Ekologia  /  News

Klepią się po plecach, przyznają sobie nagrody, a powietrze w polskich miastach to syf jakich mało

jakość powietrza

Tak wynika z najnowszego raportu, powstałego we współpracy Polskiego Alarmu Smogowego, Europejskiego Centrum Czystego Powietrza i Fundacji Frank Bold. Sytuacja poprawiła się tylko nieznacznie, bo działania polityków ciągle są niewystarczające.

– Jest kilka obszarów, w których rząd sobie nieźle radzi: dobrze oceniamy wprowadzenie norm emisji dla kotłów na węgiel i biomasę, ulgę termomodernizacyjną czy reformę programu „Czyste Powietrze”. Natomiast aż w 12 na 20 ocenionych obszarów postęp jest niedostateczny, a w kolejnych dwóch nie rozpoczęto żadnych działań – podsumował Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Na plus wypada program Czyste Powietrze. Autorzy opracowania podkreślają jednak, że ciągle jest wiele do zrobienia – między innymi wsparcie dla ludzi najuboższych. Z kolei najgorzej polskie władze radzą sobie z problemem zanieczyszczeń z transportu samochodowego.

Ogólnie powietrze w 2019 roku było w Polsce lepsze niż w 2018

To dobra wiadomość. Zła: poprawa jakości powietrza w większości badanych miejscowości jest… przypadkowa. Sukces to zasługa przede wszystkim warunków meteorologicznych. To właśnie przez to autorzy raportu ocenili postęp w polepszaniu jakości powietrza jako niedostateczny: „tylko jedna trzecia miejscowości z istotnie statystyczną (nieprzypadkową) poprawą stężeń zanieczyszczeń pyłowych”.

Z analizy wynika, że Polska, aby zredukować emisję pyłu PM2.5 w ciągu najbliższych 12 lat, musi przyspieszyć tempo zmian antysmogowych. I to poważnie, bo aż trzykrotnie.

Zabawnym paradoksem – choć to akurat śmiech przez łzy – jest fakt, że raport z oceną jakości powietrza w Polsce ukazał się kilka dni po rankingu najbardziej „zielonych” polskich miast. Te, które uplasowały się wysoko, a więc zwycięzca Lublin czy trzecia Łódź, z chęcią pochwaliły się sukcesem w mediach społecznościowych. Tymczasem widać, że wiele jest do zrobienia.

Żeby było jeszcze ciekawiej, to ranking „zielonych” miast dawał nagrodę na… zachętę

Na przykład Lublin został pochwalony za zamiar zwiększenia liczby stacji ładujących pojazdy elektryczne do 2022 r., a Łódź za to, że miasto wyróżnia się najwyższymi planowanymi wydatkami na rzecz poprawy jakości powietrza. To tak, jakby dzisiaj kiepski uczeń dostał świadectwo z czerwonym paskiem za to, że obiecał nauczycielce samie piątki z klasówek w następnej klasie.

Poklepać po plecach zawsze można, ale lepiej by było, gdyby tego typu rankingi nagradzały za fakty, a nie obietnice. Teraz miasta mogą promować się hasłem „przyjaznych środowisku”, podczas gdy według innych analiz stan powietrza w Polsce jest słaby. I wspomina o tym nie tylko cytowany wcześniej raport. Choćby europejskie badania pokazują, że jakość powietrza określaną złą odnotowano m.in. w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Łodzi czy Poznaniu.