Tech  /  Recenzja

Rockowe DNA nie tylko widać, ale i słychać. Marshall Emberton - recenzja głośnika Bluetooth

Picture of the author

Ten głośnik Bluetooth to prawdziwe dziwadło. Niewiele potrafi, przemawia do bardzo wąskiej grupy odbiorców a mimo wszystko… nie potrafię go nie lubić.

Marshall Emberton ma w sobie iście rockowy magnetyzm. Jak na produkt legendarnego producenta wzmacniaczy gitarowych przystało, już na pierwszy rzut oka widać w nim DNA wielkich scen, zakulisowych imprez i okrzyków groupies.

A tak zupełnie poważnie, to Marshall Emberton, pomimo swojego niewielkiego rozmiaru, prezentuje się naprawdę rasowo. Już na pierwszy rzut oka nie sposób go pomylić z produktem żadnej innej marki. Ikoniczne logo, wielofunkcyjny przełącznik przywodzący na myśl gitarowe wzmacniacze i konstrukcja obleczona tworzywem - tak, to na pewno Marshall.

Emberton na szczęście nie tylko wygląda jak produkt premium, ale jest też wykonany jak produkt premium. Obudowa jest solidna, choć relatywnie lekka (700 g) i niewielka (68 x 160 x 76 mm). Wszystkie jej elementy są przyjemne w dotyku i doskonale spasowane, a do tego cała konstrukcja spełnia normę wodoszczelności IPX7, więc bez obaw można postawić ten głośnik przy basenie czy na podwórku, nie obawiając się deszczu. Brakuje tu jednak odporności na pył, więc na plażę raczej bym go nie zabierał.

Głośnik naładujemy poprzez złącze USB-C. Gdy jest naładowany do pełna, powinien wystarczyć na około 20 godzin pracy, co udało mi się potwierdzić w teście. Poziom naładowania akumulatora wskazuje wyraźnie widoczny pasek na obudowie.

Marshall Emberton gra jak na rockowy głośnik przystało.

Rockowe DNA Marshalla Emberton nie tylko widać, ale też słychać. Przy uruchomieniu głośnika wita nas gitarowy riff, a po sparowaniu urządzenia z telefonem od razu słychać, w jakim gatunku muzycznym Emberton czuje się najlepiej.

Klasyczny rock, country, względnie funk i współczesny rock progresywny - to terytoria, po których głośnik Marshalla porusza się z największą swobodą. Jak na tak malutką konstrukcję Emberton absolutnie zaskakuje wyrazistością i selektywnością brzmienia, słychać na nim każdą nutkę nawet najbardziej złożonych gitarowych pasaży. Zaskakuje też bas, który jest niewspółmiernie mocny do gabarytów urządzenia - Emberton naprawdę potrafi zatrząść otoczeniem, choć waży tylko 0,7 kg.

Dźwięk wydobywa się z dwóch przetworników o średnicy 2” i mocy 10 W, każdy napędza indywidualny wzmacniacz. Marshall dostroił i ustawił głośniki w taki sposób, żeby symulować „brzmienie 360 stopni” i do pewnego stopnia nawet się to udało. Emberton nie wydaje z siebie dźwięku pasującego do tak niewielkiego opakowania, sprawia wrażenie kilkukrotnie większego. Nie ma co jednak czarować - prawdziwy dźwięk 360 to to nie jest, a już na pewno nie zbliża się do zaginania praw fizyki, które odczujemy np. w BeoPlay A1.

Odrobinę też uwiera wąska scena i nieco ściśnięta góra pasma. Kobiece wokale są przez to nieco przytłumione, choć z drugiej strony znowuż - w muzyce rockowej jest to zaleta, bo dzięki delikatnemu ściśnięciu góry pasma wszechobecne w rocku talerze brzmią bardzo przyjemnie.

Co osobiście bardzo mnie cieszy, Marshall Emberton gra bardzo klarownie nie tylko na wysokich, ale także na niskich poziomach głośności. Ba, przy niskiej głośności gra nawet lepiej, bo przy najwyższym natężeniu dźwięku do głosu dochodzą ograniczenia fizyki i malutki głośnik bardzo traci na szczegółowości (choć na szczęście nawet „rozkręcony na maksa” nie przesterowuje).

Muszę jednakże przestrzec, że nie ma co tutaj liczyć na audiofilskie uniesienia. Marshall Emberton ma co prawda dość ciepłe, analogowe brzmienie, ale został stworzony do casualowego słuchania, nie do upajania się alikwotami 300-letnej wiolonczeli Stradivariusa w Suicie nr 1 G-dur.

Słychać to też w reakcji głośnika na różne formaty audio, która jest… żadna. Niemal niesłyszalna. Spotify Premium brzmi tak samo jak Tidal Masters, co z jednej strony jest wadą, a z drugiej… w tej klasie sprzętu to wręcz zaleta, bo głośnik nie zaatakuje słuchacza nieprzyjemnymi artefaktami, gdy ten podłączy do niego audio zbyt niskiej jakości.

Dźwięk transmitujemy poprzez Bluetooth 5.0, ale ewidentnie zabrakło tu wsparcia dla kodeków wyższej jakości. Teoretycznie wspiera on aptX, ale Marshall nie potwierdza tego w oficjalnej specyfikacji i niestety w odsłuchu też tego nie słychać. A to niestety przekłada się też na słyszalne opóźnienie w transmisji dźwięku podczas oglądania wideo. O ile więc Marshall Emberton doskonale nadaje się do posłuchania chociażby Blackstone Cherry na Spotify, tak do obejrzenia nagrania z koncertu już nie bardzo.

Marshall Emberton ma też kilka przedziwnych braków.

Największy z nich to brak mikrofonu. Przez ten głośnik nie pogadamy w trybie głośnomówiącym. Nie sparujemy go też szybko z telefonem, bo brakuje w nim NFC. Nie połączymy go również z kilkoma urządzeniami naraz, bo… bo nie. O ile też bardzo podoba mi się riff towarzyszący włączeniu i wyłączeniu głośnika, tak już odgłos towarzyszący zmianie utworów bardzo chciałbym wyłączyć, bo jest po prostu nieprzyjemny - tego niestety również nie można zrobić.

Braki można mu wybaczyć.

Marshall Emberton kosztuje bowiem tylko 649 zł i chociaż nie potrafi zbyt wiele, tak dwie rzeczy robi naprawdę dobrze: gra i wygląda.

Za to ostatnie prawdopodobnie płacimy tu największą kwotę, bo jednak to właśnie design najbardziej wyróżnia Marshalla Emberton na tle innych, niejednokrotnie tańszych konstrukcji.

W połączeniu ze znakomitym brzmieniem w muzyce gitarowej otrzymujemy produkt dla bardzo, ale to bardzo wąskiej niszy odbiorców. I dokładnie tak miało być. Marshall Emberton, podobnie jak każdy inny głośnik Bluetooth firmy, nie ma być produktem masowym, lecz akcesorium trafiającym w upodobania specyficznej grupy klientów. Takich, którzy postawią głośnik na regale z biografiami dawnych rockmanów i ciesząc oko jego wyglądem, oddadzą się słuchaniu AC/DC. Jeśli ten opis do ciebie pasuje – kupuj w ciemno, będziesz zachwycony.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst