Sprzęt  /  Felieton

iPad jest szybki, ale pędzi prosto w ścianę

Apple ipad pro

Czy iPhone 12 Pro Max to za duży smartfon? Czy iPad Pro 12,9 to za duży tablet? Odpowiedź na te dwa pytania brzmi: TAK. Te urządzenia są o wiele za duże i piszę to jako użytkownik obu. Dlatego zdębiałem, gdy przeczytałem, że Apple chce jeszcze powiększyć iPada. Sorry, ale sama większa przekątna nic tu nie da.

iPhone 12 Pro Max jest zdecydowanie za duży, żeby wygodnie obsługiwać go jedną ręką. Nawet po paru miesiącach od premiery nie przyzwyczaiłem się do jego rozmiaru i pewnie obsługuję go tylko… po podłączeniu do niego specjalnego akcesorium poprawiającego chwyt (ale o tym może jutro). Upały za oknem sprawiają, że - wbrew zaleceniom ekspertki TVN-u - chodzę w krótkich spodniach z płytkimi kieszeniami, a telefon wyskakuje z nich tak często, że w ostatnich dwóch tygodniach szybkę ochronną wymieniałem już dwa razy. 

Natomiast iPad 12,9 świetnie udaje laptopa, szczególnie po podłączeniu dobrej myszki i pełnowymiarowej klawiatury (ale o tym może pojutrze), jednak wygoda korzystania z tego wielkiego potwora na kanapie i trzymania go w jednej ręce jest mocno dyskusyjna. Kojarzycie pewnie tego mema, w którym facet ma przypakowaną jedną rękę przez częstą masturbację podczas lockdownu? Niebawem będę wyglądał podobnie, ale uspokajam, że te mięśnie będą od trzymania iPada 12,9 w jednej ręce. 

Właśnie dlatego że jeden bicek rośnie mi szybciej, trochę z niepokojem przeczytałem o planach Apple’a na jeszcze większego iPada. Nie żeby ktoś mnie zmuszał do kupowania większego iPada, oczywiście nie ma obowiązku kupowania za dużych smartfonów i tabletów. Często jednak jest tak, że te lepsze i ciekawsze funkcje pojawiają się w sprzętach z większymi ekranami.

Po paru tygodniach z olbrzymim iPadem 12,9 wiem jednak, że to maksymalny rozmiar, na jaki się zdecydowałem i na jaki się zdecyduję. Jeśli nowy, większy iPad będzie - zgodnie z przeciekami - znacznie potężniejszy, to ja mówię „pas”.

iPad urośnie bez sensu

Obecne iPady Pro to mocarne urządzenia. Dzisiaj iPad jest już czymś zdecydowanie bardziej zaawansowanym niż tablety, które Apple produkował jeszcze kilka lat temu. Dzięki iPadom Pro granica między tabletem a laptopem zaciera się niemal z roku na rok. 

Już dzisiaj z powodzeniem można z iPada Pro korzystać jako z komputera. Ja to robię codziennie - iPad Pro z klawiaturą jest moim jedynym przenośnym komputerem jaki posiadam. Cała moja praca mobilna jest wykonywana właśnie na iPadzie. Ja jednak do pracy nie potrzebuję zbyt wielu specjalistycznych programów, ale gdybym potrzebował, to… tych ciągle brakuje na iPadzie.

Można w tym miejscu powiedzieć, że mocną stroną iPada może nie są profesjonalne programy do pracy, ale o jego użyteczności świadczą wyśmienite aplikacje mobilne, które są starannie przygotowane i oferują wyjątkowy komfort pracy. To niestety nieprawda albo półprawda.

Na iPada jest sporo aplikacji, które są świetne. Codziennie na iPadzie piszę, notuję odręcznie, tworzę PDF-y, podpisuję je, drukuję bezprzewodowo, obrabiam zdjęcia, montuję filmy i wykonuję masę innych zadań. Pomaga mi w tym zestaw wielu świetnych aplikacji. Apki te jednak oprócz tego, że są wygodne, to są jedynie uproszczonymi wersjami stron internetowych i nie oferują wszystkich funkcji. Czasami wygodniej jest otworzyć daną usługę w przeglądarce internetowej i tam wykonać pracę - jak na normalnym komputerze - niż korzystać ze specjalnie przygotowanych dla iPada programów. 

Przykładem niech będzie apka Gmaila. Jeśli załączysz do niej jakieś dokumenty, to już ich łatwo nie podejrzysz, czyli nie sprawdzisz przed wysyłką maila, czy są w nim właściwe pliki. Gmail z poziomu przeglądarki pozwala na to. 

Natomiast aplikacja Comarch ERP XT, której używam do wystawiania faktur, pozwala na iPadzie na wykonanie ograniczonych działań. Po zaznaczeniu dokumentu lub dokumentów mogę w zasadzie je tylko usunąć. Z kolei wykonując podobne zaznaczenie w przeglądarce poza możliwością usunięcia mogę jeszcze skopiować dokument, wystawić korektę, rozliczyć go, pokazać płatności lub zatwierdzić go. Między funkcjonalnością wersji przeglądarkowej a apką jest istna przepaść.

Na domiar złego przeglądarka w iPadOS nie jest tak dobra, jak ta na MacBookach, dlatego komfort pracy w niej również odstaje od tego, który znamy z komputerów.

Większy ekran, to większa wygoda. A co z większymi możliwościami?

Rosnące iPady powinny zmierzać w jakimś konkretnym i sensownym kierunku. Od 10 lub 11-calowego tabletu można oczekiwać, że będzie po prostu dobrym tabletem, który po dołączeniu klawiatury zamieni się w śmieszny komputerek. 

Od niemal 13-calowego iPada można już oczekiwać, że z dobrą klawiaturą będzie on protezą laptopa, zachowując przy tym wszystkie dobrodziejstwa tabletu, takie jak dotykowy ekran, rysik, fajne apki i gry.

Jeśli iPad ma jednak rosnąć jeszcze bardziej, do 15 lub 16 cali, to warto zadać pytania: gdzie sens, gdzie logika?

Już teraz dobrze wyposażony iPad 12,9 jest znacznie droższy od MacBooka Air i MacBooka Pro. Taki iPad nadal jest świetnym iPadem, ale ciągle nie jest Makiem. I mam wrażenie, że Apple dochodzi gdzieś w okolice ściany. Ściany, która rozdziela iPada od MacBooka. Jeszcze większy iPad Pro, to jeszcze droższy iPad Pro. Jeszcze droższy iPad Pro to natomiast ślepa uliczka ze ścianą na końcu.

Tim Apple będzie musiał w końcu podjąć decyzję, czy burzy tę ścianę, zaciera granicę i robi hybrydę MacBooka z iPadem, czyli na dobrą sprawę iPada Pro z namiastką systemu macOS. Czy granica zostanie zachowana za wszelką cenę i sztuczny podział na MacBooki oraz iPady Pro będzie trwał.

Nie można mieć jabłka i zjeść jabłka. Nie można utrzymywać dłużej podziału na tablety i laptopy, jeśli chce się żeby tablety były wykorzystywane do tej samej pracy, co laptopy. A z komunikacji Apple’a wynika, że na iPadch klienci mają robić niemal to samo, co na MacBookach, a może nawet jeszcze więcej. 

PS W kontekście iPada Pro z M1 usłyszałem takie stwierdzenie: prędkość nie ma znaczenia, jeśli jedziesz w złym kierunku. Teraz mam wrażenie, że jeszcze większy iPad Pro, to nie tyle jazda w złym kierunku, ale dowód na to, że ktoś tu po prostu zabłądził.

Zdjęcie główne: Gabo_Arts / Shutterstock.com