1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Foto

Canon 1DX Mark III to ostatnia topowa lustrzanka. Uciekaj z tego okrętu, póki jeszcze można

Prezes Canona mówi jasno: 1DX Mark III to nasza ostatnia topowa lustrzanka. Król umiera na naszych oczach, ale jest już przecież następca. Canon EOS R3 pokazuje, że w dzisiejszym świecie nie ma już miejsca dla archaicznych lustrzanek.

Koniec lustrzanek. Canon 1DX Mark III to ostatni topowy model

Wszyscy czuliśmy, że taki moment nadejdzie. W marcu pisałem o tym, że Sony, Canon i Nikon właśnie wbijają ostatni gwóźdź do trumny lustrzanek, ponieważ wszystkie trzy firmy w tamtym czasie pokazały bądź zapowiedziały nadejście bezlusterkowców z absolutnie najwyższej półki, skierowanych do najbardziej wymagających profesjonalistów świata foto, czyli m.in. fotoreporterów obsługujących takie imprezy jak mundial czy igrzyska olimpijskie. O kulisach pracy fotografa na. Igrzyskach w Tokio przeczytacie w osobnym tekście.

W marcowym wpisie pisałem:

Nie mam wątpliwości, że właśnie obserwujemy początek końca zaawansowanych lustrzanek. Nikon już teraz porzucił dwie amatorskie linie lustrzanek. Był to zapewne dopiero pierwszy krok przed całkowitym przejściem na bezlusterkowce. Z kolei Sony już zupełnie przeszło na aparaty bezlusterkowe, a ta transformacja wyszła firmie na dobre. Canon cały czas stara się rozwijać równolegle obie linie produktów, ale widać, że najciekawsze innowacje trafiają do bezlusterkowców.

Sony A1, Canon EOS R3 (w marcu znany jeszcze jako EOS R1) oraz Nikon Z9 to pierwsze bezlusterkowce ze ścisłego topu, czyli segmentu, w którym przez dekady rządziły lustrzanki. Sprzęt na takim poziomie musi być nie tylko najlepszy technicznie, ale musi też być niezawodny. Yomiuri Shimbun, prezes Canona, właśnie oficjalnie potwierdził, że bezlusterkowce są już tak dobre, że mogą w pełni zastąpić topowe lustrzanki

Prezes Canona jest tak pewny swoich bezlusterkowców, że stawia sprawę jasno. Topowe lustrzanki odchodzą na emeryturę.

Yomiuri Shimbun w wywiadzie dla japońskiej prasy zapowiedział, że Canon EOS-1D X Mark III jest ostatnią topową lustrzanką w ofercie firmy. To fantastyczny sprzęt, będący prawdziwą koronacją segmentu lustrzanek. Canon zmieścił w nim sporo nowych technologii, w tym autofocus ze sztuczną inteligencją, ekstremalnie wysoką czułość ISO 819 tys., zapis plików HEIF, czy w końcu wewnętrzny zapis filmów RAW w rozdzielczości 5,5K.

Nie można jednak nie dostrzec, że jest to sprzęt rodem z poprzedniej epoki. Korpus waży prawie 1,5 kg, a wewnętrz miejsce jest niepotrzebnie marnowane przez komorę lustra. Z drugiej strony, mamy już na rynku alternatywę w postaci bezlusterkowca EOS R3, którego od jakiegoś czasu mam na testach. Jest to aparat, który wręcz ocieka owoczesnymi technologiami, w tym np. bardzo sprawnym ustawianiem punktu ostrości przez samo patrzenie przez wizjer na wybrany punkt. Do tego sprzęt jest znacznie bardziej poręczny i lżejszy, bo waży 822 g.

Jednoznaczna wypowiedź prezesa Canona może szokować, ale pamiętajmy, że firma już dawno przestawiła zwrotnicę na kierunek bezlusterkowców. W styczniu 2020 r. jeden z menedżerów Canona zdradził, że firma nie będzie już produkować obiektywów EF, czyli z bagnetem stosowanym w lustrzankach. I rzeczywiście, tak się właśnie stało. Tak wyglądają ostatnie trzy lata premier obiektywów Canona:

  • 2021: 6 nowych obiektywów RF, 0 obiektywów EF,
  • 2020: 7 nowych obiektywów RF, 0 obiektywów EF,
  • 2019: 6 nowych obiektywów RF, 0 obiektywów EF.

Jedyny powód, dla którego lustrzanki trzymają się tak długo, to ekosystem obiektywów.

Im bardziej na serio zajmujesz się fotografią, tym trudniej przesiąść się na nowocześniejsze bezlusterkowce, bo w starym systemie trzyma cię przecież nie tylko sam aparat, ale głównie osprzęt. Są to obiektywy, często unikatowe dla danego systemu i bardzo drogie, lampy błyskowe, akumulatory, ładowarki i dziesiątki mniejszych akcesoriów.

Wymiana sprzętu wiąże się więc z ogromnymi nakładami finansowymi, ale sytuacja Canona pokazuje, że trzeba zacisnąć zęby i po prostu to zrobić. Topowe lustrzanki są na wymarciu, a nowych obiektywów już się nie projektuje. Za jakiś czas nie będzie komu odsprzedać sprzętu, bo nikt nie będzie chciał wchodzić w umierający system. Na miejscu posiadaczy topowych lustrzanek Canona już teraz zacząłbym szukać kupca na cały dobytek. Trzeba uciekać z tego okrętu, póki jeszcze nie zatonął. Na szczęście jest dokąd uciec.

A zatonie, to pewne. Sony już dawno porzuciło lustrzanki i przeszło wyłącznie na bezlusterkowce, co pod kątem biznesowym i wizerunkowym było strzałem w dziesiątkę. Nikon też zaczął proces porzucania lustrzanek, ale od drugiej strony niż Canon, bowiem firma porzuciła najniższe serie. Następców Nikona D3500 i D5600 już nie będzie, a najtańszym modelem w ofercie firmy jest bezlusterkowiec Z50.