Tech  / Recenzja

W końcu nie muszę pamiętać, co zrobiłem z kluczami. Smart zamek tedee - recenzja

Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? - wielu osobom poszukiwanie odpowiedzi na właśnie to pytanie spędza sen z powiek. W moim przypadku było podobnie, tylko pytanie brzmiało raczej kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie do cholery są moje klucze od domu. Przy czym przyznaję się, że skupiałem się głównie na tej ostatniej części. Do niedawna.

Bo właśnie niedawno dotarł do mnie na ciut dłuższe niż standardowo testy smart zamek do drzwi od polskiej firmy - tedee.

Z montażem poradziłem sobie sam, choć mam dwie lewe ręce.

Właściwie, to gdybym chciał uczciwie opisać poziom mojej sprawności motorycznej, to musiałbym napisać, że mam trzy lewe ręce i do kompletu ze dwie lewe nogi. Ale że czas naglił - wyjeżdżałem w końcu na urlop - postanowiłem nie czekać na technika i wziąć sprawy w swoje ręce.

Nie okazało się to szczególnie wymagającym zadaniem, tym bardziej, że dotarł do mnie kompletny zestaw, obejmujący:

  • zamek tedee
  • tedee bridge - czyli mostek, który umożliwia zamkowi komunikację z internetem
  • wkładka Gerda, którą musiałem podmienić w miejsce dotychczas przeze mnie wykorzystywanej (ewidentnie nie pasowała do zamka tedee).

Miałem przy tym trochę ułatwione zadanie, bo modułowa wkładka Gerda została do mnie dostarczona w wersji już przygotowanej do mojego zamka. W normalnych warunkach trzeba ją poskładać samemu, ale mocno wierzę, że potrafiłbym to zrobić sam (jest instrukcja obrazkowa, tekstowa i wideo) - a skoro ja bym potrafił, to każdy by potrafił.

Jeśli jednak ktoś w siebie wybitnie nie wierzy, może zamówić zamek wraz z instalacją. Ale to naprawdę nie jest przesadnie trudne.

Co musiałem zrobić?

Cały proces ograniczył się w sumie do rozebrania wszystkich ozdobników dotychczasowej wkładki (czyli w moim przypadku - imbusy w ruch), a potem z wykorzystaniem śrubokrętu i dotychczasowego klucza - wyjęcia wkładki. Potem wystarczyło włożyć nową wkładkę, ustabilizować ją śrubą, nakręcić wszystkie ozdobniki i wtedy można było przejść do właściwej instalacji zamka tedee.

Przy czym właściwa instalacja zamka tedee ogranicza się właściwie wyłącznie do nałożenia go na wystającą część wkładki od wewnętrznej strony domu, dokręceniem malutkiej śrubki imbusem i... tak, to tyle. Robota skończona.

Zamek tedee jest przy tym na tyle dobrze zaprojektowany, że właściwie nie da się - a przynajmniej mi się nie udało - zamontować go źle. Nie ma więc co bać się samodzielnego montażu, chyba że naprawdę, naprawdę nie chcemy tego robić.

Dobra, mamy zamek, co dalej?

Możemy się mu jeszcze chwilę przypatrzeć. Jeśli chodzi o kwestie estetyczne - mi jak najbardziej pasuje, chociaż będzie odpowiedni raczej do nowoczesnych wnętrz, ze swoją kombinacją bieli i aluminium. Trudno też pominąć fakt, że zamek jest dość spory - niby 45 x 55 mm to nie tak wiele, ale w porównaniu np. z dzyndzlem, który miałem zamontowany w tym miejscu wcześniej, różnica w rozmiarze jest bezdyskusyjna. Ani razu mi to jednak nie przeszkadzało, a nawet odkryłem spore zalety takiego zwymiarowania - ale o tym później.

Wypadałoby bowiem usmartowić wszystko i połączyć cały zestaw. Pobieramy więc aplikację tedee i w trakcie pobierania montujemy mostek, czyli tedee bridge. Jego konstrukcja jest na tyle sprytna, że bez problemu mieści się w dowolnym domowym gniazdku - nawet jeśli w gniazdka obok mamy wetknięte inne przewody.

A skoro była mowa o gniazdkach i zasilaniu - zamek tedee wyposażono we wbudowany akumulator o pojemności 3000 mAh. Jedno ładowanie (złącze microUSB) powinno wystarczy na 3-6 miesięcy. Niestety nie miałem zamka aż tak długo, żeby potwierdzić którąkolwiek z tych wartości, ale wydają się jak najbardziej możliwe do uzyskania, w zależności od tego, jak intensywnie korzystamy z urządzenia.

Mamy mostek, zamek i aplikację - czas na konfigurację.

Zasada komunikacji między urządzeniami w sieci jest dość prosta. Zamek tedee może kontaktować się z naszym telefonem bezpośrednio przez Bluetooth, przy czym ta łączność ograniczona jest oczywiście naszą odległością od zamka i ewentualnymi przeszkodami na drodze. Do sterowania na większe odległości wykorzystywany jest więc mostek, który komunikuje się z naszą domową siecią WiFi i zamkiem, przekazując temu drugiemu informacje przesłane przez internet z poziomu naszej aplikacji. Proste.

I tak samo prosta jest konfiguracja, a także sama aplikacja. Zresztą muszę tutaj wspomnieć, że aplikacja tedee została nagrodzona przez moją żonę (przeciwniczkę, a przynajmniej nie-entuzjastkę wszystkich tego typu gadżetów) za jedną z najlepszych aplikacji, z których korzystała. Dlaczego? Bo aplikacja jest prosta, czytelna, nie ma zbędnych upiększaczy/utrudniaczy i miliona zbędnych opcji.

Zresztą zobaczcie sami - po konfiguracji, która jest tak prosta, że nie będę jej opisywał, ekran główny aplikacji tedee wygląda tak:

Zamknij, Otwór, status zamka - koniec. Dokładnie tyle, ile potrzeba, bez żadnych slide to unlock i innych bzdur.

Jeśli jednak ktoś potrzebuje trochę większej liczby ustawień, to znajdzie je na pasku poniżej (i w rozwijanym z boku menu).

Pierwsza ikona prowadzi nas do menu zarządzania dostępem do zamka i... to jest absolutnie świetna rzecz i spora przewaga nad klasycznym zamkiem. Przykładowo przez czas mojego urlopu domem zajmowała się mama. Nie musiałem jej zostawiać ani dawać klucza - wystarczyło, że zapewniłem jej dostęp do zamka z poziomu aplikacji.

To zresztą tylko najmniej efektowny przykład - możliwości konfiguracji uprawnień są bowiem o wiele większe. Przykładowo mogę udostępnić komuś dostęp do domu, ale nie o dowolnej porze i na nieograniczony czas, ale np. tylko od dzisiaj od 15:00 do jutra do 19:00. Albo cyklicznie, czyli w każdy piątek od 12:00 do 14:30.

Mało tego, poza czasowością dostępu i uprawnieniami (gość, administrator) mogę zdefiniować, czy dany posiadacz dostępu ma być w stanie otwierać dom zdalnie (czyli z wykorzystaniem tedee bridge) z dowolnego miejsca, czy też wyłącznie bezpośrednio, kiedy znajdzie się w zasięgu Bluetooth.

Druga ikona, ta z kołem zębatym, to z kolei dostęp do pozostałych ustawień zamka, takich jak nazwa, poziom naładowania, powiadomienia czy tryby otwierania i obsługi zamka.

A skoro dotarliśmy do tego momentu, to czas już chyba rozpisać sposoby, na jakie można się dostać do domu z tak zamontowanym zamkiem. I jak można potem zamknąć taki zamek.

Uwaga, będzie tego trochę.

Ręcznie, bo ktoś nie lubi tych wszystkich maszyn.

Jeśli np. na czas urlopu zapraszamy do domu kogoś, kto nie ma smartfona albo nie lubi smart gadżetów, to żaden problem. Drzwi od zewnątrz otworzy zwykłym kluczem, który dołączany jest do wkładki.

Z kolei zamknięcie odbywa się poprzez przekręcenie (fizyczne) całego modułu z zamkiem tedee. Dlatego miło, że jest całkiem sporych wymiarów, bo dzięki temu po prostu łatwiej go przekręcić.

Prosto, analogowo, nikomu nie trzeba się z niczego tłumaczyć. Nie trzeba się też bać rozładowania zamka (o czym będzie nas wcześniej informować), o ile oczywiście gdzieś ukryjemy klucz bezpieczeństwa.

Częściowo ręcznie, ale z pomocą maszyny.

Frontowa powierzchnia zamka tedee jest w rzeczywistości po prostu dużym przyciskiem. Jeśli naciśniemy go raz - automatycznie zamknie się lub otworzy, w zależności od tego, w jakim stanie był przed naciśnięciem.

Jeśli jednak przytrzymamy dłużej ten przycisk, to silniczek elektryczny uruchomi się z pewnym (zdefiniowanym w aplikacji) opóźnieniem. Korzystam z tego regularnie podczas wychodzenia - przytrzymuję przycisk, czekam aż lampka zacznie migać, zamykam drzwi, idę do furtki i za plecami słyszę przekręcanie się zamka.

PS W planach jest podobno opcja klawiatury PIN montowanej po zewnętrznej stronie drzwi, która pozwoliłaby ręcznie otworzyć zamek, bez konieczności używania klucza.

Z poziomu aplikacji na telefonie albo Apple Watcha - bezpośrednio.

Uruchamiamy aplikację, wybieramy otwarcie albo zamknięcie drzwi i już. Przy czym działa to w bezpośredniej bliskości zamka (zasięg Bluetooth).

Co to oznacza? Że nawet jeśli padnie nam w domu internet albo dziecko wyrwie tedee bridge z gniazdka, dalej możemy jak najbardziej otworzyć zamek z poziomu aplikacji.

Z poziomu aplikacji na telefonie albo Apple Watcha - z wykorzystaniem mostka.

To samo, co w powyższym punkcie, ale nie musimy być już w zasięgu Bluetooth - wystarczy, żeby w domu działało WiFi, a zamek pozostawał w komunikacji z mostkiem.

Największy plus? Bez wątpienia to, że nie trzeba się martwić tym, czy zapomnieliśmy zamknąć dom. Sprawdzamy aplikacji i już wiemy, a jeśli popełniliśmy błąd - naprawiamy go jednym kliknięciem. Nie spotkałem się przy tym z sytuacją, żeby aplikacja pokazywała inny status niż rzeczywisty. Opóźnienie przy wydawaniu zdalnych komend też nie jest na tyle duże, żeby miało to jakiekolwiek znaczenie.

Automatycznie (zamykanie)

Tutaj opcje są dwie:

  • zamykanie z pozycji otwartej - czyli jeśli zamek ma status „otwarty”, to po zdefiniowanym w ustawieniach czasie (maksymalnie 10 minut i 59 sekund) automatycznie się zamknie.
  • Z pozycji niedomkniętej (czyli jeden obrót zamka w kierunku zamknięcia) - tak samo jak w powyższym przypadku. Również można zdefiniować własne czasy.

Czego mi tutaj brakuje? Przede wszystkim harmonogramu - chociażby harmonogramu z przypomnieniami. Na zasadzie „hej, jest 23:00, a ty wciąż nie zamknąłeś drzwi, kliknij tutaj, żeby to zrobić”. Przypomnienia na bazie lokalizacji też byłyby w porządku - przykładowo „hej, jesteś 20 km od domu, nikogo w domu nie ma, a drzwi są otwarte. Kliknij tutaj, żeby je zamknąć”.

Z tego jednak, co udało mi się dowiedzieć, harmonogram (na którym zależy mi najbardziej) jest jak najbardziej w planach.

Automatycznie (otwieranie)

Ta funkcja oznaczona jest w aplikacji gwiazdką, więc niestety nie można od niej wymagać całkowitej niezawodności, ale kiedy działa... ach, to jest magia. No prawie jak magia.

Wygląda to wtedy mniej więcej tak, że podchodzimy do drzwi, słyszymy, jak zamek się otwiera, ciągniemy za klamkę i już jesteśmy w domu. Bez żadnego wyciągania kluczy czy sięgania po smartfon z aplikacją.

Jak dokładnie działa ten system? Na start określamy naszą pozycję startową, czyli lokalizację naszego domu. Potem możemy ręcznie ustawić strefę wyjścia, czyli odległość od domu, której przekroczenie sprawi, że aplikacja uzna, że faktycznie poszliśmy gdzieś hen, a nie tylko wyrzucić śmieci. Potem można zdefiniować jeszcze strefę wejścia, czyli odległość, której przekroczenie zasugeruje aplikacji, że wracamy, a do zamka przekaże informację, żeby w momencie wykrycia Bluetooth naszego telefonu otworzył zamek.

A na jakimś czytelnym przykładzie? Załóżmy, że strefa wyjścia ma 600 m, a wejścia - 300 m. Wychodzimy z domu z psem, zamykamy drzwi, idziemy na spacer ok. 1-2 km od domu. Spełniliśmy warunki strefy wyjścia. Wracamy do domu, znajdujemy się 250 m od niego - spełniamy warunki strefy wejścia, zamek uzbraja się i wypatruje naszego telefonu. Zbliżamy się do drzwi, zostajemy wyłapani przez zamek, drzwi automatycznie się otwierają.

Jedyny problem z automatycznym otwieraniem jest taki, że - napiszę to wprost - po prostu nie zawsze działa, a czasem potrafi zadziałać z takim opóźnieniem, że mam już w ręce telefon z uruchomioną aplikacją i nagle wszystko się otwiera, zanim jeszcze zdążę kliknąć.

Biorąc jednak pod uwagę komfort wynikający z braku konieczności posiadania i używania klucza - jestem w stanie to wybaczyć i czekać na ewentualne aktualizacje albo kombinować z ustawieniami stref wyjścia/wejścia, żeby znaleźć najlepsze połączenie. Zresztą i tak w ostatnich dniach rozwiązanie to działa u mnie niemal w każdej sytuacji.

Teraz wróćmy jeszcze na chwilę do opcji związanej z udostępnianiem zamka.

A dokładniej - do listy zdarzeń. Są na niej absolutnie wszystkie informacje o akcjach realizowanych przez zamek, z dodatkowymi informacjami - kiedy został otwarty/zamknięty, a także kto to zrobił (jeśli skorzystał z aplikacji). Nie ma więc powodów do obaw, że nie będziemy wiedzieć, że ktoś wszedł do naszego domu bez naszej wiedzy.

Inna sprawa, że mi lista zdarzeń przydała się w innej sytuacji. Wyszedłem na rower i w trakcie naszła mnie wątpliwość, czy zamknąłem drzwi (i było to dobrych kilka godzin po wyjściu). W panice sięgnąłem po aplikację i z przerażeniem zobaczyłem, że status zamka to otwarty. Na szczęście szybko sprawdziłem w historii, że zamknąłem zamek w momencie wyjścia, a drzwi zostały - z poziomu aplikacji - otwarte przez żonę kilkanaście minut temu.

Ufff.

PS Oczywiście istnieje opcja aktywacji powiadomień o tym, że zamek wykonał jakąś akcję, co oszczędziłoby mi nerwów. Aktywowałem ją od razu po tym zdarzeniu.

I na koniec może najważniejsze - ten zamek po prostu działa.

Nie miałem ani jednej sytuacji, w której nie mogłem się dostać do domu. Zamek otwierałem i zamykałem już na różne sposoby setki, a może i nawet więcej razy, wykorzystując do tego kilka różnych telefonów, a same komendy otwierania wydając czasem z miejsc oddalonych o setki kilometrów od domu. I zawsze, naprawdę zawsze, to działało.

Żeby jednak nie było - miałem jedną chwilę grozy i dwa zgrzyty. Chwila grozy miała miejsce w sytuacji, kiedy po podejściu przez furtkę i uruchomieniu aplikacji przez kilka sekund wyświetlała się informacja o braku kontaktu z zamkiem, ale prawdopodobnie coś się po prostu nie doładowało i chwilkę później wszystkie ikony świeciły jak trzeba - drzwi otworzyłem bez problemu po dotarciu do nich. Sytuacja na szczęście nie powtórzyła się już nigdy.

Zgrzyty natomiast również nastąpiły w ciągu jednego (ale innego) dnia i polegały na tym, że przy próbie otwarcia drzwi wyświetliła się informacja, że operacja nie może zostać wykonana zdalnie i zostanie wykonana przez Bluetooth. Również i to nie powtórzyło się nigdy więcej - ani później tego samego dnia, ani żadnego innego. Ale jednak muszę o tym wspomnieć.

Poza tym obyło się bez jakichkolwiek problemów. I co najważniejsze - nigdy nie stałem pod drzwiami, moknąc na deszczu i przeklinając się za instalację zamka tedee. Wręcz przeciwnie - regularnie byłem raczej zachwycony.

Jeśli natomiast - w kwestii uwaga ogólnych - miałbym się do czegoś przyczepić, to może do tego, że nie jest to najcichszy sprzęt na świecie. Nie miałem problemu z zamontowaniem go na drzwiach wejściowych, tym bardziej że są oddzielone od reszty domu jeszcze dodatkową parą drzwi, ale... powiedzmy, że na drzwiach do pokoju dziecka bym tego zamka raczej nie zainstalował.

A czy nie bałem się, że ktoś się do mnie włamie?

Nieszczególnie. Po pierwsze dlatego, że zakładam, że jeśli ktoś chce się do mnie włamać, to i tak to zrobi. Niekoniecznie przez drzwi i niekoniecznie z wykorzystaniem tego akurat zamka.

Jeśli jednak miałby spróbować tej drogi, to pewnie i tak łatwo nie będzie. Komunikacja jest szyfrowana 256-bitowym kluczem, wkładka z zestawu to wkładka antywłamaniowa klasy 6 D, atak na walizkę jest właściwie niemożliwy, a gdyby tego było mało, wszystkie operacje wymagają weryfikacji odpowiedniego certyfikatu, a klucze w zamku przechowywane są w dedykowanym module TPM, którego komunikacja z procesorem zamka jest również szyfrowana.

Dodatkowo możliwe, że w przyszłości pojawi się funkcja wykrywania prób fizycznej manipulacji w zamku i informowania o tym właściciela.

Póki co jednak, nawet i bez tych dodatków, śpię raczej spokojnie. Tym bardziej że jestem człowiekiem, który wielokrotnie w życiu zgubił już klucz do domu. A jeszcze nigdy nie udało mi się zgubić telefonu...

Aczkolwiek...

Jednego chyba brakuje mi w zamku tedee najbardziej - integracji z innymi usługami i z moim smart domem. Marzy mi się, żeby w określonych sytuacjach po zamknięciu zamka ten przekazywał Fibaro, że czas zamknąć rolety i zgasić światła, a po otwarciu odwracał te akcje. Niestety na razie tedee nie oferuje właściwie żadnej integracji z zewnętrznymi usługami.

Na razie, bo według zapewnień, które uzyskałem, do końca tego roku powinna się pojawić integracja m.in. z HomeKitem, Google Home oraz Alexą, natomiast w przyszłym roku (najwcześniej w pierwszym kwartale) powinna pojawić się opcja integracji z IFTT. Do tego czasu zainteresowani mogą skorzystać z API udostępnianego przez Tedee.

Gdybym miał być jeszcze bardziej czepialski, to chętnie zobaczyłbym w ofercie Tedee czujniki zamknięcia/otwarcia drzwi (nie zamka). W końcu zamek na naszą komendę po prostu wykonuje obrót i jest z siebie w pełni zadowolony - nie wiedząc, czy przypadkiem drzwi się wcześniej nie uchyliły, a on nie zamknął tego zamka w powietrze.

Z drugiej strony - plus za to, że jeśli zamek wykryje opór, to przerwie operację i poinformuje o tym w aplikacji. Poprawiłbym jednak oprogramowanie i kolejną akcją po zacięciu zamka powinno być jego otwarcie, a nie dalsze zamykanie.

Warto czy nie?

Napiszę może tak - trudno mi sobie wyobrazić, żeby taki zamek był dla kogoś niezbędny do życia, szczególnie że kosztuje on wraz z całym zestawem ponad 1800 zł (i to w promocji). Bez bramki zapłacimy ok. 1250 zł (możemy tak korzystać z zamka, ale nie działają wtedy wszystkie bardziej zdalne funkcje). Natomiast z drugiej strony...

... aż nie chcę sobie wyobrażać, co będzie, kiedy będę musiał ten zamek odesłać i wrócić do otwierania i zamykania drzwi kluczem. Nie, żeby to mnie jakoś strasznie przerastało albo stanowiło wielkie obciążenie. Nie, żebym jakoś strasznie tego potrzebował - w końcu nie wynajmuję nikomu tego domu ani nic z tych rzeczy. Ot, wystarczyłoby wrzucić klucz do kieszeni i tyle.

Tylko że tak jest po prostu wygodniej i przyjemniej. Jeśli idę pobiegać albo na rower - zabieram tylko telefon, nie zastanawiając się, gdzie wrzucić klucz. Jeśli jadę w góry, nie zaczynam się zastanawiać 150 km od domu, czy w sumie go zamknąłem, czy otworzy się przed pierwszą osobą, która naciśnie klamkę. Nawet kiedy wychodzę z psem na krótki spacer, wygodniej mi zabrać ze sobą telefon (i tak się nigdzie bez niego nie ruszam), niż bawić się w fizyczne klucze.

Nie wspominając już o takich sytuacjach jak np. niespodziewany albo przedwczesny przyjazd rodziny, która nie musi sterczeć pod domem albo może dary losu zostawić w przedpokoju, a ja mogę im zdalnie otworzyć drzwi, a potem zdalnie za nimi zamknąć.

Oj, coś czuję, że czeka mnie kolejny spory wydatek. Ale skoro nawet już żona jest przekonana, to chyba nie będzie to problemem...

Na plus:

  • działa, po prostu działa. I to bardzo dobrze
  • dobrze wygląda
  • bezproblemowa komunikacja między zamkiem a telefonem i bramką
  • opcja całkowicie normalnego otwierania drzwi z każdej strony
  • fizyczny przycisk z opcją konfiguracji
  • bardzo przyjemna i prosta aplikacja
  • rozbudowane opcje udostępniania cyfrowych kluczy
  • poziom zabezpieczeń
  • dostępne API
  • kompletna, rozbudowana historia akcji
  • nieporównywalnie wygodniejszy od zwykłych kluczy
  • nigdy nie zgubiłem telefonu, a wielokrotnie zgubiłem klucze
  • nigdy nie zapomniałem telefonu, a wielokrotnie zapomniałem kluczy

Na minus:

  • mógłby być odrobinę cichszy w trakcie pracy
  • integracja z zewnętrznymi usługami dopiero w zapowiedziach
  • nie jest to najtańszy i najbardziej niezbędny sprzęt na świecie
  • może umiarkowanie pasować do bardziej tradycyjnych drzwi
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst