Gry  / Recenzja

„Potężny” to niedopowiedzenie. Asus ROG Zephyrus Duo 15 SE z procesorem Ryzen 9 5900HX i grafiką RTX 3080 - recenzja

Picture of the author

Asus ROG Zephyrus Duo 15 był bez dwóch zdań najmocniejszym i najciekawszym laptopem, jaki miałem przyjemność testować w 2020 r. Teraz na rynek wkracza jego następca - Zephyrus Duo 15 SE GX551 - wyposażony w nowy procesor Ryzen 9 5900HX i grafikę Nvidia GeForce RTX 3080. Sprawdziłem, ile mocy przybyło tej niezwykłej bestii.

Na pierwszy rzut oka Asus ROG Zephyrus Duo 15 SE nie różni się od poprzednika. Obudowa ma inny kolor, ale to tyle. Nadal mamy do czynienia z cudownie dziwaczną, inną od wszystkiego konstrukcją.

Klawiatura dosunięta jest do przedniej krawędzi obudowy, a gładzik umieszczono po prawej stronie, by nad nimi zrobić miejsce dla wyświetlacza ScreenPad Plus 2.0. Podobnie jak w poprzedniej generacji, jest on uchylany i o wiele łatwiej korzystać z niego na co dzień, niż np. z wyświetlacza w ZenBooku Pro Duo, który nie jest uchylny.

O tym, jak drugi ekran spisuje się na co dzień, możecie przeczytać w recenzji Zephyrusa Duo 15. Nadmienię, że w odmianie GX551 ma on jeszcze więcej sensu ze względu na nowe oprogramowanie, które umożliwia np. korzystanie z wirtualnego panelu kontrolnego w aplikacjach Adobe, a w kompatybilnych grach (jak np. nadchodzący Dying Light 2) drugi ekran będzie wykorzystywany do wyświetlania elementów interfejsu, ekwipunku, etc. Tak czy inaczej, obecność drugiego wyświetlacza to błogosławieństwo, którego użyteczność trudno przecenić. Korzystałem z niego namiętnie każdego dnia testów i niezmiernie doceniam jego użyteczność; czy to podczas pracy, czy podczas grania.

Główny wyświetlacz nadal ma 15”, ale zaszła tu drobna zmiana względem poprzedniej generacji - obok panelu FullHD 300 Hz z czasem reakcji 3 ms, który znajduje się w moim testowym egzemplarzu, mamy też do dyspozycji panel 4K 120 Hz, z pełnym pokryciem przestrzeni barw Adobe RGB. Powiem wprost, że gdybym miał kupić ten sprzęt dla siebie, bez chwili wahania wybrałbym wariant 4K 120 Hz. Ekran 300 Hz nie przyda się nikomu prócz profesjonalnych e-sportowców, choć na co dzień nie można powiedzieć o nim złego słowa. To bardzo dobry wyświetlacz, o znakomitych kątach widzenia, odwzorowaniu palety barw sRGB, dostatecznej jasności i kontraście. Po prostu wariant 4K jest lepszy.

Niestety nad ekranem nadal nie znalazło się miejsce na kamerkę internetową i nie ma jej również w zestawie. Nadal uważam, że nie ma dla tej decyzji żadnego usprawiedliwienia - sam Asus mieścił kamerki z Windows Hello w smuklejszych ramkach w innych modelach, więc zupełnie nie rozumiem, czemu nie mógł jej zmieścić i tutaj.

Jeśli chodzi o zewnętrzne różnice, ostatnią z nich jest zestaw portów. Po lewej stronie zagościł czytnik kart microSD - tego również nie rozumiem, bo karty microSD występują dziś praktycznie wyłącznie w dronach. Tam powinien znaleźć się czytnik dla pełnowymiarowych kart SD. Zmienił się też zestaw pozostałych portów. Na krawędziach obudowy znajdziemy port HDMI 2.0b, 3 złącza USB-A 3.2 gen. 2, gniazdo RJ-45, gniazdo 3,5 mm combo jack oraz port USB-C 3.2 gen. 2.

Przy tym ostatnim muszę się na moment zatrzymać; w poprzedniej generacji był to port Thunderbolt 3, umożliwiający podłączenie eGPU, interfejsu audio czy choćby stacji dokującej. Jako że Zephyrus Duo 15 SE GX551 napędzany jest procesorem AMD, tym razem Asus nie mógł użyć portu Thunderbolt 3. To niestety oznacza, że nowy Zefir nie jest kompatybilny ze stacjami dokującymi czy interfejsami audio Thunderbolt 3.

Wbrew pozorom to bardzo istotny brak, gdyż tak potężna maszyna będzie wiodła większość swego życia na biurku, podłączona do dodatkowych akcesoriów. I niestety brak portu TB3 bardzo utrudnia zadokowanie jej, czego sam doświadczyłem, nie mogąc podłączyć wygodnie wszystkich peryferiów poprzez stację dokującą CalDigit TS3+. Na pocieszenie port USB 3.2 gen. 2 jest kompatybilny z monitorami ze złączem USB, jak również pozwala na ładowanie zasilaczami lub nawet powerbankami o mocy do 100 W przy użyciu USB Power Delivery. Trzeba tylko pamiętać, że to rozwiązanie sprawdza się wyłącznie przy mało wymagających zadaniach - jeśli chcemy korzystać z pełni mocy karty graficznej, konieczne jest podłączenie wielkiej, ciężkiej kostki 280 W.

Kończąc opis tego, co na zewnątrz, chciałem tylko wspomnieć o dwóch kwestiach. Gładzik, choć wymaga przyzwyczajenia ze względu na nietypowe umiejscowienie, jest kapitalny. Podobnie jak klawiatura, na której pisanie to czysta przyjemność, zwłaszcza gdy podłożymy z przodu dołączoną do zestawu podkładkę pod nadgarstki.

Druga kwestia to głośniki, które są zaskakująco dobre. Grają bardzo czysto, głośno i głęboko. W porównaniu do MacBooka Pro 16, który ma najlepsze głośniki na rynku, brakuje im jedynie rozpiętości sceny.

Pokaż kotku, co masz w środku. Zephyrus Duo 15 SE napędzają podzespoły nowej generacji.

Powiedzieć, że Zephyrus Duo 15 SE jest potężny, to nic nie powiedzieć. To monstrum. Absolutny potwór, zdolny poradzić sobie z każdym zadaniem, o mocy zawstydzającej niejeden komputer stacjonarny.

Zacznijmy nieco od końca - od pamięci. RAM-u mamy do dyspozycji maksimum 32 GB DDR4 3200 MHz, choć oficjalna specyfikacja podaje, iż jeden z kartridży możemy wyjąć i sumarycznie umieścić w obudowie nawet 48 GB RAM-u.

Ciekawiej prezentuje się za to napęd SSD, który osiąga takie prędkości, iż można by pomyśleć, że to nowa generacja NVMe PCIe gen. 4. Są to jednak dwa napędy NVMe PCIe 3.0 złączone w RAID 0, o łącznej pojemności 2 TB. Osiągane przez ten układ prędkości są powalające. To poziom konsol nowej generacji. Dość powiedzieć, że kopiowanie plików z miejsca na miejsce następuje błyskawicznie, zaś czasy ładowania w grach są skrócone tak bardzo, jak tylko pozwala na to projekt gry. Zephyrus Duo 15 SE jest gotowy na nową generację gier, pisanych wyłącznie z myślą o SSD i będzie w stanie dotrzymać kroku konsolom nowej generacji.

Ryzen 9 5900HX to nowa jakość.

Przejdźmy teraz do mięska, czyli do procesora, który jest sercem nowego Zefira. Ryzen 9 5900HX jest jednym z najpotężniejszych mobilnych układów 5 gen. pokazanych przez AMD. Jest to układ wykonany w 7-nm procesie Zen 3 o maksymalnym TDP 45 W. Ma 8 rdzeni i 16 wątków, zaś jego bazowe taktowanie wynosi 3,3 GHz, a w trybie boost 4,6 GHz. AMD obiecuje, iż w stosunku do poprzedniej generacji procesorów Ryzen 9 przyrost mocy może sięgać nawet 23 proc.

W testach syntetycznych Ryzen 9 5900HX osiąga fenomenalne wyniki, zarówno jeśli chodzi o wydajność jednego rdzenia oraz wielu rdzeni. Bije na głowę najpotężniejsze mobilne układy Intela oraz idzie łeb w łeb, a momentami nawet przewyższa nowy czip M1 od Apple’a.

Niezależnie od zastosowania AMD Ryzen 9 5900HX w znaczący sposób wyprzedza zarówno swojego poprzednika, jak i najmocniejszy układ Intela. Dotyczy to tak gier, jak wymagających aplikacji.

Moim głównym narzędziem pracy jest Adobe Lightroom i Photoshop, a także DaVinci Resolve. W tych programach spędziłem najwięcej czasu testując Zephyrusa Duo 15 SE i powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, to niedomówienie. Nowy laptop Asusa wyposażony w nowy układ AMD i grafikę Nvidii oferował mi idealną płynność pracy w każdym scenariuszu. Niezależnie od tego, czy pracowałem na bibliotece 100+ RAW-ów z matrycy 42 Mpix, obrabiałem ważące kilka GB pliki TIFF czy montowałem wideo w 4K - Zephyrus Duo 15 SE sprawiał, że mój topowy MacBook Pro 16 stawał się żółwiem. Podobnie zresztą jak Asus ZenBook Pro Duo z procesorem Intel Core i9-9980H. Różnica w płynności działania w/w programów i czasach eksportu jest widoczna gołym okiem.

Zwłaszcza renderowanie wideo 4K w DaVinci Resolve odbywa się błyskawicznie - 15-minutowy projekt, z pełną koloryzacją i efektami, renderował się w około 7 minut. Ten sam projekt na dowolnej ze wspomnianych wyżej maszyn renderował się około 17 minut. Muszę też nadmienić, że zarówno MacBook Pro 16 jak i ZenBook Pro Duo są relatywnie bezużyteczne podczas renderowania wideo. Komputer jest tak obciążony, iż całość zwalnia do nieużywalnego poziomu. Zephyrus Duo 15 SE z procesorem Ryzen 9 5900HX pozwalał mi na normalne korzystanie z komputera podczas eksportu wideo. Mogłem bez problemu uruchomić przeglądarkę, pisać tekst czy nawet obrabiać zdjęcia w Lightroomie.

Po grafice Nvidia RTX 3080 spodziewałem się znacznie więcej.

O ile Ryzen 9 5800HX absolutnie powalił mnie na kolana swoimi możliwościami, tak nowy układ graficzny od Nvidii już nie. Nie zrozummy się źle: to nadal potężny układ, który poradzi sobie z każdą grą i każdym programem. Sęk w tym, że oczekiwałem po mobilnych układach Nvidii podobnego przeskoku jakościowego, jaki zaszedł w układach desktopowych. Przeliczyłem się i to dość srogo.

W testach syntetycznych RTX 3080 wypada rewelacyjnie. W benchmarku GeekBench 5 znacząco wyprzedza układ RTX 2080 Super Max-Q, o ponad 40 tys. punktów w teście CUDA.

W praktycznym zastosowaniu, we wspomnianych wyżej programach Adobe i BlackMagic, przyrost jest jednak niemal nieodczuwalny. W DaVinci Resolve akceleracja GPU odpowiada m.in. za renderowanie efektów w czasie rzeczywistym i koloryzację. W tych zastosowaniach nie odczułem istotnej różnicy w porównaniu do układów Nvidii poprzedniej generacji, choć trzeba przyznać, że radziły sobie one tak dobrze, że wszelka poprawa może być nieodczuwalna. Nvidia chwali się też rozwiązaniem Dynamic Boost 2.0, które inteligentnie rozdziela moc CPU, GPU i pamięci wbudowanej w kartę graficzną, zależnie od zastosowania. Nie sposób jednak ocenić jej efektywności, bo - jak podają oficjalne informacje, które otrzymaliśmy przed premierą - ta technologia działa samoistnie, w tle. Mogę się tylko domyślać, że skoro przez tydzień intensywnych testów laptopa nie zauważyłem najmniejszych problemów z wydajnością w pracy, to technologia działa.

Spodziewałem się jednak o wiele większego przyrostu wydajności w grach i tu się mocno zawiodłem. Nvidia obiecuje najwyższej jakości gaming w 1440p w przypadku układu RTX 3080. Ja testowałem gry w natywnej rozdzielczości wyświetlacza, czyli 1080p, starając się osiągać jak najwyższy klatkaż, by czerpać z pełni możliwości matrycy 300 Hz.

Jednym ze startowych tytułów, który czerpie z mocy nowej karty graficznej, jest Control studia Remedy Games. Wg oficjalnych danych Control powinien osiągać około 80 FPS-ów w 1440p na wysokich ustawieniach. Tymczasem mi udało się uzyskać około 60-70 FPS-ów w rozdzielczości FullHD na wysokich ustawieniach, zoptymalizowanych w programie GeForce Experience. Gdy zaś podniosłem jakość grafiki do ultra, przy włączonym RayTracingu Control osiągał maksymalnie 40 FPS-ów, spadając do 30 FPS-ów podczas intensywnych walk.

W Red Dead Redemption 2 na wysokich ustawieniach w FullHD osiągałem maksymalnie 75-80 FPS-ów na otwartej przestrzeni i około 60 FPS-ów w towarzystwie NPC-ów.

W mniej wymagających grach możemy jednak liczyć na bardzo wysoki klatkaż. W Call of Duty: Warzone bez większego trudu uzyskiwałem ponad 150 FPS-ów na wysokich ustawieniach, zaś Forza Horizon 4 na ustawieniach ultra osiągała wyniki pokroju 100-120 FPS-ów, zależnie od zagęszczenia rywali na trasie.

Nowa generacja to nowa kultura pracy. Nie mogę uwierzyć, jak dobrze pracuje Zephyrus Duo 15 SE.

„Z wielką mocą wiąże się wielki hałas”, cytując klasyka (czy jakoś tak). I tak to zwykle bywało w przypadku potężnych, gamingowych laptopów. Im więcej mocy, tym więcej niezbędnego chłodzenia. Im więcej chłodzenia, tym więcej hałasu. Życia krąg.

W nowym Asusie Zephyrus Duo 15 SE GX551 jest inaczej. Ryk wentylatorów znany z poprzedniej generacji usłyszymy wyłącznie podczas grania w najbardziej wymagające gry, a nawet wtedy sięga on maksymalnie 40-42 dB, zaś wiatraki zostały wyprofilowane tak, by emitowany przez nie szum nie był nieprzyjemny dla uszu. Nie doświadczymy tu cienkiego, wysokiego pisku małego wiatraczka, lecz raczej jednolitego szumu morskich fal, jeśli można tak powiedzieć. W każdym razie - nawet pod maksymalnym obciążeniem Zephyrus Duo 15 SE zachowuje się akceptowalnie.

Problemem zawsze było to, jak takie konstrukcje zachowywały się, gdy nie są maksymalnie obciążone. Szum wiatraków towarzyszy laptopom gamingowym niemal nieustanie, a tu? Tu nie słychać go prawie wcale.

Gdy laptop jest odłączony od prądu, nawet w trybie pracy Performance pozostaje absolutnie bezgłośny podczas wykonywania pracy biurowej. Przeglądarka, YouTube, pakiet Office, Slack, Spotify - przy tych programach wiatraki albo nie włączają się wcale, albo pracują z prędkością 1500 RPM, czyli są praktycznie bezgłośne. Jeśli chcemy dodatkowo wyciszyć maszynę, wystarczy przełączyć ją w tryb Silent w programie Armoury Crate. Wtedy wiatraki włączają się dopiero wtedy, gdy to absolutnie niezbędne.

Podłączając laptopa do prądu… wiatraki nadal są bezgłośne przez większość czasu. Bardzo dużym zaskoczeniem było dla mnie ich zachowanie podczas obróbki zdjęć czy wideo, gdzie większość laptopów musi „wentylować” przez cały czas, albo pulsacyjnie włącza i wyłącza wiatraki. Zephyrus Duo 15 SE chłodził się równomiernie, z rzadka przekraczając 2500 RPM. I nadal pozostawał tak cichy, że nie przeszkadzał w pracy. Oczywiście konstrukcja pod obciążeniem się nagrzewa, ale robi to w miejscach, których nie dotykamy - pod uchylnym ekranem.

Tak wzorową kulturę pracy Zephyrus Duo 15 SE zawdzięcza przede wszystkim przemodelowanemu systemowi chłodzenia, który zapewnia o 30 proc. lepszy przepływ powietrza niż w poprzedniej generacji. Ponadto procesor Ryzen 9 5900HX jest chłodzony ciekłym metalem, co przekłada się na znacznie niższe temperatury nawet przy długotrwałym obciążeniu. Podczas tygodnia testów nie zauważyłem najmniejszego problemu z throttlingiem przy długotrwałej pracy. Nie widać go było również w benchmarku Cinebenech R23, którego ukończenie trwa 10 minut. Za każdym razem Ryzen 9 5900HX osiągał te same wyniki.

Aby zadbać o ciszę podczas grania możemy też zastosować funkcję karty graficznej - WhisperMode 2.0. W panelu GeForce Experience mamy możliwość ustawić pożądaną intensywność pracy wentylatorów i minimalny poziom FPS-ów, do których może obraz podczas rozgrywki. WhisperMode 2.0 automatycznie zarządza pracą chłodzenia CPU i GPU, by obniżyć intensywność pracy wentylatorów, zachowując jednocześnie optymalną wydajność.

Podczas moich testów zauważyłem, że korzystanie z WhisperMode 2.0 rzeczywiście przekłada się na cichszą pracę - wg. panelu Armoury Crate nawet o 70-10 dB! Podczas dłuższej zabawy w grach ma to jednak wymierne przełożenie na FPS-y, które spadają momentami nawet o 30 proc. Tutaj każdy już musi sam zadecydować, czy cichsza praca laptopa warta jest poświęcenia klatkażu. Powiedziałbym, że w najbardziej wymagających tytułach nie jest tego warta, ale w grach e-sportowych, gdzie nawet 30 proc. spadku FPS-ów nie robi większej różnicy, warto skorzystać z WhisperMode 2.0. Cichsza praca bardzo się przyda, zwłaszcza jeśli chcemy streamować lub po prostu wygodnie porozumiewać się z członkami drużyny na słuchawkach.

Wisienką na torcie całej tej kultury pracy jest czas pracy Zephyrusa Duo 15 SE na jednym ładowaniu.

Pamiętajmy, że mówimy o laptopie z potężnymi podzespołami, o relatywnie smukłej obudowie (ok 21 mm grubości), z dwoma ekranami do napędzenia. Poprzednia generacja osiągała maksymalnie 4 godziny w typowo biurowych zastosowaniach, co i tak było dobrym wynikiem. Z nowego Zephyrusa Duo 15 SE udawało mi się zaś regularnie wyciskać blisko 6 godzin, co moim zdaniem jest rezultatem fenomenalnym.

Przez cały czas korzystałem z dwóch wyświetlaczy, choć ScreenPad Plus 2.0 wykorzystywałem w skalowanej rozdzielczości FullHD, nie w natywnym 4K. Nawet wtedy jednak wygląda on dostatecznie dobrze. Nie wiem, jaki czas pracy osiągnie wariant Zefira z ekranem 4K 120 Hz, jednak mój testowy egzemplarz z ekranem FullHD 300 Hz bez trudu wytrzymywał 5 godzin oglądania wideo na Netfliksie i nieco ponad 6 godzin kombinacji przeglądarki internetowej, Slacka i Spotify. Oczywiście pod obciążeniem czas spada - w Lightroomie mogłem obrabiać zdjęcia maksymalnie przez dwie godziny i muszę zaznaczyć, że na zasilaniu akumulatorowym wydajność laptopa jest odczuwalnie niższa. Tym niemniej, jak na tak potężną maszynę, Zephyrus Duo 15 SE osiąga więcej niż satysfakcjonujący czas pracy.

Asus Zephyrus Duo 15 SE jest bez dwóch zdań najbardziej imponującym laptopem, jaki kiedykolwiek stanął na moim biurku.

Tak naprawdę to jest moment, w którym nie bardzo wiem, jak zakończyć ten tekst, by nie brzmiało kliszowo. Idźcie kupować? Owszem, gorąco polecam, jeśli tylko macie pod ręką 15999 złotych. Tyle kosztował będzie wariant, który miałem w testach, zaś wersja z ekranem 4K 120 Hz ma kosztować 17999 zł. To nie jest tania maszyna. Za takie pieniądze można złożyć dość potężną stacjonarkę i jeszcze zostanie dość pieniędzy, by kupić Asusa ROG Zephyrus G14.

Trudno jednak ubrać w słowa wyjątkowość Zephyrusa Duo 15 SE. Jest to maszyna ze wszechmiar imponująca. Komputer nietypowy, ale jednocześnie szalenie funkcjonalny w swej nietypowości. No i naprawdę mamy do czynienia z maszyną potężną ponad miarę. Kombinacja Ryzena 9 5900HX i RTX-a 3080 czynią z Zephyrusa Duo 15 SE narzędzie zdolne podołać każdemu wyzwaniu, i maszynę do gier zdolną udźwignąć każdy tytuł - zarówno dziś, jak i za kilka lat.

Polecam z całego serca. To sprzęt dla najbardziej wymagających użytkowników, zajmujących się na co dzień zadaniami wymagającymi najwyższej mocy obliczeniowej. A jednocześnie maszyna dla tych, którzy nie mogą już patrzeć na konwencjonalne laptopy w całej ich nudnej okazałości i chcą mieć coś wyjątkowego. Cóż, jeśli chodzi o komputery przenośne, nic bardziej wyjątkowego nie znajdziecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst