1. SPIDER'S WEB
  2. Motoryzacja
  3. Tech
  4. Technologie

Budujemy tory na 350 km/h. Rzeczywistość: mało który pociąg może pojechać szybciej niż 200 km/h

intercity

Ambitne plany związane z rozwojem szybkiej kolei w Polsce, których impulsem ma być budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, to jedno. Póki co na duże prędkości polskie koleje gotowe nie są, bo przez lata nikt tego nie wymagał. Zresztą nie było po czym tyle jeździć...

PKP IC już dziś ma zbyt mało taboru rozwijającego prędkość 200 km/h – to wnioski, jakie płyną z Europejskiego Forum Taborowego, o czym pisze serwis Rynek Kolejowy.

Z takim postawieniem sprawy zgodził się przedstawiciel spółki PKP Intercity Adam Laskowski. Zapowiedział, że Intercity kupi 23 nowe składy. Ale choć liczba odcinków, na których można jechać szybciej w Polsce, stale się zwiększa, to już wiadomo, że brakuje nam szybkich pociągów.

Chociaż związani z koleją przedstawiciele chwalili jej rozwój w Polsce, podkreślenie, że mamy za mało składów na 200 km/h, to niejako szpilka wbita w plany związane z Centralnym Portem Komunikacyjnym. Tak Mikołaj Wild, prezes spółki CPK, zapowiedział budowę szybkiej kolei łączącej Łódź z Wrocławiem, po których pociągi miałyby jechać nawet 350 km/h.

Dlatego odcinek między Wrocławiem, Sieradzem i Łodzią, który razem z przygotowywaną do realizacji trasą Łódź-Warszawa połączy stolice: Polski i Dolnego Śląska w czasie krótszym niż dwie godziny, to jedna z najważniejszych inwestycji kolejowych w całym kraju. Ten projekt jest kluczowy nie tylko z punktu widzenia pasażerów, ale także dla ograniczania śladu węglowego generowanego przez transport.

Haczyk? 350 km/h to prędkość „projektowa”. Co oznacza, że jeśli będzie potrzeba i możliwości, to wtedy taka prędkość będzie osiągalna. Pierwsza, docelowa to 250 km/h, ale i pod tym względem to dziś dla polskich pociągów kosmos.

Dopiero rok temu składy Pendolino zaczęły rozwijać prędkość 200 km/h na kolejnych odcinkach. Wcześniej pociągi jechały tak szybko jedynie w ramach Centralnej Magistrali Kolejowej na odcinkach Psary-Włoszczowa oraz Idzikowice-Korytowo.

Wprawdzie Pesa zapowiada budowę jednostek rozpędzających się do 250 km/h, lecz na razie obiecywanie 350 km/h wydaje się być co najmniej sporą przesadą, o czym zresztą pisałem już wcześniej. Oczywiście nie wolno zabraniać snucia ambitnych planów, jednak warto pamiętać też o rzeczywistości.

Problem w tym, że osoby związane z CPK lubią „odlecieć” i myśleć o mniej istotnych sprawach, zapominając o szarej codzienności. Na przykład już wytypowano pierwszy samolot, który wyląduje na lotnisku CPK, mimo że to nie ma jeszcze nie tylko architekta, ale nawet dokładnie wyznaczonych gruntów.

Z pociągami, jak widać, jest podobnie. Co tam, że dzisiaj 200 km/h to za dużo – będą tory, po których będzie można jechać bez kozery powiem pincet 350/h! Przecież do 2027 jeszcze trochę i wszystko jest możliwe, prawda?