Miasto przepędzi dziki, ale nie sięgnie po przemoc. Tak trzeba żyć
Dziki to coraz częstsi goście w polskich miastach, ale nie zawsze mile widziani. Wiele osób nieświadomie zaprasza zwierzęta do siebie, a one korzystają z okazji i składają niezapowiedziane wizyty. W Świnoujściu chcą radzić sobie bez sięgania po ostateczne rozwiązania.

Sąsiedztwo dzików bywa kłopotliwe, bo nie wszyscy czują się w ich towarzystwie bezpiecznie. Tyle że ludzie sami sprawiają, że dziki w mieście znajdują bezpieczną przystań, pełną jedzenia na wyciągnięcie nosa. W rozmowie z PAP prof. Dagny Krauze-Gryz zauważała, że zwierzęta "uczą się korzystać z momentów, gdy śmieci są dostępne", więc choćby bioodpady wystawione w workach foliowych są dla dzików "otwartym bufetem".
- Miasto nie należy wyłącznie do człowieka. Jeżeli nie uwzględnimy potrzeb zwierząt w planowaniu przestrzennym - nie zabezpieczymy odpadów, nie zachowamy korytarzy ekologicznych, nie pozostawimy ostoi - konflikty będą narastać – stwierdzała biolożka.
W Świnoujściu dzikom chcą powiedzieć grzeczne, choć brzydko pachnące "żegnamy"
Miasto poinformowało, że w wydziale ochrony środowiska w Świnoujściu można odebrać za darmo preparat odstraszający dziki, by chronić swoje domostwo przed wizytą nieproszonych gości. Jest on nietypowy, bo uderza zwierzęta nieprzyjaznym dla nich zapachem.
- To ekologiczny, biodegradowalny płyn o intensywnym zapachu, który skutecznie zniechęca dziki do przebywania w miejscach, gdzie jest stosowany. Preparat jest bezpieczny dla ludzi i środowiska, więc można go stosować w pobliżu zabudowań, na prywatnych posesjach czy w okolicach śmietników - tłumaczą miejscy urzędnicy.
Urzędnicy przypomnieli, że mieszkańcy sami przyczyniają się do tego, że miasto jest bardzo atrakcyjną lokalizacją dla dzików. Dzieje się tak właśnie za sprawą niezabezpieczonych śmietników czy pozostawianych resztek jedzenia. Co więcej, niektórzy celowo dokarmiają zwierzęta. Chcą im pomóc, ale przez to dziki stopniowo tracą instynkt zdobywania pożywienia w lesie i przyzwyczajają się do ludzi.
Brzydki zapach lepszy niż odstrzał
Niestety nie brakuje postulatów, by właśnie w ten sposób radzić sobie z dzikami, które garną się do polskich miast. To jednak nie tylko przede wszystkim niehumanitarne rozwiązanie, ale też nieskuteczne.
- W sprzyjających warunkach, gdy zwierzęta mają łatwy dostęp do pokarmu, a w okolicy panuje niższa konkurencja, część samic może wcześniej przystępować do rozrodu lub osiągać wyższą przeżywalność miotów – zauważał w rozmowie z "Wprost" dr Robert Maślak z Państwowej Rady Ochrony Przyrody.
Jak radzić sobie z dzikami w mieście? W Gdyni biuro Urbanistyki Wielogatunkowej rozpoczęło latem 2025 r. współpracę z Zespołem ds. dzikich zwierząt. Wówczas poinformowano, że kształtowanie krajobrazu oraz dobór nasadzeń, które będą nieatrakcyjne dla dzików, to jedne z "bezpiecznych metod odstraszania zwierząt od przestrzeni miejskiej".
- Należy zastosować rozwiązania, które sprawią, że występujące niekiedy konflikty, związane z obecnością dzików w mieście, będą łagodzone, a ich liczba spadnie. Jednak nie możemy oczekiwać, że w mieście nie będą pojawiać się dzikie zwierzęta, w tym dziki, natomiast naszym celem jest stworzenie katalogu rozwiązań, które sprawią, że uda się zapanować nad tym zjawiskiem – wyjaśniał dr Robert Skrzypczyński.
Naukowiec podkreślał, że bardzo istotne jest to, aby tereny miejskie stały się nieatrakcyjne dla dzików, a jednocześnie trzeba sprawić, by obszary pozamiejskie były dla nich odpowiednie. Jeśli poza miastem nie zabraknie pożywienia, wówczas nie ma powodu, żeby szukać szczęścia bliżej ludzi.
Drobne zmiany mogą naprawdę wiele zdziałać. To np. kosze na śmieci, których nie da się przewrócić, a co dzikom często bardzo łatwo wychodzi.
Wcześniej w Gdyni postawiono na rośliny
Hiacynty, czosnki ozdobne, lawenda, rdest, miskanty i ogniki w miejskich przestrzeniach działają odstraszająco na dziki. Jak mówił w ubiegłym roku Leonard Wawrzyniak z Ekopatrolu Straży Miejskiej w Gdyni, w skali całego miasta liczba zgłoszeń uległa zmniejszeniu. W marcu 2024 roku odnotowano ponad 300 zgłoszeń dotyczących dzików, a rok później zgłoszono już ok. 60 takich sygnałów od mieszkańców.



















