Ekologia  /  Felieton

Ekologiczne, czyli na gaz i bez drzew. Polskie miasta bajerują, ale na co dzień z ochroną natury jest gorzej

eko ściema

Dotychczas greenwashing kojarzony był z procederem firm, które chciały wybić się na eko-modzie i nabić nas w butelkę. Tymczasem zielona ściema to coraz częściej domena miast pozujących na ekologiczne. Wystarczy przyjrzeć się bliżej, aby dojrzeć, że może i wspierają ochronę przyrody, ale przykładają też rękę do jej niszczenia.

Właśnie ukazał się raport „Zielone miasta – polskie miasta na rzecz klimatu, środowiska i zdrowia mieszkańców”. Jego autorzy przedstawiają „polskie miasta najbardziej przyjazne dla klimatu i środowiska”.

Wynik może zaskoczyć, bo najbardziej „eko” miasta to… Lublin, Katowice i Łódź

TOP 3 prezentuje się właśnie tak. Raport nie jest zwykłym widzi-mi-się, bo jego twórcy sugerowali się twardymi danymi. Jak sami wyjaśniają, powstał w oparciu o analizę pięciu obszarów: indywidualnego transportu elektrycznego, transportu publicznego, działań na rzecz jakości powietrza, społeczności lokalnej oraz zdrowia publicznego. Przeanalizowano w nim dane ze wszystkich 66 miast na prawach powiatu.

Dlaczego wygrał Lublin? W argumentacji czytamy:

Zdobył 57 na 100 możliwych punktów. Miasto aktywnie rozwija się w dziedzinie elektromobilności. Władze postawiły sobie bardzo ambitne cele m.in. w zakresie stacji ładowania pojazdów (chcą zwiększyć ich liczbę dwudziestokrotnie do 2022 r.) oraz zarejestrowanych samochodów elektrycznych. - Zaangażowanie na rzecz elektromobilności oraz efektywności energetycznej pozwoli stolicy Lubelszczyzny dodatkowo podnieść jakość życia mieszkańców oraz, w połączeniu z nowymi inwestycjami, zwiększyć atrakcyjność gospodarczą regionu – mówi Rafał Dymek, dyrektor Fundacji Schumana.

Coś się nie zgadza? Słusznie, ale poczekajcie, bo najlepsze dopiero przed nami

Oto tłumaczenie trzeciej pozycji Łodzi:

Łódź zajęła wysoką, 3. pozycję w finalnym zestawieniu rankingu Europolis. Zawdzięcza to wynikom w kategoriach działań na rzecz jakości powietrza (2. miejsce) – miasto wyróżnia się najwyższymi planowanymi wydatkami na ten cel: w 2021 r. zamierza przeznaczyć blisko 300 mln zł (5,8 proc. budżetu), na które złożą się m.in. dofinansowania do wymiany pieców (4,4 zł w przeliczeniu na mieszkańca).

Gdańsk, gdzie powietrze jest naprawdę godne pozazdroszczenia (fakt, że ze względu na obecność morza), zajmuje w rankingu… dwunaste miejsce. Jak to możliwe? Wyjaśnia to jedna z autorek opracowania:

Dlatego w kategorii działań na rzecz jakości powietrza koncentrowaliśmy się nie na stanie obecnym, ale na aktywności i działaniach samorządów, m.in. w zakresie wymiany starych pieców, tzw. kopciuchów

Prawda, że genialne? I tak Chiny mogą być najbardziej ekologicznym państwem na świecie, bo obiecują wiele. A że teraz jest jak jest? Stan obecny to pół biedy, lepiej premiować tych, którzy kreślą śmiałe wizje.

Miejski greenwashing

Ranking jak ranking – jego twórcy mogą przyjąć sobie własne kryteria i tylko na podstawie zapewnień – jak w Lublinie, gdzie dopiero w 2022 przybędzie ładowarek – wręczać nagrody. A że trzecie miejsce pod kątem liczby przystanków na kilometr kwadratowy (jak jest w przypadku Łodzi) wcale nie musi oznaczać dobrze działającego transportu publicznego, zachęcającego do rezygnacji z auta? Pal licho!

Sęk w tym, że miasta z chęcią wypinają pierś do orderów – bo czemu i nie. Lublin pochwalił się sukcesem na Facebooku, podobnie zresztą jak Łódź.

Stolica województwa łódzkiego lubi ostatnio kreować się na miasto przyjazne zieleni. Z dumą ogłoszono, że miasto posadzi 20 tys. drzew przy głównych drogach dwupasmowych. Liczba imponuje, ale z drugiej strony mieszkańcy pamiętają, że w kwietniu ze względu na budowę marketu wycięto prawie 100-letni klon. Jeden z lokalnych aktywistów w rozmowie z łódzką „Wyborczą” mówił:

Z moich informacji wynika, że projekt negatywnie zaopiniował Zarząd Zieleni Miejskiej, jednak straż pożarna wyraziła obawę, że drzewo będzie zagrażało bezpieczeństwu obsługi obiektu. W takiej sytuacji UMŁ powinien negocjować z inwestorem inne poprowadzenie drogi, a nie przystawać na jego warunki (…) w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego teren ten jest oznaczony jako strefa zachowania zieleni wysokiej

Urząd marszałkowski nie odniósł się do tych argumentów. Sprawa mogła bulwersować, bo tylko dzięki protestom aktywistów wcześniej udało się zablokować 20 ha terenu, który miał zostać sprzedany inwestorom. Miasto wsłuchało się w głosy mieszkańców, ale rodzi się pytanie: czy rzeczywiście ci musieli protestować, aby ktoś zrozumiał, że pozbawianie ludzi zieleni jest błędem? Z jednej strony mamy więc chwalenie się zielonymi inwestycjami, z drugiej – próby pozbywania się drzew lekką ręką. Miło chwalić się tym, co będzie, ale trzeba też zwracać uwagę na to, co jest.

Podobnie było w Lublinie – tak, tak, tym samym Lublinie, który w cytowanym wcześniej rankingu uznany został za najbardziej ekologiczne miasto w kraju. Tymczasem jego władze zdecydowały o wycince lip na ulicy… Lipowej. Powód? Przebudowa.

Tyle że mieszkańcy ulicy zgodnie stwierdzili, że ważniejsze niż kolejny pas jezdni jest dobro historycznych drzew. Kiedy aktywiści przedstawili plan na ocalenie drzew, nie dostali sygnału, że ktoś w ogóle się nim zainteresował.

Mimo że władze obiecały zachować drzewa, na początku roku niektóre zostały wycięte

Oczywiście nie potępiam miast, które obiecują zasadzić drzewa i chcą wdrażać pro-ekologiczne rozwiązania. Trzeba na te plany jednak patrzeć tak, jak w przypadku greenwashingu firm. Zwykłe „eko” na opakowaniu wcale nie musi oznaczać, że marka dba o środowisko – co najwyżej o własny zysk.

Miasta robią podobnie, chcąc przypodobać się coraz bardziej świadomym mieszkańcom. Rafał Trzaskowski właśnie pochwalił się, że Warszawa już ma nowe, ekologiczne autobusy. Ekologiczne, ale… gazowe.

Tymczasem ekolodzy od dawna apelują, by do polskich miast nie sprowadzać autobusów zasilanych sprężonym gazem ziemnym (CNG)

– CNG to spalinowe pojazdy zanieczyszczające powietrze podobnie do diesli. Inwestycja w autobusy CNG to zmiana jednego paliwa kopalnego na drugie – mówił Rafał Bajczuk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Nie wszystko zielone, co się wydaje – szkoda niestety, że nabierać chcą nas nie tylko firmy, ale również politycy.

źródło zdjęcia: shutterstock.com/Vincenzo Lullo