1. SPIDER'S WEB
  2. Foto
  3. Tech

Słyszycie to? Sony, Canon i Nikon właśnie wbijają ostatni gwóźdź do trumny lustrzanek

Canon i Nikon właśnie wbijają ostatni gwóźdź do trumny lustrzanek
428 interakcji
dołącz do dyskusji

Nikon właśnie poinformował o pracach nad bezlusterkowcem Z9. Sony ma już topowego A1. Do tego Canon pracuje nad najwyższym modelem EOS-a R1. To trio w sposób ostateczny przyczyni się do śmierci lustrzanek.

Nikon właśnie poinformował o pracach nad aparatem Z9. Ten sztandarowy bezlusterkowiec będzie miał premierę jeszcze w 2021 r. Już samo zdjęcie aparatu zdradza, że będziemy mieć do czynienia z bardzo zaawansowaną konstrukcją, bowiem bezlusterkowiec nawiązuje wyglądem do najwyższej serii lustrzanek Nikona. Pionowy grip dubluje najważniejsze przyciski, dzięki czemu obsługa aparatu jest równie wygodna przy zdjęciach w poziomie i w pionie.

O specyfikacji na razie wiemy niewiele. Aparat będzie wyposażony w pełnoklatkową warstwową matrycę CMOS i nowy procesor obrazu. Aparat będzie nagrywał wideo w 8K, a więc rozdzielczość matrycy będzie wynosiła minimum 33 megapiksele. Oczywiście znajdziemy tu bagnet obiektywów Nikon Z, znany już w dotychczasowych bezlusterkowów niższych klas.

Dodajmy do tego Sony A1 oraz Canona EOS R1 i tworzy nam się trio bezlusterkowców, przy których lustrzanki stają się reliktem przeszłości.

W styczniu Sony pokazało A1, swój topowy aparat, który przyćmiewa wszystkie bezlusterkowce w ofercie. Jest to pełnoprawna alternatywa dla topowych lustrzanek wykorzystywanych zawodowo przez fotoreporterów, nawet tych sportowych, pracujących przy obsłudze największych globalnych imprez pokroju Igrzysk Olimpijskich. Do tego aparat ma szalenie rozbudowany tryb wideo czerpiący garściami z serii profesjonalnych kamer i zapewniający nagrywanie aż w 8K.

Pod kątem technologicznym przepaść pomiędzy topowymi lustrzankami a bezlusterkowcem Sony A1 jest tak wielka, że lustrzanki prawdopodobnie nigdy jej nie nadrobią. Idzie za tym obrzydliwie wysoka cena na poziomie 34500 zł, ale to przecież standard w tej lidze. Lustrzanki Nikon D6 czy Canon 1D X Mark III również kosztują powyżej 30 tys. zł. Jednocześnie Sony A1 daje znacznie więcej w kwestii autofocusu, szybkości serii, czy w końcu filmowania.

Na horyzoncie widać już zarys kolejnego topowego bezlusterkowca, czyli Canona EOS R1. Tutaj nie mamy jeszcze potwierdzonych informacji, ale przecieki mówią o matrycy z rozdzielczoścą 85 megapikseli, szybkości serii na poziomie 20 kl./s (lub 40 kl./s przy pomniejszonych plikach) i zakresie dynamicznym matrycy na poziomie 15 stopni EV. Aparat ma też otrzymać zupełnie nowy autofocus w technologii Quad Pixel AF, pięciostopniowy mechanizm stabilizacji matrycy, wizjer o rozdzielczości 9,4 megapiksela i ekran OLED z 10-bitowym pokryciem barw.

Ten wyścig zbrojeń odbywa się tuż przed przełożonymi Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio. Topowe linie aparatów są wręcz stworzone z myślą o takich imprezach. Zapowiada się na to, że reporterom trudno będzie zignorować przewagę techniczną nowych aparatów nad dotychczasowymi lustrzankami, którymi fotografowali poprzednie Igrzyska.

Trio topowych bezlusterkowców nie pokona lustrzanek z dnia na dzień, ale ten proces już się zaczął.

Świat profesjonalnej fotografii rządzi się własnymi regułami i dużym stopniem formalizacji. Fotoreporterzy powiązani z agencjami często pracują na wypożyczonym sprzęcie, a agencje bazują na sprzęcie gromadzonym przez lata. Im bardziej profesjonalna półka, tym trudniej porzucić cały dotychczasowy sprzęt na rzecz nowocześniejszych rozwiązań. Tym bardziej że poza aparatem i obiektywami trzeba wymienić też całe walizki osprzętu.

Nie mam jednak wątpliwości, że właśnie obserwujemy początek końca zaawansowanych lustrzanek. Nikon już teraz porzucił dwie amatorski linie lustrzanek. Był to zapewne dopiero pierwszy krok przed całkowitym przejściem na bezlusterkowce. Z kolei Sony już zupełnie przeszło na aparaty bezlusterkowe, a ta transformacja wyszła firmie na dobre. Canon cały czas stara się rozwijać równolegle obie linie produktów, ale widać, że najciekawsze innowacje trafiają do bezlusterkowców.

Czas przyznać to otwarcie: ruchome lustro w aparacie to relikt przeszłości. Szkoda, że nie udało się go wyeliminować w momencie transformacji z techniki analogowej na cyfrową. Dopiero teraz technologia umożliwia zrobienie kolejnego wielkiego kroku naprzód.