REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie

Nastolatkowie są skazani na wyginięcie - tak ostrzega Głos Wielkopolski. Zaraz, co?

Współcześni nastolatkowie żyją jak w Matriksie, wystarczy odłączyć ich od internetu, a nic nie potrafią! - grzmi Głos Wielkopolski w przedziwnej galerii przedstawiającej wszystkie rzeczy, których nie potrafi ta dzisiejsza młodzież. Tekst jest tak cudownym festiwalem boomerstwa, że nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności napisania małego komentarza.

Boomerskie fiksacje Głosu Wielkopolski
REKLAMA

Wstęp do galerii Głosu Wielkopolskiego istotnie może zjeżyć włos na głowie niejednego smutnego człowieka, który lubi fanpage "kiedyś było jakoś fajniej" na Facebooku i patrząc na współczesną młodzież widzi tylko zepsucie i degrengoladę:

REKLAMA

Świat współczesnych nastolatków bardzo różni się od świata osób dorosłych. Żyją jakby trochę w Matrixie. Potrafią w kilka minut zdobyć potrzebne informacje, znaleźć film, grać w czasie rzeczywistym ze znajomymi z drugiej półkuli i zrobić milion rzeczy, które dorosłym wydają się niewyobrażalne. A jednak... Kiedy odłączyć ich od sieci, niektóre rzeczy wydają się po prostu niepokojące. Zobacz w naszej galerii, czego nie potrafią zrobić współcześni nastolatkowie!

Czego nie potrafią nastolatkowie według Głosu Wielkopolskiego?

Głos Wielkopolski ostrzega: współcześni nastolatkowie są skazani na wyginięcie.

Sprawdźmy zatem boomerskie fiksacje Głosu Wielkopolskiego. Z czym takim nie radzą sobie nastolatkowie, co doprowadzi do ich wyginięcia?

92 proc. nastolatków nigdy nie robiło samodzielnie zakupów.

Nie wiemy, skąd wzięta jest ta statystyka. Prawdopodobnie z dupy głowy mediaworkera odpowiedzialnego za ten artykuł, ale przyjmijmy nawet na moment, że to prawda i 92 proc. nastolatków faktycznie nie robi samodzielnie zakupów. Czy to taki dramat? To zależy - po pierwsze, nastolatek nie musi dziś iść do sklepu, by zrobić zakupy. Po drugie - budujemy w Polsce infrastrukturę silnie inspirowaną modelem amerykańskim, a więc taką, do której nie sposób ani dojść, ani dojechać komunikacją publiczną, można tylko autem. Jak zatem nastolatek ma pojechać po zakupy dla całej rodziny i czym miałby je zawieźć do domu?

75 proc. nastolatków ani razu nie załadowało i nie włączyło pralki.

Rozszerzyłbym tę statystykę także na dorosłych. 75 proc. znanych mi mężczyzn ani razu nie załadowało i nie włączyło pralki. Nie dziwię się ani trochę, pralki to skomplikowane i przerażające maszyny - skoro potrafią pożerać skarpety, mogą pożreć także rękę, lepiej z nimi nie zadzierać.

Posprzątać łazienki też nie potrafi 75 proc. nastolatków.

Skąd pomysł, że skoro tego nie robią, to nie potrafią tego zrobić? Ja też nie sprzątałem łazienki we wczesnych latach młodości. Moja mama wolała zrobić to sama, zamiast patrzeć, jak przy okazji sprzątania robię tylko większy bałagan. Współcześni nastolatkowie nie umieją też uprasować sobie ubrań (64 proc.) i przygotowywać posiłku (35 proc.). Bo jak wiadomo, kiedyś nastolatkowie nie tylko potrafili to wszystko zrobić, co też musieli to wszystko zrobić. Ach, gdzie te czasy, gdy każdy młodzian zaczynał dzień od dojenia krowy, karmienia świń i upolowania dzika na obiad…

32 proc. nastolatków nie wspina się na drzewa.

I bardzo dobrze, mało na SOR-ach ludzi z połamanymi kończynami? Sam nauczyłem się wchodzić na drzewo w wieku 20 lat, nie czuję, abym cokolwiek z tego powodu stracił (a na pewno zaoszczędziłem sobie wielu potencjalnych uszkodzeń, bo jak każdy nastolatek, miewałem głupsze pomysły…).

Nastolatkowie nie potrafią otworzyć puszki bez zawleczki.

To już poważny problem. Młodzieży - do nauki! W razie apokalipsy zombie żywność w puszkach będzie naszym ostatnim bastionem przetrwania i można założyć, że jakiś odsetek będzie pozbawiony zawleczek. Koniecznie nadróbcie ten brak w podstawowej wiedzy dot. survivalu!

17 proc. dzieci nigdy nie bawiło się w berka. Ręce opadają…

Na szczęście dzieci bawią się też w inne zabawy, a do tego mają zabawki, gry i mnogość innej rozrywki, która skutecznie zastępuje im zabawę polegającą na bezsensownym ganianiu za sobą.

Nastolatkowie nie potrafią wyjść z domu bez telefonu.

Ależ potrafią. Tylko nie chcą. Zwykle nie chcą też tego ich rodzice, którzy chcą być z nimi w stałym kontakcie, więc prawdziwymi winnymi tej "niechęci" chyba jednak nie są młodzi, a starzy, który czytają ten tekst i kiwają głowami.

Odczytać godziny na zegarku z cyferblatem też nie potrafią.

Tu przyznam się do czegoś wstydliwego - ostatnio też chwilę mi zajęło, zanim przypomniałem sobie, jak się to robi. To było oczywiście chwilowe zaćmienie umysłu, ale fakt faktem, że od tak dawna nie widziałem cyferblatu, że gdy nałożyłem nowy zegarek i nie było na nim wyraźnie napisanej godziny, sam musiałem się chwilę zastanowić. Ach, to dzisiejsze pokolenie 30-latków.

Używać telefonu z tarczą. Powtarzam, nastolatkowie nie potrafią używać telefonu z tarczą.

Drodzy boomerzy, dlaczego nastolatkowie mieliby umieć obsługiwać telefon z tarczą, którego miejsce od przeszło 20 lat jest w muzeum? Zapewne większość z nich nie potrafiłoby obsłużyć też maszyny do pisania i stenogramu. Potrafią za to śmigać na klawiaturze przy użyciu więcej niż jednego palca i korzystać z obsługi głosowej gadżetów elektronicznych, aby obsłużyć urządzenia, które są w użyciu w dzisiejszych czasach, a nie w czasach wyidealizowanej młodości starszego pokolenia.

Młodzi nie wiedzą, co ma wspólnego kaseta z ołówkiem

Ach, ta dzisiejsza młodzież - nawet nie umie przewinąć kasety na ołówku ani wyjąć filmu z aparatu fotograficznego.

Do tego sarkastyczny dopisek "z tym, że akurat to, że współczesne dzieci nie wiedzą, do czego służy kaseta, nie jest niczym zaskakującym." Ok, może od końca - wiedzą. O ile był moment, w którym młodzież faktycznie zapomniała do czego służy kaseta (i słusznie, po co miałyby to wiedzieć w dobie streamingu audio?), tak dziś wśród młodych ludzi panuje istny boom na retro, na kasety, płyty, winyle i inne rzeczy, które powinny zostać w muzeach.

To samo tyczy się wyjmowania "filmu" (a raczej "kliszy", jak przyjęło się powszechnie nazywać film w języku polskim) z aparatu - coraz więcej młodych ludzi sięga po aparaty analogowe, by mieć bardziej namacalny kontakt z fotografią. Ale że większość nie wie, jak to zrobić? Co z tego? Dziś każdy młody człowiek ma w kieszeni aparat o możliwościach dalece przewyższających to, co potrafi zrobić stary aparat na kliszę.

Czy współcześni nastolatkowie wyginą?

Otóż nie. O ile można polemizować, że faktycznie współczesnej młodzieży brakuje momentami umiejętności "praktycznych”, tak nie można ich winić za to, że nie pozyskują aktywnie umiejętności, które nie są im do niczego potrzebne na co dzień.

REKLAMA

Jeśli na podstawie tekstu w Głosie Wielkopolskim miałbym ocenić czyjeś szanse na wyginięcie, to raczej mają ją ludzie, którzy nadal propagują luddyzm i zapomnieli, że na przestrzeni ostatnich dekad świat poszedł naprzód bardziej niż kiedykolwiek. Mimo wszystko liczę jednak, że ten bizarny artykuł to tylko jakaś kosmiczna aberracja, napisana na zlecenie zmęczonej życiem jednostki, a nie wyraz jakiegokolwiek trendu (co najwyżej jest silnie inspirowany równie absurdalnym artykułem, który ukazał się w serwisie MamaDu...) Tak czy inaczej - ręce opadają.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA