REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Możesz w nich chodzić cały dzień, ale z tą ceną to dajcie spokój. Oto słuchawki Sony LinkBuds S

Sony wprowadza małą rewolucję w swoich słuchawkach dokanałowych. Najpierw zobaczyliśmy przedziwne "cacko z dziurką", czyli otwarte słuchawki LinkBuds, a teraz Sony prezentuje LinkBuds S - jedne z najmniejszych, jeśli nie najmniejsze słuchawki TWS na rynku.

Sony LinkBuds S
REKLAMA

O ile nauszne słuchawki Bluetooth od Sony święcą tryumfy od początku istnienia serii 1000, tak słuchawki dokanałowe jak dotąd nie powtórzyły ich sukcesu. Seria WF-1000X grała bardzo dobrze, ale przez trzy generacje była za wielka. Dopiero czwarta odsłona przyniosła bardziej kompaktowe wymiary, ale jednocześnie kosztowała mnóstwo pieniędzy. Z kolei pokazane ostatnio Sony LinkBuds definitywnie nie są produktem dla każdego, bo stworzono je raczej do rozmów i pracy, niż do słuchania muzyki.

REKLAMA

Wtem: na scenę wchodzą Sony LinkBuds S

Sony pozycjonuje nowe LinkBuds S gdzieś pomiędzy Sony WF-1000XM3 a 1000XM4 i na całe szczęście nadał im prostą do zapamiętania, choć niezbyt odkrywczą nazwę. Z dwojga złego wolę jednak kolejną serię "Buds" niż WF-cośtamcośtam.

Sony LinkBuds S
Sony LinkBuds S

W przeciwieństwie do Sony LinkBuds, model LinkBuds S wygląda jak normalne słuchawki dokanałowe, choć na żywo może się okazać, że są one znacznie mniejsze od większości znanych modeli. Widać, że Sony rzuca tu rękawicę Samsung Galaxy Buds 2, bo największym atutem nowych LinkBuds S ma być ich kompaktowy rozmiar i niezwykle niska masa - zaledwie 4,8 g, czyli o 0,2 g mniej, niż ważą słuchawki Samsunga. Ich leciutka waga ma sprawić, że można je mieć w uszach cały dzień bez poczucia dyskomfortu, a że mamy tu zarówno ANC, jak i tryb Ambient Sound i technologię Speak to Chat (mówienie automatycznie pauzuje muzykę), możemy z nich korzystać przez cały czas, niezależnie od sytuacji, bez konieczności wyjmowania ich z uszu. No, będziemy musieli je wyjmować przynajmniej raz na 6 godzin, bo tyle będą pracować na jednym ładowaniu. Etui zapewni zaś kolejne 14 godzin zapasu energii.

Sony LinkBuds S
Sony LinkBuds S

Wizualnie nowe słuchawki Sony zdają się... przezroczyste. Po włożeniu do ucha raczej nie będzie ich widać, a nie ma tu też jakichś elementów charakterystycznych (jak "odpowietrzniki" w WF-1000XM4), które zdradzałyby, z jakimi słuchawkami mamy do czynienia. I dobrze, bo ta kategoria produktów audio ma być transparentna. Cieszy za to fakt, że Sony kontynuuje swoje działania pro-ekologiczne: opakowanie nowych słuchawek wykonane jest w całości z papieru, zaś do wykonania obudowy słuchawek wykorzystano tworzywa pochodzące z recyclingu części samochodowych.

Słuchawki Sony mają się za to wyróżniać brzmieniem.

Sony chwali się, że LinkBuds S to najmniejsze słuchawki obsługujące standard Hi-Res Audio. Oznacza to, że na pokładzie znajdziemy dwie autorskie technologie Sony, odpowiedzialne za wysoką jakość dźwięku - kodek LDAC o przepustowości 990 kbps oraz funkcję poprawiania jakości dźwięku przez oversampling, DSEE Extreme.

Obydwie funkcje wspomagają 5-milimetrowe przetworniki w emitowaniu dźwięku i jeśli Sony rzeczywiście plasuje te słuchawki tylko nieco poniżej topowych WF-1000XM4, to możemy spodziewać się dobrego brzmienia.

Sony LinkBuds S

Możemy się też spodziewać znacząco poprawionej jakości rozmów głosowych, bo LinkBuds S korzystają z tej samej technologii Sony Precise Voice Pickup, którą znamy z poprzednich LinkBudsów. W tamtych słuchawkach rozmowy brzmiały krystalicznie czysto i dokładnie tego samego spodziewam się po LinkBuds S.

Sony podjęło również współpracę z firmą Niantic, odpowiedzialną za gry AR Ingress i Pokemon Go, by opracować dźwięk przestrzenny kompatybilny z grami AR. W tym roku z okazji dziesięciolecia gry, Ingress ma otrzymać nową funkcję stworzoną specjalnie z myślą o posiadaczach słuchawek LinkBuds.

Ale z tą ceną to dajcie spokój.

REKLAMA

Jeśli LinkBuds S mają rywalizować ze średnią półką u innych producentów, to Sony na start życzy sobie za nie odrobinę zbyt dużo pieniędzy. Nowe słuchawki trafią do sprzedaży pod koniec maja 2022 w trzech kolorach (czarny, biały, kremowy) i w cenie ok. 900 zł (200 Euro). Biorąc pod uwagę cenę produktów konkurencję i fakt, że topowe WF-1000XM4 możemy obecnie kupić za niespełna 1100 zł, to odrobinę zbyt wygórowana kwota.

Ufam jednak, że cena szybko spadnie. Zresztą może się okazać, że nowe słuchawki Sony są tej ceny warte, ale o tym przekonamy się dopiero wtedy, gdy LinkBuds S trafią do nas na testy. Wieść niesie, że stanie się to całkiem niedługo, więc wypatrujcie recenzji!

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA