1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka
  4. Tech

W Polsce niedługo zgłupiejesz, patrząc w nocne niebo. Znikną gwiazdozbiory, pojawią się nowe obiekty

megakonstelacje

Co kilka tygodni na orbitę trafiają nowe satelity. Nawet gdy przez jakiś czas SpaceX wstrzymał wysyłkę swoich Starlinków na orbitę, w międzyczasie poleciały kolejne paczki satelitów sieci OneWeb. Wkrótce dołączą do gry kolejni gracze - i państwowi, i prywatni. To wszystko dzieje się w sytuacji, w której wciąż nie wiemy, jak poważne będą skutki tego wyścigu orbitalnych szczurów.

Orbita okołoziemska została ostatecznie uprzemysłowiona. Tak można mówić o okresie, w którym na orbitę zaczęło trafiać więcej satelitów komercyjnych, niż badawczych. Kiedy przemysł już się tam pojawił i wkrótce zacznie potwierdzać, że „tam” są pieniądze, znajdą się tam kolejni.

Owszem, największym graczem na tym rynku jest aktualnie SpaceX, który przynajmniej deklaratywnie stara się minimalizować wpływ satelitów Starlink na obserwacje astronomiczne prowadzone z Ziemi, ale przecież nie oznacza się, że takie same techniki będą stosowali inni operatorzy satelitarni. Czy OneWeb planuje wyczerniać swoje satelity? Czy Chiny planują wyczerniać swoją planowaną konstelację satelitów? Czy satelity konstelacji Kuiper będą równie ciemne co te wysyłane przez SpaceX? Nie wiadomo. A mimo to wysyłanie nadajników internetu w kosmos trwa w najlepsze.

Tu trzeba przyznać, że sami zainteresowani nie wiedzieli, że będzie to aż tak poważny problem. Astronomom szczęki opadły, kiedy już pierwsze Starlinki pojawiły się na nocnym niebie i zaczęły im latać przed obiektywami teleskopów. Wtedy dopiero uświadomiono sobie zagrożenie. Wszak na orbicie było zaledwie kilkaset satelitów. A docelowo będzie ich kilkadziesiąt tysięcy.

Astronomowie doskonale wiedzą teraz, że nie ma czasu na zwłokę. Trzeba wyeliminować ten problem, zanim dojdzie do sytuacji, w której będzie można rozebrać teleskopy i wrócić do domu, bo na każdym zdjęciu wykonanym przez teleskop będą świeciły głównie satelity nadające internet nad powierzchnią całego świata.

Jak poważny jest to problem?

Zależy kogo spytać. Pierwsze symulacje raczej uspokajały. Naukowcy przekonywali, że owszem satelity będą widoczne na niebie, ale jedynie trochę po zachodzie i trochę przed wschodem Słońca. Przez resztę nocy zasadniczo nie będą przeszkadzały.

Teraz okazuje się jednak, że może być zupełnie inaczej. Symulacje wskazują, że nawet bez teleskopu będziemy widzieli te satelity i będzie to dotyczyło znacznie większego, niż sądzono, obszaru Ziemi.

Badacze pracujący pod kierownictwem astronomki Samanthy Lawler z Uniwersytetu w Reginie w Kanadzie wskazują, że kiedy budowa wszystkich aktualnie planowanych konstelacji firm Spacex, Amazon, Oneweb oraz StarNet dobiegnie końca, będziemy na niebie widzieli więcej satelitów niż gwiazd. W ramach tylko tych czterech firm na orbitę może trafić nawet 65 000 satelitów.

Polska ma przechlapane

Symulacje takiego zbioru satelitów wskazują, że w różnych miejscach na Ziemi problemy z satelitami będą różne. Najwięcej satelitów będzie widocznych na szerokościach 50° N oraz 50° S. Tutaj przypomnienie z geografii - Polska rozciąga się na szerokościach od 49° N do 54° 50’ N. Czyli oglądanie gwiazdozbiorów z Polski będzie można włożyć między bajki. To samo dotyczy większości Europy, Mongolii czy Kanady na samej półkuli północnej. Latem w tych rejonach przez całą noc będzie widać na niebie setki satelitów. Gołym okiem.

Lepsza sytuacja będzie w miejscach znajdujących się w okolicach równika, gdzie przez trzy godziny w nocy na niebie nie będzie widać „nadajników internetu”. Za wyjątkiem lata, kiedy i tak będą tam ich setki.

Jak to będzie wyglądało? Spójrz na rozgwieżdżone nocne niebo. A teraz wyobraź sobie, że co szesnasta widoczna gwiazda w rzeczywistości się porusza. To wprost przerażająca wizja, ale jak przekonuje autorka - bardzo prawdopodobna.

Czy da się coś zrobić?

Do pracy należy przekonać regulatorów, którzy muszą nałożyć na operatorów satelitarnych twarde ograniczenia co do jasności satelitów czy ograniczeń co do ich liczby. Problemem jednak może być fakt, że satelity te nie wiszą nad terytorium jednego kraju, a w ciągu 90 minut okrążają cały glob. Oznacza to, że zając się tym tematem powinny gremia międzynarodowe: to Międzynarodowa Unia Astronomiczna lub Organizacja Narodów Zjednoczonych. Jeżeli jednak zbyt długo będą zwlekać, to zanim się obejrzymy, tysiące satelitów będą już na orbicie i za bardzo nie będzie już co zmieniać.

Według naukowców, jeśli nic się nie zmieni, powyższe scenariusze mogą stać się rzeczywistością jeszcze w obecnej dekadzie.