Telefon przyciąga kleszcze? Ta teoria wraca każdej wiosny
Wiosna to okres masowego wychodzenia na zewnątrz, a to oznacza, że kleszcze tylko czekają na spotkanie ze spacerowiczami. Szczególnie tymi, którzy mają przy sobie telefon? Niektórzy zauważyli korelację, ale sprawa nie jest czarno biała.

Raczej nie ma co liczyć na to, że surowa zima przyszła nam na ratunek. "Silne mrozy nie oznaczają końca problemów z komarami i kleszczami, ale mogą chwilowo ograniczyć ich liczebność" – przyznawał w lutym w rozmowie z PAP prof. Stanisław Ignatowicz, entomolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Naukowiec zaznaczał, że obce gatunki inwazyjne mogły ucierpieć na skutek mrozu, ale "nasze rodzime owady, nawet te, których nie lubimy, przetrwają".
Tymczasem kleszcze mogą polować na nas nie tylko podczas wypadów do lasu, ale nawet w trakcie spacerów w mieście. Jak wykazali badacze z Uniwersytetu Warszawskiego, pasożyty coraz częściej spotkać można w miastach.
- Wybraliśmy więc kilka terenów miejskich i kilka podmiejskich, i okazało się, że kleszcze są w nich obecne, i to w naprawdę dużych ilościach - wyjaśniała PAP główna autorka badania Dagmara Wężyk, doktorantka w Zakładzie Eko-Epidemiologii Chorób Pasożytniczych Wydziału Biologii UW.
Niektóre zbiory nas zaskoczyły, bo np. w Ogrodzie Botanicznym UW, na dystansie zaledwie 20–30 metrów, zebraliśmy nawet 30 kleszczy. Równie wysokie liczby odnotowaliśmy w Parku Łazienkowskim i w Leśnym Przedszkolu na terenie Lasu Kabackiego (…) Kleszcze uwielbiają bujną roślinność, wysoką trawę, krzewy i miejsca wilgotne. Dlatego dużo więcej będzie ich w ogrodach botanicznych, parkach, które nie są często koszone, ogródkach działkowych i w okolicach zbiorników wodnych.
Co więcej, jak zwróciła uwagę badaczka, sezon na kleszcze zaczyna się już w marcu. Pogoda dopisuje, niektórzy ściągają z siebie ubrania, chcąc wystawić ciało na słońce. Kleszcze na to czekają.
Sygnał do ataku mogą kleszczom dać… smartfony?
Na to ułatwienie zwrócił uwagę we wpisie opublikowanym na Facebooku Adam Zbyryt, naukowiec i popularyzator nauki, autor bloga "Człowiek z puszczy".
- Kleszcze łąkowe, aby znaleźć żywicieli, wykorzystują wyspecjalizowane struktury zmysłowe znajdujące się na ich przednich odnóżach zwane narządem Hallera – opisał.
Machając przednimi odnóżami w powietrzu, pajęczaki te zbierają sygnały z otoczenia, aby dzięki nim rozpoznać, czy w pobliżu znajduje się potencjalny żywiciel. Gdy zwierzę przechodzi obok i ociera się o roślinę, na której siedzą przyczajone, kleszcze chwytają się go i zaczynają wspinać po jego ciele.
Jak napisał Zbyryt, kleszcze łąkowe i pospolite mają preferować pole elektromagnetyczne o częstotliwości 900 MHz – "czyli dokładnie takie, jakie wykorzystywane jest w telefonach komórkowych". Co za tym idzie, "przynajmniej w teorii spacery po łąkach ze smartfonem są niewskazane".
Autor wpisu zaznaczył, że niektórzy naukowcy kwestionują wyniki badań sugerujących, że kleszcze gustują właśnie w takich częstotliwościach.
No właśnie, skąd wiemy o tych rzekomych preferencjach kleszczy? Za tę sugestię odpowiedzialni są badacze z Polski i Słowacji, którzy przeprowadzili badanie. Kleszcze umieszczono w trzydziestu tubach, które, jak opisywała Polska Agencja Prasowa, "jeden koniec miały plastikowy, a drugi - pokryty warstwą miedzi, która miała ekranować wnętrze tuby". Komora badawcza była poddana działaniu PEM o częstotliwości 900 MHz.
Przez 24 godz. sprawdzano, w którą stronę udadzą się kleszcze. Okazało się, że te były przyciągane przez napromieniowany obszar, a efekt "był znacznie silniejszy w przypadku kleszczy zakażonych".
O badaniach na blogu elektrofakty.pl napisał w 2020 r. prof. dr hab. inż. Andrzej Krawczyk, badacz specjalizujący się w problematyce pola elektromagnetycznego.
Ograniczenie badań do jednej częstotliwości nie pozwala na generalizację wyników co do związków pola elektromagnetycznego z aktywnością kleszczy. Na przykład, nawet w sieciach, realizujących połączenia głosowe w częstotliwości 900 MHz, transmisja danych bardzo często dokonuje się na innych (wyższych) częstotliwościach (…) Nie wykonano żadnych pomiarów PEM w badanych komorach, a zatem wiedza na temat PEM w komorach „z PEM i bez PEM” jest oparta na intuicji badaczy. Zaekranowanie komory warstwą miedzi może być nieskuteczne z powodu wielu przyczyn, choćby tej, że może nastąpić efekt wtórnej emisji PEM.
Jak dodał, "formułowanie wniosków na podstawie raz przeprowadzonych badań jest sprzeczne z zasadami postępowania naukowego".
Wyniki powinny zostać potwierdzone w innych badaniach, najlepiej przeprowadzonych w innych ośrodkach badawczych. Badania niepowtórzone mają małą wiarygodność i nie powinny być przedstawiane szerokiej publiczności bez odpowiedniego komentarza wskazującego na (być może – tymczasowe) niedoskonałości sformułowanych wniosków – zaznaczał.
- Trudno bez większej liczby badań obronić hipotezę, że to akurat PEM sprawił, że kleszcze się przemieszczały, bo nie można wykluczyć hipotez alternatywnych: na przykład naturalnej losowej zmienności w ruchliwości kleszczy lub innego zachowania ze względu na obecność plastiku i metalu – pisał z kolei w sierpniu 2020 r. dr Dariusz Aksamit na blogu nafalinauki.pl.
Nie wiem jak Wasze spacery, ale moje nie trwają 24h i nie spaceruję w jednym miejscu – a w takich warunkach osiągnięto rezultat mniej więcej 62 proc. kleszczy, które przemieściło się w stronę źródła versus 38 proc., które od niego uciekły – zauważał.
Dr Aksamit zastanawiał się także, "dlaczego stacje bazowe, zlokalizowane na polach, nie są oblepione kleszczami".
Serwis nafalinauki.pl wrócił do tematu w 2023 r. i dodał, że "nawet jeśli promieniowanie ze smartfonu wpływa w jakikolwiek sposób na kleszcze, to z samych cytowanych badań wynika, że jest to wpływ absolutnie statystycznie pomijalny".
Jeśli więc ktoś miałby rezygnować z telefonu na spacerze, to raczej nie powinien tego robić ze względu na strach przed kleszczami. Można chcieć uciec od rozpraszaczy w postaci powiadomień i tym podobnych kusicieli, ale warto pamiętać, że telefon w trakcie wypraw może nam po prostu uratować skórę, jeśli potrzebować będziemy pomocy. A na dodatek można skorzystać z aplikacji do rozpoznawania głosów ptaków i cykać fotki odradzającej się przyrodzie.
Kleszczy rzecz jasna należy się obawiać, ale po prostu musimy się przed nimi chronić: nosić białe lub jasne ubrania z długimi rękawami, korzystać ze środków odstraszających insekty i dokładnie sprawdzać ciało po skończonym spacerze. Telefon nie przyciąga kleszczy, więc pozostawienie go w domu nie należy traktować jako skutecznego narzędzia w walce z pasożytami.



















