1. SPIDER'S WEB
  2. Bezpieczeństwo
  3. Tech
  4. Technologie

Staszek Wang ponownie zatrzymany przez służby. Kulisy ciągnącej się od 2,5 roku sprawy

Staszek Wang ponownie zatrzymany przez służby. Kulisy ciągnącej się od 2,5 roku sprawy

Niecałe 2 miesiące na wolności spędził Weijing Wang, były dyrektor Huawei oskarżony o szpiegostwo na rzecz Chin. Już miesiąc temu sąd zdecydował o ponownym aresztowaniu „Staszka”, jak nazwa się Wang w Polsce. Wczoraj zatrzymali go funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

To kolejna odsłona ciągnącej się już ponad 2,5 roku skomplikowanej historii o szpiegostwie, chińskich służbach i sieci 5G. W styczniu 2019 roku przez ABW zostali zatrzymani Piotr D., eks oficer ABW i ekspert Urzędu Komunikacji Elektronicznej, i Weijing „Stanisław” Wang, zawnioskował na pierwszej rozprawie, która miała miejsce dopiero 1 czerwca obecnego roku, o podawanie pełnych danych. D. wypuszczono z aresztu po pół roku i wpłaceniu przez niego 120 tys. zł poręczenia majątkowego.

Wang mimo wielokrotnych wniosków o zwolnienie z aresztu, skarg do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, nie dostał zgody na zeznania z wolnej stopy. Argument za każdym razem był ten sam: sprawa jest za poważna i zachodzi ryzyko mataczenia. 

I rzeczywiście zarzuty, jakie postawiono obu mężczyznom, są bardzo ciężkie. Za popełnienie przestępstwa z art. 130 kk, czyli za udział w działalności obcego wywiadu i udzielanie mu wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę RP, grozi kara od 3 do 15 lat więzienia.

Do aresztu i z powrotem. Sąd raz zwalnia, raz zatrzymuje.

Mimo utajnienia całego procesu już na pierwszej rozprawie i mimo tego, że jak opisywaliśmy w magazynie SW+, z akt sprawy wynika, że prokuratura twierdzi, że ma dowody na to, że Wang dokonywał rozpoznania administracji publicznej i budował strefy wpływu dla zapewnienia Huawei dostępu do informacji wrażliwej, tego byłego dyrektora jednej z większych firm telekomunikacyjnych na rozprawie 2 czerwca sąd zdecydował się zwolnić z aresztu.

Wang nie cieszył się jednak długo wolnością i powrotem do rodziny: żony i 5-letniego syna. - Cała ta decyzja to jest takie qui pro quo. Decyzja o ponownym aresztowaniu mojego klienta zapadła na podstawie wyroku z 28 grudnia 2020 roku. Nie rozumie pani? Ja też nie. Co więcej, decyzja ta zapadła 23 czerwca jako odpowiedź na zażalenie prokuratury na uchylenie aresztu. Wtedy sąd uznał, że wciąż obowiązuje decyzja sprzed 7 miesięcy o przedłużeniu aresztu do 7 lipca. I choć mamy 30 lipca, to na tej podstawie został areszt przywrócony. Niezła łamigłówka prawna, której efektem jest koszmar człowieka i jego rodziny - mówi nam mecenas Bartłomiej Jankowski obrońca Wanga.

Chińczyka, którego przez niemal miesiąc nikt nie wzywał do powrotu do aresztu, meldował się na policji, czytał akta sprawy w sądzie, nagle wczoraj zatrzymało ABW. - Co więcej, w składzie, który orzekł ponowny areszt tymczasowy, zasiadał sędzia Dariusz Drajewicz, czyli wiceprezes wybieranej przez m.in. polityków Krajowej Rady Sądownictwa, co do którego Sąd Najwyższy kilka dni temu orzekł, że był „niewłaściwie obsadzony”, a więc wyroki, jakie wydawał, mogą być wadliwe - podkreśla mecenas Jankowski.

Proces trawa i trwa, a 5G jak nie było, tak nie ma.

To nie koniec dziwnej atmosfery wokół tego procesu, ale także związanej z nim inwestycji w budowę sieci 5G w Polsce. Nie jest tajemnicą, że to inwestycje w sieć 5G są w światowym centrum kontrowersji wokół Huawei i chińskiej ekspansji technologicznej. Do zatrzymań w Polsce w 2019 roku doszło zaś w samym środku dyskusji nad tym, jaki kształt powinny mieć inwestycje w tę sieć najnowszej generacji, czy państwa Zachodu i sojusznicy USA powinni blokować chińskiego potentata, czy nie ma ku temu żadnych racjonalnych argumentów.

Polski rząd w ubiegłym roku przygotował projekt nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, która wprowadza furtkę do zbanowania Huawei. Mianowicie daje operatorom 5 lat na wyczyszczenie infrastruktury ze sprzętu uznanego za „ryzykowny”. Oczywiście w nowelizacji ustawy nie pojawia się nazwa żadnego dostawcy, ale już w jej uzasadnieniu wyraźnie podkreślone jest, że to sieć 5G jest brana pod uwagę jako kluczowa do chronienia, a oceniane ma być oprócz jakości sprzętu, tego, czy sposób jego produkowania jest należycie nadzorowany i czy pojawiały się jakieś incydenty związane z cyberbezpieczeństwem, także „prawdopodobieństwo, czy dostawca sprzętu lub oprogramowania znajduje się pod wpływem państwa spoza Unii Europejskiej lub Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego”. 

Wszystkie te podpunkty jednoznacznie wskazują na jedną firmę: chińskiego Huaweia, budzącego kontrowersje swoim ewentualnym powiązaniem z Chińską Partią Komunistyczną. 

7 miesięcy po pierwszym terminie ale nie ma mowy o opóźnieniach.

Pierwotnie ustawa miała wejść w życie 21 grudnia 2020 roku, potem były minister cyfryzacji Marek Zagórski mówił nam o drugim kwartale 2021 roku, dziś na nasze pytania KPRM odpisuje, że „ustawa jest przed skierowaniem na posiedzenie Komitetu Stałego Rady Ministrów" i intencją jest jej przyjęcie przez rząd przed pierwszym po wakacjach posiedzeniem Sejmu. „Nie ma mowy o żadnych opóźnieniach – prace są prowadzone zgodnie z planem” - zapewnia KPRM, choć pierwsza aukcja 5G została anulowana 15 miesięcy temu.

Po przyjęciu tego nowego prawa Urząd Komunikacji Elektronicznej będzie potrzebował kilku miesięcy na kolejne konsultacje, więc coraz mniej prawdopodobne staje się, że aukcja 5G zostanie rozstrzygnięta jeszcze w tym roku. Podobnie jak nie widać końca procesu Wanga i D. Najbliższa rozprawa została wyznaczona na 20 sierpnia.