REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Technologie

Sony Xperia 1 IV, czyli japońska jazda pod prąd - recenzja po 2 miesiącach

Możesz być mistrzem kierownicy w Japonii, ale kiedy ruszysz na podbój zachodu, okaże się, że jedziesz pod prąd. Dostosujesz się do ruchu prawostronnego, czy nadal będziesz jechać lewym pasem w swoich własnych zawodach? Sony w Xperii 1 IV wybrało ten drugi wariant.

sony xperia 1 iv
REKLAMA

Sony Xperia 1 IV to już czwarta generacja topowego telefonu grającego w lidze superpremium. Konkurencja jest tu mała, ale każdy zawodnik to prawdziwy mocarz. Xperia 1 IV będzie walczyć na rynku z takimi smartfonami jak iPhone 13 Pro Max, Samsung Galaxy S22 Ultra, czy Xiaomi 12S Ultra.

REKLAMA

Jaka jest Xperia 1 IV na tle konkurencji? Bez wątpienia wyjątkowa. Sony idzie swoją własną drogą i dopracowuje autorskie technologie ekranu, dźwięku i aparatu z niemal maniakalnym oddaniem. Pracę inżynierów dosłownie czuć tu pod palcami. To sprawia, że chyba każdy fan technologii doceni Xperię 1 IV, ale jednocześnie mało kto postanowi wydać na nią swoje ciężko zarobione pieniądze. A niestety są aspekty, pod którymi Xperia 1 IV nie nadąża za rynkiem. Zacznijmy jednak od początku.

Sony Xperia 1 IV, czyli co nowego?

Nowe jest z pewnością pudełko, w którym Sony osiągnęło skrajny minimalizm. Cały kartonik, włącznie z wytłoczką, jest papierowy, a poza smartfonem nie znajdziemy w nim nic więcej. Dosłownie. Brak ładowarki już przeboleliśmy, ale Sony nie dodaje nawet przewodu USB, ani nawet szpileczki do karty SIM (ta w Xperii 1 IV byłaby niepotrzebna). Nie jestem fanem takiego minimalizmu, bo za 6400 zł zestaw powinien być znacznie bogatszy.

Sam smartfon wypada na tle poprzednika wręcz bliźniaczo podobnie. Mamy identyczną bryłę o tym samym kształcie i rozmiarze. Przód i tył pokrywa to samo szkło Gorilla Glass Victus (z tyłu matowe, co wygląda świetnie), a boki to aluminiowa ramka. Całość jest wodoodporna. Ponownie na obudowie znajdziemy kilka wyjątkowych elementów, w tym fizyczny spust migawki aparatu, gniazdo minijack, czy tackę SIM otwieraną paznokciem.

Kiedy spojrzymy na specyfikację, oczywiście znajdziemy zmiany, ale jest ich bardzo niewiele. Mamy tu bowiem ten sam ekran, takie same wersje i objętości pamięci oraz te same aparaty (poza teleobiektywem). A zatem, co nowego wnosi Xperia 1 IV? Realnie są to tylko trzy nowości:

  • procesor Snapdragon 8 Gen 1 zamiast Snapdragona 888,
  • akumulator o pojemności 5000 mAh zamiast 4500 mah,
  • teleobiektyw z prawdziwym zoomem optycznym.

Mało? Owszem, ale specyfikacja obiecuje, że Sony poprawił najważniejsze niedobory poprzednika. Lepszy akumulator ma zapewnić dłuższy czas pracy, nowszy procesor dodatkowo zapewni lepszą energooszczędność, a lepszy aparat zawsze jest mile widziany. Jak to wszystko wypada w praktyce?

Sony Xperia 1 IV to smartfon o kosmicznej specyfikacji. Największe wrażenie jak zwykle wywiera ekran

Najważniejszy jest ekran, który będzie najprawdopodobniej najlepszym ekranem, jaki macie w domu. Jest to panel OLED o przekątnej 6,5", działający w 10 bitach (1 miliard kolorów), ze wsparciem HDR i palety BT.2020, z odświeżaniem w 120 Hz i z rozdzielczością 4K (a konkretnie 1644 x 3840 pikseli). To wszystko w kinowych proporcjach 21:9, na dodatek bez żadnych wcięć, czy innych notchy. Czyste szaleństwo.

Same liczby to jednak nie wszystko, bo Sony dało nam do dyspozycji kilka trybów wyświetlania, w tym Tryb Twórcy zestrojony pod oglądanie filmów, z pełną obsługą 4K HDR, BT.2020 i 120 Hz. Jakość jest obłędna. W mojej opinii Xperia 1 IV pod kątem jakości wyświetlanego obrazu rozkłada na łopatki całą konkurencję.

Niestety już na poziomie ekranu pojawiają się bolączki, których nie udało się załatać względem poprzednika. Kiedy standardem na rynku są inteligentne tryby odświeżenia dostosowujące płynność do treści, Sony daje nam do wyboru tylko 60 lub 120 Hz ustawione na sztywno. Wybieram oczywiście opcję 120 Hz, ale już wiem, że zapłacę za to krótszym czasem pracy.

To samo dotyczy rozdzielczości. Aplikacje co prawda działają w rozdzielczości 1096 x 2560, a jedynie filmy wyświetlają się w 4K, ale konkurencja pozwala dostosować rozdzielczość do własnych preferencji, pozwalając np. ustawić na sztywno Full HD, które na co dzień całkowicie wystarcza w smartfonie, a jednocześnie oszczędza akumulator. W Sony tego nie uświadczymy. Doznania muszą być topowe przez cały czas, nawet kosztem czasu pracy.

Specyfikacja jest topowa, ale Sony nadal nie odrobiło pracy domowej

Trudno ekscytować się specyfikacją w topowych smartfonach, bo wiadomo, że każdy z nich działa jak rakieta. Nie inaczej jest z Xperią, która ma procesor Snapdragon 8 Gen 1 (choć warto odnotować, że na rynku pojawiają się już pierwsze modele z jeszcze nowszym Snapdragonem 8+ Gen 1). Mamy też 12 GB RAM, 256 lub 512 pamięci na dane i slot kart microSD.

Mamy komplet łączności bezprzewodowych, włącznie z Wi-Fi 6, czy BT 5.2. Jeśli jesteśmy przy Bluetooth, nie sposób pominąć obsługi kodeków audio aptX HD, aptX Adaptive jak i LDAC o transmisji 990 kb/s. Dodajmy do tego gniazdo audio 3,5 mm z obsługą autorskich rozwiązań Hi-Res Audio i mamy smartfon, który gra wręcz wybitnie. Nawet nie wspominam o genialnych głośnikach stereo, bo na tej półce są one standardem.

A zatem, skąd to narzekanie w nagłówku? Ano stąd, że Sony Xperia 1 IV ponownie ma problem z przegrzewaniem. Niestety aktualizacje na razie nie za wiele pomogły. Na co dzień telefon się nie grzeje, ale wystarczy dłużej ponagrywać wideo, czy np. włączyć grę 3D, a od razu czuć, że temperatury są wyższe niż u konkurencji. Ten sam problem miała Xperia 1 III i kilka innych modeli Sony. Jak widać, jest to bolączką Japończyków aż do dziś.

Głównym wyróżnikiem Sony Xperia 1 IV miał być dłuższy czas pracy

Akumulator urósł do 5000 mAh, a nowszy procesor jest bardziej energooszczędny, bowiem przeszedł na litografię 4 nm. Jak zatem wypada Xperia 1 IV w praktyce?

Lepiej od poprzednika, ale nadal brakuje jej do osiągnięć konkurencji. 4,5 godziny na włączonym ekranie (SOT) to już maksimum tego, co wyciągnie Xperia 1 IV. To oznacza, że przy średnio intensywnym używaniu smartfona da się dojechać (na oparach) do wieczora, ale nie ma mowy o dwóch dniach działania. Smartfon musiałem koniecznie ładować co noc, bo na koniec dnia miałem zazwyczaj ok. 10-15 proc. poziomu akumulatora. Często były też sytuacje, że smartfon musiałem po prostu doładować w ciągu dnia.

Niestety Sony nadal stosuje ładowanie o maksymalnej mocy 30 W, co w połączeniu w większym akumulatorem sprawia, że smartfon ładuje się dłużej od poprzednika. Podczas ładowania w nocy nie ma to znaczenia, ale kiedy chcesz telefon szybko doładować w ciągu dnia, musisz mieć dobre pół godzinki na gniazdku, żeby zobaczyć realny efekt.

Trzeba jednak przyznać, że jednocześnie Sony Xperia 1 IV ma wszystkie najważniejsze technologie związane z ładowaniem, w tym bezprzewodowe ładowanie jak i bezprzewodowe udostępnianie energii innym urządzeniom.

Czy aparaty Xperii 1 IV są lepsze niż u konkurencji?

Na to pytanie odpowiedziałem w osobnym tekście poświęconym wyłącznie jakości zdjęć i filmów. W telegraficznym skrócie: Xperia 1 IV ponownie stawia na nastawy manualne. Jeśli masz czas i masz doświadczenie w fotografii, wyczarujesz z Xperii 1 IV świetny obrazek. A jeśli chcesz ustrzelić coś na szybko, efekt będzie tym gorszy, im mniej jest światła. Nie jestem fanem tego podejścia w fotografii mobilnej i mam poczucie, że nie jestem wyjątkiem. Z jakiegoś względu wśród fotografów dominują iPhone’y i Samsungi, a nie Xperie.

A jak sprawdza się sztandarowa nowość w aparacie, czyli prawdziwy optyczny zoom teleobiektywu? To rozwiązanie robi wrażenie pod kątem technicznym, ale w praktyce efekty nie porywają. Peryskopowy obiektyw zabiera sporo światła i do tego pogarsza ogólną jakość optyczną zdjęcia. Wokół kontrastowych elementów (zwłaszcza na tle nieba) robi się nieprzyjemna poświata, a zdjęciom ogólnie brakuje ostrości widocznej np. w głównym obiektywie. Ponownie, jestem zdania, że software’owe sztuczki konkurencji dają lepsze rezultaty, niż mechaniczne, inżynieryjne rozwiązania Sony.

Xperia 1 IV to smartfon grający w swojej własnej lidze

Sony Xperia 1 IV to smartfon wyjątkowy w skali rynku. Nie jest to produkt dla masowego odbiorcy, ale dla najbardziej wymagających klientów, którzy potrafią docenić niezwykle zaawansowane osiągnięcia inżynieryjne w kwestii ekranu, audio oraz aparatu.

Niestety mam wrażenie, że inżynierowie Sony są tak mocno skupieni na podrasowywaniu swoich technologii, że trochę za rzadko opuszczają laboratoria. A przecież poza laboratoriami Xperia 1 IV nie funkcjonuje w próżni. Na rynku znajdziemy przynajmniej kilka smartfonów z segmentu superpremium, które oferują równie dużo, a niekiedy więcej niż Xperia.

I choć Xperia 1 IV potrafi rozłożyć całą konkurencję na łopatki w kilku istotnych aspektach - jak np. jakość ekranu i audio - to jednocześnie w moich oczach wyraźnie przegrywa w kategoriach typowo użytkowych. Mam tu na myśli jakość zdjęć, czas pracy i komfort używania, na czele z przegrzewaniem. W tych kategoriach Xperia przegrywa z Samsungiem, Xiaomi i Apple’em.

REKLAMA

Kiedy dodamy do tego małą liczbę istotnych zmian względem Xperii 1 III, maluje się przed nami obraz smartfona bardzo nierównego. Dokładnie rozumiem, że jest grupa osób, która chce mieć w kieszeni topowe technologie Sony, ale będąc w tej grupie, skusiłbym się raczej na Xperię 1 III, która w ogóle się nie zestarzała, różni się od czwórki w bardzo niewielkim stopniu, a przy tym jest dziś tańsza o 1500 - 2000 zł.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA