Gry  / Felieton

Znowu będę mieć czas na gry wideo. Podziękowania należą się Xboxowi

Tego się nie spodziewaliśmy. Polska będzie jednym z pierwszych krajów, w których będzie działać usługa xCloud. Jeszcze kilka lat temu interesowałbym się tym głównie z blogerskiej dociekliwości. Dziś ta usługa zmienia dla mnie bardzo wiele.

Wiecie co? Dorosłość jest przereklamowana. Obiecywano nam, gówniarzom, że jak już zdobędziemy trochę życiowego doświadczenia i w końcu zakończymy edukację – świat stanie przed nami otworem. No i stanął. Tyle że zanim będziemy go odkrywać, musimy najpierw poradzić sobie z wieloma dorosłymi obowiązkami.

Zarwanie nocy przed telewizorem w czasach liceum czy początków studiów nie było niczym nienormalnym. Klasówka czy kolokwium dopiero za parę dni, pracę domową zrobiliśmy w dwie godziny – nic tylko imprezować ze znajomymi lub siedzieć w domu przy grach wideo, książkach czy filmach. Piękne czasy.

Te należą do przeszłości. Dorosłość to niestety coś więcej, niż tylko samodzielność i brak zakazów ze strony rodziców.

Okazuje się, że praca zawodowa zajmuje dużo więcej czasu niż szkoła, nawet wliczając zadane prace domowe. Na dodatek bez garnuszka rodziców sami musimy zadbać o dom, ubrania, posiłek, pranie i wszystko inne. Jak już skończymy, to wypadałoby zająć się partnerem bądź partnerką, a już na pewno pobawić się z dziećmi. Sen? Jaki sen. Granie na konsoli? Wolne żarty.

Zarówno ja, jak i spora część moich grających znajomych, nie jest już w stanie spędzić całego wieczora z gamepadem zawsze wtedy, gdy najdzie nas na to ochota. Kilka godzin tygodniowo to jest maksimum. A przecież nie samymi grami wideo człowiek żyje. I choć w domu mam dwa telewizory, to nie zawsze chcę się izolować od rodziny. Wszak spędzamy ze sobą mniej czasu, niż byśmy chcieli, nie chcę go dodatkowo tracić na rzecz ukochanych przeze mnie gier. Rodzina jest ważniejsza.

Ważniejsza, choć nie jedyna ważna. Kompromis znalazłem w lokalnym strumieniowaniu gier z konsoli na PC.

Nie wszystkie nasze zainteresowania się wzajemnie pokrywają – w moim domu jestem jedyną osobą, która uwielbia grać na konsoli. Dlatego też, jak na pewno spora część z was, nie chcę katować partnerki swoją pasją. Jeżeli nie robimy niczego bardziej konstruktywnego, siedzimy razem na kanapie, rozmawiamy, oglądając coś wspólnie w telewizji, co nas w jakiś sposób oboje interesuje.

Zdaję sobie sprawę, że relacje z mojej codzienności muszą być dla was niezwykle pasjonujące – przepraszam, już zmierzam do pointy. Sztuką jest znaleźć odpowiedni kompromis, by niewątpliwie najbliższa naszemu sercu rodzina nie frustrowała nas brakiem dostępu do mniej ważnych – ale jednak nadal dla nas istotnych – sfer życia. Ja znalazłem ów kompromis w fajnej funkcji Windowsa 10.

Systemowa aplikacja Pomocnik konsoli Xbox pozwala na strumieniowanie obrazu i dźwięku z konsoli do PC. Można więc korzystać z telewizora do innych celów (nawet do uruchamiania aplikacji VoD na konsoli), podczas gdy na PC gramy w uruchomioną na konsoli grę. Oba urządzenia muszą być w tej samej sieci, a sterowanie możliwe jest tylko za pomocą gamepada (można używać tego sparowanego z konsolą Xbox, jak i tego z PC).

To wystarczy. Niezbyt się to sprawdza w angażujących grach wymagających bardzo dużego refleksu, ale raptem wczoraj dzieliłem uwagę pomiędzy partnerką, programem telewizyjnym a agresywną cywilizacją Azteków, która zdecydowała się oblegać Tarnów w mojej grze Civilization VI.

Teraz ten kompromis mogę zastosować wszędzie.

xcloud iphone ipad streaming xbox game pass aplikacja w polsce strumieniowanie gier 0

To oczywiście nadal jest, no właśnie, kompromis. Jestem mocno walnięty na punkcie jakości obrazu i dźwięku, dlatego też granie na ultrabooku, a tym bardziej na telefonie, ze skompresowanym strumieniem audiowizualnym nie jest bez wątpienia sytuacją idealną. Kompromisom z definicji do ideału nieco brakuje.

Jadę na spotkanie autobusem lub taksówką na drugi koniec miasta? Za sprawą xClouda nadrobię zaległości w questach pobocznych Cyberpunka 2077. Całodniowa wizyta u rodziny? W ramach odpoczynku po wysprzątaniu im mieszkania wyjmuję telefon i dowożę dane naukowe nowoodkrytego systemu gwiezdnego w Elite Dangerous. Kto wie, może xCloud w polskiej sieci komórkowej będzie działał na tyle sprawnie, że nawet jakiś wyścig w Forza Horizon czy partyjka w Call of Duty wchodzą w grę. Wątpię, ale nadzieja umiera ostatnia. W końcu mam czas na gry. Może nie do końca tak, jak bym chciał, ale cóż – samo życie.

Jeżeli xCloud będzie działał sprawnie, to nie ma w tym krzty przesady, że moje życie stanie się ciut przyjemniejsze. I pewnie wielu z was też.

xCloud i konkurujące z nim usługi to nie tylko kontynuacja trendu na przenoszenie wszystkiego, co się da, do formy hostowanej w chmurze usługi. To przede wszystkim odpowiedź na potrzeby nowoczesnych młodych-dorosłych. Którzy w pędzie dzisiejszego świata mają coraz mniej czasu takiego tylko dla siebie.

Czy xCloud dostępny w ramach Xbox Game Pass jest w stanie całkowicie zastąpić konsolę? W przyszłości: być może. Na razie jednak traktować należy go jako usługę komplementarną, podobnie jak jedyną dostępną w Polsce konkurencję w postaci GeForce Now. Technologia przetwarzania gier w chmurze ma jeszcze sporo problemów na czele z tak zwanym input lagiem (opóźnienia w sterowaniu wynikające z faktu, że informacje z kontrolera muszą dotrzeć nie tylko do naszego urządzenia, ale i do chmury).

Tym niemniej właśnie takiej komplementarności oczekuję. Moim centrum rozrywkowym niezmiennie pozostaje duży telewizor, kino domowe i konsola Xbox. Nie zawsze jednak możemy z nich skorzystać, nie zawsze jest na to czas. A trudno nosić te 80 kg sprzętu grającego ze sobą. Za sprawą xClouda mogę od września grać w te gry, w które chcę, na tym urządzeniu, które chcę (no dobrze, na początku wyłącznie na tym z Androidem, ale to się zmieni).

xcloud-kontroler-pad-xbo-8bitdo-sn30-pro

To istotnie zmienia moje życie – dorosłego, mającego przeróżne obowiązki i zainteresowania pasjonata gier wideo. Nie muszę czekać, aż telewizor będzie wolny lub aż wrócę do domu. Gram, kiedy chcę, gdzie chcę, kiedy mam na to czas i ochotę. Wystarczy telefon, ewentualnie nieobowiązkowy gamepad. Nie mogę się już tego doczekać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst