Foto  / Recenzja

Nikon D6 kosztuje 31 tys. zł i ponoć ma najlepszy AF na rynku - relacja z premiery

107 interakcji
dołącz do dyskusji

Czy kupowanie lustrzanki za 31 tys. zł w 2020 r. ma jeszcze jakikolwiek sens? W trakcie polskiej premiery miałem okazję zobaczyć nowy sztandarowy korpus Nikon D6.

Nikon D6 został zapowiedziany już jesienią 2019 r. ale dopiero dzisiaj poznaliśmy jego pełną specyfikację. Japończycy chwalili się, że to będzie najbardziej zaawansowana lustrzanka tego producenta w historii. Oczekiwania były duże. Mówiło się o nowej, stabilizowanej matrycy czy rozbudowanej funkcji filmów. W rzeczywistości nie wygląda to tak ekscytująco. Nikon D6 wygląda raczej jako istotnie odświeżona wersja modelu Nikon D5 niż zupełnie nowy aparat. Mimo że w środku większość elementów jest nowa.

Nikon D6

Identyczna matryca, nowy procesor

W plotkach pojawiających się w sieci mówiło się o nowym sensorze ze stabilizacją. Niestety nic takiego nie trafiło do finalnego produktu. Nikon D6 ma identyczną, co poprzednik, pełnoklatkową matrycę CMOS o rozdzielczości 20,8 Mpix. Sensor umożliwia fotografowanie w zakresie czułości ISO 100-102400 (z opcją rozszerzenia do ISO 50 i 3 200 000). Jak zapewniali przedstawiciele producenta w czasie konferencji prasowej, zastosowanie takiej, a nie innej (nowej) matrycy to wynik wielu konsultacji z zawodowymi fotografami korzystającymi z lustrzanek Nikona.

Nikon D6

Matryca jest wspierana przez najnowszy procesor Expeed 6. Dzięki temu aparat oferuje maksymalną prędkość zdjęć seryjnych do 14 kl./s, przy pełnym wsparciu systemu AF, lub 10,5 kl./s w trybie migawki elektronicznej. Fotografując w Live View mamy też możliwość wyboru prędkości 30 i 60 kl./s, ale wtedy rozdzielczość spada do zaledwie 8 i 2 Mpix. Bufor pomieści do 200 zdjęć w serii bez przerwy.

Nikon D6

Szczególnie te ostatnie parametry rozdzielczości w kontekście konkurencji brzmią trochę jak nieśmieszny żart. Żeby nie szukać daleko, pokazany w 2016 r. Olympus OM-D E-M1 Mark II oferował 60 kl./s przy pełnej rozdzielczości.

Największa zmiana to system AF. Największe rozczarowanie? Tryb filmów

Chyba największą zmianą jest nowy system AF bazujący na module AF MULTI-CAM 37k z 3500 czujników pomiarowych. Producent chwali się, że jest to najbardziej zaawansowany system AF firmy Nikon. I chociaż liczba punktów AF spadła z 153 do 105 to każdy z nich to punkt potrójnie krzyżowy. W rezultacie gęstość pokrycia kadru jest 1,6x większa, niż w modelu D5. System ma też działać dużo bardziej precyzyjnie i skutecznie. Warto też podkreślić, że piętnaście punktów centralnych jest kompatybilnych z f/8.

Nikon D6 - moduł AF
Nikon D6 - moduł AF

Poprawiono też czułość układu AF, która wynosi teraz do -4,5 EV w centralnym polu oraz -4 EV we wszystkich pozostałych polach. Aparat oferuje też zaawansowane możliwości ustawiania i grupowania punktów AF. Ciekawym rozwiązaniem jest funkcja podobna do tzw. pułapki AF. Polega to na tym, że można określić początkowy punkt ustawiania ostrości w trybie automatycznego wyboru pola AF. Aby złapać i utrzymać ostrość na obiekcie używane są informacje ze wszystkich 105 pól AF, dzięki czemu fotograf może skupić się na uchwyceniu najlepszego kadru.

Nikon D6 to pierwsza lustrzanka cyfrowa, która pozwala na priorytet ustawiania ostrości na oczy obiektu, ale tylko w automatycznym wyborze pola ostrości lub przy śledzeniu 3D. Nie wiadomo jednak, jak skuteczny jest ten system. Ani słowa też o rozbudowanych algorytmach śledzących czy możliwości ręcznego wyboru twarzy.

Nikon D6

Niestety w dziedzinie filmowania nie mam wiele do napisania. Nikon D6 oferuje wprawdzie filmy 4K, ale maksymalnie tylko przy 30 kl./s. Zdecydowanie zabrakło możliwości nagrywania w 60 kl./s. Dodano natomiast funkcję focus peaking i możliwość zapisu w formacie MP4. Tyle dobrze, ale to wciąż mało. Jak widać, Nikon D6 nie próbuje silić się na maszynę do filmowania, a projektanci skupili się możliwościach fotograficznych. Być może to słuszne rozwiązanie, a być może po prostu kwestia oszczędności. Jego główny konkurent, Canon EOS 1DX Mark III, to także korpus reporterski, a oferuje 12-bitowe filmy RAW w rozdzielczości do 5,5K.

Dobrze znany korpus, ale teraz ze wsparciem kart CFExpress

Na próżno szukać na korpusie Nikona D6 dużych zmian. I dobrze, bo to sprawdzona w boju konstrukcja, która oferuje bardzo dobrą ergonomię. Aparat został oparty o uszczelniony, tytanowy szkielet. Ma głęboki, komfortowy grip do zdjęć w pionie i poziomie. Zarówno przycisk, jak i pokrętła i tarcze są identycznie ulokowane, co w Nikonie D5.

Nikon D6

Mimo to producent wprowadził pewne zmiany w środku. Nikon D6 otrzymał moduł Wi-Fi i Bluetooth, a także GPS, który obsługuje standardy satelity GPS, GLONASS i Quasi Zenith. Ma to dawać dostęp do oznaczenia lokalizacji oraz stempel czasu UTC do zdjęć w każdym miejscu na świecie. Moduł GPS skrywa się części korpusu wysuniętej ku górze, pod gorącą stopką. Ciekawą nowością, którą z pewnością docenią fotoreporterzy sportowi, jest zamek Kensington. Umożliwia on bezpieczne pozostawienia aparatu np. za bramką czy w oddalonym miejscu. Aparat ma także podwójny slot kart pamięci XQD i CFExpress. Nie będzie już możliwości kupienia wersji ze slotami na karty SD.

Nikon D6

Z tyłu znajduje się dotykowy ekran LCD o przekątnej 3,2 cala i rozdzielczości 2,36 mln punktów. Wizjer optyczny pokrywa 100 proc. kadru i daje powiększenie 0,72x.

Nikon D6

Nikon D6 ma sporo z pozoru drobnych ulepszeń, o które podobno prosili fotoreporterzy. Z perspektywy zwykłego fotografa nie mają one większego znaczenia, ale w świecie zawodowych fotoreporterów pracujących na największych wydarzeniach na świecie, mogą być na wagę złota. Albo dolarów czy euro. I tak Nikon D6 ma łącze przewodowej sieci LAN zgodne ze standardem 1000BASE-T i zapewnia o ok. 15 proc. szybszy transfer niż model D5. Dzięki temu zdjęcia mogą być przesyłane nieco szybciej na serwery przez kabel.

Nikon D6

Dzięki udoskonalonym procedurom roboczym fotografowie mają większe możliwości wybierania najważniejszych zdjęć i nadawania im priorytetów przy przesyłaniu, dzięki czemu zyskują przewagę, gdy liczy się każda sekunda. W praktyce oznacza to, że z np. 200 wykonanych zdjęć, aparat najpierw wyśle oznaczone 10 najważniejszych klatek, a dopiero potem resztę. Te zaoszczędzone sekundy mogą w praktyce decydować o tym, czy dane zdjęcie będzie pierwsze w agencji i sprzeda się na cały świat, czy zapadanie w niepamięć agencyjnych zbiorów. Mamy też możliwość osobnego zapisu różnej wielkości JPEG-ów na różne karty. Oprócz tego ulepszono główne menu, które jest teraz bardziej przejrzyste.

Nikon D6 - cena i dostępność w Polsce

Nikon D6 ma kosztować ok. 31 tys. zł. Na razie nie wiadomo dokładnie, kiedy aparat trafi na półki sklepowe. W pierwszej kolejności będzie on udostępniany ambasadorom marki, którzy mają nim fotografować w trakcie zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Być może będzie dostępny pod koniec marca lub w kwietniu.

Nikon D6

Czy warto na niego czekać? Przede wszystkim to sprzęt niezwykle wyspecjalizowany, skupiony na potrzebach zawodowych fotoreporterów. Przedstawiciele japońskiej firmy twierdzą, że zmiany w porównaniu do D5 są efektem długich rozmów z ich ambasadorami, którzy zgłaszali pomysły na poprawki. Nikon D6 ma spełniać ich oczekiwania. Nie wątpię, że tak rzeczywiście jest.

Nikon D6

Czy jednak warto przejść na niego z modelu D5? Wiele zależy od potrzeb konkretnego fotografa. Ogólnie rzecz biorąc, zmiany nie są wielkie, jak na 4 lata czekania. I to może rozczarowywać. Na papierze Canon EOS 1DX Mark III pod wieloma względami miażdży Nikona D6. Sztandarowy model Canona to nowoczesna lustrzanka, która garściami czerpie z najlepszych rozwiązań bezlusterkowców. Pod względem filmów nie mamy nawet czego porównywać. Nikon D6 wygląda, jakby został trochę w poprzednim dziesięcioleciu. Jakby wciąż hołdował idei nieśmiertelnych rozwiązań z lustrzanek. Canon idzie w przyszłość. A Sony A9 II już w niej jest.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst