Wszyscy chcą budować morskie farmy wiatrowe. Natrafiliśmy na wąskie gardło
Budowa farm wiatrowych składających się z dziesiątek potężnych turbin wiatrowych generujących energię elektryczną to krok w dobrą stronę. Energia wiatrowa stanowi obecnie najczystszą alternatywę dla energii pozyskiwanej z paliw kopalnych. Problem w tym, że nie da się budować farm wiatrowych tak szybko, jak byśmy tego chcieli. Dlaczego?
Specjaliści alarmują, że nie ma na świecie wystarczająco dużo statków, które mogłyby służyć do transportu, a następnie do instalacji turbin wiatrowych. Jeszcze dwa lata temu norweska forma Rystad Energy przewidywała, że problemy z dostępnością statków mogą pojawić się w drugiej połowie obecnej dekady. Jak się teraz okazuje, pojawią się już do 2024 roku.
Czytaj więcej:
- Śmigła turbin wiatrowych zamieniają się w meble, wiaty na rowery, a nawet mosty. Recykling nie istnieje
- Turbiny wiatrowe opanują wybrzeże Bałtyku. Orlen wybuduje farmy o mocy 1 GW. A to dopiero początek
- Turbiny wiatrowe staną na nowatorskich morskich platformach. Dwie zamiast jednej
- Turbiny wiatrowe po dwóch latach pracy na morzu są zniszczone. Wiatraki mierzą się nie tylko z wiatrem
- Największa na świecie turbina wiatrowa już działa. Haliade-X 14 jest wyższa niż pałac kultury
- Kolos, potwór, największa na świecie. Ta turbina ma zasilać 20 tys. domów
Do transportu i instalacji masywnych komponentów turbin wiatrowych na morzu niezbędne jest wykorzystanie specjalistycznych statków transportowych. Problem w tym, że w 2020 roku na całym świecie takich statków było aż… trzydzieści.
Dzień dobry, czy to kolejka do statków?
W efekcie realizatorzy projektów budowy morskich i oceanicznych farm wiatrowych muszą już ustawiać się w kolejkę do rezerwacji odpowiedniego statku. Zważając na to, że liczba projektów zaplanowanych na najbliższe lata wciąż będzie rosła, problem ten będzie jedynie narastał.
Dziesięcioletni statek? Eee, za stary
Warto zauważyć, że istnieje jeszcze być może nawet ważniejszy problem. Z każdym rokiem buduje się coraz wyższe turbiny, z coraz większymi łopatami. Jakby nie patrzeć im wyższa turbina, tym sięga silniejszych wiatrów, a tym samym jest w stanie wygenerować w ciągu roku więcej energii elektrycznej. To z kolei oznacza, że i statki muszą być coraz większe, aby móc transportować komponenty do takich turbin. To z kolei sprawi, że już wkrótce część z wykorzystywanych dzisiaj statków, nie będzie się po prostu nadawała do wykorzystania.
Elementy największych turbin, których budowa zaplanowana jest do końca tej dekady, mogą być transportowane przez jedynie cztery największe obecnie dostępne statki. W latach trzydziestych natomiast planowana jest budowa jeszcze większych turbin, których aktualnie żaden statek nie jest w stanie przetransportować.
Warto też pamiętać, że budowa turbin wiatrowych to jedno, ale im więcej ich jest, tym więcej będzie wymagało serwisowania i tym więcej będzie z czasem wymagało wymiany zużytych łopat. Lista problemów zatem rośnie lawinowo.
Rządy wielu krajów na całym świecie, starając się jak najszybciej przejść na odnawialne źródła energii, planują budowę kolejnych farm wiatrowych. Problem jednak w tym, że aby spełnić założenia Porozumień Paryskich do 2030 r. ilość energii generowanej przez turbiny wiatrowe powinna rosnąć każdego roku czterokrotnie, co ze względu na problemy ze statkami wydaje się aktualnie nierealne.