieczeniom społecznym, które jest potrzebne w procesie przyznawania świadczenia emerytalnego. Take dane mamy zapisane na indywidualnych kontach ubezpieczonych i chcemy zautomatyzować proces ich przekazywania do pracowników odpowiedzialnych za przyznawanie świadczenia emerytalnego.

A dlaczego wszystkie te obszary, gdzie już dziś stosowana jest automatyzacja nie są po prostu jawne? Przecież na stronie internetowej ZUS mógłby znajdować się rejestr spraw czy świadczeń, przy obsłudze których wykorzystywane są te systemy.

Sławomir Wasielewski: Nie ma dziś wymogu prawnego, aby takie informacje publikować. 

Ale obywatel chyba powinien wiedzieć, gdzie wykorzystane te systemy.

Sławomir Wasielewski: Zakład wspiera się Kompleksowym Systemem Informatycznym przy obsłudze prawie każdego zadania, które realizuje. Obywatele mają tego świadomość, bo wynika to z obowiązujących przepisów prawa, wskazujących na konieczność wykorzystywania systemu teleinformatycznego udostępnionego przez Zakład.