Nauka  / Artykuł

Powstała terapia genowa skuteczna w leczeniu dystrofii mięśniowej Duchenne'a

637 interakcji
dołącz do dyskusji

Dwa i pół roku temu ukazały się pierwsze badania, w których udowodniono skuteczność terapii genowej CRISPR / Cas-9 w leczeniu dystrofii mięśniowej Duchenne'a (DMD). Wiedza ta została zastosowana w praktyce. Z powodzeniem.

Terapia, o której mowa, została sfinansowana przez giganta farmaceutycznego Pfizer. Dziewięciu chłopców w wieku od 6 do 12 lat, którzy od urodzenia chorowali na DMD, zostało poddanych terapii genowej z wykorzystaniem pluripotentnych komórek macierzystych. Po roku u 7 z nich widać znaczną poprawę działania i siły mięśni.

Dystrofia mięśniowa Duchenne'a

Jak na razie pozytywne wyniki leczenia ograniczają się do niewielkiej grupy pacjentów. Jednak już teraz można uznać je za ważny przełom, jeśli chodzi o wykorzystanie terapii genowej w leczeniu dystrofii mięśniowej i być może innych chorób genetycznych, dla których już wkrótce mogą powstać podobne metody leczenia.

DMD jest chorobą genetyczną, która powoduje stopniową degenerację, osłabienie i (w końcu) zanik mięśni. Jest to spowodowane złośliwymi mutacjami w genie odpowiedzialnym za produkcję dystrofiny - białka, które służy do budowy i wzmacniania włókien mięśniowych w mięśniach szkieletowych i sercowych.

Gen ten przenoszony jest na chromosomie X, więc choroba ta występuje głównie u mężczyzn. Bardzo wielu z nich, wraz z postępem choroby, kończy na wózkach inwalidzkich i/lub podłączonych do respiratorów. Dzięki postępom w opiece kardiologicznej udało nam się wydłużyć długość życia chorych na DMD do wczesnych lat 30, jednak nadal nie dysponujemy żadnym skutecznym lekarstwem na tę chorobę.

Już wkrótce ten stan rzeczy może się zmienić

Terapia genowa zastosowana u tych dziewięciu chłopców została opracowana przez zespół badawczy z UNC Chapel Hill School of Medicine. Proces ten zajął naukowcom ponad 30 lat. Zespołem, który podjął się omawianej tutaj terapii, przewodził Jude Samulski, profesor farmakologii na UNC i wieloletni badacz tego typu terapii. Samulski były też członkiem zespołu naukowców, który jako pierwszy sklonował zmodyfikowanego, czy też przeprogramowanego, adenowirusa, który jest dziś wiodącym narzędziem, jeśli chodzi o dostarczanie modyfikacji do genów.

Adenowirusy (AAV) to małe wirusy, których genom składa się z jednoniciowego DNA. Podobnie jak inne wirusy, AAV potrafią przebijać się przez zewnętrzne błony komórkowe - zwłaszcza komórki oczu i mięśni - i „zakażać” je od środka. AAV są przy tym niepatogenne, co oznacza, że ​​nie powodują chorób ani innych szkód. Dlatego też nasz układ immunologiczny zazwyczaj na nie nie reaguje.

Jest to zatem doskonałe narzędzie do dostarczania poprawek w ludzkim DNA. Oczywiście najpierw takiego wirusa należy zmodyfikować. W tym przypadku zespół Samulskiego umieścił w adenowirusie kopię zdrowego genu dystrofiny. Tak zmodyfikowany wirus został podany chłopcom, włamał się do ich komórek mięśniowych i podmienił wadliwy gen sprawną instrukcją.

— To molekularna ciężarówka FedEx. Niesie ładunek genetyczny i dostarcza go do celu - mówi Samulski.

Pozytywne wyniki

Rok po otrzymaniu terapii genowej siedmiu z dziewięciu chłopców wykazuje znaczną poprawę. Najlepiej widać to u dziewięciolatka z Connecticut, u którego poprawa jest nie tylko bardzo zauważalna, ale nastąpiła dosyć szybko. Przed rozpoczęciem terapii podczas wchodzenia na schody musiał on odpoczywać po pokonaniu kilku stopni. Po 3 tygodniach leczenia wbiegał już na całość.

— Mogę biegać szybciej, stać o wiele lepiej i przejść więcej niż dwie mile. Wcześniej nie mogłem tego robić - mówi pacjent z Connecticut.

Terapia nie jest oczywiście doskonała. Komórki mięśniowe utracone z powodu DMD nie „odrosną”, ale wydaje się, że leczenie przywraca normalną funkcję białka, które naprawia włókna mięśniowe i pomaga im rosnąć. Oznacza to, że dalsza degradacja/zwyrodnienie mięśni nie powinno postępować.

Zanim naukowcy okrzykną pełną skuteczność terapii, chcą zastosować ją dla większej próby osób. Stanie się to prawdopodobnie jeszcze w tym roku. No i nie wiadomo, czy ten sposób leczenia nie wywołuje jakichś niepożądanych skutków ubocznych w dłuższym okresie. Jak na razie, czyli rok po terapii, niczego takiego nie zaobserwowano.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst