Tech  /  Recenzja

Obowiązkowy dodatek do twojego laptopa. Stacja dokująca Xtorm 13w1 - recenzja

Picture of the author

Praca na laptopie jest w porządku, ale gdy zostajemy w domu lub pracujemy w biurze przez kilka godzin dziennie, o wiele sensowniej jest „zadokować” komputer przenośny - podłączyć większy monitor i dodatkowe akcesoria. Pomoże w tym stacja dokująca, taka jak Xtorm XWD001 13w1.

W miarę jak wracamy do normalności po roku pracy na Home Office, wiele firm zapowiada przejście na pracę hybrydową - kilka dni w biurze, kilka dni w domu. To oznacza, że mimo popularności pracy zdalnej laptopy nadal będą najsensowniejszym wyborem dla większości nabywców, bo komputer stacjonarny - owszem - zdałby egzamin w domu, ale nie włożymy go do plecaka i nie zabierzemy ze sobą do biura.

Można jednak stworzyć „iluzję” komputera stacjonarnego, przekształcając weń swój laptop. Współczesne mobilne maszyny, zwłaszcza w zastosowaniach biurowych, oferują już tak wysoką wydajność, że bez problemu można połączyć je z dodatkowym monitorem o wysokiej rozdzielczości, klawiaturą, myszką, czy dowolnymi innymi akcesoriami i traktować je jako komputery stacjonarne. Tylko że takie, które w każdej chwili możemy odłączyć od akcesoriów i schować do plecaka.

W przekształceniu laptopa w desktop bardzo pomagają stacje dokujące na USB-C/Thunderbolt 3, które umożliwiają podłączenie wszystkich tych akcesoriów do laptopa jednym przewodem, który jednocześnie dostarcza też zasilanie do komputera.

Przez ostatni miesiąc dokowałem laptopy korzystając ze stacji dokującej Xtorm 13w1 i muszę przyznać, że to jedno z lepszych rozwiązań tego typu. Choć nie bez wad.

Stacja dokująca 13w1 Xtorm zaskakuje uniwersalnością.

Stacja dokująca Xtorm 13w1

Zwykle aby mieć dostęp do tak rozbudowanego zestawu portów i tak wysokiej mocy zasilania, musimy patrzeć na bardzo kosztowne stacje dokujące Thunderbolt. Tymczasem Xtorm 13w1 kosztuje 669 zł, a pozwala ładować laptop z mocą nawet 87W i działa zarówno z laptopami z Windowsem, jak i MacBookami.

W zestawie znajdziemy dedykowane przewody - ten do komputerów Apple’a ma podwójne złącze, by zapewnić odpowiedni transfer danych przez USB-C. Obydwa kable są kompatybilne ze standardem Power Delivery i ładowaniem o mocy max. 100W.

Jednym z powodów, dla których udało się osiągnąć tak niską cenę urządzenia, jest brak zasilacza w zestawie. Producent, skądinąd słusznie, uznał, iż nie jest on potrzebny, bo stację dokującą możemy zasilić dowolnym zasilaczem USB-C PD. A taki ma w zestawie większość współczesnych ultrabooków i każdy MacBook. Jeśli jednak potrzebujemy zasilacza, bo np. podłączamy stację dokującą do komputera, który nie jest zasilany przez USB-C, można dokupić dedykowany zasilacz PD.

Kolejnym sposobem na obniżenie ceny było zastosowanie plastiku zamiast metalu w konstrukcji urządzenia. Stacja dokująca Xtorm ma wymiary 12,1 x 7,5 x 7,4 cm i waży 328 g, więc nie zajmuje dużo miejsca na biurku i w razie potrzeby można ją wygodnie schować w plecaku. Całość na szczęście jest solidna i nie jest też na tyle lekka, aby np. wygięty przewód oderwał ją od blatu.

Jak na hub USB-C, nie Thunderbolt 3, Xtorm 13w1 oferuje sporo portów. Na froncie znajdziemy gniazdo słuchawkowe, dwa porty USB-A 3.0 oraz port USB-C 3.0. Z tyłu zaś kolejne dwa porty USB-A 3.0, dwa porty USB-A 2.0, gniazdo Ethernet, dwa złącza HDMI i złącze DisplayPort.

Co ciekawe, wszystkie wyjścia wideo oferują jakość 4K/60 Hz. Jednocześnie możemy podłączyć do stacji dokującej dwa takie monitory.

Xtorm 13w1 ma też kilka braków.

Jak na stację dokującą o takich możliwościach dziwi kilka niedostatków. Przede wszystkim fakt, iż żaden z portów USB nie oferuje przepustowości na poziomie 10 Gb/s (max. 5 Gb/s) i ładowania z natężeniem wyższym niż 0,9A. Oznacza to, że jeśli zechcemy naładować akcesoria, np. myszkę czy klawiaturę bezprzewodową, to zajmie to dłużej niż w przypadku stacji dokujących z wyjściami USB 1,5A.

Osobiście bardzo brakowało mi też pełnowymiarowego slotu na kartę SD, co niestety dyskwalifikuje stację dokującą Xtorm od polecenia jej fotografom - jak już dokujemy laptop, to chciałoby się, aby stacja dokująca pełniła też rolę czytnika kart. Szkoda też, że producent nie umieścił z tyłu drugiego gniazda jack 3,5 mm do podłączenia głośników. Jeśli chcemy wpiąć głośniki zamiast słuchawek do stacji dokującej Xtorm, musimy się liczyć z brzydko wystającym kablem na froncie urządzenia.

Jak stacja dokująca Xtorm 13w1 spisuje się na co dzień?

Słowem: świetnie. Nie licząc jej ograniczeń konstrukcyjnych, nie mam żadnych zastrzeżeń. W ciągu ostatniego miesiąca mogłem zadokować do niej kilka laptopów - zarówno mojego MacBooka Pro 16, jak i testowe maszyny z Windowsem 10, także z procesorami AMD Ryzen.

Stacja dokująca Xtorm jest świetnym wyborem dla komputerów z procesorami AMD, gdyż z oczywistych względów nie są one kompatybilne ze standardem Thunderbolt (jest to standard Intela). I tak dla przykładu stacja CalDigit TS3+, której używam na co dzień, nie była w stanie rozbudować możliwości żadnego laptopa z procesorami Ryzen, jaki trafił na moje biurko. Stacja dokująca 13w1 od Xtorm nie miała z tym najmniejszego problemu.

Na jedyny realny problem w czasie użytkowania napotkałem przy próbie montażu wideo z zewnętrznego SSD. Nie mogłem zrozumieć, co się dzieje - edytowałem wideo na super-szybkim komputerze, który nie miał prawa zwalniać do poziomu, do którego zwolnił. Rozwiązaniem zagadki okazały się zbyt wolne porty w stacji dokującej: USB 3 nie jest w stanie dostarczyć prędkości odczytu niezbędnych do pełnego wykorzystania możliwości najszybszych napędów NVMe.

To kolejny po braku slotu SD powód, dla którego nie mogę polecić stacji dokującej Xtorm fotografom czy filmowcom. Jej możliwości są po prostu zbyt małe, by sprostać potrzebom pracy z wielkimi plikami, wymagającymi szybkiego transferu danych.

Jest jednak znakomitym rozwiązaniem do pracy biurowej. Pozwala bez problemu rozbudować możliwości każdego laptopa - zarówno najdroższego MacBooka Pro 16, jak i niedrogiego ultrabooka z Windowsem 10. Wystarczy złącze USB-C. Ba, z moich doświadczeń wynika, iż Windows lepiej się „dogaduje” ze stacjami dokującymi USB-C, gdyż nie wymagają one sterownika do kontrolera Thunderbolt. A wsparcie dla tego w systemie Windows bywa kapryśne i np. wspomniana stacja CalDigit ma notoryczne problemy z łącznością z maszynami z Windowsem, wynikające właśnie z kaprysów Thunderbolt Center. Przy połączeniu stacji dokującej USB-C takie kaprysy nie występują, a też można ją dzięki temu wykorzystać w połączeniu z coraz bardziej popularnymi laptopami z procesorem AMD.

Jeśli powyższy opis pasuje do twojego komputera i zapotrzebowania zawodoweg - nie ma się nad czym zastanawiać. Xtorm 13w1 to znakomita stacja dokująca do podstawowych zastosowań. Jeśli jednak potrzebujesz szybszego transferu danych i większych możliwości, musisz szukać gdzie indziej.