Tech  /  News

Londyńskie lotnisko „wygoniło” kontrolerów ruchu. Z daleka pracują lepiej

Picture of the author

To pierwsze taki port obsługujący ruch lotniczy o dużym natężeniu. Nie znajdziemy na nim kontrolerów ruchu. Wieża kontrolna jest pusta. To nie oznacza, że piloci są pozostawieni sami sobie. Z ich punktu widzenia nie zmienia się nic.

Czy ktoś z was podróżował niedawno do Londynu i lądował w City? Zapewne niewiele osób: z uwagi na pandemię COVID-19. Ci nieliczni podróżnicy mieli jednak okazję podróżować na lotnisko, które już od pewnego czasu nie korzysta z lokalnej kontroli lotów. Transformację przeprowadzono po cichu – dopiero teraz port lotniczy się nią chwali publicznym komunikatem prasowym.

Ruch lotniczy wokół Londyn-City, rzecz jasna, nie został pozostawiony bez nadzoru. Kontrolerzy pracują jednak w lokalizacji oddalonej o niespełna 150 km od lotniska, w biurze w Swanwick, na południowy-zachód od Londynu. Jak sami deklarują, z ich punktu widzenia też nic się nie zmieniło.

Zdalna kontrola lotów portu lotniczego Londyn-City. Jak to działa?

Kontrolerzy kierują ruchem lotniczym, wykorzystując dane zbierane przez czujniki zamontowane na wieży kontrolnej lotniska. Poza informacjami z radarów, mają oni wgląd do informacji z 16 operujących w wysokiej rozdzielczości kamer z wymiennymi obiektywami. Kamery są obudowane, by chronić je przed ptactwem. Wyposażone są też w mechanizmy samoczyszczące, by usuwać owady i inne zanieczyszczenia.

Informacje z kamer i pozostałych czujników są przekazywane przez bezpośrednie łącze światłowodowe do biura w Swanwick, zapewniając kontrolerom pełen wgląd na pas startowy i wszystko, co się wokół niego dzieje. Łącz jest kilka – by w razie awarii jednego z nich kontrolerzy mogli dalej bez przeszkód pracować. Do biura transmitowane są nawet dźwięki z mikrofonów, więc kontrolerom nie brakuje znajomego ryku silników odrzutowych. Choć tym razem mogą go wyciszyć.

Skąd pomysł na zdalną kontrolę lotów? Przedstawiciele portu lotniczego deklarują, że nie chodzi tu tylko o oszczędności finansowe. Jak deklarują, kontrolerzy w Swanwick mają do swojej dyspozycji więcej danych, co pozwala im na efektywniejszą i mniej wyczerpującą pracę. Coś w tym jest -podobne plany ma już Heathrow, czyli największy pasażerski port lotniczy w Londynie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst