Tech  / Recenzja

Sezamie, otwórz się. Smart zamek Linus - recenzja

Picture of the author

Zdalnie i automatycznie otwiera i zamyka zamek w drzwiach, współpracuje z HomeKitem, Hue, Google Home i IFTTT, a poza tym... naprawdę dobrze wygląda. Co poza tym warto wiedzieć o smart zamku Yale, kryjącym się pod nazwą Linus?

Zacznijmy może od absolutnych podstaw.

Czym w ogóle jest Linus?

Smart zamkiem, a raczej smart nakładką na zamek, dzięki której nasz zwykły zamek w drzwiach może być smart, czyli otwierać i zamykać się zdalnie lub automatycznie, a także zyskać jeszcze kilka dodatkowych umiejętności, o których za chwilę.

Nie trzeba więc, przynajmniej w teorii, niczego rozwiercać, przesadnie rozkręcać czy w ogóle znać się na drzwiach i zamkach - o ile oczywiście nasz istniejący zamek w drzwiach jest zgodny z Linusem.

Jak wygląda przykładowa instalacja?

Miałem tutaj o tyle ułatwione zadanie, że do testów razem z Linusem dostałem... urocze mikro drzwi z kompatybilnym zamkiem. Jeśli wasz, we właściwych drzwiach, też jest zgodny, to proces instalacji będzie wyglądał mniej więcej tak:

Na początek wyciągamy sprzęt z pudełka. W zestawie jest zamek, klucz imbusowy, baterie, podkładka montażowa i dodatkowy czujnik (o nim też za chwilę) - właściwie wszystko, co niezbędne, żeby zainstalować Linusa.

Wyjęty z pudełka zamek prezentuje się tak (to strona, która będzie przylegać do drzwi):

Demontujemy płytkę montażową, odchylając skrzydełka:

I już mamy przygotowany zestaw instalacyjny - nie trzeba się bawić w całym, stosunkowo ciężkim zamkiem na tym etapie.

Teraz musimy po prostu nałożyć płytkę montażową na nasz zamek. Naprawdę trudno jest to zrobić źle.

Całość stabilizujemy krótkimi śrubami. Początkowo nie byłem przekonany, czy to na pewno wystarczy, ale przez cały, kilkutygodniowy okres testów nie było z takim sposobem montażu najmniejszego problemu. Nic też nie buja się ani nie przechyla podczas użytkowania.

Płytka montażowa gotowa, teraz montujemy na nią zamek:

Z mechanicznych czynności na tym etapie pozostało już tylko przyczepienie czujnika Doorsense, który monitoruje to, czy drzwi są zamknięte (albo po prostu zatrzaśnięte, żeby nie mylić z zamknięciem zamka), czy też nie. Świetny pomysł, aczkolwiek nie miałbym absolutnie nic przeciwko temu, gdyby płytka Doorsense była trochę inaczej wykończona - np. czarna albo biała. W obecnej wersji będzie się pewnie umiarkowanie elegancko prezentować w niektórych konfiguracjach.

Ach, gdyby ktoś zapytał, dlaczego logo Yale na moim egzemplarzy jest do góry nogami, to już odpowiadam. Nie jest to błąd produkcyjny - po prostu pod tą okrągłą klapką kryje się miejsce na baterie (cztery paluszki).

I to by było właściwie na tyle. Pozostaje nam już tylko kalibracja z wykorzystaniem aplikacji i zamek jest gotowy do użytku.

Co warto jeszcze wiedzieć w kwestii instalacji i obsługi „mechanicznej”?

Że jeśli mamy w domu kogoś, kto nie lubi tych wszystkich nowoczesnych wymysłów i dalej chce otwierać drzwi kluczem od zewnątrz i pokrętłem od środka, to jak najbardziej jest taka możliwość. Trzeba tylko pamiętać, że musimy być wtedy pewni, że mamy wkładkę dwustronną/z funkcją awaryjną (jak to sprawdzić - jest we wcześniejszym odnośniku do sprawdzania kompatybilności).

Przetestowałem takie awaryjne rozwiązanie u siebie i faktycznie bez problemu da się otworzyć zamek kluczem od zewnątrz, nawet jeśli w Linusie nie ma włożonych baterii. Od środka natomiast - niezależnie czy z bateriami, czy bez - da się go otworzyć wygodnym pokrętłem.

Czy jest wymagana bramka?

Tak, jeśli chcemy sterować zamkiem zdalnie i korzystać z dodatkowych integracji oraz np. automatycznego otwierania. W przeciwnym razie zamek sterowany jest wyłącznie z wykorzystaniem Bluetooth, czyli musimy się znaleźć bezpośrednio przy zamku, żeby nim sterować.

I tutaj ciekawostka - podczas pierwszej fazy testów nie podłączyłem mostka Yale, za to podłączyłem zamek do HomeKita i... jak najbardziej dało się nim sterować zdalnie z poziomu aplikacji Dom od Apple'a.

Jak wygląda obsługa z poziomu aplikacji?

Do sterowania zamkiem (a także jego konfiguracji) wykorzystywana jest przede wszystkim aplikacja Yale Access. Na ekranie głównym możemy szybko sprawdzić, jaki jest aktualny status zarówno samego zamka, jak i cały drzwi.

Tutaj mamy wszystko pozamykane:

Tutaj drzwi są odryglowane, ale zamknięte:

A tutaj odryglowane i otwarte:

Dlaczego to istotne? Bo pozwala nam nie tylko wiedzieć, że drzwi są otwarte dla samej wiedzy, że są otwarte, ale też unikniemy w ten sposób sytuacji, gdzie zamykamy zdalnie zamek, natomiast całe drzwi pozostają otwarte. Bardzo sensowne rozwiązanie.

To „kółko” jest jednocześnie przyciskiem sterującym zamkiem.

Klikamy w czerwone - zamek się otwiera. Klikamy w zielone - zamek się zamyka. Zmiana statusu jest przy tym obarczona tylko niewielkim opóźnieniem w obu kierunkach, niezależnie od tego, czy jesteśmy w domu czy poza nim. Czyli jeśli chcemy otworzyć zamek - otworzy się niemal natychmiast. Jeśli natomiast ktoś w domu zamknie zamek, informacja o tym pojawi się z minimalnym tylko opóźnieniem w naszej aplikacji.

W aplikacji znajdziemy też kompletną historię tego, co działo się z naszym zamkiem - wraz z godzinami akcji i użytkownikami, którzy tych akcji dokonali. Jest nawet informacja, czy proces został wykonany zdalnie/automatycznie, czy też ręcznie (choć w tym drugim przypadku oczywiście brak danych dotyczących użytkownika).

Do każdego większości tych zdarzeń - żeby nie ślęczeć potem z nosem w historii - można zresztą przypisać tzw. smart alerty, które mogą aktywować się gdy:

  • drzwi zostaną zaryglowane lub odryglowane ręcznie
  • drzwi zostaną zaryglowane lub odryglowane przez określonego użytkownika
  • drzwi zostaną uchylone
  • drzwi zostaną automatycznie zaryglowane

Przy czym każdy z tych alertów może mieć dodatkowy przedział czasowy - czyli możemy np. chcieć wiedzieć, czy drzwi nie zostają uchylone między 10 a 17 w pracujące dni tygodnia.

Oczywiście dostęp do zamka można udostępniać innym osobom. Na różnych zasadach.

Do wyboru są trzy poziomy uprawnień - właściciel, gość i żaden. Przy czym ostatni poziom nie daje kompletnie żadnych uprawnień, natomiast gość może zaryglować i odryglować drzwi z pomocą aplikacji i to jest właściwie koniec jego możliwości. Nie może korzystać z funkcji automatycznego otwierania, nie może nikogo zapraszać, nie widzi historii aktywności i nie może zmieniać żadnych ustawień.

Dodatkowo dostęp w trybie gościa może być ograniczony czasowo - albo od wybranej daty i godziny do wybranej daty i godziny, albo w trybie powtarzającym się.

Jedyne, co w tej kwestii trochę bym zmienił, to podział uprawnień. Przykładowo nie miałbym nic przeciwko temu, żeby żona mogła korzystać z funkcji automatycznego otwierania, ale niekoniecznie chciałbym, żeby miała dostęp do wszystkich ustawień.

A jak działa automatyczne zamykanie?

Niestety nie ma tutaj funkcji, która by mi się przydała, czyli automatycznego zamykania zamka np. o 23:00 (regularnie o tym zapominam).

Automatyczne zamykanie działa tylko w jednym trybie - jeśli system wykryje, że drzwi są zamknięte/zatrzaśnięte, to może natychmiast albo po pokreślonym czasie (od 10 sekund do 30 minut) je zamknąć.

Trochę bałbym się tej opcji (często wychodzę z domu na chwilę, np. do ogródka z psem), więc mogę tylko potwierdzić, że działa, ale nie korzystałem z niej na co dzień.

A jak działa automatyczne otwieranie?

Zasada jest dość standardowa. Jeśli mamy bramkę Yale (w sensie internetową, nie taką w płocie), za jej pośrednictwem do zamka przesyłane są informacje o tym, że wyszliśmy poza tzw. strefę domową, czyli kilkaset metrów od domu. Jeśli do niej wrócimy, zamek będzie wyczekiwał na nawiązanie połączenia Bluetooth z naszym telefonem, a gdy to się stanie (czyli będziemy kilka metrów od niego), odrygluje zamek.

Nie ma więc możliwości, żeby zamek otworzył się, pomimo tego, że wcale nie wróciliśmy do domu. Nie zdarzyły mi się też sytuacje, żeby zamek odblokowywał się, kiedy przebywałem w domu (to by było dopiero przerażające). Musiałaby bowiem najpierw nastąpić aktywacja przez opuszczenie strefy domowej.

Przy czym jeśli chodzi o strefę domową, to mam jedną uwagę - da się zmienić jej lokalizację na mapie, natomiast nie da się zmienić jej zasięgu. Wolałbym - chociażby dla spokoju ducha - żeby dało się to zmienić z poziomu aplikacji.

Poza tym trudno mi jednak przyczepić się do tego, jak ten system faktycznie działa. Nie zawsze automatycznie odryglowuje drzwi, ale skuteczność jest na tyle wysoka, że absolutnie da się z tym żyć - nawet jeśli czasem mimo wszystko trzeba wyciągnąć telefon z kieszeni.

Gdyby ktoś przy tym chciał polegać na automatyzacji w HomeKicie, od razu uprzedzam, że tam system wykrywania użytkownika nie jest aż tak rozbudowany. Można włączyć teoretycznie automatyczne otwieranie i zamykanie po opuszczeniu domu, ale żadna z tych akcji nie zostanie zrealizowana automatycznie - dostaniemy tylko powiadomienie i będziemy musieli potwierdzić procedurę otwarcia/zamknięcia ręcznie.

Przy czym nie jest to problem Linusa, a po prostu tak Apple skonstruował - z powodów bezpieczeństwa - ten moduł HomeKita.

Jak jest z głośnością zamka?

Tu trzeba napisać to jasno (choć nie jest to cecha tylko Linusa): to nie jest ultra cichy sprzęt. Wyraźnie podczas użytkowania słychać silnik elektryczny i zdecydowanie nie byłoby dobrym pomysłem, żeby montować taki zamek np. w drzwiach do pokoju dziecięcego (co zresztą byłoby trochę dziwne).

Z drugiej strony - nie zauważyłem, żeby przy montażu w okolicach drzwi wejściowych, najlepiej jeszcze za drugimi drzwiami wiatrołapu, powodowało to jakieś większe problemy. W takiej konfiguracji z odległości kilka metrów słychać raczej trzask odryglowywanego zamka niż reszty mechanizmu.

Ale jeśli ktoś liczy, że to jest całkowicie bezgłośne urządzenie - ostrzegałem.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Chociażby to, że zamek integruje się z masą zewnętrznych systemów - w tym, oprócz wspomnianego HomeKita, obsługiwane jest np. Hue czy IFTTT. Można więc bez problemu zsynchronizować światła w korytarzu z otwieraniem lub zamykaniem drzwi i... tak dalej. Wszystko zależy od naszych potrzeb, fantazji i oczywiście posiadanych sprzętów.

Jeśli natomiast chodzi o czas pracy na jednym pakiecie baterii, to według producenta wynosi on do 6 miesięcy. Niestety nie miałem go aż tyle czasu, żeby zweryfikować te deklaracje. Na szczęście poziom naładowania można sprawdzić bezpośrednio z aplikacji, więc niewielkie szanse, że spotka nas nieprzyjemna niespodzianka.

Linus ma 58 mm szerokości, 58 mm głębokości i 150 mm długości, ważąc 623 g (już z bateriami). Zdecydowanie nie jest więc tak kompaktowy jak mój prywatny zamek, ale trudno mi to uznać za wielką wadę - tym bardziej, że sam projekt zamka jest naprawdę w moim guście, a do tego wykonano go po prostu świetnie.

Do tego dochodzą jeszcze akcesoria. Oprócz mostka Linusa można doposażyć chociażby w klawiaturę do wpisywania kodu.

Warto czy nie?

Właściwie jedynym poważnym zarzutem, który można mieć w stosunku do zamka Linus, jest jego rozmiar i ewentualnie wygląd. To drugie jest oczywiście dyskusyjne, natomiast to pierwsze już trochę mniej - Linus jest po prostu duży i ciężki, chociażby w porównaniu do poprzedniego testowanego przeze mnie smart zamka:

Natomiast obie te kwestie są wyłącznie natury estetycznej - nic poza tym. A do całej reszty tego, co oferuje Linus, naprawdę trudno mi się przyczepić. Może kilka drobnych szlifów w aplikacji byłoby na miejscu. Może lepsze wyciszenie mechanizmu zamka też byłoby pożądane. Wolałbym też akumulator zamiast baterii-paluszków, bo tych ostatnich nigdy nie mam w domu zbyt wiele, natomiast powerbanków - od groma.

Ale poza tym? Właściwie chyba tylko cena może być problemem, ale nie dlatego, że jest wysoka (ok. 1150 zł za zamek, 370 zł za bramkę, czyli raczej rozsądnie w tym segmencie), a dlatego, że trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce nam się płacić ok. 1500 zł za to, żeby nie musieć wyciągać za każdym razem klucza z kieszeni albo nie wracać z drogi do pracy, żeby sprawdzić, czy zamknęliśmy drzwi?

Ja odpowiedzi na to pytanie udzieliłem sobie już po poprzednich testach i była jak najbardziej twierdząca.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst