REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Motoryzacja

Ładowanie auta potrwa tyle, co tankowanie. Kwantowe akumulatory sprawią, że elektryki będą miały sens

To znaczy teraz też mają – jeśli na pierwszym miejscu stawiasz ekologię i nigdzie ci się nie spieszy. Poza tym ładowanie ich w trasie może być problematyczne, o czym donoszą nasi koledzy z motoryzacyjnej części redakcji. To się jednak zmieni, kiedy do akcji wkroczy technologia kwantowa.

Ładowanie auta potrwa tyle, co tankowanie. Kwantowe akumulatory sprawią, że elektryki będą miały sens
REKLAMA

Tak przynajmniej uważają koreańscy naukowcy z Institute for Basic Science (IBS). W swojej najnowszej publikacji wieszczą, że w przyszłości ładowanie elektrycznych samochodów zajmie góra trzy minuty. Stanie się więc porównywalne z typowym tankowaniem.

REKLAMA

Kwantowe baterie będą mogły "magazynować i uwalniać energię w szybki i wydajny sposób". Prognozowane jest nawet 200-krotne przyspieszenie w porównaniu z obecnymi bateriami. To dlatego, że możliwe będzie jednoczesne ładowanie wszystkich ogniw. Teraz technologia na to nie pozwala.

Póki co to teoria. Zresztą jak sama idea kwantowych akumulatorów. Naukowcy głowią się nad tematem od lat i o ile modele teoretyczne brzmią sensownie, tak do praktyki jeszcze daleka droga. Pisał o tym swego czasu Tomek Domański.

Tego jednak samochody elektryczne potrzebują

Wprawdzie jest spora grupa samochodowych świrów, którzy pomstują na elektryki, to jednak coraz więcej osób rozważa zakup takiego pojazdu. Jest jeden problem - ładowanie. O ile można zostawić samochód na noc i wtedy nawet 10 godzin ładowania nie utrudnia życia, to w trasie zaczynają się schody.

Pisał o tym nie tak dawno Adam Majcherek. Stacje do szybkiego ładowania niby są, ale ciągle jest ich za mało. Trzeba być więc bardzo cierpliwym. Bardzo, bardzo:

REKLAMA

I żeby nie było – nie mam do nikogo pretensji. Gdybym kupował auto elektryczne dla siebie, zadbałbym o to, by w gniazdku pod domem pojawiło się odpowiednie zasilanie. A tak – biorę co dają. I podziwiam elektrofili, którzy mieszkają w blokach. Musicie mieć anielską cierpliwość, nerwy ze stali i znakomite zdolności organizacyjne.

Sami producenci próbują rozwiązać problem. Chińczycy pokazali ładowarkę własnej konstrukcji, która ma umożliwić ładowanie ich najnowszego elektrycznego SUV-a z mocą do 480 kW. Ma to pozwolić na naładowanie od 30 proc. do 80 proc. w 5 minut, a od 0 do 80 proc. w 8 minut. Kluczem do sukcesu okazał się grafen, mogący obsłużyć wysokie moce ładowania.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA