Tech  / Lokowanie produktu

To, że mamy dość izolacji, wcale nie oznacza, że powinniśmy przestać uważać. Zwłaszcza w wakacje nie warto zapominać o dobrych nawykach

Im dłużej przyglądałem się reakcjom na kolejne wprowadzane przez rząd obostrzenia, tym bardziej uświadamiałem sobie, z jak poważnym wyzwaniem mamy do czynienia. Nie chodzi bowiem tylko o to, że czegoś nam zakazano pod karą grzywny, bo każdy - albo prawie każdy - woli unikać płacenia mandatów. Rzecz w tym, że aby kwarantanna mogła przebiec właściwie i żeby kornawirus całkiem nie wyrzucił z siodła naszej służby zdrowia, niezbędna była społeczna mobilizacja.

Każdy z nas może oceniać, na ile te zakazy były skuteczne i czy niezbędne było tak długo utrzymywać rygor, wszak każdy z nas ma swoje zdanie. Dyskusji nie podlega jednak, że to nie koniec naszych zmagań z koronawirusem.

Ograniczenia zgromadzeń, zamknięte sklepy, lasy, parki – to tylko kilka ze sposobów, które stosował rząd, starając się zmniejszyć liczbę zarażeń.

Teraz, gdy większość z nich została zniesiona i zaczęły się wakacje, znaczna cześć odpowiedzialności za możliwie łagodne ograniczenie przenoszenia się koronawirusa, spada na nas. Wakacyjny czas, zwłaszcza jeśli spędziliśmy tygodnie zamknięci w domach, jest jak oddech świeżego powietrza. Nie jestem więc zaskoczony, że wraz ze zniesieniem obostrzeń spadła chęć, aby przestrzegać wszystkich zaleceń.

Administracja państwo cały czas zaleca, aby:

  • utrzymać minimalną odległość 1,5 m między pieszymi.

Z obowiązku wyłączeni są rodzice z dziećmi do 13. Roku życia, osoby mieszkające razem, osoby niepełnosprawne i... osoby zasłaniające usta i nos.

  • zasłaniać usta i nos w miejscach publicznych

Maseczki należy zakładać na zewnątrz, gdy nie jesteśmy w stanie utrzymać minimalnej odległości 1,5 m odległości od innych ludzi, a także w środkach komunikacji zbiorowej, w sklepach i galeriach handlowych, w kinie i teatrze, u lekarza, w kościele, na uczelni - słowem, wszędzie tam, gdzie mamy kontakt z innymi ludźmi. Wyjątkiem są jedynie restauracje i bary (ale tylko gdy siedzimy przy stoliku) w pracy (chyba, że mamy kontakt z ludźmi spoza miejsca pracy) i lasy.

Pełną listę aktualnych ograniczeń znajdziecie na rządowej stronie poświęconej koronawirusowi.

O tych ograniczeniach warto pamiętać, zwłaszcza gdy wybierzemy się na wakacyjny wypoczynek. Nawet jeśli korzystamy z plaży, robimy zakupy na bazarach, choćby na Jarmarku św. Dominika w Gdańsku, czy nawet załatwiając zwykłe, codzienne sprawy.

Bez względu na wakacyjną aurę warto nie tylko stosować się do wytycznych, ale też zaufać swojemu zdrowemu rozsądkowi i nie uciekać od przyzwyczajeń, które musieliśmy sobie wyrobić w czasie lockdownu. Choćby BLIK ruszył z akcją „Nie bierz urlopu od dobrych nawyków”, która przypomina, że choć jest lepiej, to zagrożenie jeszcze nie minęło i warto się przed nim chronić.

Oczywiście nie każdy musi, jak radzi Kazik, „kluczem przyciskać windę”, ale bezwzględnie trzeba uważać na siebie w dużych skupiskach ludzi. W sklepach niezbędne są maseczki, które zakrywają usta i nos. Nie należy zapominać o nich również na straganach i bazarach, a nawet w kolejkach do plażowych punktów z lodami czy napojami.

Niebezpieczeństwo kryje się również w samej płatności. Jak podało WHO COVID-19 może przenosić się również na banknotach, a te przecież przechodzą z rąk do rąk bardzo szybko. W obleganych miejscach w ciągu godziny banknoty i monety mogą nawet kilka razy zmienić właścicieli. Dlatego WHO zaleca płatności bezgotówkowe. Można postawić tutaj na płatność kartą, albo na BLIKA.

Ta druga opcja jest o tyle interesująca, że nie wymaga od nas brania portfela i wyciągania karty. Może się to przydać zarówno w trakcie plażowania, jak i podróży na przykład rowerowych. Wszystko, czego potrzebujemy to telefon – wystarczy nawet sprzęt bez modułu płatności zbliżeniowych NFC. Aplikacja wygeneruje kod, który trzeba podyktować sprzedawcy lub wpisać na pin padzie, a następnie potwierdzić płatność w swoim telefonie – w aplikacji mobilnej banku. BLIK ma jeszcze jedną zaletę - w trakcie wyjazdu ze znajomymi można rozliczać się za wspólne zakupy, znając jedynie swój numer telefonu – nie trzeba, ani rozliczać się gotówką, ani pamiętać numeru konta. Jak widać, takie płatności są całkowicie bezdotykowe, a więc znacznie bezpieczniejsze niż posługiwanie się banknotami, które i bez zagrożenia koronawirusem są zwykle największym siedliskiem bakterii.

Szybkie rozprzestrzenianie się koronawirusa nie byłoby możliwe, gdyby nie to, że dzisiaj jesteśmy bezprecedensowo mobilni. Pokonanie granic kraju czy kontynentu nigdy nie było tak łatwe, szybkie i tanie. Tym bardziej warto mieć na uwadze, że po podróży w końcu wrócimy do domu, do naszych bliskich i też o nich należy pamiętać. 

Wspomniana akcja edukacyjna BLIKA to przypomnienie o prostej prawdzie, że nasze bezpieczeństwo w duże mierze zależy od nas. Dlatego nawet w czasie wakacyjnych wyjazdów nie warto brać urlopu od dobrych nawyków.

Tekst powstał we współpracy z Polskim Standardem Płatności.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst