Kosmos  /  News

O czymś zapomnieliśmy! Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie powinniśmy szukać życia pozaziemskiego

Picture of the author

Szukajmy nowych układów planetarnych, badajmy tworzące je planety, być może w ten sposób znajdziemy życie pozaziemskie. Owszem, ale zapominamy o miliardach innych miejsc, w których to życie może się chować.

Zastanawiając się nad tym czy we wszechświecie istnieje jeszcze jakieś życie oprócz naszego, przekonujemy się, że musi tak być chociażby ze względu na samą liczbę dostępnych planet. Jakby nie patrzeć, w Drodze Mlecznej może być nawet 400 mld gwiazd, wokół których może krążyć nawet bilion (tysiąc miliardów) planet. Jeżeli dołożymy do tego fakt, że we wszechświecie takich galaktyk ja nasza może być kolejne kilkaset miliardów, jesteśmy w stanie uwierzyć, że miejsca na życie we wszechświecie jest mnóstwo. Jeżeli nawet jedna planeta na miliard miałaby mieć życie, to wciąż mówimy o miliardach planet z życiem w obserwowalnej części wszechświata.

Zaraz, zaraz. Zapomnieliśmy o czymś?

Naukowcy z Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium wskazują jeszcze jedno miejsce, bardzo często pomijane w tego typu rozważaniach.

W toku powstawania układów planetarnych bardzo często dochodzi do swoistego bilarda grawitacyjnego, gdzie nowo powstające planety przyciągają się wzajemnie, zmieniając swoje orbity. W ten sposób powstają chociażby gorące jowisze, które powstają daleko od swoich gwiazd, ale wskutek przepychanek grawitacyjnych docierają na bardzo ciasne orbity w niewielkiej odległości od swoich gwiazd.

Alternatywą jest jednak czasami takie grawitacyjne przyspieszenie planety, że wyrywa się ona z pola grawitacyjnego swojej gwiazdy i rozpoczyna trwającą miliardy lat podróż przez przestrzeń międzygwiezdną.

Takich tak zwanych planet swobodnych, które odleciały od swojej gwiazdy, może być w samej Drodze Mlecznej nawet ponad 100 miliardów, a jak zauważają astronomowie, są to raczej ostrożne szacunki. Większość z tych planet to planety podobne do Jowisza, ale…

Tu nie chodzi o żadne egzoplanety

Badacze zauważają jednak, że takie wyrzucone ze swoich układów planetarnych jowisze bardzo często będą miały księżyce, i to właśnie na tych księżycach - a właściwie egzoksiężycach - mogłyby istnieć warunki sprzyjające powstaniu życia.

Naukowcy z Niemiec wraz badaczami z Uniwersytetu Concepción w Chile postanowili sprawdzić za pomocą modeli matematycznych czy atmosfery takich księżyców umożliwiałyby teoretyczne istnienie wody w stanie ciekłym na powierzchni księżyców wielkości Ziemi, krążących wokół swobodnych jowiszów. Symulacje wskazują, że na powierzchni takiego księżyca istniałoby 10 000 razy mniej wody niż na Ziemi, ale też 100 razy więcej niż w ziemskiej atmosferze, a to oznacza, że byłaby to wystarczająca ilość do tego aby życie powstało i przetrwało.

Zaraz, zaraz, a źródło energii to co?

Czysto teoretycznie okazuje się, że promienie kosmiczne mogłyby służyć za źródło energii napędzające procesy zamiany wodoru i dwutlenku węgla w wodę i inne produkty. Życie na planecie mogłoby natomiast korzystać z energii powstającej wskutek rozciągania i ściskania księżyca przez oddziaływania pływowe gazowego olbrzyma - dokładnie tak jak to jest w przypadku księżyców Jowisza czy Saturna w naszym układzie planetarnym. Jeżeli w atmosferze planety znajdowałoby się 90 proc. dwutlenku węgla, wytworzony przez niego efekt cieplarniany sprawiłby, że niczym na Wenus, ciepło wytworzone we wnętrzu księżyca, pozostawałoby w atmosferze i nie uciekało w przestrzeń kosmicznym. W ten sposób mogłaby powstać woda w stanie ciekłym na powierzchni takiego księżyca. Teoretycznie.

Wróćmy zatem do początku rozważań - powyższa symulacja zawiera wiele warunków początkowych, aby cała ta układanka mogła doprowadzić do istnienia wody na powierzchni egzoksiężyca krążącego wokół swobodnej planety. Ponownie jednak - jeżeli takich planet z księżycami w naszej galaktyce może być 100 miliardów, a takich galaktyk jak nasza są kolejne setki miliardów, i w każdej z nich jest setka miliardów takich księżyców, to szansa na to, że na części takich księżyców panują właśnie takie warunki, wcale nie jest taka mała. Pomyślcie o tym jak wyjdziecie wieczorem na zewnątrz ochłodzić się po gorącym dniu, spojrzycie w niebo i zobaczycie tylko nudny Wielki Wóz czy Kasjopeę. Pomyślcie czego nie widzicie między tymi gwiazdami. Nie widzicie między innymi tych fantastycznych egzoksiężyców, które mogą się tam czaić przed waszymi oczyma, tylko są zbyt zimne i ciemne, aby dostrzec je z Ziemi.