Gry  /  Artykuł

Do gier, do pracy, do wszystkiego. Asus ROG Zephyrus M16 i S17 to potężne maszyny dla wymagających

Picture of the author

Asus jeszcze nigdy nie był tak blisko posiadania w swoim portfolio realnej alternatywy dla MacBooka Pro 16. Nowy Zephyrus M16 zapowiada się na czempiona uniwersalności, ale dla równowagi Asus pokazał też odrobinę dziwactwa.

ROG Zephyrus G15 był tak bliski ideału, jak żaden inny laptop Asusa w przeszłości. Wszystko się tam zgadzało, ale niestety przez kilka dziwnych braków i niedociągnięć nie wyszło tak dobrze, jak mogło wyjść.

Co innego Asus ROG Zephyrus M16, który - choć różni się niewiele - naprawia najważniejsze potknięcia modelu G15 i ma wszystko, by rywalizować z najlepszymi laptopami na rynku.

Asus ROG Zephyrus M16 jest równie uniwersalny jak karabin, z którym dzieli imię.

Tak jak amerykański karabin automatyczny mógł pełnić szereg różnych ról, zależnie od osprzętu, tak Asus ROG Zephyrus M16 odnajdzie się w każdym zadaniu cyfrowego pola walki - od pracy biurowej, poprzez wymagające zadania kreatywne aż po gaming.

Wizualnie, zwłaszcza przy zamkniętej klapie, Zephyrus M16 niewiele różni się od G15. Jakość wykonania jest identyczna, podobnie jak rozkład portów, choć tym razem zamiast dwóch portów USB-C mamy jeden port USB-C 3.2 oraz złącze Thunderbolt 4.

To zaś zdradza, iż największe zmiany zaszły we wnętrzu laptopa, gdzie zamiast procesorów AMD Ryzen znajdziemy układy Intela, konkretnie Intel Core i7-11800H lub Intel Core i9-11900H. Wspiera je 16/32 GB RAM-u (rozszerzalne do 48 GB) oraz maksymalnie 2 TB SSD.

W parze z procesorami Intela 11. generacji współdziałają też układy graficzne Nvidii, w tym zupełna nowość, czyli mobilny RTX 3050 Ti. Poza nim występują również konfiguracje z RTX-em 3060 oraz 3070.

Jednak to nie specyfikacja techniczna jest największą zmianą względem Zephyrusa G15. Jest nią wyświetlacz.

Zamiast 15-calowego panelu 16:9, nad którym zabrakło miejsca na kamerkę internetową, Zephyrus M16 oferuje 16-calowy wyświetlacz o proporcjach 16:10, nad którym - pomimo znacząco odchudzonych ramek - znalazło się miejsce dla kamerki internetowej obsługującej logowanie biometryczne Windows Hello.

Sam wyświetlacz występuje w dwóch odmianach:

  • o rozdzielczości 2560 x 1600 px, 165 Hz częstotliwości odświeżania, czasie reakcji 3 ms i pełnym pokryciu palety barw DCI-P3,
  • o rozdzielczości 1920 x 1200 px, 144 Hz częstotliwości odświeżania i pełnym pokryciu palety barw sRGB.

Cała konstrukcja waży 1,9 kg, czyli nie więcej od porównywalnych laptopów konkurencji. Za zapas energii odpowiada zaś akumulator o pojemności 90 Wh, który możemy ładować albo dedykowaną ładowarką o mocy 240W, albo ładowarką lub powerbankiem USB-C PD o mocy 100W, choć wtedy trzeba się liczyć z niższą wydajnością podczas podłączenia do prądu.

Według informacji od Asusa nowy Zephyrus M16 ma wytrzymać na jednym ładowaniu co najmniej 7-8 godzin w typowym zastosowaniu biurowym lub nawet 14 w trybie oszczędzania energii.

Cała reszta, zarówno od strony konstrukcyjnej, jak i software’owej, pozostała bez zmian względem modelu G15. Patrzymy więc na bardzo uniwersalny, elegancki laptop, który sprosta każdemu wyzwaniu. A dzięki wbudowanej kamerce i ekranowi 16:10 po raz pierwszy w historii linii Zephyrus mamy do czynienia z laptopem, który może wręcz bardziej nadawać się do pracy niż do grania.

Asus ROG Zephyrus S17 dołącza do przeglądu dziwadeł firmy.

Asus nie byłby Asusem, gdyby obok zupełnie normalnego, eleganckiego laptopa nie pokazał czegoś kompletnie „od czapy”. Firma wzięła to, co najlepsze w serii Zephyrus Duo i połączyła z modelem S17. W efekcie powstał pierwszy laptop Asusa, który oferuje… unoszoną klawiaturę.

Ubiegłoroczny Zephyrus S17 G701 był potężną maszyną typu DTR (desktop replacement), z klawiaturą i gładzikiem przesuniętymi maksymalnie do dołu obudowy, jak w modelach Zephyrus Duo, aby odsunąć klawisze jak najdalej od potencjalnych punktów generujących ciepło.

Tegoroczny Zephyrus S17 ma klawiaturę i gładzik w normalnym miejscu… tak jakby. O ile gładzik jest u dołu obudowy, tak klawiatura mieści się na unoszonej platformie, opartej o konstrukcję dodatkowego ekranu w Zephyrusie Duo. Gwarantuje to nie tylko bardziej ergonomiczną pozycję dłoni podczas pisania, ale również lepszy przepływ powietrza i chłodzenie podzespołów. Warto dodać, że nie jest to typowa klawiatura nożycowa, lecz klawiatura oparta o przełączniki optomechaniczne, gwarantujące lepszy czas reakcji i lepsze wrażenia z pisania. Nad klawiszami znalazło się też miejsce dla programowalnego pokrętła multiwheel. Jestem bardzo ciekaw, jak to rozwiązanie sprawdzi się podczas intensywnych sesji gamingowych albo długotrwałego pisania, ale jeśli to faktycznie ta sama konstrukcja co w Zephyrusie Duo, nie trzeba się obawiać o jej sztywność i wytrzymałość.

Oprócz zmian konstrukcyjnych, zmieniło się także wnętrze tego 17-calowego monstrum. Wyłącznie na plus.

Jego sercem są procesory Intela 11. generacji - Intel Core i7-11800H lub Intel Core i9-11900H, wspierane przez maksymalnie 48 GB RAM-u oraz układy graficzne Nvidii - RTX 3060, 3070 lub 3080. Na pokładzie znajdziemy też nawet 2 TB super szybkiego SSD NVMe Gen. 4.

Względem ubiegłorocznego modelu zmienił się także wyświetlacz. Nadal ma on 17,3” i proporcje 16:9, ale w tym roku znacząco wzrosła jego rozdzielczość: do wyboru mamy panel UHD 120 Hz lub QHD 165 Hz. Obydwa warianty mają 3 ms czas reakcji i pełne pokrycie palety barw DCI-P3.

Oprócz wizji Asus zadbał także o fonię - w obudowie Zephyrusa S17 pracuje aż 6 głośników, w tym dwa woofery.

Mamy tu też prawdziwe bogactwo portów: USB-C 3.2 gen. 2, Thunderbolt 4, USB-A 3.2 gen. 2, pełnowymiarowy port HDMI, wejście RJ-45, gniazdo słuchawkowe oraz slot na pełnowymiarową kartę SD.

Domyślnie ROG Zephyrus S17 ma być maszyną raczej stacjonarną, bo nie należy on do najmniejszych laptopów, choć i tak jest bardzo smukły, jak na swoje możliwości - mierzy raptem 1,99 cm grubości i waży 2,6 kg. Jeśli jednak zechcemy go zabrać poza dom, zapas energii zapewni akumulator o pojemności 90 Wh. Nie znamy jednak estymowanego czasu pracy, tą informacją Asus nie podzielił się przed premierą. Nie spodziewałbym się jednak szału.

W chwili pisania tego tekstu nie znamy jeszcze polskich cen nowych laptopów Asusa, ale z pewnością ani w przypadku Zephyrusa M16, ani w przypadku Zephyrusa S17 tanio nie będzie. I trudno się dziwić, wszak obydwa komputery to maszyny dla absolutnie najbardziej wymagających użytkowników: jedna dla tych, którzy potrzebują jak największej mocy w możliwie najbardziej mobilnym opakowaniu i jedna dla tych, którym nieco mniejsza mobilność nie przeszkadza, skoro w zamian dostają większą wydajność i ekran.

Obydwa komputery trafią do sprzedaży niebawem. Wypatrujcie testów!