REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. akcja partnerska

Nie marnuj wody i pieniędzy. Jest sposób, żeby podlewać ogród bez wyrzutów sumienia

Wymarzony przydomowy ogród - niezależnie od rozmiarów - potrzebuje jednego: wody. Ale czasy, kiedy mogliśmy bez żadnych oporów podlewać go wodą z miejskiej sieci dawno się już skończyły. Są na szczęście lepsze rozwiązania.

Nie marnuj wody i pieniędzy. Jest sposób, żeby podlewać ogród bez wyrzutów sumienia
REKLAMA

20 litrów wody - tyle według zaleceń potrzebuje średnio dziennie nasz ogród... na każdy metr kwadratowy. W skali roku daje to ponad 1200 litrów, które oczywiście należy przemnożyć przez łączną powierzchnię zielonego zaplecza naszego domu. Mały ogródek 100 m2? To będzie 120 000 litrów wody. 500 m2 ogródka? Z sieci popłynie - wyłącznie na potrzeby podlania naszego trawnika - porażające 600 000 l wody.

REKLAMA

Pomijając dodatkowy koszt ponoszony na ten proces - takie skuteczne i regularne podlewanie może się nam po prostu nie udać. Z roku na rok woda zaczyna być coraz cenniejszym zasobem i tylko w 2022 r. kilkanaście gmin wprowadziło przejściowe zakazy podlewania ogrodów wodą z sieci wodociągowej. Biorąc pod uwagę globalnie pogarszającą się sytuację hydrologiczną - takie sytuacje nie będą pojawiać się rzadziej. Staną się raczej standardem, do którego będziemy się musieli przyzwyczaić i z którym będziemy się musieli pogodzić.

A ogródek trzeba przecież jakoś podlewać, żeby nie zamienił się w wyniszczoną pustynię. Można też po prostu - bez zakazów i nakazów - chcieć i podlewać ogród, i robić to tak, żeby jak najmniej szkodzić środowisku. Albo po prostu - chcieć robić to taniej. Cena wody będzie już bowiem wyłącznie wyższa.

Pojawia się więc jedno pytanie: jak?

Odpowiedź jest prosta: łapmy deszcz

Jest całkowicie za darmo, jest mniej zakamieniony, a więc i lepiej nadaje się do podlewania roślin, a do tego spada go w Polsce tyle, że w niektórych przypadkach może niemal całkowicie zaspokoić roczne potrzeby ogrodu, jeśli chodzi o podlewanie.

Przykładowo, przy średnich rocznych opadach z ostatnich lat, z dachu o powierzchni ok. 200 m2 moglibyśmy uzyskać rocznie 120 m3 wody deszczowej - czyli dokładnie tyle, ile potrzeba na podlanie małego ogrodu. A że większy ogród to i przeważnie większy dom i większy dach albo więcej źródeł do zbierania wody opadowej - całość skaluje się na tyle sensownie, że możemy zapomnieć przynajmniej o części wydatków na wodę, jeśli chodzi o podlewanie.

Nie wspominając już o tym, że pozostajemy niezależni od ewentualnych awarii sieci wodociągowej, planowanych przerw w dostawach, czy coraz powszechniejszych zakazów podlewania ogrodów wodą z sieci. Plus nie zużywamy na pielęgnację ogrodu wody, której z roku na rok może być coraz mniej.

Co będzie nam potrzebne, żeby podlewać ogród deszczówką?

Właściwie wystarczą nam trzy elementy. Pierwszym jest oczywiście zbiornik, w którym będziemy trzymać deszczówkę. Jego rozmiar należy oczywiście dobrać do wielkości dachu i ilości wody, którą chcemy gromadzić. Nie trzeba się przy tym obawiać, że jego instalacja będzie wymagała specjalnych prac - nie trzeba go wkopywać w ziemię, można go ustawić na powierzchni. Jeśli natomiast chcemy, żeby był niewidoczny - znajdzie się i zbiornik podziemny o niemal dowolnej pojemności.

Drugim, równie ważnym elementem, jest pompa z filtrem, która umożliwi nam bezproblemowe czerpanie wody z naszych zapasów i rozprowadzanie jej po instalacji podlewającej ogród.

I tutaj od razu dobra informacja. Hasło "pompa ciśnieniowa" brzmi wprawdzie specjalistycznie i przy okazji drogo, ale ani nie musimy wydawać fortuny, ani obsługa takiego sprzętu nie wymaga przesadnej wiedzy.

Ile kosztuje odpowiednie urządzenie? 679 zł - tyle trzeba zapłacić za pompę ogrodową BP 3 marki Karcher w wariancie Garden Set Plus i uwaga - to nie jest cena za samą pompę. W komplecie znajdziemy również wąż ssący, wąż ogrodowy i zestaw niezbędnych akcesoriów. W skrócie - zestaw gotowy do pracy od razu po rozpakowaniu z pudełka.

Mało tego - obsługa pompy sprowadza się do wciśnięcia jednego przycisku, który przystosowano do obsługi... nogą. Czyli nie musimy się nawet schylać, żeby uruchomić nawadnianie.

Taki sprzęt wystarczy przy tym do zasysania wody z głębokości do nawet 8 m i zaoferuje wydajność na poziomie 3500 l/h. Bez trudu sięgniemy więc nawet do podziemnych zbiorników i błyskawicznie rozprowadzimy wodę po systemie nawadniającym.

Sam zresztą testowałem taki system prawie dokładnie rok temu i mogę potwierdzić - to naprawdę działa.

I co dalej? Jak podlać ogród tak, żeby nie płacić za każdy litr wody?

Opcji jest sporo, ale najczęściej wybierane będą pewnie dwie. Albo podlewanie ręczne, co jest to na dłuższą metę średnio wygodne, albo rozstawienie systemu nawadniania, co wcale nie musi być ani drogie, ani przesadnie skomplikowane.

Podstawą będzie wybranie - i to jest właśnie ten trzeci element - zraszacza, który swoim trybem pracy będzie najlepiej odpowiadał obszarowi ogrodu, który chcemy podlewać. Przy większych połaciach trawnika o mniej więcej foremnych kształtach, najlepiej spiszą się zraszacze oscylacyjne. Jeśli ktoś ma np. prostokątny ogród o niezbyt wielkiej powierzchni, to możliwe, że w zupełności wystarczy mu taki jeden sprzęt.

Jeśli natomiast nasz ogród ma trochę bardziej skomplikowany kształt albo np. mamy sporo drzew, to uzupełnieniem systemu albo alternatywą dla zraszacza oscylacyjnego może być zraszacz pulsacyjny. Łatwo go zamontować w dyskretny sposób, a regulacja kąta spryskiwania pozwoli go ustawić tak, żeby podlewał ogród, a nie np. dom czy leżak.

Podlewanie ogrodu może być tańsze. I może być eko.

A przy tym wcale nie musi być skomplikowane i wymagać rozbudowanych, czasochłonnych i kosztownych instalacji. Nie ma więc co marnować wody z sieci i tym bardziej wody, która za darmo spada nam na dach.

REKLAMA

Tym bardziej, że właśnie obchodzimy kolejny już z rzędu Światowy Dzień Przeciwdziałania Pustynnieniu i Suszy. I jeśli cały czas będziemy podlewać ogród wodą z sieci, to to święto za jakiś czas zostanie przemianowane na Światowy Dzień Pustynnienia i Suszy. Bo na przeciwdziałanie będzie już za późno.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA