1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Biznes

Czy fotowoltaika się opłaca? Odpowiadamy na najczęściej zadawane pytania

Rosnące ceny energii, a przede wszystkim chęć odcięcia się od nieekologicznych źródeł prądu sprawiły, że w Polsce wybuchł prawdziwy boom na fotowoltaikę. Niektórzy wciąż jednak wahają się, czy to dobra inwestycja. Odpowiadamy na najczęściej zadawane pytania w temacie własnej instalacji.

Czy fotowoltaika się opłaca? Odpowiadamy na najczęściej zadawane pytania

1 kwietnia 2022 roku polska fotowoltaika przeszła gruntowną zmianę. System net-metering dla nowych użytkowników został zastąpiony przez metodę rozliczania net-billing. Jak się okazuje, nowy system w dalszym ciągu jest opłacalny i bez wątpienia w dalszym ciągu warto zainwestować w fotowoltaikę, aby zaoszczędzić na rosnących rachunkach za energię elektryczną. Na czym polage nowy system? Od 1 kwietnia nowi klienci fotowoltaiki będą sprzedawać do elektrowni prąd po cenach hurtowych, ale kupować go już po cenach detalicznych. Od miesięcy pojawiały się głosy, że nowa forma rozliczeń wstrzyma boom na fotowoltaikę – już mamy 850 tys. gospodarstw z instalacjami na dachu – bo korzyści przestaną być znaczące. 

REKLAMA

Czy faktycznie? Niekoniecznie. Wszystko dlatego, że prąd w Polsce z "tradycyjnych" źródeł drożeje. Średnia cena 1kWh w Polsce w 2022 roku wynosi 0,77 zł (a tak niska cena jest tylko dzięki tarczy antyinflacyjnej), podczas gdy w 2021 było to 0,74 zł, a w 2020 0,68 zł. Oznacza to wzrost rachunków o średnio 37 proc. Wysoka, utrzymująca się inflacja może przełożyć się też na ceny prądu w 2023 – a pamiętajmy, że w marcu przekroczyła już 11 proc., zaś eksperci nie przewidują jej drastycznego wyhamowania. Biorąc to pod uwagę, okazuje się, że panele słoneczne dalej są opłacalną inwestycją – chociażby z powodów dotacji, które można w uzyskać w Polsce, a zwrot z inwestycji może nastąpić już po 6-8 latach. Argumentów jest zresztą więcej, a pokażemy je odpowiadając na najczęściej zadawane pytania w związku z fotowoltaiką. 

Jakie mogę otrzymać dofinansowanie na fotowoltaikę?

Najpopularniejszy program to rządowy Mój Prąd. Właśnie ruszyła jego czwarta edycja. Wsparcie finansowe obejmie teraz nie tylko domowe mikroinstalacje fotowoltaiczne (PV), ale także magazyny energii i ciepła oraz inteligentne systemy zarządzania energią.

Kwalifikowane do dofinansowania mają być następujące koszty: zakup, transport i montaż mikroinstalacji fotowoltaicznych (panele z niezbędnym oprzyrządowaniem) oraz zakup, transport i montaż urządzeń służących magazynowaniu energii elektrycznej/ciepła i/lub zarządzania wytworzoną energią - co w istocie oznacza, że cała kwota za instalację kwalifikuje się do dotacji.

Jakie dofinansowania mi przysługują?

W sumie w ramach programu Mój Prąd dotacja może wynieść nawet 20,5 tys. zł. To oczywiście przy scenariuszu, że zainwestuje się w panele oraz zintegrowane urządzenia. 

Do 4 tys. zł otrzymamy, jeśli inwestycja obejmie jedynie panele, które są nieodzownym elementem wniosku. Warto jednak rozszerzyć plany, bowiem przy dołożeniu kolejnych urządzeń dotacja na same panele wzrośnie już do 5 tys. zł. 

W przypadku magazynu ciepła dotacja możliwa jest do 5 tys. zł, przy magazynie energii do 7,5 tys. zł, system zarządzania energią finansowany jest do 3 tys. zł.

- W 2019 roku rząd wprowadził ulgę termomodernizacyjną, dzięki której każdy użytkownik instalacji fotowoltaicznej może odliczyć ją od podatku PIT. Rządowy program sprawia, że koszt instalacji jest jeszcze niższy, a sama inwestycja może się szybciej zwrócić – podkreśla Kamil Jeznach, specjalista z zakresu energii odnawialnej w firmie Otovo

Dzięki termomodernizacji zmniejszamy zapotrzebowanie energetyczne budynku. Z ulgi skorzystać mogą właściciele bądź współwłaściciele domów jednorodzinnych mających własną mikroelektrownię i opłacają podatek w skali 17 proc., 19 proc., 32 proc. 

- Wzór jest prosty: należy od kosztu instalacji odjąć koszt dotacji Mój Prąd, a resztę pomnożyć przez podatek, czyli 0,17 lub 0,19 lub 0,32 – wyjaśnia Kamil Jeznach z Otovo.

Ulgę możemy rozliczyć w ciągu 6 lat od ukończenia inwestycji termomodernizacyjnej. Łączna kwota odliczenia nie może przekroczyć 53 tys. zł – dotyczy to wszystkich realizowanych przedsięwzięć termodernizacyjnych, czyli nie tylko fotowoltaiki, ale też pompy ciepła czy chociażby wymiany okien bądź materiałów służących do ocieplenia budynki. 

Czy po założeniu fotowoltaiki przestanę płacić rachunki za prąd?

Tak pięknie to nie będzie. Ale przejście na fotowoltaikę pozwala zredukować rachunki za energię. Jak bardzo? Nowi właściciele paneli fotowoltaicznych rozliczani są na nowych zasadach, więc konkretne oszczędności wyliczyć obecnie trudno. Z kalkulatora Otovo możemy dowiedzieć się, że np. w przypadku instalacji 3,64 kWp, rocznym zużyciu prądu w wysokości 4180 kWh i autokonsumpcji na poziomie 30 proc., przy dotychczasowym rachunku ok. 280 zł instalacja obniży jego kwotę o niemal 60 proc. Po dofinansowaniach – w ramach programu Mój Prąd oraz uldze termomodernizacyjnej - koszt całej instalacji wyniósłby 17,4 tys. zł. Całość zwróciłaby się po 6 latach. Jak widać nowe zasady nie są tak straszne, jak niektórzy je malowali. 

Warto pamiętać, że kluczem do zmniejszenia opłat jest nie tylko sama technologia. Musi być dobrana do potrzeb klienta. Istotne są też jego nawyki i to, z jakiego sprzętu korzysta oraz kiedy. W przypadku fotowoltaiki warto korzystać z pralki i zmywarki np. w dzień, kiedy ta energia jest na bieżąco produkowana, co nazywa się autokonsumpcją. 

W generowaniu oszczędności może pomóc instalacja nie tylko fotowoltaiki, ale też pompy ciepła. Dzięki temu produkowane nadwyżki zasilą właśnie pompę, która odpowiada za ogrzewanie w domu i dostęp do ciepłej wody użytkowej. 

Czy fotowoltaika w ogóle się opłaca? To bardzo droga inwestycja

Chociaż łączne kwoty dofinansowania są całkiem spore – łącznie do 20,5 tys. zł – to jednak inwestycja wymaga środków własnych. Niektórych może to odstraszać. Można jednak skorzystać z takich ofert jak leasing konsumencki, który oferuje Otovo. Rata miesięczna zaczyna się już od 99 zł i jest ona mniejsza niż w przypadku kredytu. Na dodatek opłata początkowa nie jest wymagana, a wykup instalacji pod koniec lub w trakcie trwania umowy możliwy jest w korzystnych cenach.

Skoro już mówimy o inwestycji, porównajmy ją z innymi sposobami takiej formy bogacenia się. 

- Stopa zwrotu w przypadku fotowoltaiki może wynieść nawet 16-20 proc. w skali roku. Oznacza to, że ze słońca można wycisnąć więcej korzyści niż z lokaty oprocentowanej na ok. 1,2 proc. – tłumaczy ekspert Otovo. 

Pamiętajmy, że koszty energii rosną, więc niewykluczone, że zwrot można będzie osiągnąć szybciej. Tym bardziej w tak niestabilnym momencie, jaki mamy obecnie, w związku z wojną w Ukrainie. Od lat mówi się o przejściu na zieloną, czystą energię, a państwa mają odchodzić od węgla czy gazu. Siłą rzeczy fotowoltaika to inwestycja w przyszłość – także dosłownie, bo dom z własnym źródłem energii staje się bardziej wartościowy, co może mieć znaczenie, gdybyśmy w przyszłości chcieli spieniężyć nieruchomość.

Choć nowe zasady rozliczenia sprawiają, że zwrot może się nieco opóźnić, jednak same rachunki za prąd będą wciąż mniejsze. A to kluczowe dla osób, które są zainteresowane pozyskiwaniem energii właśnie w ten sposób. 

Czy mając magazyn energii mogę uzależnić się od zielonej energii? 

Magazyn energii, jak sama nazwa wskazuje, magazynuje ją. Wyobraźnia podpowiada, że w takim razie możemy zachować dużo prądu dla siebie i mieć go na własność, stając się niezależnym – bez konieczności współpracy z elektrownią. Niestety jeszcze nie jest to możliwe. 

Domowe magazyn energii trzeba traktować jako wyjście awaryjne – gdy np. dojdzie do awarii albo innych niespodziewanych przyczyn utrudniających działanie fotowoltaiki. Nie oznacza to, że mówimy  o urządzeniu wyłącznie na czarną godzinę.

Magazyn pomaga w oszczędnościach. W ramach obowiązującego nowych użytkowników systemu net-billing, nadwyżki odsprzedawane są dystrybutorowi po średniej miesięcznej cenie z towarowej giełdy energii, która ze względu na dodatkowe obciążenia naszego rachunku pozostanie niższa, niż energią, którą sami od tego dystrybutora musimy zakupić. Magazyn część z nich pozwala zachować, więc dzięki temu mniej energii musimy później odkupować. 

fotowoltaika rekord

Jakie będą ceny energii? Za ile będę ją sprzedawał, a za ile odkupował?

Nie możemy jednoznacznie powiedzieć, jaka cena energii będzie za kilka miesięcy. Za sprawą przepisów, które weszły w życie 1 kwietnia, sprzedaż nadwyżki wytworzonego prądu odbywa się po aktualnej hurtowej cenie. Pierwsze miesiące to tzw. okres przejściowy. Od lipca odkupienie prądu od dystrybutora to koszt oparty na podstawie średnich miesięcznych cen detalicznych. Obecne nie da się ich przewidzieć i ustalić. Z drugiej strony pamiętajmy, że podobnie jest z ceną gazu czy węgla, o czym przekonało się wielu Polaków tej zimy. Ale prąd drożał od dawna – w samym tylko okresie od kwietnia 2020 roku do września 2021 doszło do 310 proc. wzrostu cen na giełdzie. A jak stwierdził podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, gdybyśmy próbowali oszacować ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na 2023, to sugerując się aktualną sytuacją prawdopodobny jest wzrost cen hurtowych energii o nawet "mniej więcej 50 proc.".  

Czy opłaca się zrobić większą instalacje aby móc zarabiać na sprzedaży energii?

Niekoniecznie. To dlatego, że z nadprodukcji będzie można otrzymać jedynie 20 proc. wartości sprzedanej energii. Oznacza to, że inwestowanie w instalację większą niż spełnienie własnych potrzeb nie jest kuszące. Tym bardziej że mowa tu o wartości za dany miesiąc, a nie rok. Nowy system nie ma być maszynką do zarabiania pieniędzy, ma być odpowiednio wycenioną zachętą do przejścia na zielone rozwiązanie, które w dużej skali spowoduje strukturalne zmiany w miksie energetycznym kraju. 

Po co mi magazyn skoro nie wchodzi w grę off-grid?

System off-grid, czyli polegający na uniezależnieniu się od dostawców i przechowywaniu energii na własne potrzeby, jest praktycznie rzadko kiedy w Polsce spotykany. Magazyny musiałyby mieć dużą pojemność, aby zachować energię wyprodukowaną latem i wykorzystać ją w domowych warunkach zimą, kiedy słońca jest mniej lub nie ma go w zasadzie wcale, bo jest stale za chmurami, a dzień dużo krótszy. O ile ma to sens przy działkach rekreacyjnych, gdzie korzysta się z prądu mniej i inaczej, tak w przypadku gospodarstw domowych jest to niemożliwe ze względu na ograniczenia w pojemności i czasie przechowywania energii w bateriach.     

panele fotowoltaiczne

Ale w systemie on-grid, kiedy nadwyżki trafiają do magazynu, a dopiero potem do sieci energetycznej, nadal przechowywanie mniejszych ilości prądu ma sens. Jak już wyjaśniliśmy, wraz ze zmianą przepisów energia wyprodukowana przez domowe panele sprzedawana jest po cenie hurtowej, ale nabywana – gdy wyczerpiemy to, co stworzyliśmy przy pomocy słońca – już po detalicznej, a więc w praktyce większej. Dzięki magazynowi sprzedajemy mniej nadwyżek, a co za tym idzie – mniej później odkupujemy w tych gorszych warunkach. W kieszeni zostaje więc więcej.

Jak widać pogłoski o spowolnieniu boomu na fotowoltaikę mogą okazać się mocno przesadzone. To nadal skuteczny sposób na to, aby zmniejszyć rachunki za prąd, a sama inwestycja może zwrócić się w mniej niż 10 lat. Liczne dotacje i ulgi sprawią, że koszt zakupu jest mniejszy, zaś firmy oferują różne wsparcia, jak choćby leasing. Dla osób chcących ulokować swoje oszczędności w inwestycję dającą nadzieję na szybki i duży zwrot, fotowoltaika ciągle jest atrakcyjnym wyborem.   

Lokowanie produktu: Otovo
REKLAMA