Social media  / News

W Polsce mamy Albiclę, w Stanach powstanie Trumpbook. Trump stworzy własny serwis społecznościowy

Picture of the author

Liberalne podejście Facebooka daje się we znaki nie tylko polskim konserwatystom, ale i amerykańskim republikanom. W Polsce mamy już Albiclę, w Stanach Zjednoczonych powstanie własna platforma Donalda Trumpa.

Donald Trump po przegranych wyborach prezydenckich zapowiadał, że jeszcze wróci do publicznej debaty. Właśnie obserwujemy powrót, choć w postaci, jakiej nikt się nie spodziewał. Trump zamierza bowiem wrócić do sieci na własnych zasadach, we własnym serwisie społecznościowym.

Start Trumpbooka w ciągu dwóch lub trzech miesięcy.

Taka zapowiedź pojawiła się w sympatyzującym z Trumpem Fox News. Jason Miller, doradca Trumpa, zapowiada, że nowa platforma społecznościowa „przedefiniuje zasady”. Nie padły żadne stwierdzenia mówiące o charakterze medium, ale znając zamiłowanie Trumpa do tweetowania, można się spodziewać, że nowy serwis będzie nawiązywał do Twittera.

W rozmowie nie zabrakło megalomańskich zapewnień o tym, że platforma będzie „ogromna” i zrzeszy „dziesiątki milionów ludzi”.

Konkurowanie z Facebookiem i Twitterem? Będzie trudno.

W Polsce mamy już kilka przykładów alternatywnych mediów społecznościowych, które zrzeszają osoby niezgadzające się z otwartością Facebooka. Treści, które na Facebooku są blokowane z uwagi na naruszanie zasad społeczności mogą znaleźć poklask na polskiej Albicli i Pojfejsie.

Jednocześnie warto przypomnieć, że Trump to po dziś dzień persona non grata na Twitterze i Facebooku. Serwisy utrzymują bany nawet po tym jak Trump stracił urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wydarzeniem, które przelało czarę goryczy, był atak na Kapitol, do którego Trump pośrednio nawoływał. W ten sposób wypowiedzi Trumpa odczytywał zarząd zarówno Facebooka, jak i Twittera. Ba, w pewnym momencie Trump był zbanowany nawet na... Spotify.

A jeśli nie można być aktywnym na Twitterze czy Facebooku, to można założyć własne serwisy, zwłaszcza jeśli jest się amerykańskim miliarderem. Niestety, cała ta sytuacja - zarówno w Polsce jak i w Stanach Zjednoczonych - pokazuje przeogromny podział społeczeństwa i stopniowe zatracanie zdolności do dyskusji z drugą stroną politycznego sporu. W pluralizmie mediów chyba nie do końca chodziło o to, by każda strona miała swoje media, w tym społecznościowe.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst