Połączyłem swój zamek do drzwi ze światłami. I teraz opowiem, co z tego wyszło

Połączyłem swój zamek do drzwi ze światłami. I teraz opowiem, co z tego wyszło

Może i nie jest to ekstremalne połączenie, w rodzaju łączenia łóżka z oknami dachowymi, ale za to spisuje się wyśmienicie i naprawdę ma sens.

Oczywiście na początku pojawia się jedno pytanie:

Po co?

To akurat proste. Żeby nie musieć się np. zastanawiać, czy wychodząc z domu wyłączyliśmy wszystkie światła. Albo żeby wchodząc do domu nie musieć szukać po omacku włącznika światła.

Owszem, pewnie przy tysięcznym wejściu do własnego domu znalezienie go raczej nie będzie stanowić dla nas większego problemu. Ale jeśli np. ktoś z rodziny pod naszą nieobecność dogląda domu, to taka automatyzacja może mu sporo ułatwić.

No i standardowa odpowiedź - bo tak potrafi być szybciej, wygodniej i po prostu fajniej.

To jak to zrobić? I skąd w ogóle taki pomysł?

Mostek Philips Hue, zamek Yale Linus i Yale Smart Keypad

Pomysł wziął się akurat z tego, że zamek Yale Linus nauczył się niedawno nowych sztuczek i lepszej integracji z Philips Hue. A skoro tak, to trzeba to było przetestować.

Do realizacji całej integracji potrzebne jest nam niestety trochę sprzętu, ale... prawdopodobnie większość zainteresowanych już go ma. Ewentualnie musi tylko uzupełnić niektóre braki. Wymagane są:

  • zamek Yale Linus (to raczej oczywiste),
  • mostek Connect Wi-Fi Bridge (i tak pewnie posiadacze Linusa już go mają),
  • mostek Philips Hue (ten mają z kolei pewnie posiadacze Hue),
  • oświetlenie Hue (dowolne)
  • Yale Smart Keypad

Przy czym to ostatnie urządzenie nie jest niezbędne do realizacji samej integracji, ale za to pozwala wykorzystać wszystkie jej możliwości.

Jak wygląda konfiguracja?

Prosto. Z poziomu aplikacji Yale wybieramy opcję łączenia naszego konta z kontem Hue, logujemy się, przeklikujemy przez kilka etapów informacyjnych i... to tyle. Nasze konta są powiązane, możemy teraz aktywować i konfigurować jedną z trzech opcji.

Do wyboru jest:

  • włączanie światła po odryglowaniu za pomocą aplikacji
  • włączanie światła po odryglowaniu za pomocą kodu dostępu
  • wyłączanie światła, gdy zablokujemy zamek z poziomu klawiatury (funkcja One-Touch)

Dla każdej z tych opcji możemy wybrać, które światła będą reagować na daną akcję. Co ważne - nie za każdym razem muszą to być te same grupy - przykadowo wchodząc do domu możemy zaświecić tylko światła w korytarzu, ale wychodząc możemy zgasić wszystkie.

Hmmm, czy tutaj czegoś nie brakuje?

Jeśli ktoś uznał, że tak, to moim zdaniem ma rację. Integracja z Hue nie obsługuje chociażby ręcznego odblokowywania zamka. Nie obsługuje też z jakiegoś powodu wyłączania światła przy blokowaniu drzwi z poziomu aplikacji. Zdecydowanie warto więc wyposażyć się w Smart Keypad (zresztą to naprawdę świetny dodatek).

Nie ma też opcji ustawiania z poziomu aplikacji Yale powiązania pomiędzy akcjami a konkretnymi scenami świetlnymi. Możemy po prostu włączyć lub wyłączyć wskazane grupy oświetleniowe, a reszta zależy już wyłącznie od ustawień po stronie Hue.

Przy okazji - radzę dobrze i uważanie przeprowadzić łączenie kont Yale i Hue. Przykładowo sam powiązałem z kontem Yale złe konto Hue (mniejsza o historię tej pomyłki) i... nigdzie w aplikacji nie da się odnaleźć opcji resetowania tego połączenia. Nie działa też odbieranie uprawnień po stronie Hue - aplikacja Yale dalej próbuje dobić się do pierwotnie skonfigurowanego konta, po prostu pokazując brak dostępnych opcji. Pewnie bez kontaktu ze wsparciem technicznym się nie obejdzie. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, problem powinien zostać rozwiązany w przyszłości.

Trochę niezbyt wygodnie zrealizowana jest konfiguracja poszczególnych opcji. Po zmianie ustawień i zapisaniu ich, a także po otrzymaniu komunikatu, że zmiana została zapisana, trzeba zamknąć okno i jeszcze raz wywołać konfigurację integracji, żeby zmienić kolejną opcję. Czyli nie da się np. w jednym podejściu zmienić zachowania urządzeń po otwarciu zamka z aplikacji i otwarciu zamka ze Smart Keypad. Dlaczego? Nie mam pojęcia, może kwestia komunikacji między serwisami.

Na pocieszenie - raczej nie będziemy tego robić zbyt często, najwyżej po dodaniu nowych urządzeń do sieci i chęci, żeby i one zaświecały się lub gasły na komendę.

Dobra, to jak to działa?

Wyśmienicie. Albo po prostu - tak jak obiecuje producent. Zresztą najłatwiej to pokazać.

Tak wygląda współpraca przy blokowaniu drzwi za pomocą Smart Keypad:

Tak wygląda współpraca przy otwieraniu drzwi telefonem:

A tak wygląda współpraca przy otwieraniu drzwi za pomocą Smart Keypad:

I od razu odpowiadam - tak, działa to równie sprawnie, kiedy zamek jest zamontowany na drzwiach, Smart Keypad jest na zewnątrz, a żarówka jest w jakimś losowym, innym pomieszczeniu. Zresztą nawet na powyższych filmikach trudno uznać, że te sprzęty są bezpośrednio koło siebie - mostek Linusa jest w jednym pokoju na dole, mostek Hue jest w jeszcze innym.

Celowo też wrzuciłem nagrania z chyba najdłuższym uchwyconym przeze mnie opóźnieniem, które i tak wynosi tutaj 2-3 sekundy. Przeważnie reakcja na otwarcie jest natychmiastowa. Z drugiej strony - mogłaby być jeszcze szybsza, gdyby zapalanie światła było realizowane w momencie wysłania komendy otwórz drzwi, a nie dopiero po fizycznym przekręceniu się całego zamka. Ale to już trochę czepianie się.

Poza tym - i poza wpadką konfiguracyjną w moim przypadku - całość... po prostu działa. Stabilnie, szybko i wtedy, kiedy potrzeba.

Nie za dużo sprzętu, żeby tylko zapalić światło?

Niby tak, bo w sumie mamy 5 urządzeń, żeby zapalić żarówkę. Ale...

Zamek przecież i tak ma każdy. Każdy ma też przełącznik światła, więc zasadniczo zostają 3 elementy ekstra - mostki i Smart Keypad. Z mostkami akurat trudno dyskutować - trzeba się z nimi niestety pogodzić przy posiadaniu smart sprzętów. Zresztą w tym przypadku raczej w ramach bonusu współpracują ze sobą, nie wspominając już o tym, że jeśli chcemy zapalić 5 żarówek w 5 punktach świetlnych, musimy skorzystać z 5 przełączników. Tutaj można to wszystko ogarnąć tymi dwoma mostkami.

Zostaje więc nadmiarowy Smart Keypad, którego... i tak warto mieć, jeśli mamy zamek Linus. Jego funkcje są dość proste - pozwala zablokować zamek jednym naciśnięciem przycisku, a także odblokować go z wykorzystaniem kodu.

Po co takie rozwiązanie? Po pierwsze - czasem zablokować zamek z wykorzystaniem przycisku jest po prostu szybciej niż z poziomu aplikacji. Jedno kliknięcie i już - zamknięte.

Po drugie nie musimy dzięki temu dawać dostępu do aplikacji wszystkim, którzy czasem muszą wejść do naszego domu. Istnieje opcja udzielenia dostępu wyłącznie z wykorzystaniem kodu PIN. Oczywiście do tego dochodzi możliwość ustalenia czasowego (i cyklicznego) ograniczenia dostępu - poza wybranymi okresami kod po prostu nie zadziała.

Smart Keypad można przy tym montować na dworze - wytrzyma temperatury od -25 do 50 stopni Celsjusza i wilgotność do 95 proc. Ach, no i można ją zamontować do ściany za pomocą wkrętów albo taśmy samoprzylepnej. Nie trzeba natomiast bawić się w ciągnięcie przewodów do klawiatury - działa na baterie, które niestety trzeba (przynajmniej według producenta) wymieniać co 3 miesiące (2x AAA).

Czy warto?

Jeśli pytanie dotyczy Smart Keypad i chcemy dokupić ten dodatek do naszego zamka Linus - zdecydowanie.

Jeśli natomiast pytanie dotyczy tego, czy warto zintegrować Linusa ze Smart Keypad i do tego dorzucić jeszcze Hue... również zdecydowanie. Tym bardziej, że naprawdę łatwo przyzwyczaić się nawet do takiej drobnostki jak to, że po otwarciu drzwi zawsze mamy zapalone światło w korytarzu. A to właśnie takie drobnostki są często najprzyjemniejszą sprawą w smart domach.