REKLAMA

Restauracja doliczyła mi 1 zł za butelkę. System kaucyjny zaczyna irytować

Od października płacimy dodatkową złotówkę za szklane opakowania. Czy w restauracjach też powinniśmy? Bo brak filtrów do wody zmusza gości do noszenia pustych butelek po mieście.

System kaucyjny: 1 zł za butelkę w kawiarni to problem
REKLAMA

System kaucyjny w Polsce działa od października 2025 r. i w teorii stanowi ekologiczną rewolucję. Płacimy 50 groszy za plastikową butelkę lub puszkę oraz złotówkę za szkło. Zwracasz opakowanie, odzyskujesz pieniądze, a planeta zyskuje. W tradycyjnych sklepach mechanizm ten ma sens: kupujesz napój, spożywasz go w domu, idziesz do automatu i odbierasz gotówkę.

Restauracje i kawiarnie również musiały dostosować się do nowych przepisów. Jeśli jesz na miejscu i pijesz z normalnej szklanki, nie ponosisz kosztów kaucji, a lokal sam zajmuje się zwrotem opakowań. Schody zaczynają się przy zamówieniach na wynos lub w sytuacji, gdy dostajesz butelkę do stolika i możesz opuścić lokal przed jej opróżnieniem, tj. możesz ją zabrać. Nagle zjedzenie śniadania kończy się logistyczną łamigłówką ze szklanym opakowaniem w plecaku, a perspektywa poszukiwań dużego supermarketu z działającym automatem tylko wkruza.

REKLAMA

Śniadanie z niespodzianką na rachunku

Niedawno odwiedziłem jedną z katowickich śniadaniowni. To lokal z minimalistycznym wystrojem, tostami z awokado w karcie i cenami sugerującymi, że tost zawiera domieszkę szczerego złota.

Płacisz tam za odpowiedni klimat, zdjęcia na Instagrama i obsługę uśmiechającą się o 10 rano w niedzielę. Jakość jedzenia wypada solidnie. Problem pojawił się, gdy popełniłem kardynalny błąd. Zamiast zamówić flat white czy kapuczinę, poprosiłem o wodę.

Zamiast eleganckiego dzbanka z lodem i cytryną, na stół trafiła szklana butelka wody mineralnej. Sytuacja wydawała się normalna aż do momentu otrzymania rachunku (a raczej do 30 min później, gdy spojrzałem na ów rachunek).

Między tostami a kanapką mojej luby, pojawiła się dodatkowa pozycja: kaucja 1 zł. Złotówka dopłaty za szklane opakowanie zwrotne nakłada na klienta dodatkowe zadanie odniesienia butelki do automatu.

Gdybym wypił napój na miejscu z dedykowanej szklanki, restauracja nie musiałaby nic robić. A tutaj, wybierając opcję szansy wyjścia z napojem, wkraczasz w świat logistyki zwrotnych opakowań.

Tymczasem, biorąc pod uwagę fakt, że napój został podany do stolika, teoretycznie nie powinienem zostać obciążony kaucją, gdyż zgodnie z przepisami dotyczącymi systemu kaucyjnego w gastronomii, napoje podawane wyłącznie do konsumpcji na miejscu nie podlegają jej pobieraniu.

Sytuacja staje się jednak niejednoznaczna ze względu na równoczesne zamówienie jedzenia na wynos oraz fakt, że butelka ostatecznie opuściła lokal razem ze mną. Trudno ocenić, czy doliczenie złotówki było błędem obsługi, czy też wynikało z uznania całości zamówienia za "na wynos" w kontekście przepisów. Ale czy to już nie jest zbyt zawiłe?

Spacer przez miasto z pustym szkłem

Zabrałem szklaną butelkę do hotelu, spakowałem ją do bagażu i przewiozłem aż na granicę między Małopolską a Podkarpaciem. Dopiero tutaj miałem czas, aby udać się do automatu, który przyjął opakowanie.

Warto zadać sobie pytanie, czy klient płacący 40-50 złotych za śniadanie realnie potrzebuje markowej wody w szklanej butelce obciążonej kaucją. Albo, hej! Mam lepsze rozwiązanie.

Filtrowana woda to win-win dla każdego

Fakty - wprowadzenie filtrów przyniosłoby restauracjom wymierne korzyści:

  • Brak konieczności obsługi systemu kaucyjnego i rozliczania zwrotów.
  • Oszczędność miejsca magazynowego, które do tej pory zajmowały skrzynki z butelkami.
  • Zmniejszenie obciążenia dla środowiska poprzez redukcję szklanych opakowań w obiegu.

Klient zyskuje sensowny dostęp do świeżego napoju, a lokal tnie koszty logistyczne. Niestety, na przeszkodzie staje często marketing i chęć kreowania doświadczenia premium. 

Wydaje mi się, że lokale obawiają się, że podanie kranówki zostanie odebrane jako oszczędzanie na gościach, nawet jeśli woda ta przechodzi przez dziesięciostopniowy system filtracji i smakuje lepiej niż produkty butelkowane. Utrzymanie pozorów wygrywa z wygodą klienta. Na szczęście istnieją chlubne wyjątki.

Sam byłem świadkiem tego, że w centrum Warszawy działają już śniadaniownie i restauracje, które z powodzeniem oferują nielimitowaną wodę z filtra. Podczas niedawnej wizyty w jednym z takich miejsc chciałem zamówić wodę butelkowaną, ale kelnerka natychmiast wskazała mi ogólnodostępny kranik. 

Nalałem sobie wodę całkowicie za darmo i co najważniejsze - bez żadnej kaucji.

REKLAMA

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-12T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T06:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T06:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T19:02:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T16:42:06+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T15:03:48+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T14:21:24+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA