1. SPIDER'S WEB
  2. praca

Staż to nie muszą być podstawy Office’a. W Orange praktykanci zajmują się automatyką, uczeniem maszynowym i data science

Staż to nie muszą być podstawy Office’a. W Orange praktykanci zajmują się automatyką, uczeniem maszynowym i data science

Praktyki Let’s Orange to najnowsze technologie, ogromna skala oddziaływania i ciekawe projekty. Operator oferuje 46 praktyk, każda w innym zespole – od techniki, sieci i rozwoju, przez łańcuch dostaw, marketing i HR. Aplikować można do 24 kwietnia.

Orange Polska to jedna z najbardziej znanych marek nad Wisłą, która rokrocznie plasuje się w czołówce najlepszych pracodawców. Dba nie tylko o doświadczonych pracowników, ale również o zbieranie utalentowanego narybku – jeszcze na studiach. Właśnie w taki sposób do Orange trafił Mateusz Marciniak, który za pierwszą pracą zaczął się rozglądać rok temu, kiedy kolega polecił mu praktyki Let’s Orange.

- Ofert było bardzo dużo. Wybrałem te, które mnie najbardziej interesowały i zaaplikowałem. Zostałem zaproszony na rozmowę rekrutacyjną i po kilku dniach rekruter zadzwonił do mnie z pomyślną wiadomością

– mówi Mateusz.

Jego głównym zadaniem było pisanie testów automatycznych. – Chodzi o trace’y Wiresharka – odpowiada. Wireshark przechwytuje dane płynące w sieci, co pomaga administratorom w namierzaniu błędów. - Na początku dbałem o środowisko programistyczne, a później zajmowałem się automatyzacją dla środowiska mVAS (mobile value-added services – przyp. red.) – dodaje praktykant.

Orange zaoferowało mu elastyczne warunki, więc mógł bezproblemowo łączyć pracę ze studiami. Bardzo często w obu tych światach wykorzystuje się zresztą identyczne technologie. Tak było choćby w przypadku Stanisława Balczukiewicza, który w pracy zgłębiał tajniki technologii, jakie wcześniej wprowadzali uniwersyteccy profesorowie.

- Dzięki temu pierwsze zadanie wykonałem w cztery godziny, choć dostałem na nie tydzień

– wspomina. Głodny wiedzy szybko poprosił o więcej.

Właśnie taki jest bowiem cel stażu – nauczyć się jak najwięcej. A jeśli jeszcze za to płacą? Tym lepiej.

- Wynagrodzenie jest miłym dodatkiem, jednak nie powinno być najważniejszym kryterium przy wyborze - szczególnie na początku kariery zawodowej

– podkreśla Mateusz.

Liczy się zebrane doświadczenie i perspektywa rozwoju w firmie. Orange pomaga na wiele sposobów, choćby organizując warsztaty. Szkoli pracowników w wykorzystywanych technologiach i pomaga w pielęgnowaniu kompetencji miękkich. Z jednej strony poznaje się tajniki pracy w najpopularniejszych metodologiach: Scrum i Agile, a z drugiej uczy dobrych praktyk przy sprawdzaniu kodu i korzystaniu z narzędzi do zarządzania pracą, jak Jira. Każdy z tych elementów wymaga wysokich umiejętności komunikacyjnych. Zwłaszcza w czasach pandemicznej pracy zdalnej.

Komunikację można szlifować również w czasie wolontariatu. Rokrocznie pracownicy Orange pomagają potrzebującym - rok temu odmalowali świetlicę dla dzieci na Woli, a w tym roku sprzątali szkołę. Była to okazja nie tylko na oderwanie się od komputera, ale również możliwość poznania nowych osób w firmie. Praktykanci nie muszą więc jedynie skupiać się na projekcie, do którego zostali przypisani, ale mogą również zrobić coś dobrego dla innych.

Na kłopoty – buddy.

Praktyki to często pierwsze spotkanie młodych ludzi, wchodzących w dorosłość z mechanizmami dużej korporacji. Wsparcie w nawigowaniu wśród jej meandrów jest więc na wagę złota. Właśnie tym zajmują się opiekunowie praktykantów (z angielskiego buddy), służący pomocną dłonią w każdej sytuacji.

- Pierwszy raz miałem okazję pracować w tak dużej korporacji, co wiązało się z mnóstwem pytań – wspomina Mateusz.

- „Wejście na projekt” jest dosyć czasochłonne, ale buddy zawsze pomagał, a zespół dawał czas i nic nie wymuszał – dodaje Stanisław.

Rolę buddy’ego pełni zazwyczaj kolega lub koleżanka z zespołu czy lider projektu. Mają większe doświadczenie, więc mogą pomóc we wdrożeniu się do pracy i zadbaniu o dobrą atmosferę w zespole. To ostatnie jest zresztą kluczowe pod kątem efektywności.

- Gdyby nie świetny zespół, nie wstawałbym z takim zaangażowaniem każdego dnia i z entuzjazmem podchodził do pracy – podkreśla Stanisław.

- Zostałem miło przyjęty i czułem wsparcie w każdym z przypisanych do mnie zadań – dodaje Mateusz.

Po stażu – praca na stałe.

70 proc. praktykantów zostaje w Orange na stałe. Stanisław podkreśla, że w jego przypadku zadecydowała motywacja, chęć rozwoju i zaangażowanie.

- Praktyki były doskonałym pomysłem na wystartowanie kariery. To sam początek, więc próg nie jest wygórowany, a staż otwiera wiele możliwości. Można zostać w Orange, ale też bez problemu odnaleźć się w innej firmie

– opisuje Stanisław.

Ten kilkumiesięczny okres to również świetna okazja do sprecyzowania własnych planów i odpowiedzenia sobie na pewne bardzo ważne pytanie. – Skorzystasz nawet jeśli nie wiesz, co chcesz robić w życiu. Sam nie byłem do końca pewien branży, w której chcę się rozwijać. Praktyki Let’s Orange dały mi świetny kierunek na przyszłość – podsumowuje Mateusz.

Dziś obaj biorą też udział w programie ambasadorskim, gdzie mogą wpływać na kształt stażu dla kolejnych roczników. Dołączyć do nich możesz wysyłając swoje CV do 24 kwietnia!

*Artykuł powstał we współpracy z marką Orange Polska.

Lokowanie produktu
Advertisement