REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Garmin Edge 1040 - czy warto dopłacać do wersji Solar? Mam już komplet danych i odpowiedź

Właściwie to dwie odpowiedzi, bo to, czy Garmin Edge 1040 jest warty dopłaty w porównaniu do standardowej wersji, zależy od kilku czynników. Ale spokojnie, odpowiedzi będą proste.

Garmin Edge 1040 - czy warto dopłacać do wersji Solar? Mam już komplet danych i odpowiedź
REKLAMA

Dla przypomnienia: Garmin Edge 1040 występuje w dwóch wersjach - zwykłej oraz Solar, czyli wyposażonej w opcję ładowania solarnego. Pod względem możliwości i oprogramowania oba warianty nie różnią się kompletnie niczym - zrobimy na nich to samo i w dokładnie ten sam sposób.

REKLAMA

Jedyna różnica tkwi w tym, jak długo możemy jeździć z jednym i drugim 1040 bez konieczności doładowywania. Nie-Solar to przy intensywnym użytkowaniu do 35 godzin, Solar - do 45. Przy oszczędzaniu energii różnice są większe - nie-Solar wytrzyma do 90 godzin, Solar - do 180.

Z tego też wynika dość wyraźna różnica w cenie - ok. 2700 zł za 1040 i mniej więcej 3300-3400 zł za 1040 Solar. W tym miejscu pojawia się oczywiste pytanie - czy warto? Na ile można naładować Edge 1040 z samego słońca? Jak spisuje się w zimie? Czy można go doładować w znaczący sposób po prostu przez położenie na słońcu?

Jako że z Edge 1040 przejeździłem już kilka tysięcy kilometrów i to w różnych warunkach - spróbuję na te wszystkie pytania odpowiedzieć.

Garmin Edge 1040 Solar - czy ładowanie działa na wyłączonym urządzeniu i ile można zyskać "na postoju"?

Tak.. Garmin zaznacza przy tym, że - z raczej oczywistych powodów - w takim układzie ładowanie solarne będzie skuteczniejsze niż podczas jazdy i użytkowania, bo ograniczony jest pobór energii.

Nie powinniśmy jednak liczyć na to, że w taki sposób znacząco naładujemy Edge 1040 Solar. Scenariusz, gdzie dojeżdżamy na miejsce z pustym akumulatorem, zostajemy jeden dzień i przez ten czas Edge ładuje się na słońcu, jest mało realistyczny - albo po prostu nieprawdopodobny.

Problemów jest kilka. Pierwszym jest to, że przeważnie w sytuacji, kiedy jest naprawdę słonecznie, jest też ciepło. I o ile podczas jazdy urządzenie jest chłodzone przez wiatr i ładuje się ze słońca właściwie nieprzerwanie, tak leżąc w słońcu może dość szybko osiągnąć temperaturę, przy której zasilanie solarne - z powodów bezpieczeństwa - zostanie wyłączone.

Po drugie - trzeba mierzyć siły na zamiary, a raczej procenty naładowania na czas pracy. Przyjmijmy, że akumulator starczy standardowo-intensywnie na 35 godzin jazdy bez wspomagania słońcem - to oznacza, że każda godzina to ok. 2,9 proc. naładowania. Mój najlepszy wynik z długiego, wielogodzinnego ładowania samym słońcem na uśpionym urządzeniu to trochę ponad 2 godziny dodatkowego czasu pracy. Przeliczone na procenty - pewnie jakieś 6 lub 7 proc.

Z jednej strony - to miły dodatek. Z drugiej - to nie jest magiczna alternatywa dla ładowania z powerbanka czy gniazdka, zresztą Garmin wspomina o tym w różnych miejscach kilka razy.

Dodatkowo - to ma po prostu mocno ograniczony sens, o ile sytuacja nie jest naprawdę ekstremalna. Podłączenie Edge 1040 do powerbanka albo pół godziny ładowania podczas postoju w długiej podróży da nam zdecydowanie lepszy efekt. Za to jeśli sytuacja jednak jest ekstremalna - to tak, dobrze mieć taką możliwość na pokładzie.

Garmin Edge 1040 Solar - ile można zyskać w trakcie jazdy w ładną pogodę?

Sporo. I to jest to, za co naprawdę lubię Edge 1040 Solar. Oczywiście im więcej jeździmy, tym więcej zyskujemy - ja mam dodatkowo ten bonus, że przeważnie jeżdżę w środku dnia, więc zyski są zmaksymalizowane.

I tak na przykład od połowy lipca do połowy sierpnia, w ciągu jednego miesiąca, zyskałem bezwysiłkowo 5 godzin i 45 minut dodatkowej jazdy bez ładowania. Czyli przy moim standardowym użytkowaniu poza weekendami - jakieś 3 darmowe przejazdy.

 class="wp-image-3032388"

Złożyło się na to w sumie 16 aktywności, niecałe 900 km i 30 godzin jazdy, przy czym jazdy dzienne (przeważnie po ok. 90 minut) dawały dodatkowo średnio po ok. 20-30 minut, natomiast wieczorne - czasem 12, a czasem 2.

Porównywalny wynik udało się zanotować w sierpniu - wprawdzie po drodze rozłożył mnie COVID, ale i tak zebrało się 15 aktywności, prawie 27 godzin jazdy i 5 godzin oraz 43 minuty dodatkowej jazdy bez ładowania:

 class="wp-image-3032415"

Wrzesień okazał się jeszcze lepszy, bo przy podobnej liczbie aktywności i podobnym czasie jazdy uzbierało się ponad 7 dodatkowych godzin:

 class="wp-image-3032445"

Żeby jednak było zabawnie, ten wynik jest delikatnie zaburzony przez 21 i 24 września, kiedy prawdopodobnie po prostu zostawiłem rower na dworze po jeździe (i pewnie też przed nią). W rezultacie podczas jazdy zyskałem ok. 25 minut, a cała reszta (ok. 100 minut) była już efektem zostawienia roweru na słońcu.

Oczywiście nie moge na to narzekać.

Garmin Edge 1040 Solar - ile można zyskać w trakcie jazdy, kiedy słońca jest mniej?

Uwaga, poproszę o werble - mniej.

I tak na przykład w październiku spędziłem na rowerze na dworze 26 godzin - czyli wcale nie tak dużo mniej niż w poprzednich miesiącach. Niespecjalnie też zmieniły się godziny, w których jeździłem. A ładowanie solarne? "Tylko" 4 godziny i 13 minut dodatkowej jazdy:

 class="wp-image-3032460"

Zdarzały się przy tym - jak widać na wykresie - przebłyski i słoneczne dni, kiedy spokojnie udawało się przekroczyć 20 minut z każdego przejazdu, ale wyraźnie widać, jak zmieniła się oś Y w porównaniu do poprzednich miesięcy.

A w listopadzie? W listopadzie w drugiej połowie miesiąca przerzuciłem się już prawie wyłącznie na trenażer, co i tak niespecjalnie wpływa na wyniki - od 5 listopada do 19 listopada, przez ponad 11 godzin jazdy, doładowałem Edge o całe... 56 minut dodatkowej jazdy.

 class="wp-image-3032469"

Nawet dwugodzinne jazdy niewiele tutaj zmieniały - nie udało się uzyskać więcej niż kilkanaście minut, a spora część doładowań to maksymalnie 5-6 minut. Albo jeszcze mniej.

Garmin Edge 1040 Solar czy nie Solar? Czy warto dopłacać?

Standardowo - to bardzo, bardzo zależy.

Z jednej strony - zdecydowałem się sam na wersję Solar i absolutnie nie żałuję, bo w ciągu słonecznych miesięcy mogę zyskać przy moim użytkowaniu około 5-7 godzin dodatkowej jazdy bez konieczności pamiętania o podładowaniu ze standardowej ładowarki. Tak - takie zapominanie zdarza mi się regularnie, więc Edge 1040 Solar pewnie kilka razy uchronił mnie przed opóźnieniem wyjścia o czas potrzebny na podładowanie o tych kilka procent.

Podejrzewam też, że taka opcja może się przydać tym, którzy planują naprawdę ekstremalnie długie przejazdy, gdzie na ładowanie urządzenia albo nie ma czasu, albo nikomu nie chce się o tym myśleć. Opcja przedłużenia rejestrowania aktywności do 180 godzin (!) pewnie nie będzie często użytkowana, ale zawsze jest jakiś jeden procent. Albo raczej jeden promil.

Zresztą nawet na mniej ekstremalnych przejazdach miło jest mieć świadomość, że zawsze możemy liczyć na trochę dodatkowych minut, nawet jeśli wskaźnik akumulatora pokazuje, że zmierzamy do rozładowania.

Z drugiej strony - obstawiam, że poza "miło mieć", to dla większości osób ładowanie solarne będzie w dużej mierze zbędnym dodatkiem. Te 2 godziny, które udawało mi się uzyskać z wystawiania 1040 Solar na słońce przez długi czas, można uzyskać w kilka chwil po podłączeniu powerbanka albo zwykłej ładowarki. Do tego 1040 i tak ma na tyle fantastyczny akumulator, że większość i tak będzie musiała pamiętać o ładowaniu go raz na miesiąc. Może nawet i rzadziej.

Czy warto więc dopłacić tych 600-700 zł do Edge 1040 Solar? Jeśli wiecie, że wykorzystacie jego akumulator do granic możliwości i dalej może być wam mało - tak. Jeśli regularnie zapominacie naładować komputer rowerowy - można rozważyć. Jeśli liczycie, że to całkowicie zastąpi wam ładowarkę - zdecydowanie nie (i Garmin sam tego nie poleca). Jeśli nie macie problemu z tym, żeby raz czy dwa na miesiąc podładować komputer rowerowy - również raczej lepiej wydać te pieniądze na coś innego.

REKLAMA

I jeszcze z innej strony - w moim przypadku o wyborze Solara zadecydowały dodatkowo dwie niezbyt merytoryczne kwestie. Po pierwsze - zawsze to jakiś pretekst, żeby wyjść pojeździć i sprawdzić, ile tym razem uda się go podładować. Po drugie - obawiałem się po prostu, że kiedyś zapomnę naładować zwykła wersję, ta rozładuje się w trakcie jazdy i będę sobie do końca życia zarzucał, że "jakbym kupił Solara, to by do tego nie doszło".

Najwyraźniej każdy powód jest dobry, żeby wydać trochę więcej.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: tydzień temu
Aktualizacja: tydzień temu
Aktualizacja: tydzień temu
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA