Sprzęt  / Artykuł

Xiaomi Mi Band 5 w naszych rękach - pierwsze wrażenia i porównanie do Mi Band 4

Xiaomi Mi Band 5 to najnowsza opaska sportowa, która jest następczynią jednego z najpopularniejszych gadżetów fitnessowych świata. Mi Band 5 właśnie do nas dotarł, a oto pierwsze wrażenia i najważniejsze zmiany względem poprzedniczki.

Xiaomi Mi Band 5 miała swoją premierę 11 czerwca 2020 r. Opaska nie jest jeszcze dostępna w sprzedaży w Polsce, ale oficjalna dystrybucja w naszym kraju jest tylko kwestią czasu. Mojego Mi Banda 5 zamówiłem na Aliexpress 15 czerwca, a paczka z Chin dotarła do mnie dziś, dokładnie dwa tygodnie i dwa dni po złożeniu zamówienia. Na sprzęt wydałem równo 105,56 zł. A jeśli chcecie kupić opaskę z pewnego źródła i z wysyłką z Polski, ofertę znajdziecie tutaj.

Xiaomi Mi Band 5 - opakowanie i akcesoria

W dość zmęczonym podróżą opakowaniu znajdziemy Mi Banda 5 na czarnym, gumowym pasku, nową ładowarkę z magnetyczną końcówką oraz instrukcję obsługi w języku chińskim. W tym samym języku są rozpisane wszystkie informacje na pudełku.

Ładowarka z magnesem to bardzo miły dodatek. Nareszcie nie trzeba wyciągać pastylki z paska, co dotychczas było dość uciążliwe. Przymykałem jednak na to oko, bo to czynność, którą powtarzałem raz na trzy tygodnie.

Xiaomi Mi band 5 kontra Mi Band 4 - różnice w wielkości

Jedną z głównych różnic w nowej opasce jest większy ekran, a także nieco zmieniona konstrukcja paska oraz samej pastylki. W rzeczywistości wymiary obu urządzeń są praktycznie takie same. Na zdjęciu poniżej po lewej stronie widać Xiaomi Mi Band 5, a po prawej Mi Band 4 (oraz stan opaski po prawie roku używania). Oba urządzenia są wykonane z takich samych materiałów. Oba są też wodoodporne.

Po lewej stronie widać Xiaomi Mi Band 5, a po prawej Mi Band 4.

Kiedy opaski są wyłączone, Mi Band 5 prezentuje się lepiej, ponieważ bardziej kamufluje ekran. W Mi Bandzie 4 ekranik dość mocno odznaczał się na czarnym tle, szczególnie w ostrym słońcu. Widać było brzydki szary prostokąt. Ten efekt w Mi Bandzie 5 jest znacznie mniej widoczny.

Patrząc od boku, widać wyraźnie, że grubość też nie uległa zmianie. Gumowy pasek został jednak delikatnie przemodelowany i lepiej leży na nadgarstku, ponieważ mniej odstaje od ciała.

po lewej stronie widać Xiaomi Mi Band 5, a po prawej Mi Band 4

Nowy pasek na żywo wygląda lepiej niż w poprzedniej wersji. Całość zyskała na nowoczesności i lekkości. Mi Band 4 wygląda przy piątce nieco przestarzale, choć to kosmetyczne różnice. Ważniejszą informacją jest fakt, że pasek od piątki nie jest kompatybilny z czwórką i vice versa.

Podsumowując wygląd, zmiany są widoczne, ale w kwestii rozmiaru trudno je dostrzec bez dokładnych pomiarów. Na grubość i długość obie opaski są właściwie identyczne. Mi Band 4 był na tyle nieinwazyjny, że bez problemu mogłem z nim spać i zupełnie mi nie przeszkadzał. Już widzę, że z Mi Bandem 5 będzie identycznie.

Pierwsze uruchomienie Xiaomi Mi band 5 nie napawa optymizmem.

Na ekranie widzimy komunikat w języku chińskim, z którym nie wiadomo co zrobić. Na szczęście sytuację ratuje aplikacja Mi Fit. Po wybraniu funkcji „Dodaj urządzenie” opaska jest natychmiast odnajdowana, co należy potwierdzić na ekranie Mi Banda. Od tej pory opaska jest sparowana ze smartfonem. Możemy na nim zmienić język na angielski. Polskiego póki co nie uświadczymy, ale jest on kwestią czasu.

Jeżeli mieliśmy wcześniej inne opaski Mi Band, aplikacja poinformuje, że musi je odłączyć. Po naszej zgodzie możemy przywrócić do nowej opaski przypomnienia z poprzedniego urządzenia. Aplikacja zachowuje wszystkie nasze ustawienia i preferencje, w tym dotyczące powiadomień, więc w moim przypadku konfiguracja sprowadziła się do kilku kliknięć.

Co nowego w Xiaomi Mi Band 5? Przede wszystkim w oczy rzuca się nowy wyświetlacz.

Tak jak wspomniałem, jego zarys jest znacznie mniej widoczny, kiedy urządzenie jest nieaktywne. Największą różnicą jest jednak rozmiar. Według specyfikacji zmienił się on o ułamki cala, ale w praktyce różnica jest bardzo zauważalna. Na nowym ekranie wszystko jest nieco większe i lepiej widoczne. Całość sprawia bardzo dobre wrażenie.

Zmieniły się też same proporcje ekranu. W Mi Bandzie 5 jest on dłuższy. Ma też lekko zaokrąglone rogi, ale na panelu OLED zupełnie tego nie widać, o ile nie ustawimy kolorowej tarczy.

A jeśli jesteśmy przy tarczach, Mi Band 5 ma trzy wbudowane ekrany główne. Są one ładne i bardzo funkcjonalne. Po raz pierwszy możemy je też konfigurować zmieniając jedno lub dwa pola. Można do nich przypisać takie elementy jak:

  • liczbę kroków,
  • spalone kalorie,
  • ostatni pomiar tętna,
  • wykres kroków na godzinę,
  • wykres tętna,
  • wskaźnik PAI (o którym dalej).
  • siedmiodniowy wykres PAI,
  • wydarzenia z kalendarza,
  • aktualną pogodę,
  • godziny schodu i zachodu Słońca,
  • poziom naładowania akumulatora,
  • wilgotność i poziom promieniowania UV,
  • jakość powietrza,
  • budzik,
  • skrót do ćwiczeń.

Jak widać, wybór jest bardzo szeroki i mamy tutaj duże pole do zabawy u testowania różnych ustawień. W zależności od tarczy mamy jedno lub dwa konfigurowalne pola. Do tego opaska na każdej tarczy wyświetla godzinę, datę i poziom naładowania akumulatora.

Jest nowe menu i stary, dość nieintuicyjny, sposób nawigacji.

Zacznijmy od nawigacji opierającej się na gestach. Do głównego menu dostajemy się przewijając ekran w górę lub w dół. Są jednak nowe skróty, czyli ekrany widoczne przy przesuwaniu na boki. Domyślnie przewinięcie na prawo pokazuje pogodę z rozbudowaną sekcją prognozy na nadchodzące dni. Z kolei przesunięcie na lewo daje dostęp do ostatnich powiadomień. Takiej funkcji bardzo brakowało mi w Mi Bandzie 4, w którym po zniknięciu powiadomienia trudno było do niego wrócić ponownie. Skróty można konfigurować.

Samo menu główne ma teraz nowe (większe) ikonki, ale też nowe pozycje. Są to:

  • Status (dane i wykresy o aktywności dzisiejszej i z poprzednich dni),
  • PAI (Personal Activity Intelligence, o którym dalej)
  • Heart rate (pomiar tętna i ostatnie wyniki pomiarów),
  • Notifications (powiadomienia),
  • Stress (pomiar poziomu stresu na podstawie tętna spoczynkowego),
  • Breathing (asystent oddychania mający na celu wyciszenie organizmu),
  • Events (przypomnienia i wydarzenia z kalendarza),
  • Weather (panel z pogodą, dużo bardziej funkcjonalny niż w poprzedniku),
  • Workout (zestawy aktywności),
  • More (ustawienia, alarmy, itd).

Jak widać, menu jest zupełnie przemodelowane. W oczy rzuca się zwłaszcza system PAI Health, przyznający punkty za naszą aktywność. Całość jest przedstawiana w graficznej, łatwej do monitorowania formie. To swoisty odpowiednik pierścieni aktywności z Apple Watcha czy z Google Fit.

Jest też więcej typów aktywności, które potrafi śledzić opaska. To dokładnie 11 sportów: bieganie, pływanie w basenie, jazda na rowerze, spacery, bieżnia, freestyle, jazda na rowerze stacjonarnym, skakanka, joga, maszyna eliptyczna i wiosłowanie. Całkiem nieźle. To znacznie więcej, niż sześć aktywności z poprzednika.

Póki co nie rozgryzłem zakładki Events. Mi Band nie integruje się z kalendarzem Google, więc wygląda na to, że wydarzenia trzeba wprowadzać ręcznie w aplikacji. Już widzę, że nie będę korzystał z tej funkcji.

Jeśli chodzi o funkcje, nowością jest możliwość zdalnego wyzwalania migawki w smartfonie. O dziwo działa świetnie, nawet na iOS, bez potrzeby konfigurowania żadnych dodatkowych zezwoleń. Mi Band 5, wzorem poprzednika, pozwala też kontrolować muzykę odtwarzaną ze smartfona.

Pytanie za 100 punktów: czy Mi Band 5 ma NFC? Tak, ale nie.

Opaska jest wyposażona w NFC, ale moduł obsługuje tylko płatności AliPay. A zatem Mi bandem 5 nie zapłacimy przy użyciu Google Pay, ani tym bardziej Apple Pay. Być może w tej kwestii coś się zmieni w wersji globalnej Mi Banda 5, ale dominują komentarze, że obsługi płatności w Europie po prostu nie będzie.

A co z powiadomieniami?

Powiadomienia to dla mnie najważniejsza funkcja Mi Banda. W tej kwestii nie zmieniło się nic. Nadal możemy zdefiniować w dość podstawowym zakresie aplikacje, jakie mogą wysyłać powiadomienia na nadgarstek. W moim przypadku jest to Mail, Messenger, telefon, SMS-y i nasz redakcyjny komunikator Slack.

Powiadomienia są wyświetlane w identyczny sposób jak na Mi Bandzie 4, przy czym font jest nieco większy. Nadal mamy więc niedokładne, dość przypadkowe łamanie wierszy, a tylko niektóre najważniejsze aplikacje mają ikonkę w powiadomieniu. Dochodzi też jeden problem: póki co Mi Band 5 nie do końca radzi sobie z polskimi literami, które są mniejsze od pozostałych. Wydaje mi się jednak, że zostanie to naprawione, kiedy pojawi się polska wersja systemu na opasce.

To tyle jeśli chodzi o pierwsze wrażenia.

Opaska jest ze mną od kilku godzin, więc nie mogę powiedzieć, jak działa wykrywanie aktywności, jak sprawdza się akumulator, ani czy nie występują poważniejsze błędy.

Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Po przesiadce nie czuję żadnej różnicy na nadgarstku, ale większa przekątna ekranu i nowy wygląd tarcz to naprawdę duży krok naprzód. Bardzo podoba mi się kilka nowości w oprogramowaniu, na czele z ekranem powiadomień dostępnym pod jednym przeciągnięciem palca. Jestem też ciekawy systemu PAI. Z kolei asystent oddechu i pomiar stresu wyglądają na dodatki z kategorii „sztuka dla sztuki”.

Czy warto wymienić Mi Banda 4 na 5? Na to pytanie jeszcze nie odpowiem. Mój Mi Band 4 był okropnie porysowany więc od jakiegoś czasu planowałem zakup nowego urządzenia. W takiej sytuacji zakup piątej wersji był jedynym sensownym rozwiązaniem. Nowości w Mi Band 5 jest sporo, choć żadna nie wygląda na przełomową. Powyższy tekst to tylko pierwsze wrażenia i z pewnością nie porusza wszystkich aspektów oraz nowości w Mi Band 5. Jeśli macie pytania odnośnie działania opaski, odpowiem na nie w komentarzach.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst