1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

LastPass uczy się od Google'a. Albo zapłacisz, albo popularny menedżer haseł utraci ważne funkcje

LastPass zmusza do płacenia. Popularny menedżer haseł zablokuje dostęp do darmowych funkcji
143 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeśli korzystasz z darmowej wersji popularnego menedżera haseł LastPass, masz dwie opcje: zapłacić albo pożegnaj program. Za miesiąc darmowa wersja zostanie znacznie okrojona.

LastPass to jeden z najpopularniejszych menedżerów haseł na świecie, z którego korzysta globalnie ponad 25 milionów użytkowników. To nieporównywalnie więcej niż korzysta z chociażby z 1Password (1 mln użytkowników) czy Dashlane (10 mln użytkowników). W kategorii aplikacji do zarządzania hasłami, LastPassa prawdopodobnie przebijają tylko wbudowane narzędzia w przeglądarce Google i apple’owski Pęk Kluczy.

LastPass miał też jedną bardzo istotną przewagę nad konkurencyjnymi rozwiązaniami: od ponad 5 lat oferował większość najważniejszych funkcji za darmo. Gdybyśmy chcieli to opisać w języku angielskim, trzeba by było użyć czasu Future Perfect - przyszłego dokonanego. Za miesiąc LastPass przestanie oferować większość najważniejszych funkcji za darmo. Za miesiąc użytkownicy staną przed wyborem: zapłacić lub szukać alternatywy.

LastPass ograniczy dostęp do swoich aplikacji niepłacącym użytkownikom.

Dziś z LastPassa możemy korzystać za darmo na wszystkich urządzeniach, zarówno komputerach, jak i sprzętach mobilnych. Hasła synchronizują się między różnymi wersjami i wtyczkami do przeglądarki. Taki stan rzeczy utrzymuje się od pięciu lat; wcześniej za darmo mogliśmy z LastPassa korzystać tylko na desktopie. Teraz wracają ograniczenia.

Od 16 marca 2021 r. LastPass będzie dostępny za darmo tylko na jednym typie urządzeń: stacjonarnych (aplikacje desktopowe i wtyczki w przeglądarce) lub mobilnych (smartfony, smartwatche i tablety). Obecni użytkownicy otrzymają w tym dniu stosowne powiadomienie i będą musieli wybrać, z jakiego typu platform chcą nadal korzystać, oraz wybrać z listy aktywne urządzenia. Po dokonaniu wyboru użytkownicy będą mogli trzykrotnie zmienić typ platform, na których chcą mieć dostęp do aplikacji. Kolejna zmiana będzie już wymagać subskrypcji.

Jakby tego było mało, z dniem 17 maja niepłacący użytkownicy stracą też dostęp do mailowej pomocy technicznej LastPassa. W razie jakichkolwiek problemów, zamiast napisać maila do pomocy technicznej, użytkownicy będą mogli co najwyżej przejrzeć artykuły na stronie supportu lub skorzystać z pomocy społeczności. Aby porozumieć się z pracownikami LogMeIn (firmy-matki LastPassa), konieczne będzie opłacenie subskrypcji personalnej lub rodzinnej.

Użytkownicy LastPassa mogą natomiast spać spokojni o bezpieczeństwo swoich haseł i dostęp do nich. Po 16 marca 2021 r. zawartość ich konta pozostanie nietknięta i użytkownicy nadal będą mogli z niej korzystać. Tyle że nie tak swobodnie, jak do tej pory.

Posunięcie w stylu Google’a. LastPass daje, LastPass zabiera.

Rozumiem, iż LastPass chce się utrzymać na powierzchni i zapewne dlatego zaczyna pobierać opłatę od użytkowników, ale sposób, w jaki do tego doszedł, jest iście… ekhm, Google’owski.

Tak jak Google najpierw nas przyzwyczaił do darmowych Zdjęć, by potem wyciągnąć rękę po kasę, tak LastPass od pięciu lat przyzwyczaił użytkowników, że podstawowe funkcje mają gratis, a jak chcą wsparcie dla kilku kont lub dodatkowe możliwości, to płacą. Co więcej: w 2015 r. LastPass zniósł opłatę za niektóre funkcje, więc wielu użytkowników pakietu Premium nie musiało już za niego płacić, bo nie było takiej potrzeby.

Teraz LastPass pokazuje, że ta łaska trwała krótko i że nie ma nic za darmo. Tak naprawdę konieczność zapłacenia za LastPassa nie jest wielkim problemem. Jak na swoją użyteczność, usługa jest śmiesznie tania - użytkownicy indywidualni płacą 3 dol. miesięcznie, zaś pakiet rodzinny obejmujący 6 licencji to 4 dol. miesięcznie. Groszowa sprawa. Cytując jednak klasyka: „nie chodzi o pieniądze, chodzi o zasady”. Tak się po prostu nie robi, że najpierw czyni się funkcję darmową, a potem znów zamyka ją za abonamentem. Odcięcia użytkowników od pomocy technicznej nawet nie komentuję, bo to cios poniżej pasa.

Jaki menedżer haseł wybrać zamiast LastPass?

Sam należę do tych użytkowników, którzy przez ostatnie lata nie mieli powodu, by płacić za LastPass, bo darmowy próg oferował wszystko co niezbędne, by wygodnie z usługi korzystać. Prawdopodobnie zapłacę za wersję Premium, ale już teraz zaczynam się rozglądać za alternatywą. Wielu użytkowników pewnie też nie zdecyduje się płacić i będzie szukało innej darmowej opcji. Co mają do wyboru?

Jeśli korzystamy ze smartfonów, tabletów i komputerów Apple’a, najsensowniejszą opcją jest wbudowany Pęk Kluczy. Rozwiązanie Apple’a jest w pełni bezpieczne, oferuje zabezpieczenia biometryczne na telefonach i komputerach, a od 1 lutego 2021 r. dostępne jest też rozszerzenie iCloud Passwords dla przeglądarki Google Chrome - oznacza to, że z Pęku Kluczy możemy teraz korzystać także w przeglądarkach na komputerze z Windowsem 10, takich jak Chrome, Edge czy Opera.

Jeśli korzystamy ze smartfonów z Androidem i komputerów z Windowsem 10 (oraz przeglądarek opartych o Chromium), bardzo użyteczną opcją jest Google Smart Lock i wbudowany menedżer haseł w Chromie. Alternatywnie możemy też korzystać z funkcji „kontynuuj przez Google” i logować się gdzie się da przy użyciu bezpiecznego tokena. To rozwiązanie ma jedynie taki minus, iż nadal nie wszystkie aplikacje wspierają Google Smart Lock.

Swój menedżer haseł udostępni też niebawem Microsoft, rozszerzając funkcjonalność popularnej aplikacji Authenticator, która w ciągu nadchodzących miesięcy stanie się nie tylko programem do weryfikacji dwuetapowej, ale także menedżerem haseł, synchronizującym się z przeglądarką Microsoft Edge i mogącym zastąpić domyślny menedżer systemowy, np. Pęk Kluczy na iOS.

Spośród klasycznych menedżerów haseł, najciekawszą opcją multiplatformową pozostaje zaś Bitwarden, aplikacja open source’owa, której najważniejsze funkcje są dostępne zupełnie za darmo. Niewykluczone jednak, że Bitwarden z czasem poprosi o pieniądze, tak jak LastPass, ale póki co nic na to nie wskazuje. A jeśli nawet zdecydujemy się płacić za Bitwardena, to kosztuje on raptem dolara miesięcznie dla użytkowników indywidualnych i 3,33 dol. miesięcznie za pakiet rodzinny.