REKLAMA

Nowy Sony A1 to święty Graal fotografów i filmowców

Sony A1 - jeden aparat, aby złączyć je wszystkie. 50 Mpix, 30 kl./s i wideo 8K 30p 

Sony A1
REKLAMA

W setną rocznicę urodzin Akio Mority, współzałożyciela firmy Tokyo Tsushin Kogyo znanej dzisiaj jako Sony, zaprezentowano najpotężniejszy aparat tej marki w historii i prawdopodobnie najbardziej zaawansowany bezlusterkowiec na rynku. 

REKLAMA

Mówiąc w dużym uproszczeniu, Sony A1 to nieco większy Sony A9 II z matrycą 50 Mpix, szybkością zdjęć seryjnych do 30 kl./s i wideo 8K. Oglądając premierę nowego aparatu, zastanawiałem się, czy ten model ma jakieś słabe punkty? Patrząc na specyfikację - nie ma. Czy to Święty Graal fotografów i filmowców? Przyjrzyjmy się mu dokładniej.

Klasyczny korpus w dobrze znanej stylistyce

Aparat Sony A1 jest utrzymany w podobnej stylistyce, co Sony A9 II. Ma także zbliżone wymiary (A1: 128,9 × 96,9 × 80,8 mm vs. A9 II: 129 × 96 x 76 mm) i nieco wyższą wagę (737 g vs. 678 g). Korpus wykonano ze stopu magnezu i solidnie uszczelniono, w stopniu nawet wyższym niż dotychczas.

Wyrażenie robi wizjer elektorniczny OLED Quad-XGA o rozdzielczości 9.44 mln punktów z odświeżaniem na poziomie 240 kl./s. i powiększeniem 0.90x. Alternatywą do podglądu kadru jest 3-calowy, dotykowy ekran LCD o rozdzielczości 1,44 mln punktów. Zastosowano tu klasyczny mechanizm odchylania (Około 107° w górę, około 41° w dół), a zatem nie ma możliwości odchylania monitora o 180 stopni np. do nagrywania vlogów. Warto podkreślić, że mamy tu także nowe menu, które w pełni wspiera tryb dotykowy. 

REKLAMA

Aparat ma dwa wielofunkcyjne sloty na karty pamięci. W każdy slocie można skorzystać karty SDHC UHS-I/II lub CFexpress typu A. Do tego w korpusie znajdziemy porty Ethernet, HDMI Type A, mini jack do słuchawek oraz mikrofonu, gniazdo synchronizacji lampy błyskowej, Multi terminal USB (Micro) oraz USB-C 3.2 10 Gbps z funkcją Power Delivery. Aparat ma wykonać do 530 (monitor LCD) lub 430 (wizjer) zdjęć bez ładowania na jednym akumulatorze.

REKLAMA

Więcej na ten temat napiszemy, kiedy aparat trafi w nasze ręce - oby niebawem! Zajrzyjmy teraz do środka. 

Matryca bez kompromisów. 50 Mpix i 30 kl./s 

Sercem aparatu Sony A1 jest pełnoklatkowa matryca Stacked CMOS o imponującej rozdzielczości 50 megapikseli, która współpracuje z nowym procesorem BIONZ XR o ośmiokrotnie wyższej mocy. Aparat umożliwia wykonywanie zdjęć z czułością w zakresie ISO 50 - 102400, prędkością zdjęć seryjnych do 30 kl./s przy migawce elektronicznej i do 10 kl./s korzystając z migawki mechanicznej. Minimalny czas naświetlania to 1/32 000 s przy migawce elektronicznej i 1/8000 s. przy migawce mechanicznej. Co istotne, nawet przy maksymalnej prędkości nie doświadczymy efekt blackout, czyli ciemnych klatek pomiędzy zdjęciami w serii. Nie zabrakło systemu stabilizacji matrycy, który oferuje skuteczność na poziomie 5,5 EV. 

REKLAMA

Szybki odczyt z nowej matrycy umożliwił zmniejszenie efektu rolling shutter nawet o 1,5x podczas fotografowania w porównaniu z aparatem Sony 9 II. W połączeniu z przeprojektowanym system migawki mechanicznej aparat pozwala na synchronizację błysku z prędkością do 1/200 s. przy użyciu migawki elektronicznej, 1/400 s. przy użyciu migawki mechanicznej lub nawet 1/500 s. korzystając z migawki mechanicznej w trybie crop APS-C. 

REKLAMA

To pierwszy aparat na świecie, który oferuje cichą migawkę elektroniczną pozbawioną migotania, czyli poziomych pasków na zdjęciach wykonywanych przy niektórych rodzajach oświetlenia, jak światło jarzeniowe czy LED. 

Warto także wspomnieć o możliwości zapisu zdjęć w bezstratnym skompresowanym formacie RAW oraz 10-bitowym formacie HEIF. Aparat umożliwia wykonanie do 165 zdjęć JPEG lub 155 zdjęć w skompresowanym RAW przy prędkości 30 kl./s, lub do 400 JPEG przy 20 kl./s i nawet 1000 JPEG przy 15 kl./s.  

REKLAMA

Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość fotografowania w trybie APS-C, kiedy zdjęcia są kadrowane i uzyskujemy rozdzielczość 21 Mpix. Drugim rozwiązaniem jest tryb zdjęć, w którym aparat wykorzystuje całą matrycę, ale poprzez oversampling szykujemy 21 Mpix. To przydatne rozwiązanie szczególnie dla fotoreporterów, którym w wielu przypadkach w zupełności wystarczy rozdzielczość 21 Mpix. W czasie prezentacji mówiono, że aparat ma przycisk, którym można zmieniać opisane tryby jednym ruchem, bez konieczności wchodzenia w menu i odrywania aparatu od oka. 

REKLAMA

Wideo 8K 30 kl./s i 4K 120 kl./s

Jeśli ktoś był pod wrażeniem możliwości filmowych Canona EOS R5 czy Sony A7S III, to patrząc na Sony A1 może zbierać szczękę z podłogi. Aparat umożliwia nagrywanie wideo 8K 30 kl./s 4:2:0 10 bit wewnętrznie przy użyciu kodeka XAVC HS. Obraz jest oversamplowany z 8,6K, więc można się spodziewać zachwycającej szczegółowości obrazu.  

Podobnie, jak Sony A7S III, nowy Sony A1 oferuje także możliwość nagrywania filmów 4K 120 kl./s 10-bit 4:2:2 do 600 Mbps. W trybie Super 35 (~APS-C), aparat ma wykorzystywać obraz 5.8K. Mocnym punktem jest także możliwość wypuszczenia 16-bitowego wideo RAW przez HDMI.

REKLAMA

W aparacie tej klasy nie mogło zabraknąć trybu krzywej S-Log 3, która ma dawać zakres dynamiki na poziomie 15 EV w wideo. Są także tryby S-Gamut3 i S-Gamut3.Cine, które są stosowane w profesjonalnych kamerach tej marki. Sony A1 to także pierwszy aparat, który oferuje S-Cinetone. To pozwoli wykorzystywać materiał wideo z Sony A1 na równi z kamerami jak Sony FS-9 czy Venice, utrzymując identyczny profil barwny. 

REKLAMA

Czy Sony A1 będzie się przegrzewać filmując w 8K? Producent twierdzi, że aparat bez problemu nagra 30 minut, a w odpowiednich warunkach pewnie i więcej. To zasługa nowej konstrukcji, która ma odprowadzać ciepło 5 razy bardziej efektywnie, niż w Sony A7R IV. Ciekawe, ile czasu będzie potrzebne, aby potem   wrócił do świata żywych po przegrzaniu. W przypadku Canona EOS R5 przynajmniej tuż po premierze był to poważny problem. 

Czasy braki zaufania do AF w aparatach mają się właśnie kończyć  

W trakcie prezentacji Sony A1 przedstawiciel producent dał do zrozumienia, że nowy aparat ma najlepszy autofokus na świecie. Dodał także, że czasy, kiedy nie ufaliśmy do końca systemom AF w aparatach, szczególnie w trybie wideo, właśnie dobiegają końca. To mocne słowa na poziomie pewności siebie znanym z konferencji Apple'a. Patrząc jednak o tym, co od kilku lat prezentuje Sony, jestem w stanie im w to uwierzyć. 

Sony A1 ma autofokus bazujący na detekcji fazy z 759 punktami pokrywającymi 92 proc. kadru oraz 425 punktów detekcji kontrastu. System Real-time Eye AF ma pracować o 30 proc. skuteczniej i umiejętnie śledzić także ptaki. Jak czytamy w informacji prasowej „Zoptymalizowane algorytmy zapewniają utrzymanie śledzenia nawet wtedy, gdy siedzący ptak nagle podejmie lot lub gdy nagle zmieni się kadr". 

Sony A1 wyposażono również w oparty na sztucznej inteligencji system Real-time Tracking, który automatycznie utrzymuje dokładną ostrość. Algorytm rozpoznawania obiektów wykorzystuje dane o kolorze, wzorze (jasności) i odległości od obiektu do przetwarzania informacji przestrzennych w czasie rzeczywistym z dużą szybkością.

REKLAMA

Sony A1 - cena

Sony A1 został wyceniony na ok. 7300 euro. W Polsce spodziewamy się zatem ceny na poziomie 33-34 tys. zł. Dużo? To o 14 tys. zł więcej, niż Canon EOS R5, ale z drugiej strony jest to cena na poziomie innych sztandarowych aparatów jak Canon EOS 1DX Mark III i Nikon D6 w dniu premiery. Tyle że w Sony A1 dostajemy praktycznie wszystko, czego można oczekiwać od aparatu z pełnoklatkowa matrycą. Wspomniane lustrzanki to sprzęty nastawione typowo na fotografowanie sportu czy przyrody. Sony A1 sprawdzi się zarówno w fotografowaniu ruchu, jak i w studiu, a także jako profesjonalna kamera 8K.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-14T19:13:33+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T18:43:53+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T18:12:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T17:47:16+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T15:24:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T12:27:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T11:34:42+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T10:32:49+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA