Sprzęt  /  Artykuł

Samsung Galaxy S21 Ultra - pierwszy dzień z gigantem. Jakie robi zdjęcia?

Samsung Galaxy S21 Ultra - pierwszy dzień z gigantem. Jakie robi zdjęcia?
474 interakcji
dołącz do dyskusji

Korzystam z Samsunga Galaxy S21 Ultra już prawie dobę. Oto garść pierwszych wrażeń na gorąco, a także pierwszy rzut oka na aparat tego smartfona.

Samsung Galaxy S21 Ultra przyjechał do mnie już wczoraj, umieszczony w… sejfie. Tuż po zakończeniu konferencji, podczas której miała miejsce oficjalna premiera, otrzymałem kod do sejfu, a ze środka wyciągnąłem testowy egzemplarz Galaxy S21 Ultra 5G.

Pudełko jest dziwnie płaskie, ale dobrze wiecie dlaczego.

Płaskie pudełko od razu zdradza, że w środku nie uświadczymy ładowarki. I rzeczywiście, w zestawie jest tylko przewód USB-C - USB-C, skrócona instrukcja obsługi i igiełka do otwierania szufladki na kartę SIM.

Niestety wraz z ładowarką z pudełka zniknęły też słuchawki. I choć nie używam już przewodowych pchełek, to jak najbardziej rozumiem, że część klientów nadal chce je mieć, kiedy płaci za smartfon 5, czy nawet 6 tys. zł.

Od razu sprawdziłem też tackę na karty SIM i niestety potwierdzam, że nie znajdziemy już slotu na karty microSD. Tacka jest za to dwustronna i pozwala na włożenie dwóch kart SIM jednocześnie.

Sam smartfon robi świetne wrażenie. Bardzo podoba mi się czarne, matowe wykończenie.

Do dziś pamiętam, jak mało urodziwym smartfonem był Samsung Galaxy S20 Ultra, tym bardziej w szarej wersji, którą testowałem. Urządzenie było wielkie, ciężkie i bardzo toporne.

Galaxy S21 Ultra pozbył się tej toporności, choć nadal jest to naprawdę duży i ciężki smartfon. Nowa bryła jest jednak lepiej wyprofilowana.

Jedynym błyszczącym elementem jest tu boczna ramka, która rozszerza się w miejscu wysepki na aparaty. Sama wysepka jest jednak matowa. Ten projekt bardzo mi się podoba. Na żywo wygląda bardzo nowocześnie, a czarny mat na obudowie to krok w bardzo dobrym kierunku. Takie wykończenie zbiera znacznie mniej odcisków palców niż błyszczące powierzchnie.

Przez to, że plecki są matowe można uznać, że są wykonane z plastiku, ale to nieprawda. W Galaxy S21 Ultra są wykonane ze szkła.

Ekran jest genialny, ale chyba niczego innego nie oczekiwaliście.

Skoro genialne ekrany mają Samsungi w cenie 1500 zł, to byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby Galaxy S21 Ultra - kosztujący czterokrotnie więcej - miał kiepski wyświetlacz. Na szczęście Samsung jak zwykle dowiózł.

Domyślnie ustawiona rozdzielczość to Full HD+, ale tym razem po zmianie na 1440p+ nadal mamy możliwość wyboru adaptacyjnego odświeżania z płynnością do 120 Hz. To zmiana względem ubiegłorocznego modelu Ultra. Jak zwykle polecam też zmienić powiększanie interfejsu na nieco mniejsze, by na tym wielkim ekranie mieściło się więcej treści.

Boczne krawędzie ekranu są zakrzywione w tak niewielkim stopniu, że trzeba się mocno przyjrzeć, by stwierdzić, czy zawija się ekran, czy jedynie szkło nad nim. Okazuje się, że robi to ekran, ale w stopniu bardzo nieznacznym.

A jak Galaxy S21 Ultra działa?

Pierwsza doba to głównie konfiguracja aplikacji i synchronizacja treści oraz ustawień. Co ważne, przy tym zadaniu nie odczułem żadnego istotnego przegrzewania się smartfona. Był to spory problem w Galaxy S20 Ultra, dlatego cieszę się, że nowy procesor Exynos 2100 wydaje się być wolny od problemów poprzednika.

Poza tym smartfon działa idealnie szybko i płynnie, ale niczego innego nie można było się podziewać po najbardziej topowej wersji sztandarowego smartfona tuż po wyjęciu z pudełka.

Przejdźmy zatem do aparatów Samsunga Galaxy S21 Ultra.

Póki co byłem na dwóch krótkich fotospacerach z Galaxy S21 Ultra. Zrobiłem kilka zdjęć nocnych a także trochę fotek w ciągu dnia. Zacznijmy od tych drugich.

Samsung Galaxy S21 Ultra ma aż dwa teleobiektywy, jeden o krotności x3, a drugi x10. Dzięki temu obraz na powiększeniu x10 jest bardzo dobry. Nie ma aż tak wysokiej jakości jak obraz z głównego obiektywu, ale od razu widać, że mamy do czynienia z uczciwym optycznym powiększeniem. Trzeba jednak pamiętać, że kiedy światła jest mało, zaczyna się cropowanie z pozostałych matryc, a wtedy jakość wypada dużo gorzej.

Obiektyw ultraszerokokątny (x0,6)
Obiektyw standardowy (x1)
Teleobiektyw 1 (x3)
Teleobiektyw 2 (x10)

Dwa teleobiektywy przy zdjęciach na śniegu dobierały zdecydowanie inny, zimniejszy balans bieli niż obiektyw standardowy i szerokokątny. To dziwne niedopatrzenie Samsunga.

A jak wypada jakość Space zooma x100? Oceńcie sami. Moim zdaniem nadal jest to tylko sztuka dla sztuki. Choć zapowiada się na to, że zoom x30 jest użyteczny.

Nocą podoba mi się zwłaszcza (niespodzianka!) tryb nocny, który jak zwykle wyraźnie poprawia jakość zdjęć, niestety kosztem dłuższego czasu ekspozycji. Nie da się w ten sposób zrobić spontanicznych fotek, ale jeśli mamy chwilę, by przystanąć, warto przełączyć się na ten opcjonalny tryb pracy.

Samsung Galaxy S21 Ultra, bez trybu nocnego
Samsung Galaxy S21 Ultra, tryb nocny
Samsung Galaxy S21 Ultra, bez trybu nocnego

Nie rozumiem tylko nowego tłumaczenia trybu portretowego w aplikacji, gdzie widzimy nazwę „pionowo”. Domyślam się, że to wyjątkowo niefortunne tłumaczenie angielskiego „portrait mode”.

Samsung Galaxy S21 Ultra nagrywa wideo w 8K.

Przykładowy film w 8K nagrany w 24 kl./s znajdziecie poniżej.

A tak dla porównania wygląda wideo w 60 kl./s w 4K. Ma ono sporo lepszą stabilizację.

Po pierwszej dobie zapowiada się na to, że polubimy się z Galaxy S21 Ultra.

Samsung Galaxy S21 Ultra naprawdę mi się podoba. Poprzednik był zbyt toporny, a obcowanie z tegorocznym modelem jest znacznie przyjemniejsze.

Nie przyzwyczaiłem się jeszcze do tak dużego rozmiaru smartfona. Cały czas mam też wrażenie, że jest źle wyważony, a wyspa z aparatami ciąży tak bardzo, że smartfon chce wypaść z ręki. Z każdym wzięciem telefonu do reki jest jednak lepiej.

Każdy element tego smartfona aż krzyczy, że jest najlepszy w swojej klasie i wygląda na to, że może to być prawdą. Pamiętajcie jednak, że są to pierwsze wrażenia po zaledwie dobie spędzonej ze smartfonem. Na pełną recenzję musicie poczekać ok. dwóch tygodni.