Foto  / Artykuł

Sony A7S III w naszych rękach - pierwsze wrażenia

Panie i panowie, ten dzień nadszedł. Oczekiwany od lat Sony A7S III, czyli następca jednego z najlepszych aparatów do filmowania, ma dziś swoją premierę. Spędziłem z tym sprzętem kilka dni, a oto moje pierwsze wrażenia.

W ostatnich latach widzimy coraz większe zainteresowanie rynkiem filmowania. Dziś każda firma, każdy event, każdy produkt musi mieć własne wideo. Filmy sprzedają, przyciągają klientów i budują wizerunek.

Dzisiejszy świat filmowania nie mógłby zaistnieć w obecnej formie gdyby nie dwa aparaty. W 2008 r. Canon EOS 5D Mark II rozpoczął erę filmowania lustrzankami. Był to graniczny moment, po którym wielu fotografów zaczęło wolniejszy lub szybszy proces przebranżowienia się w kierunku filmowania.

Drugim przełomowym aparatem był bezlusterkowiec Sony A7S II z 2015 r., który na nowo zdefiniował tryb wideo w aparacie. Ten sprzęt miał cały przekrój funkcji, które wcześniej można było znaleźć tylko w znacznie droższych kamerach.

Od 2015 r. sporo się jednak pozmieniało. Właściwie każdy duży producent sprzętu foto zauważył potencjał filmowania i potężne - wybaczcie kolokwializm - ssanie rynku. Wiele osób, firm i studiów wymieniało sprzęt kilogramami, byle nie zostać technologicznie w tyle. W ciągu ostatnich pięciu lat pojawiło się wiele świetnych aparatów do filmowania, a osoby, które przesiadły się na Sony, coraz częściej zaczynają myśleć o Panasonicu, BlackMagicu, czy ostatnio o Canonie.

Pogłoski o premierze nowego Sony A7S III pojawiały się przez ostatnie 2–3 lata, ale za każdym razem byliśmy wodzeni za nos. Wiele osób przestało wierzyć w premierę tego aparatu, ale ten moment jednak nadszedł, właśnie dziś. Sony A7S III oficjalnie zadebiutował, a wraz z nim rewelacyjna specyfikacja.

Sony A7S III eliminuje 6 z 7 grzechów głównych aparatów Sony.

Sony A7S III w pełnej krasie

Co było nie tak z dotychczasowymi aparatami Sony serii A7? Ich największe grzechy to:

  • przegrzewanie się,
  • przeciętny akumulator,
  • duży rolling shutter, zwłaszcza w 4K,
  • brak slow-motion w 4K,
  • wewnętrzny zapis ograniczony tylko do 8 bitów w 4:2:0,
  • brak możliwości odchylenia ekranu o 180 st,
  • przeciętna stabilizacja matrycy.

Sony A7S III zupełnie eliminuje 6 z 7 głównych problemów. Stabilizacja obrazu nadal nie jest idealna, ale poza tym nowy aparat Sony poprawił wszystkie kluczowe aspekty. I to jak!

Praktycznie każdy element w Sony A7S III jest nowy.

Sony A7S III jest oczywiście pełnoprawnym, pełnoklatkowym bezlusterkowcem systemu Sony E. Jest oparty na matrycy CMOS Exmor R o rozdzielczości zaledwie 12,1 megapiksela. I choć rozdzielczość pokrywa się z poprzednikiem, to mamy tutaj zupełnie nowy sensor z tylnym podświetleniem (back-illuminated). Matryca jest oczywiście stabilizowana mechanicznie. Do tego aparat ma też nowy procesor Bionz XR.

Czułość ISO mieści się w zakresie 80 - 102400 i jest rozszerzalna do zakresu 40 - 409600. Sony mówi o 15 stopniach EV zakresu dynamicznego, a do tego szybszy odczyt danych z matrycy pozwolił ograniczyć efekt rolling shutter aż trzykrotnie względem poprzednika.

Nowy, szeroki grip znany już z Sony A7R IV. Jest też zupełnie nowa dźwigienka otwierająca drzwiczki kart pamięci.

Sony A7S III jest wyposażony w system autofocusu znany z A7R IV, oparty o 759 punktów detekcji fazowej pokrywających 92 proc. kadru. Jest też nowy system śledzenia oka, który jest aż o 30 proc. szybszy względem poprzednich aparatów z procesorem Bionz X.

Sony nie idzie śladami Canona i nie stawia jeszcze na nową technologię 8K. Zamiast tego mocno dopracowuje tryb 4K.

Przede wszystkim, Sony A7S III nareszcie zapisuje wewnętrznie obraz w dziesięciobitowej głębi z samplowaniem kolorów 4:2:2. Oznacza to znacznie szersze możliwości postprodukcji obrazu filmowego niż w jakimkolwiek wcześniejszym aparacie Sony. Jest też nowy kodek XAVC S-I 4K, który w topowym wariancie oferuje zapis z bitrate’em do 600 Mb/s.

Oto zestawienie trybów nagrywania 4K/100p. Zacznijmy od trybów dostępnych w nowym kodeku XAVC S-I 4K (All-I) H.265:

  • 4K, 50/25p, 10 bit 4:2:2, 500 Mbps,
  • 4K S&Q, do 100p (4x slow-mo), 10 bit 4:2:2, 250 Mbps.

Tak wyglądają nowe tryby zapisu dla znanego kodeka XAVC S 4K (Long GOP) H.264:

  • 4K, 100/50/25p, 10 bit 4:2:2, 280 Mbps,
  • 4K, 100/50/25p, 8 bit 4:2:0, 200 Mbps,
  • 4K S&Q, do 100p (4x slow-mo), 10 bit 4:2:2, 140 Mbps,
  • 4K S&Q, do 100p (4x slow-mo), 8 bit 4:2:0, 100 Mbps.

Do tego mamy też możliwość wyboru kodeka XAVC HS 4K (Long GOP) H.265:

  • 4K, 100/50p, 10 bit 4:2:2, 280 Mbps,
  • 4K, 100/50p, 10 bit 4:2:0, 200 Mbps,
  • 4K S&Q, do 100p (2x slow-mo), 10 bit 4:2:2, 200 Mbps,
  • 4K S&Q, do 100p (2x slow-mo), 10 bit 4:2:0, 150 Mbps.

Warto zauważyć, że Sony A7S III oferuje bardzo bogate możliwości slow-motion w 4K. Mamy możliwość zapisu w 100 kl./s (120 kl./s po zmianie regionu na NTSC) i manualnego rozciągania obrazu, albo skorzystania z funkcji S&Q, w której aparat od razu zapisuje spowolniony obraz.

Sony A7S III we wszystkich trybach 4K zapewnia pełen odczyt pikseli z matrycy bez pomijania linii i bez binningu. Jeśli chodzi o Full HD, ta rozdzielczość też jest oczywiście dostępna, ale czy ktoś zamierza z niej korzystać w sprzęcie tej klasy? Jedynym powodem może być zapis slow-motion, bowiem w Full HD mamy do dyspozycji aż 240 kl./s.

Wszystkie wymienione wyżej tryby można zapisać wewnętrzne na karcie pamięci. Kodek XAVC S-I 4K wymaga użycia nowych kart CFexpress Type A, o których dalej.

Co ważne, Sony A7S III ma też wyjście HDMI pozwalające na wypuszczenie do rekordera wideo w formacie 16-bit RAW, do 4K/60p.

Modlitwy fanów zostały wysłuchane. Sony A7S III ma ekran odchylany na bok i zupełnie nowe menu.

Sony A7S III to pierwszy aparat serii A7 z ekranem odchylanym na bok.

Pod kątem wizualnym aparat nie wnosi żadnej rewolucji, ale jest tu kilka nowych smaczków. Obudowa pochodzi z modeli A7R IV, co oznacza nowy, głębszy i znacznie wygodniejszy grip, bardziej precyzyjny wybierak punktów AF, a także blokady górnych pokręteł. Do tego Sony A7S III wprowadza kilka własnych rozwiązań, na czele z przeniesieniem przycisku nagrywania na górną ściankę. Korpus jest wykonany z metalu i jest oczywiście uszczelniany.

Przycisk nagrywania trafił na górną ściankę.
Z kolei przycisk C1 trafił w dotychczasowe miejsce przycisku nagrywania. Duże przyciski i bardziej precyzyjny wybierak AF to elementy znane już z Sony A7R IV.

Najważniejszy jest jednak ekran, którego nie da się nie zauważyć. Po raz pierwszy w serii A7 mamy ekranik odchylany na bok, z możliwością obrotu o 180 stopni. W końcu możemy więc nagrywać samych siebie bez korzystania z zewnętrznych monitorów.

Na ekranie znajdziemy (w końcu!) nowe menu. Jest zupełnie przemodelowane i w końcu czuć w nim jakiś sens i logikę. Poprzednie wyglądało jak potworek, do którego doklejano coraz więcej funkcji. Teraz mamy podział na główne kategorie, zakładki i funkcje umieszczone głębiej, a całość jest ułożona w logiczny sposób. W menu działa też dotyk.

Nareszcie nowe menu z logicznym układem!

Obok ekranu szalenie ważnym elementem jest cyfrowy wizjer OLED, który w Sony A7S III jest wręcz ekstremalnie dobry. Jego rozdzielczość to - uwaga - 9,44 miliona punktów, a odświeżanie to 120 Hz. Dla porównania, Sony A7S II miał 2,36 miliona punktów.

Wizjer ma rekordową rozdzielczość 9,44 mln punktów i produkuje obrazek wyglądający niczym optyczny obraz z wizjera lustrzanki.

W praktyce, na żywo, obraz w wizjerze Sony A7S III jest właściwie nieodróżnialny od obrazu widzianego gołym okiem. Wrażenie jest takie, jakbyśmy widzieli obraz optyczny z lustrzanki. Pierwszy raz widziałem coś takiego w bezlusterkowcu. Do tego wizjer jest po prostu ogromny i bardzo jasny.

Sony A7S III korzysta z dwóch hybrydowych gniazd kart. Działają z SD i CFexpress.

Dwa hybrydowe gniazda, do których włożymy karty SD (2x UHS-II) lub karty CFexpress Type A.

Sony A7S III ma podwójny slot na karty pamięci, przy czym znajdziemy tu zupełnie nietypowe, hybrydowe gniazda, które przyjmują zarówno klasyczne karty SD (2x UHS-II), jak i karty CFexpress Type A.

Karta SD obok dwóch kart CFexpress Type A.

Ten ostatni to na razie zupełna egzotyka na rynku, szczególnie w wariancie Type A, który jest sporo mniejszy od raczkującego Type B. W czasie kilkudniowych testów korzystałem z kart Sony Tough o pojemnościach 160 i 80 GB, z odczytem 800 MB/s i zapisem 700 MB/s.

Wyjście HDMI, wejście i wyjście 3,5 mm, port USB-C i micro USB.

W kwestii gniazd Sony A7S III oferuje dość klasyczny zestaw: wyjście obrazu HDMI, wejście 3,5 mm na mikrofon, wyjście 3,5 mm na słuchawki, a także złącza USB-C i micro USB.

Ten akumulator znamy z kilku poprzednich bezlusterkowców Sony.

Akumulator to już dobrze znane ogniwo typu Z.

Wygląda na to, że Sony A7S III zupełnie się nie przegrzewa. Canon ma teraz nad czym rozmyślać.

W czasie krótkich testów Sony A7S III sprawdziłem, czy problem przegrzewania nadal występuje. Było to zmorą wielu aparatów Sony, a niedawno na tym temacie sparzył się Canon w swoich bezlusterkowcach EOS R5 i R6.

Sony A7S III w standardowym trybie wyłączył się po 70 minutach nagrywania ciągiem materiału 4K/50p w 10 bitach z kolorami 4:2:2. Nagrywałem w letni dzień, we wnętrzu, w którym było ok. 23 stopnie. Co ważne, aparat był ustawiony w trybie „bezpiecznym”, natomiast jest też dostępny tryb wyłączania się przy wyższej temperaturze, w którym można nagrywać sporo dłużej. Przed wyłączeniem się aparat oczywiście kulturalnie zapisał nagrany materiał na karty pamięci.

W czasie nagrywania na ekranie wyświetla się czerwona ramka.

Jak widać, problem przegrzewania nie został całkowicie wyeliminowany, ale jest ograniczony na tyle, że nie powinien w praktyce sprawiać problemów. Szczególnie, że tak długie nagrania rzadko realizujemy w najwyższej możliwej jakości obrazu. Ograniczając jakość również wydłużymy czas pracy.

Pochwała należy się też zarządzaniu energią, ponieważ Sony A7S III nagrywa na jednym akumulatorze prawie 2 godziny materiału 4K w najwyższej jakości. Jest to bardzo dobry wynik.

Kolejną dużą niespodzianką jest rolling shutter, a właściwie jego brak. Ten efekt jest wręcz niezauważalny, niezależnie od trybu.

Wszystko to wygląda wręcz kapitalnie, szczególnie, że mówimy o niewielkim korpusie.

Jak wypada jakość nagrań?

Poniżej znajdziecie kilka przykładów różnych trybów nagrań. Na końcu artykułu umieszczę paczkę z oryginalnymi plikami do pobrania.

Obrazek w 4K jest bardzo ostry i pełen detali. Sony A7S III ma 10 wbudowanych profili kolorystycznych (swoistych looków), ale najważniejsze są płaskie profile, które na 10 bitach dają niespotykane wcześniej u Sony pole do manewru w postprocesie. Mamy oczywiście tryby Cine, mamy S-Log 2 i S-Log 3, mamy też tryby HLG, które na 10-bitach naprawdę błyszczą. Sony chwali się też udoskonalonym kolorem (color science) stojącym za nagraniami.

Nocą Sony A7S III sprawdza się wyjątkowo dobrze. Prawdopodobnie mamy do czynienia z nowym królem ciemności, który daje najlepszy obrazek na wysokiej czułości ISO. Standardowy zakres czułości używany w praktyce, czyli zakres do ISO 6400 lub w porywach do ISO 12600 po prostu nie szumi, a do tego daje bardzo dobrą rozpiętość tonalną. A mamy jeszcze przecież kosmiczny zapas na skali czułości, bowiem ta przebija wartość 400 tys.

A czy Sony A7S III robi zdjęcia?

Robi, to w końcu aparat. Dwunastomegapikselowa matryca nie pozwala na wielkie szaleństwa, ale odwdzięcza się ekstremalnie niskim szumem. Czasami można wręcz pomylić się o jedno zero w czułości ISO. Obrazek z ISO 3200 wygląda świetnie… po czym po chwili okazuje się, że patrzymy nie na wartość 3200, lecz na 32000. Mamy tutaj oczywiście wszystkie udogodnienia z aparatów Sony, w tym oczywiście zapis RAW.

Podsumowując, Sony odrobiło pracę domową.

Z Sony A7S III mogłem spędzić tylko dwa dni, ale aparat pokazał mi, że Sony na dobre wróciło do gry. I choć nie znajdziemy tu zapisu 8K, ani nawet żadnych szczególnie przełomowych trybów, to Sony daje jedną z najlepszych specyfikacji na rynku aparatów w ramach standardu 4K.

Wszystkie elementy tej układanki już gdzieś widzieliśmy, ale Sony złożyło je wszystkie do jednej całości. Do tego zrobiło to dobrze, pozbywając się najbardziej palących problemów, takich jak przegrzewanie, czy czas pracy na jednym akumulatorze.

Sony A7S III jest aparatem, który dalece wykracza poza moje potrzeby filmowe. Nie zdziwię się, jeśli A7S III zostanie nowym domyślnym sprzętem do filmowania w studiach, które tworzą profesjonalne teledyski, filmy produktowe, czy relacje. Z pewnością ten aparat powstrzyma odpływ twórców wideo z obozu Sony. Panasonic, Canon, a także BlackMagic mają się czego obawiać. Sony A7S III jest - tak po prostu - bardzo solidną maszynką do nagrywania.

Sony A7S III ma być dostępny w sprzedaży już w sierpniu. Cena europejska to 4 tys. euro. W Polsce estymowana cena to 19,5 tys. zł, ale o końcowej cenie zdecydują dystrybutorzy. Pamiętajcie też, że sprzęt tej klasy wymaga naprawdę mocnego komputera, jeśli chcecie edytować materiał w najwyższej jakości, a do tego potężnych dysków. Jedna minuta materiału XAVCS I, 4K/50p w zapisie 500 mbps, 4:2:2, 10 bit zajmuje 3,72 GB. Nie każdy projekt będzie jednak wymagał stosowania najwyższej jakości dostępnej w aparacie.


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst